mamapodziomka
19.03.08, 11:27
Mloda ma skonczone 4 lata. Do tej pory polski i niemiecki rozwijaly sie na
mniej wiecej podobnym poziomie. W przedszkolu (niemieckim) wyslano nas do
logopedy, bo mloda gramatyke mieszala niemilosiernie i ogolnie nie mowila za
dobrze. Po 3 miesiacach zajec i zwiekszonego nacisku na niemiecki (w wykonaniu
tatusia, nie moim, nadal mowie tylko po polsku) jej niemiecki sie bardzo
poprawil i potrafi juz praktycznie wszystko skladnie opowiedziec.
A polski zostal w tyle... Tak jak jeszcze pol roku temu lubila mowic po
polsku, tak teraz chyba tez zauwazyla w przedszkolu, ze inne dzieci po polsku
nie mowia i sama nie za bardzo chce. Wczesniej nie mieszala jezykow, a teraz w
polskim co drugie slowo jest po niemiecku, nawet te, ktore juz po polsku zna.
I przez telefon nie za bardzo sie z babcia dogaduje... Zdolowalo mnie to
przyznam, tym bardziej, ze jej polsko-jezyczna kolezanki wyjechaly z Berlina i
nie bardzo mamy mowiace po polsku towarzystwo. Staram sie troche wiecej jej
czytac, ale akurat w tej chwili mam bardzo napieta sytuacje i malo czasu. Mamy
cala mase filmow na plytach, ale my nie ogladamy telewizji w ogole i mloda
najwidoczniej przejela po nas awersje i nie chce ogladac (ani po polsku ani po
niemiecku, co mi tak ogolnie nie przeszkadza, ale to jedno zrodlo jezyka mniej).
W ogole w rozmowach z nia jakos tak zubozyl sie i mnie jezyk. Staram sie do
niej mowic prosciej, zeby zrozumiala i czasami wychodzi az za prosto. Chociaz
nadal mam wrazenie, ze dobrze rozumie, tylko z mowieniem jest problem. Staram
sie jej kazde zdanie powtarzac prawidlowo po polsku, ale czasem to tak zabija
rozmowe, ze mloda woli pogadac z tata, ktory nic nie powtarza, tylko rozmawia
po prostu... Ogolnie w tej chwili tata jest na topie, wiec tym bardziej jego
jezyk dominuje.
Latem pojedzie na wakacje z moja mama - cale 2 miesiace w Polsce, wiec mam
nadzieje, ze jej sie polski polepszy, ale chwilami jest mi okropnie przykro,
ze tak juz fajnie bylo i tak lubila ten jezyk i ladnie mowila, a teraz jakos
nie wychodzi...
Pocieszcie mnie, ze to tylko faza i ze to minie...
Gosia