jagach42
05.06.09, 19:45
Jesteśmy polsko-niemieckim małżeństwem i mamy 5 letnią Sarah,która jest
dwujęzyczna.2 lata mieszkaliśmy w Hamburgu,a już prawie 3 lata w Polsce.Ze
względu na nową pracę męża,który praktycznie cały czas jest w rozjazdach i
kursuje między Europą,a Ameryką i rzadko bywa w domu przeprowadziliśmy się do
Polski.Sarah miała przewagę języka niemieckiego,ale teraz zdecydowanie
dominuje polski.Postanowiłam wspomóc niemiecki u małej i codziennie czytam jej
po niemiecku.To jest nasz rytuał.Sarah domaga się jednak tłumaczenia na Polski
i tak robię.Przeczytam 2 zdania po niemiecku i tłumacze na Polski.Nie wiem,czy
to jest dobrze.Poradziłam się pani metodyk,a ona to skrytykowała i
powiedziała,że jeśli dziecko domaga się tłumaczenia,to trzeba wrócić do
najprostszych książeczek jedno zdaniowych i nic nie tłumaczyć.Sarah jest
intelektualnie bardzo rozwinięta i nie wiem,czy to będzie dobrze cofać się.Co
o tym myślicie?