Dodaj do ulubionych

OPTYMISTYCZNIE

23.06.12, 01:19
...Aż prosi się o coś optymistycznego... chyba 2 lata temu u mojej mamy zdiagnozowano nowotwór piersi z przerzutami rozsianymi podskórnie. Wniosek: rak piersi i przerzuty rozsiane po całym ciele ale nie atakujące głównych narządów.
Rok temu moja matka chrzestna zachorowała na raka płuc. Dziś jest po chemioterapii, do kontroli co pół roku...
Wierzę w cuda.
Zarówno kiedy moja mama zachorowała jak i ciocia poczułam potrzebę pojechania na Jasną Górę - a nie jestem osobą zbyt wierzącą. Tam pani w sklepie z dewocjonaliami powiedziała mi o oleju Matki Bożej - poszłam na zakrystię i wybłagałam resztki...
Dziś obydwie się wspierają i moja mama żyje z rakiem- chorobą przewlekłą a ciocia jest zdrowa....


Wiem że to brzmi jak jakaś propaganda, ale nie...
Poprostu żyjemy z rakiem mojej mamy jak z chorobą przewlekłą...
Można...
Obserwuj wątek
    • al.1 Re: OPTYMISTYCZNIE 27.09.12, 01:22
      Oczywiście są wyleczenia za sprawą dobrego usposobienia, ale są też wyleczenia przez stosowanie metod niekonwencjonalnych, gdy zawodzi chemioteria, radioteriapia i chirurgia.

      --
      goo.gl/b6A0Y
      • al.1 Re: OPTYMISTYCZNIE 27.09.12, 01:28
        Powiedzialbym, ze te powszechnie stosowane metody leczenia nowotworów wyrzadzaja sporo szkód w organizmie.

        --
        goo.gl/HcbZX
        • mama.rozy Re: OPTYMISTYCZNIE 27.09.12, 08:20
          witamy ponownie stary temat

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka