ulaw2
21.09.06, 11:51
Mama jest rok po paliatywnej radioterapii raka szyjki macicy i 2 miesiące po
paliatywnej brachyterapii.
Ostatnio miałyśmy kryzys,trochę minął ale mam wątpliwości ponieważ byłyśmy
odsyłane od jednego lekarza do drugiego i nic konkretnego się nie
dowiedziałam.
Wszystko zaczęło się od gorączki 39 stopni,pojawił się rumień i obrzęk na
wzgórku łonowym (wcześniej też się pojawiał ale nie tak nasilony)nudności,
wymioty, dreszcze i poty w nocy.Przepisano Biseptol, leki na żołądek.Na
onkologii stwierdzono że przyczyną jest zaparcie.Początkowo mocz był normalny
tylko oddawany częściej.W tej chwili nie ma już nudności, wymiotów, rumień
przygasł ale mama oddaje mało moczu i ma on ciemne zabarwienie.
Czy to odczyn popromienny? i czy takie objawy mogą występować?
Zrobiłyśmy jeszcze usg.Lekarka stwierdziła że jest duży obrzęk zapalny skóry
w miejscu naświetlanym przez który trudno się "przebić" aby uchwycić pęcherz
który jest ponoć zwłókniały.
Czy to wszystko to skutki radioterapii? Jeżeli tak to kto powinien to
leczyć?