asiula03
20.11.06, 19:02
Jest mi strasznie przykro,że tyle ludzi choruje. Mnie też los nie oszczędzał-
bliska mi osoba choruje.
Będąc kilkakrotnie na oddziale onkologicznym byłam zszokowana kiedy
zobaczyłam,co chorym podają na śniadanie lub kolację:chleb tostowy,
dżem,cukier - same węglowodany. Jak taki chory ma dojść do zdrowia, kiedy
wiadomo że rak lubi węglowodany i należy ich unikać. Połowa sukcesu w
leczeniu to usunięcie z jadłospisu wszelkich węglowodanów:kasze,makaron,ryż i
słodkie owoce. Gdzie są dietetycy w szpitalu, którzy ustalają dietę?
Bardzo ważne też jest, że z tą chorobą można wygrać.Trzeba wierzyć.
Ale może jest nadzieja dla osób chorych.
Niedawno czytałam,że wiele osób ma szansę wyleczenia. Chemia niestety nie
zawsze działa tak jakbyśmy tego chcieli. Nie chciałabym,aby mój post był
potraktowany jako spam czy jakaś reklama. Jestem daleka od tego, ale zależy
mi aby chociaż część osób miała szansę, kiedy lekarze już nie dają
nadziei.Zbyt wiele widziałam osób, które odchodzą i ogarnia mnie
przerażenie,że ta choroba zatacza coraz szersze kręgi.
Na pewno gorzej jest leczyć kiedy chory jest zniszczony chemią, ale są osoby
które są po chemii już wyleczone i one mogą zabezpieczyć się, aby choroba nie
wróciła.
Warto poczytać o preparacie Anry. To nie tylko dla chorych na nowotwory.To
także zabezpieczenie dla dzieci, aby nie powtórzyły losu chorych rodziców.
Życze wszystkim dużo zdrowia. Mam nadzieję,że chociaż kilka osób przeczyta
ten post i dzięki temu komus pomogę.