Dodaj do ulubionych

APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJDĄ

07.12.06, 22:01
Mam gorący apel do wszystkich Państwa, którzy mieli kontakt z dr Zajdą -
chemioterapeutka z centrum onkologii na Ursynowie.
Ja niestety tak - moja mama ma niedrobnokomórkowy rak płuc - i trafiliśmy do
dr na leczenie chemią.
Dr Zajda przy dotąd odbytych u niej konsultacjach - z siłą huraganu niszczy
ducha walki mojej mamusi.
Najpierw powiedziała, że ten typ raka jest chemioodporny- to się zgadza - i
że jest nikła szansa na powodzenie chemioterapii. Dodała jeszcze, że po
drugiej chemii zobaczy czy chemia działa, jeśli się okaże, że nie, to nie
będzie jej więcej męczyła... Co dla nas jest po prostu równoznaczne z
czekaniem na śmierć .... Po tej wizycie mamusia powiedziała nam gdzie chce
zostać pochowana i jak chciałaby być ubrana .... Muszę dodać, że była to
pierwsza wizyta podczas której moja mamusia dowiedziała się, że ma raka ...
Na wstępie drugiej wizyty powiedziała: no, poprzednim razem weszła Pani do
gabinetu o własnych siłach a dziś musieli Panią wwieźć (na wózku)....
CZY TAK SIĘ POSTĘPUJE ?????
Ja wiem, że moja mamusia powoli od nas odchodzi - ale jest zdecydowana
walczyć z rakiem, a my chcemy aby jak najdłużej z nami była.
Proszę o kontakt tych wszystkich osób, którzy mają również podobne przykre
doświadczenia z dr Zajdą - tu na forum lub na poniższy mail.
(mika2221@nospam.gazeta.pl)
Obserwuj wątek
    • ila222 Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 07.12.06, 22:26
      Co za glupia bezduszna baba!!!
      Bardzo mi przykro że tak Was potraktowano. Wiem jak to jest dowiedzieć się u
      lekarza o chorobie mamusi. Też mnie to spotkało w tym samym miejscu ale z innym
      lekarzem. Wiem jak jest Wam ciężko. Trzymajcie sie mocno i nigdy nie
      poddawajcie!
      Pisz co i jak.
      Pozdrawiam
      • 7indii7 Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 07.12.06, 22:31
        Oczywiście jestem tego samego zdania co poprzedniczka, ta Pani rzeczywiście jest
        durna i to durna do potęgi entej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Po drugie wydaje mi się że lekarz powinien być nie tylko lekarzem, ale również i
        po części psychologiem. Nie można komuś powiedzieć od razu, Pani już umiera ,
        czy tego typu sprawy. Tak się nei postępuje z pacjentem!!!
        Psychika w tym wszystkim gra naprawdę kluczową rolę i nie można tego ot tak
        komuś odebrać takim niemądrym gadaniem.
        Nie wiem czy jest to kwesta praktyki lekarskiej, nie mam pojęcia.
        Trzymaj się ciepło i wspieraj Mamę.
    • liina Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 08.12.06, 09:43
      To normalne w tym chorym kraju, nalezy sie chyba do tego przyzwyczaic, bo
      walczyc z tym sie chyba tez nie da.
      Kiedy moja mama byla na odzywianiu pozajelitowym , gdyż miała niedrożnośc jelit
      i czekała na operacje, to lekarz prowadzący jej powiedział, że nawet jak im sie
      uda ta niedroznosc usunac, to i tak nigdy juz nie bedzie jadla normalne, bo po
      3 tygodniach niejedzenia zanikaja na stałe kosmki jelitowe...Mama zadzwonila do
      mnie z placzem zapytac czy to prawda.
      Generalnie wszytkim powtarzal na oddziale, z wlaszcza pacjentom w jego salach,
      ze to juz koniec i nie maja na co liczyc, zeby szykowali sie na najgorsze, bo
      lepiej byc do tego przygotowanym. Poza tym zniechecal pacjentow do operacji,
      przekonywal ich do tego, ze operacja nie ma sensu i nie chcial aby podpisywali
      ludzie na nia zgode.Oczywiscie nie bede juz przytaczac argumentow, ktorymi sie
      poslugiwal w tych rozmowach, bo po kazdej takiej rozmowie moja mama byla
      zaplakana.Szkoda słów.Gdzie z tym walczyć? Czy walka w ogóle coś pomoże?
      • barbara1910 Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 08.12.06, 10:59
        liina napisała:

        > To normalne w tym chorym kraju, nalezy sie chyba do tego przyzwyczaic, bo
        > walczyc z tym sie chyba tez nie da.
        > Kiedy moja mama byla na odzywianiu pozajelitowym , gdyż miała niedrożnośc jelit
        >
        > i czekała na operacje, to lekarz prowadzący jej powiedział, że nawet jak im sie
        >
        > uda ta niedroznosc usunac, to i tak nigdy juz nie bedzie jadla normalne, bo po
        > 3 tygodniach niejedzenia zanikaja na stałe kosmki jelitowe...Mama zadzwonila do
        >
        > mnie z placzem zapytac czy to prawda.
        > Generalnie wszytkim powtarzal na oddziale, z wlaszcza pacjentom w jego salach,
        > ze to juz koniec i nie maja na co liczyc, zeby szykowali sie na najgorsze, bo
        > lepiej byc do tego przygotowanym. Poza tym zniechecal pacjentow do operacji,
        > przekonywal ich do tego, ze operacja nie ma sensu i nie chcial aby podpisywali
        > ludzie na nia zgode.Oczywiscie nie bede juz przytaczac argumentow, ktorymi sie
        > poslugiwal w tych rozmowach, bo po kazdej takiej rozmowie moja mama byla
        > zaplakana.Szkoda słów.Gdzie z tym walczyć? Czy walka w ogóle coś pomoże?

        Podobnie było z moim mężem...lekarz uznał,ze nie ma sensu robić operacji na
        niedrożność jelit ,bo on i tak musi umrzeć i trzymać go nie będą.Dla tego
        lekarza wszystko nie miało sensu.To jest chory kraj ,chory system i chorzy
        lekarze.Dla nich najlepiej żeby wszyscy poumierali.Straszne.
        • gnulka Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 08.12.06, 13:22
          A może warto zrobić listę bezdusznych lekarzy i powiadamiać szpitale o takich
          przypadkach.Akcje "gazety" o rodzeniu po ludzku coś pomogły, może akcja
          negatywna ( i/lub połączona z pozytywną ) coś by pomogła?
          • szafirex Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 09.12.06, 11:26
            Posłuchajcie, zbierzcie opinie o tej kretynce, wyslijcie do Sądu, do
            Ministerstwa Zdrowia, no nie wiem gdzie-czemu właśnie takie gadziny nie chorują?
            • b_a_l_b_i_n_k_a Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 09.12.06, 17:22
              Szafirex, Rozumiem, ze temat jest emocjonujacy ale nie zachowajmy poziom
              dyskusji, OK?
        • pistacchio Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 08.12.06, 16:45
          Moja mama tez wyladowala w szpitalu z niedroznoscia jelit, otworzyli ja i zaszyli bo stwierdzili ze nic sie juz nie da zrobic. Tak walczylismy z calym oddzialem ze po miesiacu inny chirurg podjal sie jeszcze jednej operacji i wiecie, ze jakims cudem te jelita zaczely pracowac a mama jadla wszystko...
          My tez mielismy chemioterapeutke ktora byla potworem, walila prawde prosto z mostu,nie oszczedzajac nikogo, nie tylko odbierala nadzieje pacjentom, ale tez ich wysmiewala, ponizala, nas- rodzine tez- kiedys wyzwala nas od dziwologow bo chcielismy podjac sie chemioterapii alternatywnej w innym osrodku.
          Moja mama mowila ze sobie zrobila taka otoczke i slowa tego lekarza jej nie ranily, poprostu ich do siebie nie dopuszczala.
          Wiecie, po tym jak moja mama wyszla z tej niedroznosci ta sama chemioterapeutka zupelnie zmienila front. Nagle zaczela uwielbiac moja mame, stawiac jej sile za przyklad innym pacjentkom,zaczela sie do mojej rodziny odnosic z szacunkiem. Wszyscy zastanawialsmy sie co sie stalo.
          Wg mnie ta lekarka traktowala kazde niepowodzenie swoich pacjentow jak swoja porazke i nie wytrzymywala tego psychicznie, a przypadek mojej mamy dal jej wiare w sens swojej pracy.
          Nie wiem dlaczego lekarze tak traktuja swoich podopiecznych, moze uniewrazliwiaja sie na swoja prace, na czeste niepowodzenia. To ich oczywiscie w zaden sposob nie usprawiedliwia bo w koncu wiedza jaki zawod wybieraja.To straszne, ze w wojnie z tak okrutna choroba, chorzy i ich rodziny musze tez staczac bitwy z innymi ludzmi, lekarzami, urzednikami, czesto i krewnymi. Zycze wszystkim jak najwiecej wsparcia ze strony innych, ciepla i wiary w zwyciestwo !
    • brucha Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 09.12.06, 18:36
      to chyba typowe dla CO na Ursynowie. zetknełam się tam dla odmiany z
      radioterapeutką tak ponurą i zrezygnowaną, że chyba od samego kontaktu z nią te
      nowotwory rosną. na szczęścię na chwile szczerości pozwala sobie tylko z
      rodziną. chorego nie dołuje, przynajmniej staramy się do tego nie dopuścić.
      aczkolwiek tekst 'jest pan teraz w dobrym stanie, niestety po tej terapii pana
      stan bardzo się pogorszy' chory usłyszał.
      cenię sobie szczerość lekarza. rodzina powinna znać prawdę. ale pani z którą
      mamy kontakt to chyba nie wierzy w wyleczenie zadnego nowotworu i naprawdę
      nawet jak nic nie mówi to i tak jest bardzo dołująca dla otoczenia.
      po co taki ktoś pracuje w takim miejscu jeśli nie wierzy w skuteczność swojej
      pracy.
      przerobiłam ten sam temat z wieloma lekarzami i naprawde to że chory umrze daje
      się powiedzieć na różne sposoby. i rzeczywiście trudno spotkać lekarza, któremu
      chce się powalczyć o godne umieranie.
      • liina Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 09.12.06, 19:56
        Najgorsze jest to, ze sie doluje pacjenta jak jeszcze wcale mu nie trzeba mowic,
        ze umrze, prawda? To jest dopiero chore.
        Moja mama ponad rok przed stanem terminalnym uslyszala , ze sie nadaje do
        hospicjum. Dostała boli brzucha, mozliwe, ze spowodowanych kamieniem na nerce,
        gdyz czesto te kamienie jej sie robily. Wezwalismy pogotowie, bo bol byl mocny
        bardzo, a lekarz jak uslyszal, ze choruje na raka, to nawet nie chcial jej
        obejrzec, tylko przy niej powiedzial, ze on tutaj nie pomoze juz, ze nalezy ja
        do hospicjum oddac.Swoja droga dostala zastrzyk z nospa i przeszlo.
        Nie wspomne miny mojej mamy i tego, jak ja to zdolowalo mocno. Mysle, ze ta
        glupia uwaga zabrala jej mase enrgii do zycia.
        • malgocha14 Re: APEL DO TYCH, KTÓRZY MIELI STYCZNOŚĆ Z DR.ZAJ 10.12.06, 00:34
          Też mialam stycznośc z lekarzem, który stara się za wszelka cenę przestraszyć
          pacjenta i nie sposób oprzec się wrazeniu,ze robi to po to, aby przybiec z
          pelna kopertą i prosba o zrobienie wszystkiego co w jego mocy.Tym bardziej,ze
          inni lekarze wcale nie uważaja,ze sytuacja jest beznadziejna albo az tak
          poważna.Kiedy robiona jest biopsja to obiecuje operację za 6 tygodni a kiedy
          wiadomo,ze rak jest złosliwy to nagle operacja za osiem lub wiecej tygodni.To
          starszne,ze nie boja się zarabiac na ludzkim nieszczesciu?I ze pacjent prywatny
          to pacjent a taki ze szpitala to nie wazny.Pisze to odpowiedzialnie , bo po
          prywatnej wizycie rozmowa byla inna.
    • anka7961 POTRZEBNY PSYCHOLOG 10.12.06, 09:51
      dopiero zaczynam wędrówkę po szpitalach i lekarzach. Nigdy wcześniej nikt z
      moich bliskich nie chorował tak poważnie i nigdy nie musiałam załatwiać niczego
      z lekarzami, szukać szpitala etc. Przez ponad trzy tygodnie mój Tatuś leżał w
      Mazowieckim Centrum Leczenia chorób Płuc i Gruźlicy w Otwocku na oddziale
      onkologii. Średnio raz na kilka dni słyszało się o zachowaniu lekarzy, którzy
      nie zostali absolutnie przygotowani do pracy na oddziale onkologiczym, którzy
      nie potrafią (lub nie chcą) przekazać pacjentowi bardzo złych wiadomości w
      sposób łagodny, pozostawiający nadzieję.
      Patrząc na to wszystko, pomyślałam sobie, że potrzebny jest tam psycholog. Ktoś
      kto będzie rozmawiał z tymi ludźmi, bo lekarze pozostawiają ich samych sobie.
      Raz w tygodniu przychodzi tam tylko Ksiądź. Rozumiem że chorzy mają swoich
      bliskich, ale tak na prawdę sama wiem, jak i co rodziny chorych na nowotwór
      czują (czasami sami w najtrudniejszych momentach potrzebują czyjejś pomocy).
      Dlatego właśnie chciałabym znaleźć kogoś, kto będzie tam przychodził i będzie
      wiedział jak rozmawiać z tymi ludźmi.
      Może macie pomysł, gdzie szukać takiej osoby? Może zgłosić się do jakiej fundacji?
      Czy Waszym zdaniem na większości oddziałów onkologiczych jest podobna sytuacja?
      • brucha Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 10.12.06, 11:22
        CO na Ursynowie ma pschologów na stanie, niektóre inne szpitale też, i to nie
        tylko na oddziałach onkologicznych, więc to raczej zależy od sprawności i chęci
        danego szpitala.
        • pistacchio Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 10.12.06, 12:34
          Kiedy moja mama byla w szpitalu po operacji, w totalnym dolku, poprosilismy o psychologa.Powiedziano nam, ze owszem jest w szpitalu, ale tylko na oddziale opieki paliatywnej bo na chirurgii , gdzie lezala moja mama, takiej potrzeby nie ma (co za bzdura! bo czesto tam ludzie dowiaduja sie co im jest,z niepokojem czekaja na wyniki operacji, i przyjmuja zle wiadomosci) . Psycholog rowniez niemile byl widziany na oddziale chemioterapii (!) bo pani ordynator(ta sama, o ktorej pisze wyzej) uwazala ich prace za zbedna!
          W koncu psycholog przyszedl, i niesamowicie mojej mamie pomogl.Wrocila jej energia i nadzieja. Tak,psychologowie sa bardzo potrzebni na kazdym etapie walki z choroba. Sa potrzebni rowiniez rodzinom, choc niewielu z nas moze sobie na to pozwolic. Ale jak do kazdego lekarza, trzeba miec szczescie i dystans rownoczesnie.
          • marta11 Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 10.12.06, 21:15
            Mnie wkurzył ostatnio lekarz do którego chodzi Mama co 3 miesiące na kontrolę.
            Mama bardzo oparła się o owe przysłowiowe 5 lat. Zastanawiała sie jak to liczyć
            od operacji czy od wykrycia. Jak była ostatnio na wizycie to lekarz powiedział
            jej, że nie ma co się przywiązywac do tych 5 lat bo nawrót może byc i później.
            Po jaką cholerę on jej to mówił????? Miała potem strasznego doła a mi się już
            kończą pomysły na wyprowadzanie jej z tego stanu. Macie jakiś pomysł co mówić,
            jak wzbudzać pozytywne myślenie?
            • pyrteczka Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 11.12.06, 10:32
              U mnie też miała miejsce nieprzyjemna sytuacja. Mój Tatuś po pierwszym cyklu
              chemii odebrał wyniki tomografu. Do tej pory cały czas czuł się świetnie, to on
              nas wszystkich podtrzymywał na duchu, walczył, pracował, normalnie
              funkcjonował. Zaczęło się od nowotworu oka (maj 2005), usuneli mu oczko, potem
              w lutym 2006 miał operację wątroby - przerzuty. To były 2 małę guzy, jednego
              nie usunęli, wtedy też lekarz powiedział Mamie, że nia ma już sensu męczyć Taty
              chemią. Ale Tata na prawdę czuł się świetnie. Kontrole w Gliwicach polegały na
              tym, że lekarz sprawdzał mu węzły chłonne i to wszystko. Pod koniec maja Tata
              sam załatwiłsobie USG jamy brzusznej. Okazało się, że zajęta jest cała wątroba.
              Wtedy o dziwo lekarz zalecał chemię. Po kontrolnym tomografie, na którym
              okazało się, że choroba postepuje Tata udał się z wynikami do Pani Doktor w
              Centrum Onkologii w Gliwicach. Liczył na dalszą chemię, na naświetlania. Tam
              usłyszał, że chemii nie może już dostać (miał rzeczywiście powiększoną
              wątrobę). Kiedy zapytał o naświtlania - lekarka powiedziała mu, że guz w takim
              stadium pęknie (powiedziała to tak zupełnie normalnie, jakby mówiła komuś, że
              ma anginę). Więc Tata spytał, co dalej, na co usłyszał "czekać....", Tatko
              odpowiedział, "aha, czekać i liczyć dni..." I po tej wizycie poddał się, to
              jest niewyobrażalne jak z dnia na dzień jego stan się pogarszał, a on coraz
              bardziej się poddawał. Od rozmowy z Panią doktor, która miała miejsce 25
              sierpnia, upłynęło 3 tygodnie - Tatko zmarł 12 września.
              To okropne jak niektórzy lekarze podchodzą do ludzi, nie mają w sobie za grosz
              psychologicznego podejścia. Przecież można było mu owiedzieć, że bezpoeśrenio
              po chemii nie daje się naswietlania, że trzeba np. miesiąc poczekać. Ja wiem,
              że on wtedy nadal by walczył.
              Kocham Cię Tatko i bardzo za Tobą tęsknię !!!
              • kaczka78 Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 11.12.06, 11:19
                Głupia, nieświadoma idiotka z tej baby i tyle. Więcej nie powiem.
                • liina Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 11.12.06, 14:17
                  Ja mysle, ze sa całkiem świadomi tego co robia.To jaki jakis chory mechanizm,
                  wydaje im sie, ze maja przewage nad biednym pacjenetm i fakt, iz mu powiedza, ze
                  to koniec, stawia ich wyzej, ale przyjdzie i czas na nich, bo nikt wiecznie nie
                  zyje, nawet lekarze.
                  Moja mama tez by mysle dluzej zyla, gdyby nie kilku lekarzy, ktorzy ja dolowali
                  skutecznie, lacznie z psychologiem, ktory jej zakomunikowal na wstepie, ze
                  powinna raczej o rencie, a nie o pracy myslec.
                  • malgoska182 Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 16.12.06, 13:46
                    To wszystko co piszecie jest szszera prawda.W poniedzialek bedzie miesiac jak
                    moj tatus odszedl do Krainy Wiecznej Szczesliwosci. Byl bardzo dobrym ojcem i
                    bardzo za tatusiem tesknie. Kto wie jaki w jego dosyc szybkiej smierci maja
                    lekarze. Tatus bardzo dobrze sobie radzil z choroba , wiedzial co ma , ale sie
                    nie poddawal . Na 2 tygodnie przed smiercia zaczely sie problemy z nerkami,
                    ale takie ktore wedlug tatsuioa lekarki z prywatnej przychodni leczenia bolu
                    mozna bylo opanowac ,ale potrzebny byl pobyt w szpitalu , nie mozna bylo tegoz
                    robic w warunkam gabinetu. Lekarka uruchomila wszystkie swoje znajomosci i w
                    szpitalu bilelanskim uslyszala "przyjezdzajcie" siostra sprowadzila tatusia z
                    1 pietra , zawiozla do szpitala z karta chorego i najpierw poszla do lekarza
                    pogotowia z dokumentami zastawiajac tatuisa przed szpitalem , bo trzeba bylo
                    zdobyc karteczke na wozek (chore) .wiecie ,ze lekarz nawet do tatusia nie
                    wyszedl , kazal zabrac do domu po tym jak sie dowiedzial jaka tatus ma chorobe.
                    Nawet doktor prowadzaca tatusia powiedziala ,jak jeszcze tatus zyl ,ze to pana
                    Czesia bardzo zalamalo , jak On biedny musial sie czuc ? nie skarzyl sie ,ale
                    checi do walki ktorych tyle w sobie mial uciekly. Naprawde bardzo chcial isc
                    do szpitala aby mu pomogli , a jak ja przyjechalam na nastepny dzien jak tatus
                    juz przebywal w szpitaluProf Orlowskiego na Czerniakowskiej to tatus byl bardzo
                    zalamany i nawet uwazam ,ze nie cieszyl sei z mojej wizyty . Takze panowie
                    lekarze (napewno tacy tez tu zagladaja) przemyslcie swoje postepowanie .
                    Pozdrawiam wszystkich
                    Malgoska
                    • goniatara Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 16.12.06, 17:20
                      Rozumiem Wasz bol po stracie bliskich osob i wiem, jak trudne sa to chwile, ale
                      ... Wydaje mi sie, ze zale, czy ewentualne pretensje nalezaloby kierowac w
                      strone konkretnego lekarza, ktory Waszym zdaniem popelnil blad lub zachowal sie
                      nieetycznie. Doradzanie lekarzom, ktorzy zagladaja na to forum, aby "przemysleli
                      swoje postepowanie" jest conajmniej niegrzeczne i niesprawiedliwe. Maja
                      przemyslec ...co? Czy warto po wielu godzinach pracy z ciezko chorymi pacjentami
                      zagladac na jakies tam internetowe forum i udzielac nieodplatnie porad zupelnie
                      obcym ludziom? Ze kosztem swojego prywatnego czasu czytaja posty ludzi
                      szukajacych odpowiedzi w trudnych sytuacjach? To maja sobie przemyslec? Po
                      przeczytaniu tego typu postow nie nalezy sie dziwic,ze zagladajacych lekarzy
                      moze byc tylko mniej.
                      Nie kierujmy swoich frustracji, rozgoryczenia w strone ludzi, ktorzy niczemu nie
                      zawinili, prosze!
                      Pozdrawiam
                      Malgorzata
                      • brucha Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 16.12.06, 18:22
                        Małgorzata,

                        ja akurat nie odniosłam wrażenia aby poprzedni post był skierowany w stronę
                        tych, którzy doradzają chorym na tym forum. raczej generalnie do tych którzy
                        traktują pacjentów jak przedmioty.
                        na pewno wiesz, że są lekarze i lekarze.
                        Ja do niedawna miałam bardzo dobre zdanie o lekarzach. ale miałam kontakt tylko
                        z tymi, którzy odbierali porody albo leczyli moje dzieci. i muszę przyznac, że
                        trafialismy zawsze na wspaniałych, oddanych dzieciom i temu co robią ludzi (a
                        przeczołgało nas trochę po szpitalach).
                        I nagle tej jesieni zaczełam mieć kontkt z lekarzami, którzy powinni leczyć
                        mojego ojca.
                        I powiem szczerze, że onkolodzy spaprali moje wyobrażenie o lekarzach bardzo.
                        Na pewno są wśród nich świetni fachowcy i dobrzy ludzie, i na pewno jest takich
                        wielu. Niektórych sama wpisałam na listę dobrych onkologów.
                        ale są też ci drudzy. i czasami są to takie egzemplarze, że wszystko opada a
                        człowiek ma ochotę iść do znachora albo innego bioenergo. i to niestety ci
                        drudzy wyrabiają opinię całości.
                        • liina Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 16.12.06, 18:53
                          Ja tez Gonia nie widze powiazania. Kto z nas kieruje jakies uwagi do lekarzy na
                          tym forum? , bo nie zauwazylam takiego przypadku. Kto pisze, zeby lekarze z tego
                          forum sobie cos przemysleli i gdzie?, bo tez nie zauwazylam, a juz na pewno nie
                          w tym watku, wiec nie wiem skad tresc Twojego postu?
                          W swoim poscie dajesz do zrozumienia chyba, ze nasz żal za to, ze ktos odszedl,
                          co i tak bylo nieunikniowe, kierujemy i skupiamy na lekarzach, ktorzy leczyli
                          naszych bliskich i ich obarczamy wina za ich smierc.Tak przynajmniej odczuwam
                          Twoje slowa.
                          Zdaje sobie osobiscie sprawe, ze choroba , na ktora chorowala moja matka nie
                          jest choroba latwo uleczalna, a spora czesc przypadkow tej choroby konczy sie
                          smiercia, mimo najlepszej opieki lekarskiej. Jednak uwazam, ze nawet jesli ta
                          choroba musi sie skonczyc smiercia, to nie oznacza to, ze lekarz ma prawo
                          dolowac kogos w trakcie trwania choroby,bo tekst w sytlu, ze pani po chemii to
                          nadawc sie bedzie na renta, a nie do pracy, to jest
                          • liina Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 16.12.06, 19:23
                            ze pani po chemii to nadawc sie bedzie na rente, a nie do pracy, to jest PRZEMOC
                            EMOCJONALNA!Lekarz wystepuje tutaj jako sprawca, a pacjent jako ofiara!To jest
                            po prostu zabronione i nawet w szkołach nauczyciele przechodza szkolenia jak z
                            tym walczyc.
                            Wiem, ze moja matka pewnie i tak by umarla, ale po co po drodze bylo tyle jej
                            łez? Po co tyle naszych nerwów? Po co tyle jej cierpienia, kiedy nie chciano jej
                            w szpitalu spuscic wody z oplucenj, a ja stałam obok i sie patrzylam jak sie dusi.
                            Lekarze twierdzli, ze nie potrafia tego zrobic! Zdaje sobie sprawe, ze to jej
                            zycia nie uratowaloby, ale znacznie by ulzylo cierpieniu. Nawet zwierze sie
                            dobija jak cierpi, a u nas czlowieka usmiercic na zyczenie nie mozna,bo to nie
                            jest etyczne, ale dolowanie i dokładanie cierpien jest etyczne!, bo na tym mozna
                            wyciagnac jeszcze od rodziny chorego kase. Tak to by sie usypialo chorego i
                            koniec cierpien, a tak za kazdy gest aby uzlzyc cierpieniu, trzeba placic.
                            Tak ja to odbieram po tym co ja przeszlam z moja matka.Nie jestem za eutanazja,
                            ale mysle, ze eutanazja nie bylaby dla lekarzy finansowo korzystna w naszym kraju.
                            Nie twierdze, ze kazdy lekarz taki jest, bo na swojej drodze spotkałysmy kilku
                            bardzo dobrych i oddanych lekarzy,takze lekarz w hospicjum domowym byl bardzo
                            uczciwym czlowiekiem, ktorym umial porozmawiac z chorym , wysluchac go itd., ale
                            niestety to co przeszlysmy, zwlaszcza w stadium koncowym, kiedy to choremu sie
                            mowi konkretnie, ze "umiera" i do ziemi...Kiedy odmawia sie mu workow
                            zywieniowych, choc jest glodny...
                            Tutaj nie chodzi o to, ze przez tych lekarzy ktos umarl, bo pewnie i tak by
                            umarl, tylko chodzi o jakosc tego umierania lub jakosc czasu, kiedy czlowiek
                            jest juz chory, ale ma jeszcze nadzieje, ze z tego wyjdzie i czesto ta nadzieja
                            go trzyma.
                            Wszystkim nam- tym, ktorym umarl ktos bliski jest ciezko, ale byloby nieco nam
                            lezej, gdybysmy w wieksoci nie mieli tak ciezkich wspomnien zwiazanych ze sluzba
                            zdrowia.Jest nam o tyle ciezko, ze staramy sie wspierac swoich bliskich, staramy
                            sie obudzic w nich nadzieje, bo wiemy, ze to jest bardzo wazna rzecz w tym
                            wszytkim, a lekarze czesto psuja nam to co budujemy czasem miesiacami lub
                            latami.A najgorsza rzecza w tym wszytkim jest to, ze stawką jest zycie,a nie
                            jakas butelka wina czy bilet do kina.
                          • goniatara Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 17.12.06, 18:38
                            Liina napisala : "Kto pisze, zeby lekarze z teg
                            > o
                            > forum sobie cos przemysleli i gdzie?, bo tez nie zauwazylam, a juz na pewno nie
                            > w tym watku, wiec nie wiem skad tresc Twojego postu?"
                            Moja odpowiedz...
                            Malgosia182 napisala:
                            "Takze panowie
                            lekarze (napewno tacy tez tu zagladaja) przemyslcie swoje postepowanie ."
                            Pozdrawiam wszystkich
                            • liina Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 17.12.06, 19:40
                              To nie była uwaga do lekarzy, ktorzy tutaj czasem pisza i nam pomgaja , tylko do
                              ogolu lekarzy, ktorzy byc moze czasem tutaj tez zagladaja i czytaja, ale nie
                              pisza, a zachowuja sie nie tak jak trzeba.
                              Z reszta, jesli jakis lekarz jest normalnym lekarzem, ktory nie doluje
                              pacjentow, tylko im pomaga, to nie obrazi sie za ta uwage, bo wiadomo, ze nie
                              była ona do niego skierowana.Nie sadze aby miała na uwadze lekarzy, ktorzy tutaj
                              czasem pisza i poswiecaja nam swoj prywatny czas, aby cos pomoc,bo takich
                              lekarzy przeciez szukamy i potrzebujemy i nie o do tych lekarzy byla ta uwaga
                              skierowana. Forum jest ogolnodostepne , takze dla tych lekarzy, ktorzy chorych
                              doluja, wiec zapewne do nich to była uwaga, bo o tych właśnie lekarzch jest w
                              ogole ten wątek. Takie ja mam odczucie po przeczytaniu jej postu.
                              Pozdrawiam.
                              • malgoska182 Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 19.12.06, 13:55
                                Goniatra to juz tylko do Ciebie.
                                Oczywiscie ,ze nie mialam na mysli lekarzy , ktorzy tu udzielaja porad. Skad
                                wiem ,ze lekarze ,ktorzy leczyli mego tatusia tu zagladaja? Poniewaz domagalam
                                sie bardzo przeswietlenia glowy u mego tatusia . Nie mielismy dla tatusia
                                prowadzacego onkologa , wiec moja siaostra jezdzila do osrodkow onkologicznych
                                w Warszawie zeby takie skierowanie wyprosic. Zadano jej pytanie dlaczego upiera
                                sie przy tej tomografii? ona z rozbrajajaca szczeroscia odpowiedziala "moja
                                siostra przeczytala na forum ,ze trzeba to zrobic" powiedzial a niech Pani nie
                                wierzy we wszystko co na tym forum posza. Tomografie zrobilismy prywatnie za
                                400 zl. Skierowanie wystarala sie nam pani dr. z poradni leczenia bolu.
                                Otrzymywalam cenne porady na poczatku od dr.Jedrucha , prowadzilam rozmowy z
                                Kasia , ktora tez jest lekarka , wiec uwiez ,ze nie mialam ich na mysli.
                                Zreszta na Twoje zarzuty nie musze sie Tobie tlumaczyc. Kasia wie ,ze
                                zadzwonilam do niej w dniu smierci tatusia wyplakac sie , lekarka ,ktora
                                prowadzila leczenie przeciwbolowe mego tatusia wiedzial o tym 10 minut po
                                smierci tatusia (podziekowalam jej za posweicenie) , bo taka byla jej opieka
                                nad tatusiem. Niestety to ,ze po drodze spotkalam lekarzy , ktorzy wprost
                                powiedzieli , (lekarz z przychodni na Lojewskiej)ktory powiedzial "ja tam trupa
                                do szpitala kierowal nie bede i osmieszal sie " w tym czasie moj tatus byl
                                osoba chodzaca , mial tylko mechaniczna niewydolnosc nerek,ktora mozna bylo
                                uratowac , bo zrobiono to w Szpitalu na czerniakowskiej,czy lekarz z Szaserow ,
                                ktory na moje "ale tatus bardzo cierpi" bylo to przed postawieniem
                                diagnozy ,ze to napewno rak , byly przypuszczenia po przeswietleniu pluc" alez
                                prosze pani przeciez tu krew sie nie leje , co juz mialo sie dokonac to sie
                                dokonalo wiec 2 czy trzy tygodnie jak sie zaczeka to nic sie nie stanie ,
                                przeciez ja pajaca z siebie nie bede robil jak juz wypisalem skierowanie do
                                szpitala na siermien to te 10 dni nic nie zmieni" czy mam jeszcze
                                kontynuowac? moj tatus chorowal tylko 4 miesiace ( to byl czas od diagnozy do
                                smierci).
                                Pozdrwiam wszystkich lekarzy ,ktorzy maja serce dla pacjentow i ich rodzin i
                                ktorzy nie selekcjonuja pacjentow na tych z rakiem i tych bez . BO osoba
                                dotknieta choroba nowotworowa jak najbardziej zasluguje na szacunek , przeciez
                                kazdego to moze spotkac
                                • gnulka Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 19.12.06, 14:09
                                  O matko! Nie do wiary!Siedzę ,patrzę na ekran i nie mogę uwierzyć że to
                                  możliwe, chociaż różne rzeczy już słyszałam!
                                  • malgoska182 Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 20.12.06, 00:20
                                    Czesc tak to wszystko mialo miejsce w miescie stolecznym Warszawie nie w
                                    jakims tam Napierstkowie. Nie oznacza to ,ze nie bylo na naszej drodze ludzi
                                    wspanialych. Byli i moge ich wymienic z nazwiska :dr. Iwona Furman z Lecznicy
                                    Bolu na ul .Plockiej , dzieki ktorej moj tatus mial komfort zycia do konca ,
                                    dr.Furman byla na kazde nasze zawolanie , a musze przyznac, ze tych zawolan
                                    bylo duzo, po prostu bylysmy przerazone sama choroba . Oczywsicie satralismy
                                    sie zyc normalnie , z tym ,ze moze teraz to wyda sie i nam troche na wyrost
                                    ale zawracalysmy glowe naszej dr.Iwonie nawet w niedziele , ale Ona nie
                                    skarzyla sie tylko jecghala i mowila "no przeciez ja w niedziele nie przestaje
                                    byc lekarzem" . Caly zespol z Lecznicy znal nasze glosy , czasmi byly to glosy
                                    radosne np.informujace ,ze potas zaczal spadac, ze nerki wracaja do normy, ze
                                    nie ma przezutow do glowy, ale czasami zaplakane i tam kazdy rozumial. Milo
                                    wspominam dr. Sawicka ze szpitala im prof.Orlowskiego , ktora wiedziala ze
                                    tatusia choroba postepuje , ze jest to uogolniona choroba nowotworowa ,ale mimo
                                    to podczas obchodu nikt z personelu nie przechodzil oprocz tatusia szybko i
                                    obojetnie , spedzano z nim tyle samo czasu ile z innymi pacjentami. Balbinko
                                    nie wiem ,czy dobrze robie podajac nazwiska ,ale chyba mowiac dobrze o
                                    lekarzach nie robie nikomu krzywdy. Tak jak pisalam w poprzednim poscie i jak
                                    opisywalam od lipca na tym forum moj tatus , siostra , ktora na codzien byla z
                                    tatusiem jak i ja ( w ciagu tych 4 miesiecy spedzilam w Polsce 6 tygodni
                                    doznalismy wielu upokorzen tylko dlatego ,ze mojego tatusia dotknela ta
                                    straszna choroba.
                                    Pozdrawiam wszystkich walczacych i zycze samych wspanialych ludzi na swojej
                                    drodze, bo to nie tylko o lekarzy chodzi ale tez o nizszy personel medyczny ,
                                    ktory widzac karte na lozku pacjenta z diagnoza omija szerokim lukiem lozko ,
                                    swoje oboiazki ogranicza tylko do podania lekarstw .
                                    Malgorzata
                                    • goniatara Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 20.12.06, 02:35
                                      Malgosiu!

                                      Przykro mi bardzo, ze doswiadczyliscie tego, czego doswiadczyliscie. Nie
                                      mieszkam w Polsce i uczciwie powiem, ze czytajac wszystkie posty dotyczace
                                      problemow, z ktorymi musza sie borykac chorzy i ich rodziny poczatkowo wzbudzalo
                                      we mnie niedowierzanie. Zwalalam to czesciowo na nasza "brzydka" ceche narodowa,
                                      ktorym jest ogolny pesymizm, wieczne narzekanie i szukania "dziury w calym".
                                      Pozniej jednak dotarlo do mnie, ze to wszystko jest jednak mozliwe i ze wiele z
                                      opisywanych zajsc, przypadkow mialo lub moglo miec miejsce. Po kilku latach
                                      bywania na onkolink, teraz tu, na tym forum jestem uswiadomiona, ze sytuacja w
                                      polskiej sluzbie zdrowia jest nie jest dobra. I pomijam juz fakty ekonomiczne,
                                      prawne etc., etc., ale zwykly poziom kultury wykonywania swoich obowiazkow przez
                                      pracownikow sluzby zdrowia czesto pozostawia wiele do zyczenia. To smutne,
                                      bardzo smutne. Jest to z pewnoscia bardzo zlozony problem i sklada sie na to
                                      wiele czynnikow i dlugo by o tym pisac. Co nie znaczy, ze jest to nagminne, w
                                      kazdym szpitalu i w stosunku do kazdego chorego. Rozumiem, ze nie opisuje sie
                                      przypadkow, gdzie chory zostal potraktowany prawidlowo, czyli zgodnie z
                                      obowiazujacymi normami, wlaczajac w to psychologiczna i emocjonalna opieke. To
                                      jasne. Opisuje sie przypadki albo ekstremalnie zle, albo wyjatkowo cieple, mile.
                                      Jednak przy opowiadaniu zlych, nieprawidlowych, bolesnych doswiadczen i kiedy
                                      sie to uogolnia mozna w ten sposob wiele osob urazic, zupelnie niepotrzebnie.
                                      Poniewaz nie lubie wszelkiego uoglniania, stereotypow - reaguje, czasem
                                      spontanicznie. Staram sie nie wspominac przykrych doswiadczen, za to pielegnuje
                                      wszystkie dobre wspomnienia, co nie znaczy, ze oczekuje tego samego od
                                      wszystkich ludzi. Zycie jest czesto trudne do "przelkniecia", co sie wiaze ze
                                      zlymi emocjami. To tez rozumiem, wiem.
                                      Nadchodza swieta Bozego Narodzenia, ale nie tylko z tej okazji zyczylabym
                                      wszystkim zranionym, cierpiacym, drogi do znalezienia ukojenia, wyciszenia
                                      wewntetrznego bolu, aby latwiej mogli dalej zyc. Zycze im wszystkim tego codziennie.
                                      Malgosiu, serdecznie Cie pozdrawiam i zycze tylko dobrych wspomnien i dobrych
                                      doswiadczen, za to zapomnienia o bolu i nieszczesciu, zlych sytuacjach i zlych
                                      ludziach.
                                      Malgorzata
                                      • malgoska182 Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 20.12.06, 13:20
                                        Malgorzato
                                        Przykro mi ,ze musielismy tego wszystkiego doswiadczac. Przykro ze wzgledu
                                        przede wszystkim na tatusia, ktory byl bardzo wrazliwym czlowiekiem i naprawde
                                        ten ostatni powrot ze Szpitala Bielanskiego bardzo go zalamal. Nie mieszkam w
                                        Polsce od 16 lat i dla mnie rowniez spotkanie z polska sluzba zdrowia nie bylo
                                        przyjemne. Tych doswiadczen nie mialam zbyt duzo z przeszlosci ,bo tylko
                                        odwiedzalam moja babcie w poznych latach 80 w szpitalu, ale chyba nic sie nie
                                        zmienilo. Sama mam duze doswiadczenie z amerykanska sluzba zdrowia ,poniewaz
                                        mam problemy z tarczyca i od 4 lat mam ciagle kontakty z lekarzami , a ze sama
                                        siebie podejrzewam o hipohondrie(::: wiec i wizyty na ostrym dyzuze mnie nie
                                        ominely (2 zaliczylam.) Nie chce porownywac ,bo wiem ze uslysze glosy(moze
                                        rzeczywiscie sluszne) mowiace o nakladach na sluzbe zdrowia .
                                        Najmlodsza moja siostra mieszkajaca w Polsce nie moze sobie darowac ,ze
                                        narazila tatusia na takie przykrosci.
                                        Zycze wszstkim spokojnych Swiat Bozego Narodzenia .
                                        Malgoska
                                    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 20.12.06, 14:12
                                      Małgosiu, jesli chcesz możesz też dołączyć nazwiska tych lekarzy do
                                      listy "Lista Dobrych Onkologów", ona nie jest wyłącznie dla onkologów, tylko
                                      dla tych wszystkich lekarzy, którzy nie przestali być ludźmi.
                                      • malgoska182 Re: POTRZEBNY PSYCHOLOG 21.12.06, 13:13
                                        Dziekuje Balbinko i zycze Spokojnych i Blogoslawionych Swiat.
                                        Malgoska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka