Dodaj do ulubionych

Leczenie za pomocą BSM

06.07.07, 10:46
Co sądzicie drodzy forumowicze o metodzie leczenia BSM.Tonący brzytwy się
chwyta.A jednak cała masa ludzi na świecie z rakiem się wyleczyła.A może to
nowa propaganda?Proszę o odpowiedzi.Ciekawe co sądzi na ten temat
balbinka?Naprawdę ogromnie ją szanuję,choć nie zawsze sie z nią zgadzam!OLAF
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Leczenie za pomocą BSM 06.07.07, 12:50
      Kortyzol, bardzo dziekuje za mile slowa.

      Ja wierze w medycyne naukowa, dzieki niej moja Mama jest wciaz z nami.
      Znam jeszcze kilka osob, ktorym udalo sie wygrac z choroba nowotworowa i one
      tez byly leczone w konwencjonalny sposob.

      Nie chce po raz setny powtarzac tych samych argumentow, dlaczego moim zdaniem
      metody alternatywne nie sa skuteczne w przypadku raka. Powiem krotko, gdyby tak
      bylo stosowano by je powszechnie zamiast obciazajacych i kosztownych terapii,
      ktore stosuje sie teraz. I prosze nie mowic ze taki stan rzeczy wynika ze zmowy
      koncernow farm. i lekarzy.
      Lekarze i pracownicy koncernow tez choruja na raka i nie leca wtedy do jakiegos
      szamana z peruwianskiej wioski, tylko ida do szpitala.

      Trudno mi mowic, jak sama zachowalabym sie w sytuacji, gdyby medycyna nie miala
      mi nic wiecej do zaoferowania, ale znam taka sytuacje z bliskiego otoczenia.
      I pokazuje ona, ze naprawde warto zadbac wtedy o to, zeby odejsc z godnoscia,
      bez bolu, pozegnac sie ze wszystkimi. A nie do ostatnich chwil zaciagac kredyty
      na jakies cudowne specyfiki i odrzucac od siebie mysl, ze przeciez wszyscy
      jestesmy smiertelni i ze pewnych rzeczy nie zmienimy.

      Pamietam, ze kiedys chyba ktorys z lekarzy (Jedruch?) opisal taka historie, ze
      kiedy jego pacjentka dowiedziala sie ze nie ma juz szans na wyleczenie,
      postanowila dobrze spedzic te chwile, ktore jej pozostaly i poniewaz niezle sie
      czula, pojechala w podroz swoich marzen, do Barcelony.
      Opowiadal tez ze niestety czesto jest swiadkiem kiedy po smierci pacjenta,
      ktory nie mial szans i bylo o tym wiadomo od samego poczatku, zostaje jego
      rodzina, kompletnie nie przygotowana na to co sie stalo, zadluzona na jakies
      makabryczne kwoty i w gruncie rzeczy zaskoczona :-( Bywa ze najblizszy odchodzi
      bez slow pozegnania, bez powiedzenia tego, cowazne a co cale zycie nie zostalo
      powiedziane wprost. Bo do konca nikt nie chcial sie przyznac, ze to koniec
      tylko wszyscy udawali ze nie wiedza co sie dzieje i jak sprawy sie maja.

      Pamietam, jak moja Mama zachorowala, to przez dlugi czas nie przechodzilo nam
      prez gardlo slowo "rak". To bylo jak zaklinanie rzeczywistosci, jak gdyby
      choroba nie nazwana wprost nie istniala. A jednak ona byla i trzeba bylo
      dzialac, ale by to zrobic trzeba bylo nazwac przeciwnika, bo tylko wtedy
      dociera do nas to z czym musimy sie zmierzyc. Czlowiek ma taka dziwna
      umiejetnosc przystosowania sie do najgorszych nawet okolicznosci. Prawda, jak
      bardzo bolesna by nie byla w koncu do nas dociera i nie warto sie przed nia
      bronic, bo szok i bol wydawaloby sie nie do zniesienia, mijaja...
      A potem po latach, chyba jednak wazniejsze jest ze powiedziales bliskiemu, ze
      go kochasz i ze jestes przy nim i ze dacie sobie rade bez niego, zeby sie o to
      nie martwil niz oszukiwanie sie nawzajem, ze wszystko bedzie dobrze, choc wiemy
      ze nie bedzie.

      Ufff, rozpisalam sie chyba nie na temat...
      • polimeraska Re: Leczenie za pomocą BSM 06.07.07, 17:44
        Cóż, jestem naukowcem, wierzę w naukę, jednak...są autentyczne przypadki
        ozdrowień, których nie da się poprzeć naukowymi argumentami...są ludzie, którzy
        przezyli najgorsze piekło, są tacy, którzy pokonali chorobę podczas gdy lekarze
        już się poddali...waira czyni cuda, naukowo jest udowodnione, ze pozytywne
        nastawienie i wiara w wyzdrowienie, wola walki z chorobą podwyższa procent
        wyzdrowień. może coś w tym jest, może nie, na pewno głęboka wiara i nie
        poddawanie się nie zaszkodzi. mój kuzyn 4 lata temu pokonał guza mózgu...stan
        był krytyczny, teraz pracuje wychowuje coreczke, zamierza budowac dom...wtedy
        nikt nie dopuszczal mysli o smierci, po prostu bylo to takie oczywiste , ze
        innego scenariusza byc nie moze...on wiedzial ze musi zyc, ze dopiero zaczyna
        zyc(mial 26lat). nie wiem czy medycyna, czy dobrzy specjalisci go uleczyli, czy
        ta sila ktora emanowala z jego, z jego mamy, zony, to mocne postanowienie
        walki, niekonczaca sie nadzieje...tego nie wiem, tego nie wie nikt, ale wiem
        jedno, dopoki czlwoiek zyje nie mozna sie poddawac.
        • scept89 'naukowo udowodnione' 09.07.07, 15:02
          polimeraska napisała:

          >waira czyni cuda, naukowo jest udowodnione, ze pozytywne
          > nastawienie i wiara w wyzdrowienie, wola walki z chorobą podwyższa procent
          > wyzdrowień.

          Naukowo udowodnione jest cos dokladnie przeciwnego: nastawienie nie ma wplywu na
          rezultat leczenia. O ile nie wliczasz samobojstw/eutanazji i depresji
          powodujacej odmowe poddania sie leczeniu to nie ma znaczenia czy wierzysz ze rak
          pluca jest wyleczalny czy tez nie. Zobacz artykuly ponizej.

          Dodatkowo rozpowszechnianie takich postaw jest IMHO nie etyczne . Pacjent staje
          sie "winny" bo widac nie za bardzo wierzy w wyleczenie, nie ma tej mitycznej
          wewnetrznej 'sily' rzekomo pozwalajacej 'pokonac' nowotwor.

          >mój kuzyn 4 lata temu pokonał guza mózgu.
          Guz mozgu nic nie mowi. Jesli mial lagodnego fajnie umiejscowionego oponiaka to
          nawet owca bylaby go w stanie z pomoca chirurga-weterynarza "pokonac". Z
          glioblastoma sprawa jest bardziej skomplikowana.


          www3.interscience.wiley.com/cgi-bin/abstract/107582513/ABSTRACT
          Optimism and survival in lung carcinoma patients
          Cancer
          Volume 100, Issue 6 , Pages 1276 - 1282
          CONCLUSIONS
          There was no evidence that a high level of optimism prior to treatment enhanced
          survival in patients with NSCLC. Encouraging patients to be positive only may
          add to the burden of having cancer while providing little benefit, at least in
          patients with NSCLC.


          jama.ama-assn.org/cgi/reprint/292/24/3012.pdf
          Conclusion We found no evidence, in contrast to previous studies, that cancer pa
          tients are able to postpone their deaths to survive significant religious,
          social, or personal events.
          www.jama.com
          JAMA. 2004;292:3012-3016
          • polimeraska Re: 'naukowo udowodnione' 09.07.07, 17:10
            > Guz mozgu nic nie mowi. Jesli mial lagodnego fajnie umiejscowionego oponiaka
            to
            > nawet owca bylaby go w stanie z pomoca chirurga-weterynarza "pokonac". Z
            > glioblastoma sprawa jest bardziej skomplikowana.
            >
            jak widać nie masz szacunku dla chorych dlatego mysle ze tez nie masz pojęcia o
            cierpieniu ludzi z nowotworem i ich rodzin, wiec nie bede tego komentowac.

            co do powyzszych "sceptycyzmow" tez mam kilka pejperów które potwierdzają moją
            wcześniejszą hipoteze, jak mówią, ile naukowców tyle opinii, więc pozostawmy to
            indywidualnemu rozpatrzeniu.
            zdrowia zycze
            • polimeraska Re: 'naukowo udowodnione' 09.07.07, 17:17
              guz u kuzyna byłz rodzaju germinoma, był zlokalizowany w "jednym z mozliwie
              najgorszych miejsc"(słowa chirurga), do tej pory ma probemy z koordynacja ruchu
              i wzroku, w momencie krytycznym nie wspomne w jakim byl stanie(zastawka do
              zoladka musieli mu sciagac plyn mozg-rdzeniowy) zreszta, tak naprawde jakie to
              ma zanczenie, chory to chory, nawet na wyrostek mozna umrzec, a z ciezkich
              stanow ludzie calo wychodza.
              • scept89 germinoma 09.07.07, 17:32
                Mortality/Morbidity: For germinomas, the estimated survival rate is 75-95% at
                both 5 and 10 years.

                za:
                www.emedicine.com/med/topic2246.htm
                • j_milewski Re: germinoma 09.07.07, 19:23
                  Można prosić o wyjaśnienie o co w podanym linku chodzi???
                  A tak do samej metody BSM to zastanawia mnie jedno a mianowicie jak wiem tą
                  metodę można stosować tylko po odstawieniu leków.Przy chorobach nowotworowych
                  takie odstawienie leków czy chemioterapii graniczy z "cudem".Nurtuje mnie to
                  bardzo jak to wszystko połączyć w całość.
                  Pozdrawiam.

                  Ten co ma Tatę z rakiem płuc
                  • scept89 Re: germinoma 30.07.07, 13:55
                    j_milewski napisał:

                    > Można prosić o wyjaśnienie o co w podanym linku chodzi???

                    wybacz, przegapilem to zdanie:

                    W artykule :
                    Germinoma, Central Nervous System

                    Opisane jest wszystko od diagnostyki poprzez wystepowanie i leczenie do
                    przezywalnosci w germinomie centralnego systemu nerwowego. Wynosi ona
                    75-95% zarowno po 5 jak i 10 latach. Dlatego podawanie tejze germinomy jako
                    przykladu "cudownego" uzdrowienia poprzez pozytywne nastawienie pacjenta jest
                    IMHO chybione.

                    > A tak do samej metody BSM to zastanawia mnie jedno a mianowicie jak wiem tą
                    > metodę można stosować tylko po odstawieniu leków.Przy chorobach nowotworowych
                    > takie odstawienie leków czy chemioterapii graniczy z "cudem".Nurtuje mnie to
                    > bardzo jak to wszystko połączyć w całość.

                    Domagasz sie spojnej logiki od szamanow reklamujacych BSM?
            • scept89 Re: 'naukowo udowodnione' 10.07.07, 00:38
              tez mam kilka pejperów które potwierdzają moją
              > wcześniejszą hipoteze, jak mówią, ile naukowców tyle opinii, więc pozostawmy to
              >
              > indywidualnemu rozpatrzeniu.

              Smialo, rzuc artykulami. Warto abysmy wzbogacili sie o Twoja wiedze. Tacy
              naukowcy czasem ponoc osiagaja jakowys konsensus.

              BTW, pozytywne nastawienie ma miec znaczenie w przebiegu AIDS.
              • alinaw1 Re: 'naukowo udowodnione' 13.07.07, 19:30
                a CO TO JEST bmc, CZY bms, CZY JAK TAM ZWĄ? Pewnie są przypadki, których nie da
                się wyjaśnić za pomocą szkiełka i oka. Cud. Reakcja organizmu. Nie wiem. Dziś
                rozmawiałam z onkologiem - jednym z wielu, który zajmuje się moim synkiem. Są
                świetne USG, tomografy, biopsje, dobre kmomputery itd, a jednocześnie w pewnych
                przypadkach nie można jednoznacznie potwierdzić przypuszczeń i wystawić
                diagnozy. Nie wszystko jest opisane i zakwalifikowane (dlatego od 2 tygodni
                żyję w niepewności: mój synek ma raka, czy nie?)To samo może dotyczyć leczenia.
                Homeopatka, która skierowała nas do CZD powiedziała mi, że ona nie zna metod
                naturalnych, które leczyłyby raka. Owszem, natura może w jakiś sposób bronić
                się przed nim albo potem- metody naturalne+ homeopatia mogą wspomagać proces
                leczenia. Niedawno byłam na Sri lANCE, tam najpopularniejszą metodą leczenia i
                upiększania jest ayurveda (starohinduski system medyczny)- znana wszystkim,
                powszechnie używana. Nie ma wyraźnego podziału na medycynę konwencjonalną i
                tradycyjną. Ja leczyłam tam moje kości-masaże, zioła, olejki itd. naczytałam
                się tam i rozmawiałam. Oni twierdzą, że jedną z najważniejszych przyczyn chorób
                (także raka) jest nieodpowiednia dieta. W maju jeszcze nie wiedziałam, że
                będzie mi dane doświadczenie rakowe...Tam lekarze współpracują ze sobą. TU,
                choćby na forum zdrowotnym są dwa wyraźne podziały: albo medycyna akademicka
                albo szmani! Jedni na drugich psioczą. A może by tak jakoś współgrać?
                Współpracować? Kiedyś w Afryce miałam wypadek. Zszywał mnie lekarz w publicznym
                szpitalu- medycyna akademicka na 100%. Potem powiedział, żebym smarowała szwy
                czymś, co da mi znachor w wiosce. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w
                Polsce.
                • binucha Re: 'naukowo udowodnione' 13.07.07, 21:12
                  Sa takie miejsca w Polsce, gdzie lekarze stosują metody wspomagające.
                  Np. w Bydgoszczy na oddziale prof. Talara, gdzie wybudza się ludzi śpiączek,
                  przyjeżdża od czasu do czasu bioenergoterapeutka z Poznania. Ten lekarz ma
                  najlepsze wyniki w wybudzaniu ze śpiączek w całej Polsce.

                  Także chirurg ginekolog, który operował moją mamę polecał mojej mamie terapie
                  ziołową, nad którą także prowadzi badania jakiś naukowiec spod Poznania.Nie
                  pamiętam teraz nazwiska niestety, bo już było jakiś czas temu. W każdym bądź
                  razie istniało kilka osób, które dzięki tym ziołom jakoś funkcjonowały. Były to
                  zioła typu nagietek, melisa itd. Nie jakieś peruwiańskie czy Bóg wie jakie.
                  Ten lekarz tez polecił nam preparat o nazwie BETULINA. Tutaj link dla
                  zainteresowanych:
                  www.sylveco.pl/index.php?file=1&lan=p&art=triter
                  Znam osoby, które dzięki tej betulinie wiszą tak w powietrzu, tzn. guz nie
                  znika, ale i nie rośnie.Myślę, ze to tez dobry efekt.

                  Ale nie można tego nazwać znachorskimi metodami , lecz metodami wspomagającymi,
                  bo np. taka BETULINA jest naturalnym wyciągiem z brzozy, która poprawia
                  odporność i pracuje nad jej wyprodukowaniem także naukowiec, a nie jakis znachor.

                  Także ziół nie można nazwać znachorskimi metodami, bo stanowią one ogromną gałąź
                  medycyny konwencjonalnej.Nie pisze tutaj teraz o jakiś ziołach z Chin czy tam
                  nie wiadomo skąd, ale takich pospolitych.

                  Osobiście uważam,że są rzeczy na ziemi , które nie są dla nas ludzi jeszcze
                  poznane i zamykanie sie na jakiekolwiek wspomaganie dodatkowo tym co nam oferuje
                  natura nie jest dobre.Bazowanie na samej chemii bez jakiegokolwiek
                  ukierunkowania na naturę nie jest chyba najlepszym wyjściem.Myślę, ze podejmując
                  jakiekolwiek leczenie konwencjonalne, należy mieć na uwadze tez trochę prawa,
                  które rządzą naturą.

                • scept89 Re: 'naukowo udowodnione' 18.07.07, 15:05
                  linaw1 napisała:
                  > a CO TO JEST bmc, CZY bms, CZY JAK TAM ZWĄ? Pewnie są przypadki, których nie da
                  > się wyjaśnić za pomocą szkiełka i oka.

                  1) Wiedza biologiczna/medyczna nie jest calosciowa.
                  2) Nawet w fizyce przewidzenie gdzie po 100 uderzeniach znajdzie sie kula
                  bilardowa jest problematyczne.

                  jak polaczysz 1+2 to otrzymasz ze z koniecznosci poslugujemy sie statystykami
                  albo jak wolisz wiedza prawdopodobna a nie definitywna.

                  Bylabys laskawa podac jak szamani owa definitywna wiedze ponoc posiedli? Poprzez
                  objawienia?

                  >Nie wszystko jest opisane i zakwalifikowane (dlatego od 2 tygodni
                  > żyję w niepewności: mój synek ma raka, czy nie?)

                  Wspolczuje i zycze pomyslnej wykluczajacej neo diagnozy.

                  >Niedawno byłam na Sri lANCE, tam najpopularniejszą metodą leczenia i
                  > upiększania jest ayurveda (starohinduski system medyczny)- znana wszystkim,
                  > powszechnie używana.

                  Bilet lotniczy do Sri Lanki z dowolnego miejsca na ziemi kosztuje mniej niz
                  operacja w renomowanej zachodniej klinice. Po co komu tomatografy i
                  neurochirurdzy skoro wise man z przedmiesc Hambantota postawi diagnoze i wyleczy?

                  >Oni twierdzą, że jedną z najważniejszych przyczyn chorób
                  > (także raka) jest nieodpowiednia dieta.

                  Dzikie zwierzata tez maja raka. Zle sie odzywiaja?

                  BTW, A co szamani mowia o przypadkach retinoblastoma? Albo Li-Fraumenti
                  syndrome? Co z ludzmi z MEN1?

                  W krotkich prostych zolnierskich slowach: szamani wiedza o chorobach ktore
                  dotykaja ludzi w ich wiosce i okolicach a i to pobieznie. Nie maja zielonego
                  pojecia o czyms co wykracza poza ich lepianke. No ale jak chcesz to wpadnij do
                  nich na diagnozowanie Long QT syndrome albo roznicowanie rakow pierwotnych a
                  przerzutowych watroby.



              • binucha Do scept. 13.07.07, 21:14
                A słyszałeś o takiej nauce jak psychoneuroimmunologia?
                • goniatara Re: Do scept. 13.07.07, 21:25
                  binucha napisała:

                  > A słyszałeś o takiej nauce jak psychoneuroimmunologia?


                  Liina? :)
                  • j_milewski Re: Do scept. 13.07.07, 21:56
                    ma ktoś namiary na osobę P.Piotra Lewandowskiego?.
                    Potrzebuję kontaktu bo adres e-mail metoda@samo...... nie odpowiada.
                    Pozdrawiam.
                    • goniatara Re: Do scept. 14.07.07, 04:30
                      Po uwaznym przejrzeniu strony "osoby P.Piotra Lewandowskiego" z pelna
                      odpowiedzialnoscia twierdze, ze jest to kolejny oszust, sprytny biznesman, ktory
                      zainwestowal nieco wiecej pieniedzy w reklamowanie siebie i swoich "metod", niz
                      np. Tomczak i jej Anry. Kolejne bezczelne zerowanie na ludziach dotknietych
                      chorobami. Argumenty? Jest ich tak duzo a dowody oszustwa tak oczywiste, ze
                      szkoda tego forum na ciagniecie tematu i samego BSM i "osoby P.Piotra
                      Lewandowskiego". Uwazam, ze Balbinka administrujaca tu, powinna zupelnie nie
                      dopuszczac do ukazywania sie watkow o tematach traktujacych o "metodzie bsm". To
                      zbyt powazne forum i dotyczace zbyt powaznych chorob, aby je zasmiecac czyms takim.
                      Pozdrawiam
                      Malgorzata
                      • kertz101 Re: Do scept. 20.07.07, 16:19
                        >Uwazam, ze Balbinka administrujaca tu, powinna zupelnie nie
                        > dopuszczac do ukazywania sie watkow o tematach traktujacych o "metodzie bsm". T
                        > o
                        > zbyt powazne forum i dotyczace zbyt powaznych chorob, aby je zasmiecac czyms ta
                        > kim.

                        To skąd osoby szukające informacji miałyby znaleźć opinie o tym i podobnych
                        preparatach. Zostaną im tylko strony handlarzy - gratuluje pomysłu.
                      • mysl3 Re: Do scept. 31.07.07, 14:21
                        goniatara napisała:

                        > Po uwaznym przejrzeniu strony "osoby P.Piotra Lewandowskiego" z pelna
                        > odpowiedzialnoscia twierdze, ze jest to kolejny oszust, sprytny biznesman, ktor
                        > y
                        > zainwestowal nieco wiecej pieniedzy w reklamowanie siebie i swoich "metod", niz
                        > np. Tomczak i jej Anry. Kolejne bezczelne zerowanie na ludziach dotknietych
                        > chorobami. Argumenty? Jest ich tak duzo a dowody oszustwa tak oczywiste, ze
                        > szkoda tego forum na ciagniecie tematu i samego BSM i "osoby P.Piotra
                        > Lewandowskiego". Uwazam, ze Balbinka administrujaca tu, powinna zupelnie nie
                        > dopuszczac do ukazywania sie watkow o tematach traktujacych o "metodzie bsm". T
                        > o
                        > zbyt powazne forum i dotyczace zbyt powaznych chorob, aby je zasmiecac czyms ta
                        > kim.
                        > Pozdrawiam
                        > Malgorzata
                        No właśnie jak się nie ma argumentów to się posługuje wyzwiskami,byle tylko ktoś
                        nie wszedł na stronę o B.S.M i nie przekonał się że metoda działa. Taki wyraz
                        agresji u tej Pani może być spowodowany tylko jednym-strachem że się wszyscy
                        będziemy leczyli sami.Świetnie Lewandowski pokazł jak obecnie wykorzystują B.S.M
                        do uzdrawiania, kościół i uzdrowiciele. Polecam artykuł na
                        str.www.samoleczeniebsm.pl pt: Odkrycie to jest to co wszyscy widzą a nikt
                        wcześniej o tym nie pomyślał. A Pani radzę zastosować poz.I na-uspokojenie.
                        Andrzej
                        • z.d.r.o.w.y Re: Do scept. 31.07.07, 18:42
                          > nie wszedł na stronę o B.S.M i nie przekonał się że metoda działa
                          bo właśnie, lektura stron internetowych dowodzi skuteczności, po co jakieś
                          niezależne badania naukowe... Jeśli ktoś jeszcze wątpi, czy pomoże, może
                          zadzwonić do specjalistki takiej jak David Harklay na przykład. To jest ta sama
                          liga.

                          Panie Andrzeju, proszę się leczyć BSM na własną odpowiedzialność, ale nie
                          namawiać na to innych. BSM, kościół i uzdrowiciele niestety nie leczą raka. Za
                          to najskuteczniejsze są tak niepopularne metody radioterapia, chemioterapia czy
                          operacja. Nie ma alternatywy dla klasycznego leczenia, a Pana poglądy
                          prezentowane na tym forum są bardzo niebezpieczne.
                        • scept89 BSM dziala i Ziemia jest plaska (tako rzecze web) 31.07.07, 19:15
                          mysl3 napisał:
                          > No właśnie jak się nie ma argumentów to się posługuje wyzwiskami,byle tylko ktoś
                          > nie wszedł na stronę o B.S.M i nie przekonał się że metoda działa.

                          Po wejsciu na ta strone:
                          www.alaska.net/~clund/e_djublonskopf/FlatWhyFlat.htm
                          przekonasz sie ze Ziemia tak naprawde jest plaska. Oczywiscie 'autorytety'
                          wyzywaja Plaskoziemcow od skrajnych glupoli ale jak wiesz jest to spowodowane
                          brakiem argumentow.

                          Nie wybieraj sie czasem do Australi bo spadniesz i mozesz na grzbiet
                          podtrzymujacego Ziemie Super-Zolwia nie trafic.

                          • goniatara Re: BSM dziala i Ziemia jest plaska (tako rzecze 31.07.07, 20:00
                            Nie odpisywalam w tym watku z dwoch powodow. Pierwszy to taki, zeby tego watku
                            nie podtrzymywac, tak jest glupi. Drugi powod, ze nie reaguje z reguly na
                            zaczepki w stylu "Andrzeja", bo i co tu reagowac? Ani nikogo "nie zwyzywalam"
                            ("oszust" to okreslenie osoby nieuczciwej, a nie wyzwisko, czy wulgaryzm), ani
                            nie "zamartwiam sie", ze ludzie zaczna sie sami, za darmo "leczyc metoda BSM".
                            Na rzeczy typu naiwnosc i glupota ludzka nie ma sie wiekszego wplywu, a mnie
                            szkoda czasu i zycia na odpowiadanie, reagowanie na podobne bzdury. Juz nie
                            dzis. Za to oczywiscie fantastycznie, ze sa inni, ktorzy maja jeszcze zapal w
                            walce z dranstwem. Odezwalam sie dlatego, ze scept89 ubawil mnie szczerze swoim
                            postem (skad Ty wytrzaskujesz podobne stronki?!), a na watku o "cukrach"
                            uprzedzil mnie nieco i juz wszystko (mam nadzieje) wyjasnil w kwestii "planow
                            dietetycznych i menu raka". Binucha-liina wie, ze cos gdzies dzwoni, ale
                            zupelnie pojecia nie ma skad to dzwonienie i w jakim celu(nasza od dawna znana
                            forumowa "uczona"). Haslo "o dozywianiu raka poprzez zjadanie czekoladki, czy
                            batonika" i jej rozumienie dzialania PET wywoluje opadanie rak. Zeby
                            przynajmniej te swoje informacje trzymala wylacznie dla siebie to pol biedy, ale
                            "douczanie" przez nia ludzi odwiedzajacych forum to juz inna sprawa. No, ale coz
                            zrobic, skoro ona ma wieksza wiedze, niz chocby lekarz bywajacy tu z nami od
                            czasu do czasu...
                            Pozdrawiam serdecznie scept89, a na pewno odwiedze i sie odezwe na stronie
                            zalozona i poprowadzona przez "z.d.r.o.wy.", ktorego tez oczywiscie pozdrawiam.
                            • z.d.r.o.w.y Re: BSM dziala i Ziemia jest plaska (tako rzecze 31.07.07, 22:12
                              Dziękuję i zapraszam serdecznie do komentowania na blogu. Cieszę się, że
                              spotkałem tu więcej osób, które nie tylko mają podobne poglądy, ale też widzą
                              jak ważne jest dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, zwalczanie głupoty i oszustów.

                              Co do tego wątku - dobrze, że tematy te są poruszane i tu, gdzie mogą być
                              poddane krytyce. To daje szukającym w internecie szansę na znalezienie różnych
                              punktów widzenia.
                              Dziś była na moim blogu osoba, która wpisała w wyszukiwarkę "leczę się anry" Dla
                              takich ludzi piszę mojego bloga. I nie chodzi tu o odbieranie komuś nadziei.
                              Wręcz przeciwnie. Wierzę, że możemy pomóc wielu ludziom, którzy postawieni w
                              trudnej sytuacji walki z chorobą mogą łatwo pobłądzić, pójść za 'fałszywymi
                              prorokami'
                • scept89 Re: Do scept. 14.07.07, 12:57
                  binucha napisała:

                  > A słyszałeś o takiej nauce jak psychoneuroimmunologia?

                  Slyszales. Slyszales takze o nowotworach umykajacych spod kontroli ukladu
                  immunologicznego (wiele roznych mechanizmow). W kontekscie zachwytu nad
                  szamanizmem wykazanym w poscie o spiaczkach i 'bioenergoterapeucie' uzywanie
                  terminu psychoneuroimmunologia przypomina uzywanie terminu 'teoria strun' przez
                  kafelkarza co to maszyne antygrawitacyjna ze szwagrem w garazu zmontowal. Masz
                  artykul o zerowym wplywie nastawienia na outcome, posilkuj sie artykulami
                  naukowymi a nie zakleciami.

    • binucha Re: Leczenie za pomocą BSM 14.07.07, 11:19
      Według mnie tez to jest oszustwo, a stwierdzenie, ze chorujemy jak pole
      elektromagnetyczne jest zakłócone, nie jest niczym nowym.Takie nauki od dawien
      dawna są znane, choćby w przypadku akupunktury.
      Z tym, ze chyba na tym BSM nikt nie zarabia? Chyba każdy może sobie swoje ręce
      potrzymać nad głową darmo, prawda?
      Czy to coś kosztuje?, bo jak nikt na tym nie zarabia, a komuś pomaga trzymanie
      rąk nad głową, to niech sobie je trzyma.
      Swoja drogą nie słyszałam nigdy o tym, aby ktoś wyleczył raka ta metodą.A to co
      piszą na stronie w necie, to każdy może sobie sam napisać.
      • gontcha Re: Leczenie za pomocą BSM 14.07.07, 13:40
        Nie zarabia ???

        Książka i film na DVD za li i jedynie...
        Przecież tak sobie trzymać rąk nie można, trzeba znać pozycje :D
        • blackhorse-bh Re: Leczenie za pomocą BSM 18.07.07, 16:07
          Problem w podejściu wielu pacjentów a także osób na tym forum polega na tym, że
          wszystkie inne metody poza onkoterapią tradycyjną traktują jako ALTERNATYWNE a
          one są KOMPLEMENTARNE i dopiero to połączenie daje większe szanse na
          wyzdrowienie.
          Jeśli na skutek onkoterapii wydziela się w organizmie mnóstwo wolnych rodników
          (jest to udowodnione naukowo) to tylko wprowadzenie naturalnych leków -
          wyciągów roślinnych i owoców pozwala na ich wyeliminowanie. O tym onkolog
          zazwyczaj nie ma jak powiedzieć pacjentowi, bo na studiach medycznych nie mial
          fitoterapii i jet zielony.
          Bardziej oświeceni słyszeli o probiotykach i zalecają je np. po radioterapii w
          obrębie narządów jamy brzusznej.
          Ćwiczenia jogi lub lekkie marsze poprawiają cyrkulację krwi i ulatwiaja
          oczyszczanie. Aromaterapia może zmniejszać nudności po chemii.
          Uzypełnienie medycyny akademickiej o metody naturalne naprawdę zwiększa szanse
          na powodzenie.
          Nie jestem zwolennikiem BSM, ale najważniejsze jest przekonanie pacjenta,że
          konkretna terapia pomoże. Wtedy łatwiej o sukces. Najlepszym przykładem jest
          moja mama, która zwalczyła nowotwór szyjki macicy w trzecim stadium. Dodam, ze
          w Instytucie Onkologii, gdzie się leczyła dawali nikłe szanse na powrót do
          zdrowia.
          Dodatkowa (stosowana równolegle) terapia u LEKARZA NATUROTERAPEUTY (podkreślam
          medyczne wykształcenie) sprawiła, że nowotwór mamy juz za sobą.
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Leczenie za pomocą BSM 18.07.07, 16:32
            W III stopniu zaawansowania r. szyjki macicy szanse na wyleczenie wynosza do
            45%. Trudno nazwac je niklymi.
            • blackhorse-bh Re: Leczenie za pomocą BSM 20.07.07, 15:38
              balbinko - to był trochę bardziej skomplikowany przypadek, ale nie chcę
              wchodzić w szczegóły. Pisałam kiedys na forum. W każdym razie sami lekarze w CO
              byli zadziwieni szybkim wyeliminowaniem zmian, niewielkimi skutkami ubocznymi
              onkoterapii (chemia i brachyterapia). Uważam, że po prostu jeśli mozna w jakiś
              sposób pomóc, oczywiście u specjalisty a nie szamana, to warto. Z resztą
              działania dodatkowe konsultowaliśmy z onkologiem, który powiedzial, że owszem
              to ma sens tylko, że oni w Centrum, przy tylu pacjentach nie maja czasu i szans
              konsultować wszystkich skutków ubocznych terapii onkologicznej. Wiadomo jakie
              są tam kolejki.
          • scept89 'komplementarnosc' 18.07.07, 16:42
            blackhorse-bh napisała:

            > Problem w podejściu wielu pacjentów a także osób na tym forum polega na tym, że
            >
            > wszystkie inne metody poza onkoterapią tradycyjną traktują jako ALTERNATYWNE a
            > one są KOMPLEMENTARNE i dopiero to połączenie daje większe szanse na
            > wyzdrowienie.

            Problemem osob postulujacym "komplementarnosc" metod niekonwencjonalnych jest iz
            w 99% przypadkow wyobrazaja sobie iz owa "komplementarnosc" zwalnia od
            statystycznego wykazania iz takowa _rzeczywista_ a nie urojona komplementarnosc
            zachodzi.

            Taka komplementarnosc dwoch odmiennie dzialajacych chemoterapeutykow skutecznie
            sie bada a nie zaklada na wiare za jesli do dzialajacego srodka A dorzuci sie
            dzialajacy srodek B to efekty beda lepsze. Czesto nie sa bo szybciej rosnie
            liczba i ciezkosc powiklan niz efekty terapeutyczne.

            Mnie np moze dobrze robic masowanie grzbietu, nacieranie skory oliwka i
            popijanie soku z granatow (znane zrodlo antyoksydantow), natomiast po to aby
            stwierdzic iz dzialania owe maja _jakikolwiek wplyw_ na przebieg choroby chocby
            trywialnej w porownaniu z ch. nowotworowa (np. lamliwosc paznokci) potrzeba
            badan a nie zaklec.

            Bez badan gdybologujac zalecano marchewke (a raczej karoten) palaczom jako
            srodek pomocny w regeneracji nablonkow. Problem w tym ze palacze na diecie
            marchewkowej maja wieksza smiertelnosc niz palacze ubogo-marchewkowi.

            >Najlepszym przykładem jest
            > moja mama, która zwalczyła nowotwór szyjki macicy w trzecim stadium.

            Pojedynczy przypadek bez grupy kontrolnej nigdy nie jest przykladem na
            skutecznosc czegokolwiek.
            • tyrtum Prądy Sympatyczne 30.07.07, 11:00
              PS są stosowane przez dr medycyny p. Kwaśniewskiego/tego od ŻO/. Działanie jest
              bardzo podobne do BSM.Zostało wyleczonych dużo ludzi m.in. ze stwardnieniem
              rozsianym np.lekarz onkolog.Z tego co się orientuję to pkt.Arkadia są w całym
              kraju i to legalnie działające.Pozdrawiam.Szczególnie >scepta89<
              • z.d.r.o.w.y Re: Prądy Sympatyczne 30.07.07, 20:43
                Tak, bardzo podobne do BSM i setek, jeśli nie tysięcy innych szamańskich metod,
                mniej lub bardziej przyprawionych pseudonaukową otoczką.

                Jeśli ktoś jest ciekawy skąd się to bierze, oraz inne doniesienia o cudownych
                środkach "które pomogły już bardzo wielu" albo "wyleczyły mojego przyjaciela,
                któremu lekarze nie dawali już szans" - to polecam przeczytanie książki Johna
                Diamonda "Cudowne mikstury i inne troski"
    • attenna11 Re: Prądy Sympatyczne 27.08.07, 14:42
      pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_B.S.M
      nic dodać...nie powinno byc to na tym forum
      • attenna11 Re: Prądy Sympatyczne 27.08.07, 14:43
        przepraszam źle wkleiłam:
        pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_B.S.M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka