Dodaj do ulubionych

Rak prostaty z przerzutami do kości...

25.07.07, 21:24
U mojego taty rozpoznano zaawansowanego raka prostaty. Czekamy na wyniki
biopsji. Myślę, że są przerzuty do kości, ponieważ wskazują na to objawy
(ból) i wysokie PSA (prawie 1000).

Dlaczego tak się stało?
- na początku lutego tato był na oddziale urologii w Tarnowskich Górach,
trafił tam z podejrzeniem kamienia w nerce. Okazało się, że kamienia nie ma.
Zrobiono różne badania. Stwierdzono przerost stercza, zapisano tabletki.
Jednak NIE OZNACZONO PSA!!!!!!!!!!!! Co uważam (i inni lekarze też) za
ZANIECHANIE!!!

- w kwietniu zaczął odczuwać pierwsze bóle w okolicy nerek, lekarz stwierdził
zapalenie korzonków...

- na początku maja tato ma zabieg: usunięcie kamieni w woreczku żółciowym i
przepuchliny pępkowej. Traci na wadze, ale po takich zabiegach to częste,
więc nikt nie podejrzewa, że stoi za tym to wstrętne raczysko.

- na początku lipca nasilają się bóle kości, ojciec postanawia pójść do
znanego w okolicy emerytowanego chirurga, który zawsze cieszył się bardzo
dobrą opinią. Zleca on ojcu badanie PSA.

- 19 lipca odbieramy wynik PSA 781. :((((((

- 23 lipca tato trafia na urologię do Kędzierzyna Koźla (bardzo serdeczni
lekarze i pielęgniarki), robią biopsję, podają pierwszą dawkę Zoladexu,
zlecają leki przeciwbólowe i takie na raka z przerzutami, robią usg jamy
brzusznej - na szczęście narządy wewnętrzne są czyste.

I tyle... Ciągle się zastanawiam dlaczego w Tarnowkich Górach nie oznaczyli
tego PSA???? Wtedy nie było pewnie przerzutów do kości!!! Mam ochotę ich tam
powystrzelać jak kaczki!!!

Zastanawiam się ile nam jeszcze czasu zostało?? Przeczytałam dziś w
specjalistycznym artykule:
"Pod pojęciem zaawansowany rak stercza rozumiemy takie stadium kliniczne
choroby, w którym stwierdza się przerzuty odległe, a więc przerzuty poza obrę-
bem miednicy: do ponadregionalnych węzłów chłonnych (Mla), kości (Mlb), czy
innych narządów oraz tkanek.

Bez względu na zaawansowanie miejscowe nowotworu (T) wyleczenie do- stępnymi
obecnie metodami oraz lekami nie jest możliwe. Leczenie radykalne,
prostatektomia radykalna, radioterapia, jest nieuzasadnione. Brak jest
dowodów, aby mogło ono przedłużyć przeżycie, może natomiast spowodować
powikłania i pogorszenie jakości życia niewspółmiernie do spodziewanych
korzyści. Opinia na ten temat jest całkowicie zgodna i pogląd ten
potwierdzają nawet ci, którzy są zwolennikami postępowania radykalnego w
przypadku raka stercza miejscowo zaawansowanego, nawet z przerzutami do
regionalnych węzłów chłonnych (T 3- 4, NI, MO). (5,13)

Działania terapeutyczne, których podstawowym składnikiem jest manipulacja
hormonalna, mają przede wszystkim na celu opóźnienie progresji nowotworu oraz
łagodzenie jej skutków. Są to głównie: walka z bólem, przeciwdziałanie
zastojowi moczu w górnych drogach moczowych i zaleganiu w pęcherzu, zapo-
bieganie złamaniom patologicznym. I mimo, że leczenie o tak sprecyzowanym
celu jest oczywiście leczeniem paliatywnym, to nie brak ostatnio sygnałów, że
leczenie hormonalne może przedłużać przeżycie. Z drugiej strony, efekty jakie
może przynieść, dalece różnią się od leczenia paliatywnego nowotworów innych
narządów."

Tato jest dobrej myśli, ale On tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego co
Go spotkało. Całe życie był zdrowy, nie chorował. Dlaczego to nas
spotyka??????????????????????????

M.
Obserwuj wątek
    • binucha Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 25.07.07, 21:36
      Nikt ci nie odpowie na pytanie czemu to nas spotyka. Po prostu spotyka i nic na
      to nie poradzisz.A jeśli już spotkało, to raczej należy myśleć co robić, żeby
      bylo lepiej.
      Przede wszystkim pilnuj sam na ile możesz wszystkich spraw, badań, konsultacji z
      lekarzami, staraj sie o skierowania na różne badania, bo dzięki nim łatwiej
      mozna wyłapać chorobę we wcześniejszym stadium.
      Staraj sie tatę wspierać i nie pokazywać , ze sie boisz i raczej nie przekazuj
      mu negatywnych wieści ani tego co sie gdzieś doczytałeś na temat rokowań, bo to
      tylko statystyki.
      Są na tym forum osoby, które wbrew statystykom trzymają sie.
      Nie potrafię ci jakoś nic więcej sensownego napisać.Moze ktoś inny coś więcej
      napisze.
    • snow22 Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 25.07.07, 23:05
      Dziękuję! Wiem, że potrzebuję teraz dużo siły by walczyć! Chciałabym żeby to
      był tylko zły sen, ale tak nie jest!! Proszę o wsparcie, bym nie zwątpiła i nie
      poddała się w tej trudnej bitwie o życie kochanego taty!
    • lucolb Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 26.07.07, 09:25
      Kilka razy wchodziłam na forum i juz wypowiadałam sie na temat raka prostaty i
      przerzutów. Co prawda w ubiegłym roku otrzymałam po jednym z moich wpisów
      prognozę rychłego zejscia mojego męża ale na szczęscie się nie sprawdziła. Więc
      walczymy dalej i innym też radzę nie tracić nadziei. Czytam dużo róznych
      informacji, kupiłam książki i choć wszedzie piszą o niepewnych rokowaniach to
      jednak mój mąż nadal żyje i są dni ,że czuje się całkiem ok. Sorry , jest cały
      czas na plastrach.
      A jak się zaczęło ? Mój niepokój wzbudziła krew w spermie. Potem badania, wynik
      PSA - 8 później coraz większy , biopsja , no i niestety - rak gruczołu
      krokowego. Pozytywna scyntygrafia więc lekarz podjął się wycięcia. Wężły były
      także czyste ale zostały jakies nacieki. To było w 2003r. Otrzymał cykl
      radioterapii i zastrzyki hormonalne co 12 tygodni. I było wszystko dobrze przez
      półtora roku . Potem bóle kręgosłupa , mylne diagnozy neurologa i internisty.
      Pani radiolog, która opiekowała sie mężem także przegapiła sprawę. Ich
      leczenie - mąż brał leki p.bólowe ( niszczyły tylko żoładek i jelita) a w ciągu
      tygodnia stracił władzę w jednej nodze a druga była tyle o ile. Wynik po
      rezonansie - guz kręgosłupa , potraktowany jako przerzut . Guz wycięto, dostał
      kolejną radioterapię tym razem na okolicę wycietego guza. No i łaskawie bonefos
      i p.bólowo plastry . PSA spadło a on na nowo uczył się chodzić , dzięki
      prywatnym wizytom fizykoterapeutki.To był maj 2006r. Żeby wykluczyć produkcję
      testosteronu usunięto jądra i wstrzymano leki hormonalne. Otrzymał natomiast
      casodex. W sierpniu 2006r. pojawiły się kolejne przerzuty co wynikało ze
      scyntygrafii w okolicach miednicy i dalszej części kręgosłupa. Dostał
      naświetlania w nowych miejscach. Bonefos w tabletakch i inne leki p.bólowe żle
      wpływały na jego jelita i żołądek. Dostawał okropnych bóli i tracił apetyt.
      Dlatego zamiast bonefosu w tabletkach otrzymuje co 4 tygodnie kropłówke
      pamifosu i tylko plastry. Bierze takze casodex i colon-c lub jeliton na ochronę
      jelit. Łatwiej sie wypróznia bo był z tym problem i nie bolą go jelita.
      Wykluczyliśmy z diety potrawy mleczne a z innymi nie było wiele problemu bo mąż
      i tak nie jadał konserw, kiełbas czy jakiś tam innych wynalazków faszerowanych
      konserwantami. Mimo bardzo trudnych okresów i perspektywy, że zbliżamy się do
      końca cierpień ostatnio poprawiło się . Co prawda bolą go bardzo kości
      szczególnie po
      nocy ale już nie jest mu tak zimno , bo mimo temperatury do niedawna ok.30 st.
      nosił podwójne kalesony i wspomagał się poduszką elektryczną. Jeździ
      samochodem , dużo spaceruje , niestety nadal przy pomocy balkonika. Wzięliśsmy
      na wychowanie małą kotkę , która jest dla niego wielką pociechą . Ostatnio
      także majsterkuje, apetyt w normie. Ostatnio PSA znów rośnie, co znów niepokoi
      ale łatwo się nie poddamy. Ta siła głównie pochodzi ze mnie bo on chyba ją
      traci, w końcu to on cierpi. Rozmawiamy dużo o jego chorobie, kontrolujemy
      reakcje jego organizmu na leki, jedzenie itd. Zresztą cały mój świat poświęcony
      jest tej walce( dobrze ,ze dzieci dorosłe). Acha , np. jak był przeziębiony
      dostał antybiotyk, po którym dostał takich boleści,że tracił ochote do zycia.
      Niestety pani doktor nie pomyślała o osłonie a ja byłam w pracy. Bardzo trzeba
      na wszystko uważać,żeby niepotrzebnie nie cierpieć.
      Nadmieniam , że nie wszyscy po operacji prostaty mają takie problemy jak mój
      mąż .Kolega męża co był razem z nim operowany do tej pory czuje sie ok. , jest
      pod stałą kontrolą i nie ma żadnych niespodzianek.
      Jeżeli masz jakieś pytania , chętnie odpowiem. Pozdrawiam, Lucyna
      • namsto Re: Do lucolb 26.07.07, 19:50
        Witam ,bardzo się cieszę Lucyno ,że u Was Wszystko w porządku.
        Życzę Tobie i Twojemu mężowi Dużo Zdrowia.
        Pozdrawiam Ewa.
    • snow22 Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 26.07.07, 13:51
      Lucyno, bardzo dziękuję! Odezwę się wieczorem, będę po konsultacji z urologiem,
      który cieszy się bardzo dobra opinią wśród pacjentów. Szukam teraz jakigoś
      małego światełka w tunelu, które pozwoli mi mieć nadzieję! Modlę się do św.
      Judy o cud! Pozdrawiam! Gosia
      • snow22 Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 26.07.07, 21:55
        Znalazłam to światełko! Będzie scyntygrafia, tomografia miednicy, będziemy już
        działać a nie czekać i czekać... Będziemy wiedzieć na czym stoimy, a nie trwać
        w niewiedzy! Ciekawa jestem ile kosztuje leczenie bifosfonianami? Może ktoś wie?
        Pozdrawiam..
        Snow
        • judyta1100 Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 26.07.07, 22:11
          Leki te są refundowane więc ich koszt nie jest znaczny ok. 10 zł.
          Pozdrawiam
          • snow22 Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 26.07.07, 23:02
            Dziękuję, a lekarz coś mi mówił, że to są drogie kuracje i nie wszystkie
            ośrodki je stosują. A może coś źle zrozumiałam?
            • lucolb Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 27.07.07, 09:23
              Odnośnie kosztów leczenia to faktycznie sa one ( na szczęscie!!!) refundowane i
              w sumie koszt miesięczny razem to ok. 80 zł. byłe przypadki rozmów z
              lekarzem ,że kuracja jest droga i może się okazać ,ze jak nie będzie efektów
              trzeba będzie się z niej wycofać i szukać czegoś innego. To wszystko jest
              bardzo elastyczne i różnie to wygląda u pacjentów , lekarzy itd. W naszym
              przypadku to doszły koszty transportu, kilka wizyt u bioenergoteraupeuty (
              bardzo korzystnie wpływających na samopoczucie i psychikę ), suplementy typu
              preventic, flavon max , wapno , witaminy. Mimo wszystko wiemy ,ze rak tak łatwo
              nie odpuszcza ale już nie jesteśmy tacy spanikowani. Cieszymy się z każdego
              dnia, który możemy wspólnie spędzić a jak przy tym uda się jeszcze
              zminimalizować ból to prawie sukces na wielką skalę.
              najważniejsze to zadbac o komfort życia dla chorego a reszta, reszta się nie
              liczy. Jak dobrze się poukłada to chyba spróbujemy skorzystać z turnusu
              rehabilitacyjnego w ramach środków z funduszu osób niepełnosprawnych.
              Pozdrawiam wszystkich wspierających i walczących.
              Lucyna
              • snow22 Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 27.07.07, 13:09
                Lucyno, to niech się poukłada dobrze! A u mnie znów pod górkę. Tak wiele, a
                właściwie prawie wszystko zależy od ludzi, a niektórzy nie przywiązują wagi do
                problemu. Mam już ustaloną konsultację w centrum onkologii, prawie wyznaczony
                termin scyntygrafii i tomografii miednicy, potrzebny mi wynik biopsji, i nie za
                dwa tygodnie ale już! (tzw. badanie na cito). Pani w laboratorium powiedziała,
                że nie ma sprawy szybko zbadają materiał, ale co się okazuje, nie mają co
                zbadać, bo materiał do badań jeszcze do nich nie dotarł!! We wtorek był pobrany
                wycinek, w czwartek powinien wyjść ze szpitala, ale ktoś nie doniósł na czas i
                kurier go nie zabrał! Bo wszyscy mają czas, tylko mój tato ma już go może za
                mało! Krew się w człowieku gotuje jak potrafi się bagatelizować tak ważne
                sprawy! Echhh... Mógł być wynik na poniedziałek, a tak będzie w piątek za
                tydzień. Pocieszam się tym, że i tak będzie szybciej, niż wstępnie ustalono.
                Życzę wszystkiego dobrego i liczę na wsparcie forumowiczów!
                Serdeczności...
                Snow
                • snow22 Re: Rak prostaty z przerzutami do kości... 01.08.07, 21:18
                  Jesteśmy po scyntygrafii. Wynik w poniedziałek. Wynik badania
                  histopatologicznego też odbiorę w poniedziałek. To będzie pewnie trudny dzień.
                  Echhh... Zadaję sobie pytanie: co dalej? Jaką drogę wybrać? Zdecydujemy się
                  chyba na konsultację w CO w Gliwicach, ale nie ukrywam, że jestem zwolenniczką
                  weryfikowania tego, co mówi jeden lekarz u innych specjalistów. Może ktoś
                  mógłby doradzić gdzie i do kogo się udać? Trzymam kciuki za wszystkich
                  dotkniętych chorobą! Serdeczności... Gosia
                  • snow22 Re: Pociągnę wątek dalej... 25.08.07, 20:31
                    Może pociągnę wątek dalej... Dawno u siebie nie pisałam... :)

                    Biposja potwierdziła nowotwór stercza, Gleason 8.

                    Scyntygrafia koścca wykonywana w CO Gliwice, wynik: W badaniu
                    scyntygraficznym wykonanym po dwóch godznach od podania 99 mTc MDP,
                    obserwuje się ogniska patologicznego gromadzenia znacznika w rzucie
                    całego kręgosłupa, żeber obustronnie, miednicy, obu kości ramiennych
                    i udowych. Brak fizjologicznego gromadzenia w rzucie nerek. Wniosek:
                    obraz o charakterze "super-scan" (rozsiew do wszystkich kości). Jak
                    odebrałam wynik w Zakładzie Medycyny Nukleranej gliwickiego CO,
                    usiadłam na pierwszym wolnym krześle i ryczałam jak bóbr. Niby się
                    człowiek spodziewa, bo po objawach widać było, że jest źle..., ale
                    ciągle tli się w nim nadzieja, którą taki wynik gasi w mgnieniu
                    oka! :(

                    Po scyntygrafii TK midnicy małej. Wynik: w obrębie wszystkich
                    uwidocznionych kości miednicy dolnego odcinka L/S oraz górnych
                    części kości udowych widoczne są zlewające się ze sobą ogniska
                    osteosklerotyczne przemawiające za rozsiewem procesu rozrostowego do
                    kości. Prostata symetryczna niepowiększona. Wyraźnych cech
                    naciekania okołosterczowej tkanki tłuszczowej oraz narządów
                    sąsiednich nie stwierdza się. Węzły chłonne miednicy małej są
                    niepowiększone.Pęcherzyki nasienne symetryczne, niepowiększone.

                    I jeszcze nieszczęsne usg wątroby, po którym podejrzewa się
                    przerzuty do wątroby. Ta wątroba nie daje mi spokoju, o nią się
                    wszystko rozbija. Myślę, że jak najszybciej musimy zrobić TK,
                    ponieważ usg nie wykazało konkretnych guzów, ale mówi, że wątroba
                    jest nieco powiększona, o drobnoziarnistej przebudowie. Może i tak
                    mogą wyglądać przerzuty, nie wiem... Modlę się, żeby ta wątroba była
                    czysta, żeby to były zmiany po usunięciu pęcherzyka żółciowego (tata
                    miał taki zabieg w maju). Boję się tego TK, ale innego wyjścia nie
                    ma.

                    Dzięki pomocy Ani Gontchy (Aniu dziękuję!), jestem po rozmowach z Dr
                    Judą (przemiły człowiek), powiedział, że jeżeli potwierdzą się
                    przerzuty do wątroby i tata będzie miał dobre wyniki, to może
                    spróbujemy podać Taxotere. Jest to jakieś światełko w tunelu, ale
                    czy tata da radę przyjąć chemię? Nie wiem...

                    Jesteśmy też po konsultacji u docenta Miszczyka w Gliwicach. Ze
                    względu na to, co powiedział dr Juda, docent narazie nie zdecydował
                    się na dłuższą radioterapię (wstępnie mówił o naświetlaniu połowy
                    ciała, ale poczekamy co powie dr Juda), zlecił tylko jednorazowe
                    naświetlenie przeciwbólowo odcinka L/S kręgosłupa (tam tatę od czasu
                    do czasu zaboli, zwłaszcza po łupaniu drewna :), to taki typ co nie
                    da się odciągnąć od roboty!).

                    Aktualnie tata nie bierze żadnych leków przeciwbólowych, mówi, że
                    nie czuje bólu... Jak odstawił leki przeciwbólowe - Ketonal i
                    Tramal - (brał je przez 3 tygodnie i pewnego dnia nie wziął i
                    stwierdził, że nie boli), to skończyły się obrzęki stóp, więc bardzo
                    się z tego ucieszył!! :) Miesiąc temu tata miał podany Zoladex i od
                    miesiąca bierze flutamid, a od wczoraj bifosfoniany (Sindronat 400
                    mg, 2x2 tabletki). Bierze też żelazo, bo ma trochę słabą hemoglobinę
                    9,2 i w sumie mam pewną niejasność, bo z tego co przeczytałam na
                    ulotce Sindronatu, to preparaty żelaza znacznie zmniejszają jego
                    biodostępność. Muszę to wyjaśnić!

                    W najbliższych planach wizyta u dr Judy, po niej będziemy wiedzieć
                    co dalej... Najbardziej cieszy mnie znakomite samopoczucie taty.
                    Nawet docent Miszczyk jak Go zobaczył, to powiedział, że z
                    dokumentów wynika, iż powinien zupełnie inaczej wyglądać. Tata ma
                    znakomity apetyt, ciągle chce coś robić, codziennie zabiera swoje
                    maleńkie wnuczki na spacer - śmieje się, że jest wózkowym na
                    etacie! :)) Pod koniec października bardzo chce pojechać za granicę
                    (siostra ma 30 urodziny), mam nadzieję, że Mu się to uda...! :)

                    Echhh... rozpisałam się! :) Cieszę się, że jestem na tym forum!
                    Trzymajcie kciuki, by wątroba okazała się "czysta". Liczę na wasze
                    wsparcie! :)

                    Pozdrawiam ciepło...
                    Gosia

                    • snow22 Re: Pociągnę wątek dalej... 05.09.07, 21:20
                      Życie toczy się dalej..., ale co to za życie z wyrokiem? Tato jednak
                      chyba tak nie myśli, czuje się znakomicie i mówi o rzeczach bardzo
                      odległych... :) Dziś po pobycie we Wrocławiu, to ja czułam się
                      zmęczona, a On pełen luz i dobre samopoczucie! Niech to trwa jak
                      najdłużej!!! :)

                      Tata miał dziś robione TK jamy brzusznej i jeszcze raz TK miednicy
                      małej. Wyniki będą lada dzień, bardzo się boję tych wyników :( Modlę
                      się, żeby ta wątroba była czysta! Trzymajcie kciuki za dobry wynik!

                      Jakby tego było mało, sama czekam na wynik hispat... Torbiel w
                      piersi. Podobno takie zmiany są łagodne, więc się nie martwię na
                      zapas, choć zawsze jest to : podobno! Wynik za 8 dni. Echhh...

                      Pozdrawiam wszystkich ciepło..., zwłaszcza, że ziąb straszny za
                      oknem! Wszystkiego dobrego dla wszystkich!
                      Gosia
                      • merosia Re: Pociągnę wątek dalej... 05.09.07, 21:34
                        Nie załamuj się, Gosiu, tylko ciesz, że tata się dobrze czuje. Nie
                        myśl o wyroku, bo to wykańcza, pomyśl raczej z ilu rzeczy tata zdąży
                        się jeszcze ucieszyć. Trzymam kciuki żeby tomografia taty była
                        pomyślna i żeby Twój hist-pat pierdółką się okazał:) Pozdrawiam
                        serdecznie.
                        • snow22 Re: Pociągnę wątek dalej... 05.09.07, 22:15
                          Merosiu, cieszę się, że jesteś! :)) Nie załamuję się! Dobre
                          samopoczucie taty daje mi siłę by walczyć o Jego zdrowie, o Jego
                          życie! A walka ta, jak sama wiesz nie jest łatwa :(

                          Serdeczności dla Ciebie Merosiu i dużo, dużo ciepła!
                          Gosia
                          • snow22 Re: Nowe wieści... Dobre wieści... 28.09.07, 10:56
                            Zła jesienna pogoda nie nastraja pozytywnie, w przeciwnieństwie do
                            ostatnich wyników taty... :))

                            Nie widziałam na własne oczy wyniku TK jamy brzusznej, ale
                            telefonicznie doktor poinformował mnie, że nie ma przerzutów do
                            wątroby!!! :)))))

                            Po konsultacji kardilogicznej w Śląskim Centrum Chorób Serca w
                            Zabrzu, tato dowiedział się, że serce ma zdrowe i nie ma
                            przeciwskazań do ewentualnego leczenia chemią... :)))

                            PSA spadło baaardzo!! Z 781,00 (13.07.07) do 1,52 (24.09.07), można
                            wywynioskować więc, że leki się przyjęły i dają dobre
                            rezultaty... :))

                            Za moją sugestią tata zmienił Sindronat na Pamifos i nie ma już
                            obrzęków nóg, z czego się bardzo cieszy!!! :)) Nie bierze żadnych
                            leków przeciwbólowych i czuje się świetnie... Jednak od czasu do
                            czasu da mu znać o sobie kręgosłup i rozsiane tam przerzuty, więc
                            zamierzamy skierować kroki na Gliwice i docenta Miszczyka.

                            Chciałabym żeby to dobre samopoczucie u taty trwało jak najdłużej i
                            zrobię wszystko co się da, by tak właśnie było. Pozdrawiam
                            wszystkich ciepło i trzymam kciuki za Waszą walkę o to co
                            najcenniejsze, o życie!!!

                            Serdeczności...
                            Gosia
                            • mercia24 Re: Nowe wieści... Dobre wieści... 28.09.07, 12:00
                              Gosiu! jak dobrze przeczytać dobre wieści :)) cieszę się że w ten brzydki
                              deszczowy dzień mam powód do uśmiechu :)
                              Pozdrawiam Pati
                    • mercia24 Re: Pociągnę wątek dalej... 28.09.07, 11:56
                      Kochana Gosiu, podawaj tacie koniecznie świeże soki!! szczególnie z buraków bo
                      to dobrze robi na krew!! cieszę się bardzo, że lepiej z Twoim tatusiem :))
                      trzymam za Was kciuki z całych sił!! Pati
                      • snow22 Re: Pociągnę wątek dalej... 28.09.07, 19:25
                        Pati, dzięki za ciepłe słowa! Soki tacie robimy i sobie też... :))
                        Skończyły się już nawet buraczki w przydomowym ogródku, ale na
                        bazarze jest ich pod dostatkiem... :) Pozdrawiam ciepło... Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka