Dodaj do ulubionych

Tata nie żyje

29.10.07, 20:32
Zmarł dzisiaj o godz.15.15.
Tak czekaliśmy na lekarza z opieki paliatywnej a on nie przyszedł.
Ojciec najprawdopodobniej umarł we śnie,mama do niego zaglądała co 15 minut i
jak weszła za czwartym razem to już nie żył...
Trzy dni ostrego nawrotu choroby.Trzy dni jego męczarni...
Obserwuj wątek
    • jovita13 Re: Tata nie żyje 29.10.07, 20:45
      Bardzo mi przykro.Nie będę się rozpisywać,bo im więcej się czyta
      słów współczucia,tym więcej łez wypływa. Jakoś to przetrwasz. Musisz.

      Pozdrawiam.J.
      • kortyzol Re: Tata nie żyje 29.10.07, 20:51
        Moje kondolencje.Cóż więcej mogę powiedzieć.
        • koofel Re: Tata nie żyje 29.10.07, 20:54
          Wyrazy współczucia.
        • mremiszewska Re: Tata nie żyje 29.10.07, 22:02
          Przyjmij wyrazy współczucia...tak niedawno sama to przechodziłam...nie jest łatwo, ale nie załamuj się. Życzę dużo siły...
    • emgoro Re: Tata nie żyje 29.10.07, 20:56
      Bardzo współczuję
      Robert
    • gontcha Re: Tata nie żyje 29.10.07, 21:11
      Bardzo mi przykro...
      • attenna11 Re: Tata nie żyje 29.10.07, 22:04
        Tak bardzo mi przykro,przyjmij wyrazy współczucia...
        Bądź dzielna...niedawno straciłam mamusię...wiem co czujesz.
        Aneta
        • annmaria Re: Tata nie żyje 30.10.07, 00:07
          Wczoraj minely dwa miesiace od smierci Taty. Wspolczuje rozumiem bol i bede sie
          modlic za Twego Tate. Anka
          • ajkaa2 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 00:26
            Bardzo mi przykro...przyjmij wyrazy współczucia,Asia
    • agata781 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 07:16
      Dziekuję Wam
    • ulaw2 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 07:17
      Przyjmij wyrazy współczucia.
    • mazunia1 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 08:08
      Agato, przyjmij wyrazy współczucia.
      • yago997 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 08:22
        wyrazy głebokiego współczucia...
        [*]
    • ewelka1308 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 09:42
      Agatko!

      Jest mi bardzo, bardzo przykro. Współczuję Ci. Tyle osób z forum
      straciło bliskich w tym miesiącu-to po prostu straszne. Dziś mija 12
      dni od śmierci mojej mamusi. Trzymaj się. Łączę się z Tobą i Twoją
      rodziną w bólu.
    • dorotkabp Re: Tata nie żyje 30.10.07, 10:02
      Przyjmij wyrazy najszczerszego współczucia...

      Bądź dzielna.

      Dorota
      • malgosiader Re: Tata nie żyje 30.10.07, 10:26
        współczuję ...
    • kati5k Re: Tata nie żyje 30.10.07, 11:35
      Bardzo mi przykro. Wyrazy współczucia
    • monika073 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 11:40
      Przykro mi:(
    • agnieszka_40 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 17:51
      Bardzo współczuję.
    • mzgosia Re: Tata nie żyje 30.10.07, 18:19
      przyjmij wyrazy współczucia :(
      • betka301live Re: Tata nie żyje 30.10.07, 19:31
        bardzo Ci wspolczuje musisz sie trzymac mocno i byc silna i myslec ze jemu jest
        TAM lepiej
    • ninagren1 Re: Tata nie żyje 30.10.07, 22:33
      wspólczuję ci, mam nadzieję że tak będzie mu lepiej i że mimo
      trudnych chwil zaraził was troche optymizmem jaki miał i to wam
      zostanie jako piękne wspomnienie
      • kol32 Re: Tata nie żyje 31.10.07, 08:42
        Ogromnie mi przykro.

        Kasia
    • ewa21n Re: Tata nie żyje 02.11.07, 18:25
      Przyjmij wyrazy współczucia.
      Pamiętaj że nie jesteś sama.
    • snow22 Re: Tata nie żyje 02.11.07, 20:30
      Bardzo mi przykro... :( Przytulam...
    • madrek76 Re: Tata nie żyje 02.11.07, 20:56
      Bardzo współczuje :-(((
      • marika78 Re: Tata nie żyje 04.11.07, 13:37
        takze ode mnie swiatelko dla twojego taty (*)
        jakie to smutne gdy nasi bliscy odchodza...
    • polimeraska Re: Tata nie żyje 04.11.07, 14:09
      i ode mnie przyjmij wyrazy współczucia,
      łączę się w modlitwie [*]
    • agata781 Re: Tata nie żyje 04.11.07, 22:28
      Dziekuje Wam wszystkim za slowa wsparcia,jest mi ciężko ale mojej mamie chyba
      jeszcze bardziej.Tata umierał w poniedziałek po godz.15 a około poludnia mam
      powiedziała mu jaki jest jego stan faktyczny...Tak jak prawie krzyczał do tego
      momentu i był strasznie nerwowy(2 dni czekaliśmy na lekarza z opieki
      paliatywnej)tak po tym co powiedziała mu mama bardzo sie wyciszył,bolało go
      nadal,mama podawała mu tramal już co 1,5 godz(w kroplach)+relanium bo nie
      pomagało ale był spokojny.Tylko tak czekał na lekarza,bał się że skoro umiera to
      lekarz już do niego nie przyjdzie...
      Umarł we śnie,serce nie wytrzymało zmęczenia,choroby i zatrucia organizmu(nerki
      juz nie pracowały od soboty)Zmarł 29 października a 30 późnym popołudniem
      przyszedł lekarz z opieki paliatywnej na wizytę i mial pretensje że nikt do
      niego nie zadzwonil że pacjent już zmarł i on tylko niepotrzebnie czas tracił!A
      ja tak błagałam dzień wcześniej żeby przyszli bo ojcu chyba nerki nie pracują,a
      27 października nawet nie chcieli go przyjąć do szpitala bo stwierdzili że juz
      nie mam sensu że niech lepiej umiera w domu wśród bliskich...
      Jest mi trudno bo z jednej strony Bogu dziękuje ze ojciec nie cierpiał a z
      drugiej dreczy mnie że co by było gdyby wzystko od soboty potoczylo sie inaczej...
      • kreseczka781 Re: Tata nie żyje 09.11.07, 21:14
        Agatko, mój Tata zmarł 1/11. 29/10 chcieli go wypisać ze szpitala do
        domu, też po to, by umarł "w domu". Nie wierzylam w to, bo czul się
        coraz lepiej, a 5/11 mial zaczac naswietlania. Tupałam wiec,
        płakałam, krzyczałam i udało się go zostawić. Nie dozyl. Zmarl w
        szpitalu - mimo kroplowek, tlenu, zastrzykow, kolejnych kroplowek,
        dopaminy w pompie, i tak dalej... Bo po prostu tak miało być.
        Dzień po pogrzebie uświadomiłam sobie, że go nie reanimowano. Przez
        sekundę wyrzucałam sobie, że się tego nie domagałam. Ale przecież to
        by niczego nie zmieniło - poza jednym - wydłużyłoby cierpienie
        najbliższej nam osoby po to, by w czasie odciągnąć nasze cierpienie
        z powodu jej odejscia...
        Ciężko żyć po stracie Taty. Ale musimy sobie jakoś z tym poradzić.
        Każda z nas na swój sposób.
        Tulę.
        [*]
      • betka301live Re: Tata nie żyje 10.11.07, 11:40
        Nie zadreczaj sie Mialam podobna sytuacje z moim tatą . Lekarz z paliatywnej
        nie leczy tylko usmierza ból .Kiedy zdwonilam do lek. z paliatywnej pytając o
        sens podawania kroplówki uslyszałam:co to pani da bedzie sie meczyl tylko dłużej
        wg mnie to nie ma sensu.Lzy płyneły mi po policzkach znikąd zadnego ratunku
        tylko ja i moja bezsilnosc.Zawsze wydaje sie ze może mozna bylo coś zrobic nikt
        tego nie wie.Trzymaj sie mocno pozdrawiam
      • milanad Re: Tata nie żyje 10.11.07, 14:13
        tak jak u Ciebie i u mnie po śmierci Taty rodzi się 1000 myśli na
        sekundę i ta najgorsza, że "może by lepiej było, żeby..."
        teraz wiem, a może bardziej domyślam się, że mój Tato odchodził w
        zasadze przez dwa dni ;-(
        25.11 o godz. 24:00 Mama zadzwoniła po mnie spanikowana, że Tato
        skarzy się duszności, ból głowy i ona nie potrafi mu zmierzyć
        ciśnienia, bo nic nie słyszy w aparacie. Przyjechałam, próbowałam
        zmierzyć ciśnienie i też nic nie słyszałam, po prostu cisza w
        słuchawkach. Zadzwoniłam po pogotowie, mimo że Tato nie chciał,
        mówił że nie pójdzie do szpitala, a ja go przekonałam, że przecież
        wcale nie musi iść, że tylko przyjadą i dadzą mu coś na to
        ciśnienie, coś nam pomogą. Zgodził się i przyjechała karetka. Pani
        doktor z pogotowia również nie potrafiła zmierzyć ciśnienia, ani też
        nie wyczuwała pulsu. Teraz niby wiem, że Tato po prostu odchodził ;-
        (( a wtedy, pogotowie orzekło odwodnienie (parę dni wczesniej
        wszystko z jedzenia przez Tatę "przelatywało") i dało skierowanie do
        szpitala na króplówki wzmacniające i nawadniające. W szpitalu, jak
        tylko lekarz dowiedział się, że Tato jest pacjentem onkologicznym i
        po zmierzeniu ciśnienia (65/40) zlecił zrobienie EKG. Podejrzewam,
        że wiedział, że Tato odchodzi i tylko tym EKG chciał się upewnić,
        ale EKG wyszło bardzo dobre!! i przyjął Tatę na oddział i zlecił
        kroplówy. Do dziś mam w oczach obraz, jak trzy pielęgniarki
        próbowały się równocześnie wkłuć, żeby załozyć wenflon ;-(( to było
        straszne, bo Tato prawie nie miał żył z tego odwodnienia.
        Zmasakrowały go strasznie, ale w końcu się udało. Podali Tacie tlen,
        bo miał juz naprawdę mocne duszności, kroplówy leciały i tak
        dotrwaliśmy do piątku. Tato miał zlecone łącznie dwa litry płynów. W
        piątek wieczorem skończyły się kroplówki i w sobotę rano mieliśmy
        zabrać Tatę do domu. Na szybko udało nam się zorganizować tlen i
        cały ten sprzęt do domu. Niestety o 3:40 z piatku na sobotę 27.10
        Tato odszedł ;-((( cierpiał strasznie, pod koniec nawet nie pozwolił
        mi zakładac sobie tlenu, twierdził, że nie czuje żadnej poprawy i
        tylko te rurki go denerwują. Wyrzucam sobie strasznie, że namówiłam
        Go na ten szpital ;-((( gdybym tylko wiedziała, że tak wyglada
        umieranie, nie wzywałabym pogotowia. Siostra Taty (pielęgniarka) do
        dziś nie może zrozumiec, jak Tato mógł przy tak niskim ciśnieniu i
        braku pulsu, a więc w stanie agonalnym, być przytomnym, rozmawiać z
        nami. Myślę, że to dobre EKG i inne wyniki (krew i mocz tez były ok)
        zmyliły lekarza w szpitalu. Wszystko było niby OK, a Tato umarł.
        Pewnie gdybym wtedy w nocy nie wezwała pogotowia i Tato by umarł,
        wyrzucałabym sobie, że nie próbowalismy Go ratować. Nigdy wcześniej
        nie byłam tak blisko przy tak strasznie chorym człowieku, nigdy
        wczesniej nie byłam przy żadnej śmierci i nie wiedziałam, że to
        właśnie ona nadchodzi. Tęsknota jest straszna za Tatą, ale najgorsze
        jest to "gdyby" i "może". Mam nadzieję, że Tato nie ma do mnie żalu
        za to pogotowie i szpital. Niestety, mogę mieć tylko nadzieję.
        Pocieszeniem jest tylko to, że nie odchodził sam. Zawsze był z nim
        ktoś bliski od samego przyjęcia na oddział.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka