rasid
13.06.04, 23:23
Niepokoi mnie to, że od jakiegoś czasu zdarzają się w Gazecie Wyborczej
(mówię o wersji normalnej, papierowej) kwiatki, które dość brzydko wyglądają
i pachną... Uważam, że poziom językowy GW jest dość wysoki, ale czasem
korektor chyba przysypia. Przytoczę tylko dwa przykłady:
1. W jakiejś recenzji filmu pojawiło się sformułowanie, że bohater coś tam
robił SKURWYSYŃSKO (niestety wyrzuciłem już ten numer, więc nie podam
namiaru, ale widziałem na własne oczy i tymże oczom uwierzyć nie mogłem)
2. W numerze, w którym był duży artykuł o lądowaniu sondy na Marsie, na
pierwszej stronie znalazło się zdanie o tym, że sonda wylądowała w
zaplanowanym miejscu. Zdanie to było sformułowane tak: SONDA WALNĘŁA TAM
GDZIE MIAŁA.
Czy to jest tak, że język potoczny (czy też skrajnie
potoczny/chamski/wulgarny) i niechlujstwo językowe wdzierają się wszędzie?
Może ja jestem przewrażliwiony? A może Wy też wyłapujecie takie uchybienia w
GW?
Pozdrawiam
Elv.