Dodaj do ulubionych

Anglia/Wielka Brytania po latach....

10.11.10, 17:54
Witam,

Zadalam to samo pytanie na 'Polki w Anglii' ale tamto forum wyglada na 'wymarle' (bardzo malo postow ostatnio, choc kiedys w przeszlosci bylo bardzo aktywne..).

Jak widziecie kulture Brytyjska i Brytyjczykow po kilku latach spedzonych w UK? Czy cos sie zmienilo w waszym podejsciu/rozmieniu tej kultury? Czy zaakceptowalyscie wiecej lub zrozumialy czemu tak to tutaj dziala?

Ja zawsze myslalam ze Anglicy sa 'distant' i troche flegmatyczni - i rzeczywiscie moje doswiadczenia to potwierdzaja, moze nie tyle flegmatyczni co bez dynamizmu. Wiec potwierdzily sie 'stereotypy' ktore mialam o Anglikach. A Wy?


Pozdr.
Basia
Obserwuj wątek
    • carmelaxxx Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 10.11.10, 19:54
      Jako dziecko myslalam ze anglicy chodza tylko w ubraniach w kratke i maja staroswieckie fryzury hihihi nie wiem dlaczego :) bedac jeszcze w Polsce ale juz jako dorosla myslalam ze nigdy nie zalapie angielskiego humoru a teraz go baaardzo lubie i doceniam. Ogolnie mam pozytywne nastawienie aczkolwiek nie przeslodzone .
    • robak.rawback Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 01:30
      dla mnie goscie mowiacy z angielskim akcentem brzmia bardziej mieczakowato niz goscie mowiacy z amerykanskim akcentem. to jest to nad czym ostatnio rozmyslam bo z jakiegos powodu zaczelam nagle na to zwracac uwage. do tej pory chyba mi nie przeszkadzalo. co nie znaczy ze kazda odmiane amerykanskiego lubie. niektorych nie lubie i tez mnie draznia.
    • izabelski Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 14:06
      zazdroszcze naszym rownolatkom (i rownolatkom naszych rodzicow) dorastania w tej kulturze, moda, ubior i reszta stworzyla ich takimi jacy sa
      bez zrozumenia tego nie ma szansy na wglebienie sie w zwyczaje i zrozumienie tubylcow

      a wogole wczoraj ogladalam Edwardian farm i stwierdzilam, ze na Polskiej wsi zylismy jak tubylcy przed Pierwsza Wojna Swiatowa :)
      • jofin Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 15:06
        O nie, a ja wlasnie sie ciesze, ze nie wyroslam w tej kulturze, ze wyroslam w Polsce, ze wakacje spedzalam na polskiej wsi , gdzie do wychodka trzeba bylo chodzic na dwor, ale za to mialam tam swiezutkie mleko i prawdziwy polski chleb prosto z pieca , ktory codziennie wcinalam razem z jagodami. Ciesze sie ze wyroslam w malym miasteczkui ciesze sie, ze teraz jestem baredziej swiadoma roznych niuansow zycia, niz przecietny Anglik.

        A co do Anglii, to im dalej w las, tym bardziej mi sie tu nie chce mieszkac. Zreszta znalalzam sie tu troszke przypadkowo, bo nigdy nie planowalismy tutaj byc. Ale jestesmy. Wyobrazenia mialam o tym, ze tu rzadzi kapitalizm i walka o utrzymanie sie na powierzchni wcale nie jest latwa. I im dalej w las teraz przy rzadach konserwatytstow nawet jeszcze bardziej moje wyobrazenie sie powierdza.

        • sueellen Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 17:24
          Ja również się cieszę, że wyrosłam w Polsce a mój m się cieszy że dorastał w Hiszpanii. zadne z nas nie chcialoby dorastac w UK.

          Zrobimy też wszysto, aby nasza corka miała możliwosc zamieszkania zarówno w PL, w Hiszpanii a nie tylko w UK. To da jej róznorodność, otworzy oczy na rożne kultury.
          • izabelski Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 19:50
            no dostepu do tutejszej muzyki i mody im zazdroszcze
            pogadaj z rowiesnikami - moze zmienisz zdanie :)
            • sueellen Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 23:25
              Wiesz, ta moda to dla mnie malo ważna,zwlaszcza że jej nie rozumiem. Te wszystkie emo, te gumiaki za kupę kasy, pozagniatane walonki i inne cudeńka. Nie - dziękuję :) Poza tym, wystarczy wyjechać trochę poza Londyn - Angielki ubierają się k o s z m a r n i e.
              • izabelski Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 09:59
                wlasnie - zeby zrozumiec mode trzeba rozumiec kulture danego kraju
              • steph13 Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 11:46
                sueellen napisała:

                > Wiesz, ta moda to dla mnie malo ważna,zwlaszcza że jej nie rozumiem.
                To jest raczej oczywiste.

                Te wszystkie emo, te gumiaki za kupę kasy, pozagniatane walonki i inne cudeńka. Nie - dzi
                > ękuję :)
                Wszystko zalezy od tego, na kim to widzisz. Na jednych wyglada uroczo na innych nie, ale to juz kwestia osobistego gustu. Duzy procent mlodych dziewczyn przyjmuje mode bezkrytycznie ale dla mlodych moda=fun, wiec czemu nie, wyrosna z tego i znajda wlasny styl po drodze.

                Poza tym, wystarczy wyjechać trochę poza Londyn - Angielki ubierają si
                > ę k o s z m a r n i e.

                Duuuuza przesada; wszystkie chain stores istnieja w calym kraju wiec z grubsza ten sam towar jest dostepny. Poza tym trudno porownywac metropolie z Anglia C - Warszawianki tez z reguly prezentuja sie lepiej niz dziewczyny z mazurskiej wsi.
                Takie 'sweeping statements' nie maja sensu.

      • jaleo Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 17:52
        izabelski napisała:

        > >
        > a wogole wczoraj ogladalam Edwardian farm i stwierdzilam, ze na Polskiej wsi zy
        > lismy jak tubylcy przed Pierwsza Wojna Swiatowa :)

        Nie udalo mi sie obejrzec a bardzo chcialam, chyba na Iplayer mi zostanie obejrzec. Nie wiem, jakiego typu gospodarstwo tam jest pokazane, ale wez pod uwage, ze w XIX i na poczatku XX wieku tu w UK farma farmie nie byla rowna. Daje glowe, ze oni wzieli jako model dosc zamozna farme z poludnia Anglii. Natomiast np wielu ludzi sobie nie zdaje sprawy, ze np w takich Scottish Highlands jeszcze nawet 100 lat temu wielu drobnych rolnikow i ofiar Highland clearances mieszkalo w chatach nieduzo odbiegajacych od tych pokazanych na filmie Braveheart - czyli w lepiankach z podloga z klepiska i otworem w dachu, co by dym z ogniska nim wylatywal (tzw kurna chata) :-) Jak to z kolei porownasz z chata Boryny, to Polska byla kilka wiekow do przodu w cywilizacj :-D

        A propos, te "kurne chaty" sa np do obejrzenia w skansenie w Kingussie, naprawde szczena czlowiekowi opada, w jakich warunkach ludzie zyli nie wiecej niz kilka pokolen wstecz...

        W Northumberland tez niecale 100 lat temu cale wioski rodzin rybackich mieszkaly w starych obroconych do gory nogami lodziach!!

      • basiak36 Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 21:21
        Po latach zabrzmialo jakby chodzilo o conajmniej 20 lat, a nie te kilka przez ktore w sumie niewiele sie zmienilo:)))

        izabelski napisała:

        > bez zrozumenia tego nie ma szansy na wglebienie sie w zwyczaje i zrozumienie

        Zgadzam się ...

        Spedzilam ponad polowe zycia tutaj i w moim mniemaniu ostatnia rzecz jaka bym powiedziała to ze Anglicy są flegmatyczni, przynajmniej ja takich nie znam.
        Zastanawia mnie to ze generalizujace komentarze zwykle słyszę od tych którzy za bardzo się tutaj nie zasymilowali, i tutejsza kulturę i sposób bycia oceniają wyłącznie po tym co widza idąc do sklepu czy do pracy.
        Mam znajoma która stwierdza ze Anglicy są 'nudni i flegmatyczni'. Jedyni Anglicy z jakimi ma kontakt to pani w sklepie, szef w pracy i paru wspolpracownikow, poza tym towarzystwo glownie polskie. Nie ma żadnych dlugotrwajacych przyjazni wśród tutejszych, poza pobieznymi znajomosciami z paroma angielskimi mamami w szkole dziecka. Nie wiem jak w ten sposób można cokolwiek oceniać.
        Anglicy z którymi się przyjaźnie na co dzień maja ciekawe zainteresowania, pracują w ciekawych zawodach, są spontaniczni i pozytywni:) Nie marudza, nie szukaja dziury w calym i potrafia powiedziec komus cos milego:)

        • barbarakaroluk Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 22:46
          basiak36, oczywiscie ze nasze spostrzezenia beda uwarunkowane tym jak dlugo tu jestesmy; ale pytanie bylo ogolne do wszystkich bez wzgeldu na dlugosc pobytu; rozne takze beda ze wzgledu na 'zaangazowanie' w kulture/spolecznosc. Jedni sa partycpatorami, inni tylko obserwatorami;


          basiak36 napisała:

          > Po latach zabrzmialo jakby chodzilo o conajmniej 20 lat, a nie te kilka przez k
          > tore w sumie niewiele sie zmienilo:)))
          >
          > izabelski napisała:
          >
          > > bez zrozumenia tego nie ma szansy na wglebienie sie w zwyczaje i zrozumie
          > nie
          >
          > Zgadzam się ...
          >
          > Spedzilam ponad polowe zycia tutaj i w moim mniemaniu ostatnia rzecz jaka bym p
          > owiedziała to ze Anglicy są flegmatyczni, przynajmniej ja takich nie znam.
          > Zastanawia mnie to ze generalizujace komentarze zwykle słyszę od tych którzy za
          > bardzo się tutaj nie zasymilowali, i tutejsza kulturę i sposób bycia oceniają
          > wyłącznie po tym co widza idąc do sklepu czy do pracy.
          > Mam znajoma która stwierdza ze Anglicy są 'nudni i flegmatyczni'. Jedyni Anglic
          > y z jakimi ma kontakt to pani w sklepie, szef w pracy i paru wspolpracownikow,
          > poza tym towarzystwo glownie polskie. Nie ma żadnych dlugotrwajacych przyjazni
          > wśród tutejszych, poza pobieznymi znajomosciami z paroma angielskimi mamami w s
          > zkole dziecka. Nie wiem jak w ten sposób można cokolwiek oceniać.
          > Anglicy z którymi się przyjaźnie na co dzień maja ciekawe zainteresowania, prac
          > ują w ciekawych zawodach, są spontaniczni i pozytywni:) Nie marudza, nie szukaj
          > a dziury w calym i potrafia powiedziec komus cos milego:)
          >
    • sueellen Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 17:21
      Nie podoba mi sie to że np podczas większych rezgrywek piłki noznej lepiej nie pokazywać się w żadnym pubie w którym jest ekran i leci mecz. Nasi kibole to nic w porównaniu do Anglików, a nasi nie wylewajacy za kołnierz zadymiarze też mogą się sporo "nauczyc"...

      W centrum Londynu w sobotnią noc byłam tez tylko kilka razy i więcej nie chcę.
      • jaleo Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 17:41
        sueellen napisała:

        >Nasi kibole to ni
        > c w porównaniu do Anglików, a nasi nie wylewajacy za kołnierz zadymiarze też mo
        > gą się sporo "nauczyc"...

        Oj chyba przesadzasz. Na mecze pilki noznej chodza cale rodziny, jak sie rozejrzysz po stadionie, to tak ok jedna trzecia to sa kobiety i dzieci, a ochrona policji jest taka, ze nawet jak by ktos chcial, to sie nie da zrobic "rozroby".

        W pubach owszem, w czasie meczy jest glosno i sie leje alkohol strumieniami, ale zeby to bylo duzo gorsze od zadym organizowanych przez polskich "kiboli" to bym nie powiedziala.
        • sueellen Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 17:57
          no wlasnie na stadionie sie nie da to ida do pubu.
          Problem w tym, ze ekrany sa w wielu pubach. Polscy kibole spotykaja sie w okreslonych miejscach, ktore latwo przewidziec i ominąć, angielscy - niemal wszędzie.
          • dru.ga Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 21:08
            Zauwazylam zmiane w odbiorze Polakow - 5 lat temu kazda rozmowa przy kasie w supermarkecie byla pelna serdecznosci, ciekawosci...teraz pewnie juz troche spowszednielismy oraz dzieki czesci polonii nie jestesmy juz tak cieplo odbierani, szkoda.
            Jesli chodzi o Anglikow to mnie zaskoczylo poczucie humoru, tzn. znalam angielski humor ale nie spodziewalam sie ze kazdy ma to tutaj wmontowane, czy to chloporobotnik czy pan na poczcie czy prezes banku - kazdy potrafi inteligentnie , z refleksem, nierzadko z autoironia zazartowac.
            To jest moj najwiekszy kompleks tutaj i najwieksza ambicja - zeby sie tego nauczyc:-))))

            Mysle ze u mnie zdziwienie budzily nie same zjawiska o ktorych wiedzialam ze wystepuja ale ich skala, np. zdawalam sobie sprawe ze jest to spoleczenstwo klasowe ale nie wiedzialam ze roznice sa tak widoczne a granice tak wyrazne.
            Wielka Brytania nadal mnie fascynuje - z ta roznorodnosci akcentow, z tym mowienie 'na okraglo' w sensie ze nic nie mowi sie wprost tylko juz w warstwie jezykowej wszystko jest zaowalowane, tym ze ludzie sie tu tak czesto usmiechaja, ze potrafia byc bardzo pomocni, zyczliwi, ze maja swiadomosc tego ze zyja w uprzywilejowanym swiecie / ale to raczej starsi ludzie / gdzie nie ma glodu i wojen i bardzo mi imponuje ich postawa w obliczu tragedii. Nieraz czytam w mojej lokalnej gazecie o tym ze ku pamieci zmarlej na chorobe terminalna corki rodzice i przyjaciele zbierali pieniadze dla szpitala itp.
            Zdarzylam tez juz odkryc przykre strony mieszkania tutaj:-)) dobija mnie niekonczaca sie spychologia , jakos nie wiem czemu bylam przekonana ze Anglicy to bardzo kulturalny i przede wszystkim uczciwy narod - tutaj sie nierzadko rozczarowalam, jakosc niektorych uslug pozostawia wiele do zyczenia i czasami przeraza mnie taki wlasciwie chyba juz kult picia:-))) Szokiem bylo dla naszych angielskich znajomych ze my tak malo pijemy alkoholu....
            O wlasnie zauwazylam ze zmierzam w kierunku elaboratu to moze juz starczy;-)
            • barbarakaroluk Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 17:38
              skala picie tez mnie tutaj przeraza, choc to pewnie zalezy od kregu znajomych; ja mam i takich co pija na umor az do upicia sie, i takich co pija tylko towarzystko w malych ilosciach.
              co mnie zadziwilo to to ze w tym kregu pijacych sa ludzie wyksztalceni i obyci, swiatowi po ktorych takiego zachowania bym sie nie spodziewala. Mysle ze sie troche rozczarowalam; ale to pewnie zjaowisko ktore zachodzi wszedzie, nie tylko w UK.



              dru.ga napisała:

              > Zauwazylam zmiane w odbiorze Polakow - 5 lat temu kazda rozmowa przy kasie w su
              > permarkecie byla pelna serdecznosci, ciekawosci...teraz pewnie juz troche spows
              > zednielismy oraz dzieki czesci polonii nie jestesmy juz tak cieplo odbierani, s
              > zkoda.
              > Jesli chodzi o Anglikow to mnie zaskoczylo poczucie humoru, tzn. znalam angiels
              > ki humor ale nie spodziewalam sie ze kazdy ma to tutaj wmontowane, czy to chlop
              > orobotnik czy pan na poczcie czy prezes banku - kazdy potrafi inteligentnie , z
              > refleksem, nierzadko z autoironia zazartowac.
              > To jest moj najwiekszy kompleks tutaj i najwieksza ambicja - zeby sie tego nauc
              > zyc:-))))
              >
              > Mysle ze u mnie zdziwienie budzily nie same zjawiska o ktorych wiedzialam ze wy
              > stepuja ale ich skala, np. zdawalam sobie sprawe ze jest to spoleczenstwo klaso
              > we ale nie wiedzialam ze roznice sa tak widoczne a granice tak wyrazne.
              > Wielka Brytania nadal mnie fascynuje - z ta roznorodnosci akcentow, z tym mowie
              > nie 'na okraglo' w sensie ze nic nie mowi sie wprost tylko juz w warstwie jezyk
              > owej wszystko jest zaowalowane, tym ze ludzie sie tu tak czesto usmiechaja, ze
              > potrafia byc bardzo pomocni, zyczliwi, ze maja swiadomosc tego ze zyja w uprzyw
              > ilejowanym swiecie / ale to raczej starsi ludzie / gdzie nie ma glodu i wojen i
              > bardzo mi imponuje ich postawa w obliczu tragedii. Nieraz czytam w mojej lokal
              > nej gazecie o tym ze ku pamieci zmarlej na chorobe terminalna corki rodzice i p
              > rzyjaciele zbierali pieniadze dla szpitala itp.
              > Zdarzylam tez juz odkryc przykre strony mieszkania tutaj:-)) dobija mnie niekon
              > czaca sie spychologia , jakos nie wiem czemu bylam przekonana ze Anglicy to bar
              > dzo kulturalny i przede wszystkim uczciwy narod - tutaj sie nierzadko rozczarow
              > alam, jakosc niektorych uslug pozostawia wiele do zyczenia i czasami przeraza m
              > nie taki wlasciwie chyba juz kult picia:-))) Szokiem bylo dla naszych angielski
              > ch znajomych ze my tak malo pijemy alkoholu....
              > O wlasnie zauwazylam ze zmierzam w kierunku elaboratu to moze juz starczy;-)
              • izabelski Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 19:01
                a w Polsce to dopiero panowie lekarze i prawnicy pija
                moze nie mialas okazji spotkac sie z nimi osobiscie
                • barbarakaroluk Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 22:42
                  spotkalam, wiem ze pija i to duzo; i to rowniez mnie szokuje. wogole szokuje mnie lekcewazenie problemu alkoholu, nie tylko w UK ale takze w Polsce (a moze jeszcze bardziej w Polsce); upijanie sie/naduzywanie alkoholu jest spoleczne akceptowane i tutaj i w Polsce; choc moze tutaj bardziej staraja sie informowac spoleczenstwo o skutkach picia; ale to temat na inna dyskusje

                  izabelski napisała:

                  > a w Polsce to dopiero panowie lekarze i prawnicy pija
                  > moze nie mialas okazji spotkac sie z nimi osobiscie
    • jaleo Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 22:11
      Ja tu mialam napisac, jak bardzo sie zmienil ten kraj od lat 80-tych, a tu wczoraj jak zobaczylam te zamieszki studenckie, to mialam deja vu... Independent dzis na pierwszej stronie pisze, ze to dopiero poczatek. A juz wszyscy myslelismy, ze te koszmary z czasu rzadow Maggie nie wroca :-(
    • bibba Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 22:34
      przyjechalam w 93cim roku oczekujac niekonczacych sie rozmow z ludzmi z claego swiata i nie zawiodlam sie. teraz mieszkam na prowincji, i bardzo brakuje mi wielonorodowosciowego charakteru londynu.
      moj wizerunek anglikow wowczas - grzeczni, z rezerwa.
      teraz - grzeczni, z rezerwa, lub nie, zaleznie od czlowieka. poprzez lata rozczarowal mnie balagan na ulicach, brud, i ta druga strona of minding your own business, czyli zwykla obojetnosc. chociaz starsi sasiedzi mowia, ze 30 lat tamu nie bylo to do pomyslenia, zeby chlopak rzucal puszke na ziemie i nikt mu znie zwrocil uwagi. przyjechalam za pozno ;)
      • padynt Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 22:46
        "Jak widziecie kulture Brytyjska i Brytyjczykow po kilku latach spedzonych w UK? Czy cos sie zmienilo w waszym podejsciu/rozmieniu tej kultury? Czy zaakceptowalyscie wiecej lub zrozumialy czemu tak to tutaj dziala? "

        powiem tak : przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza, chociaż często nie rozumiem pewnych zjawisk:).
        Ponieważ mieszkałam już w kilku krajach i zapowiada się ( jak się nic nie zmieni ) ,ze następnym niestety będzie USA, to dzięki temu nie mam "ciśnienia" na zasymilowanie się i po prostu realnie patrze na pewne zjawiska.
        Ciągle i namiętnie jestem zachwycona brytyjską architekturą. To, co kiedyś postrzegałam jako filmowa scenerię występuje tu ciągle i wciąż. Po prostu jest pięknie. To piękny architektonicznie kraj.
        Angielską pogodę postrzegam jako mit, tak jak i angielski flegmatyzm ( chyba ,że w kwestii jakichkolwiek napraw ).
        Największym zaskoczeniem były dla mnie- brud i tak jak dru.ga wyżej pisze - klasowość tego społeczeństwa, a co za tym idzie przepaść jaka dzieli poszczególne kasy chociażby na przykładzie oświaty, gdzie publiczne nauczanie dzieli przepaść od nauczania w szkołach prywatnych.
        Cieszy mnie ,że coraz częściej rozumiem pewne niuanse językowe, wyszukane idiomy ale jednak nie mam wątpliwości ,ze aby zrozumieć wszystkie trzeba się po prostu w tym kraju urodzić.

        • jaleo Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 22:55
          Kobiety, gdzie Wy mieszkacie, ze ten brud sie tak rzuca w oczy? Wg mnie Wielka Brytania nie rozni sie w tym wzgledzie od "przecietnej europejskiej" - gorzej od Skandynawii, Niemiec czy Szwajcarii, ale jesli chodzi o pozostale kraje unii, to naprawde UK wypada przyecietnie powiedzialabym.
          • bibba Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 23:10
            ale ja nie pisze o porownaniach, a tylko o tym jak widzialam ten kraj kiedys a jak teraz. czy gdzies indziej jest brudno - oczywiscie. bruksela to miasto pod fura smieci, a jest stolica europy! :)
            • jaleo Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 11:25
              bibba napisała:

              > ale ja nie pisze o porownaniach, a tylko o tym jak widzialam ten kraj kiedys a
              > jak teraz. czy gdzies indziej jest brudno - oczywiscie. bruksela to miasto pod
              > fura smieci, a jest stolica europy! :)

              Tzn jest teraz brudniej niz kiedys?
            • jaleo Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 11:30
              bibba napisała:

              > ale ja nie pisze o porownaniach, a tylko o tym jak widzialam ten kraj kiedys a
              > jak teraz. czy gdzies indziej jest brudno - oczywiscie. bruksela to miasto pod
              > fura smieci, a jest stolica europy! :)

              Acha czyli teraz jest brudniej niz kiedys :-)

              Wg mnie to zalezy, gdzie sie patrzy - duze miasta postindustrialne (Glasgow, Manchester, Newcastle) sa teraz nieporownywalnie czysciejsze i ladniejsze niz np. 20 lat temu, ale np Londyn wg mnie wyglada gorzej (szczegolnie przedmiescia)
    • beesok Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 11.11.10, 23:19
      Mieszkam w Londynie dopiero 4 lata wiec tak drastycznych zmian nie zanotowalam :) ale tez Londyn to specyficzna czesc WB a Anglikow w zasadzie mam bardzo malo wsrod przyjaciol ;) jak to zwykle bywa w Londynie.....

      Natomiast wydaje mi sie, ze czuje sie tutaj jak w "domu" moze dlatego, ze wychowalam sie w sumie w kraju, ktory byl nieoficjalna "kolonia" brytyjska - chodzilam do ang szkoly gdzie uczylam sie wszystkich nursery rhymes, czytalam ksiazki roald dahl etc etc mielismy i BHS i M&S i inne brytyjskie "instytucje" jako nastolatka uwielbialam Top of the Pops i magazyn Smash hits, czytalam Enid Blyton (Famous Five ;) i cale dziecinstwo marzylam o scones i clotted cream wiec teraz sie ciesze, ze mam high tea kiedy tylko zechce ;)
      Z drugiej strony moje doswiadczenia byly jednak inne niz ktos wychowywany tutaj i pomieszane tez intensywnie z kutura polska i arabska (mieszkalam w kilku krajach) ale zawsze myslalam po angielsku, najwygodniej mi sie rozmawia w tym jezyku i bardzo lubie ang humor ;) Tak wiec dla mnie pobyt w ang jest troche nostaligczny i czuje, ze moglabym tu mieszkac baaardzo dlugo - Londyn ma swoje wady ale nauczylam sie z nimi zyc.
      • mama-123 Off topic do beesok 11.11.10, 23:39
        Z taka malownicza przeszloscia, nadal piszesz przepieknie po polsku! Super.
        • beesok Re: Off topic do beesok 12.11.10, 20:50
          Mama dzieki za komplement :) Moja mama, z czego sie bardzo ciesze, uparla sie, ze dzieci musza mowic po Polsku - wiec nauczylam sie pisac i czytac w domu (nigdy nie chodzilam do polskiej szkoly - dopiero na studiach) :)
          robie rozne bledy gramatyczne ale tragicznie nie jest he he he
      • barbarakaroluk Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 22:54
        uwielbiam cream teas! to jest jedna z aspektow kultury tutejszej ktora naprawde lubie

        beesok napisała:
        > i cale dziecinstwo marzylam o scones i clotted cream wiec teraz
        > sie ciesze, ze mam high tea kiedy tylko zechce ;)
    • mama-123 Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 00:03
      Uwielbiam angielkie poczucie humoru, dystans do samych siebie, sarkazm tez. Lubie to, ze wiekszosci Anglikow jest zyczliwa, choc czasem przyznam (zwlaszcza w necie) widze, jak wielu podziela poglady BNP - nie wiem, czy jest to jednak probka reprezentatywna.
      Stwierdzam, ze Angielki raczej nie sa brzydkie a raczej przecietne.
      Lubie tez chrzescijanskie wartosci. Lubie to jak ludzie wspomagaja organizacje charytatywne bez mrugniecia okiem - to na pewno jest cos, co odkrylam, nawet jeszcze nie tak dawno kwestionowalam chyba Gypsi zdanie w tej materii.
      Odkrylam tez, ze Anglicy nie potrafia (wg mnie) nie rozmawiac bedac w tym samym pomieszczniu. Nigdy nie ma ciszy. Mie cisza nie przeszkadza zupelnie, ale nie wyobrazam sobie tubylca w milczeniu.
      NIe wiedzialam tez, jak wielka wage przywiazuja Anglicy (bo nie wiem czy Szkoci tez) do upamietniania ofiar tych, ktorzy polegli a wolnosc nasza. W tym bardzo jestesmy podobni my Polacy do nich.

      • padynt Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 00:25
        O tak, o tym zapomniałam- angielska działalność charytatywna. To jest coś ,o czym oczywiście wiedziałam i ogólnie rozumiałam na czym polega, ale za nic nie miałam pojęcia jak to naprawdę tutaj działa.
        Teraz sama biorę w tym udział i gdybym kiedykolwiek i gdziekolwiek chciałabym coś zaszczepić, to własnie to:).
        Nie mam już żadnego zadziwienia dla ciastek sprzedawanych u mnie w biurze na jakiś tam cel i chętnie za nie płacę i to nie tylko tego podstawowego funta:).
      • illegal.alien Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 08:55
        Oj, Szkoci tez i Walijczycy tez - oba te narody bardzo upamietniaja weteranow i w listopadzie wszyscy chodza z czerwonym makiem w klapie.
    • illegal.alien Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 08:59
      Mieszkam w Wielkiej Brytanii ponad 7 lat, przyjechalam tu jako nastolatka.
      Zmienilo sie tyle, ze Polakow przybylo i to zmienilo mnie z egzotycznej ciekawostki w czesc grupy obarczonej stereotypami ;)

      Nie 'wgryzlam' sie w to spoleczenstwo tak mocno, jakbym chciala, bo nigdzie nie mieszkalam zbyt dlugo - najpierw dwa lata na walijskiej wsi, w srodowisku mocno specyficznym, potem 4 lata w Edynburgu w roznych miejscach, potem ponad rok w Londynie, teraz (mam nadzieje na dluzej) w miasteczku w Essex.

      Oczywiscie, ze rozumiem wiecej, wiecej wiem i czuje sie tu jak w domu (heh, tu jest moj dom), ale dopiero teraz mam poczucie, ze jestem w jednym miejscu na stale i mam nadzieje, ze mi sie tu uda stworzyc siec znajomych i naprawde zadomowic :)
      • barbarakaroluk Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 17:21
        Ja jestem tutaj juz 6 lat i choc przyjechalam do Londynu przez przypadek (UK nigdy nie bylo moim celem) to wreszcie czuje sie jak w domu, tzn traktuje UK jako moj dom. Przez dlugi czas skarzylam sie, bylam niezadowolona a tego zamieszkania tutaj ale to chyba bardziej na wlasne zyczenie niz z rzeczywistego niezadowolenia.

        Uwielbiam Londyn bo uwielbiam duze miasta, stalam sie 'urbanite' choc zawsze bylam 'wiejska dziewczyna' (urodzona i wychowana na wsi). Uwilabiam roznorodnosc, mozliwosci wszelkigo rodzaju, od zawodowych do rozrywkowych.

        Co do kultury angielskiej to tak jak ty illegal.alien nie wgryzlam sie w to spoleczenstow jakbym chciala. Przed pobytem tutaj mieszkalam przez kawalek w USA i bylo mi duzo latwiej sie zasymilowac z Amerykanami niz z Anglikami. To pewnie ze wzgledu na te klasy spoleczne, ktore musze powiedziec sa tutaj bardzo wyrazne. To mnie chyba najbardziej zaskoczylo w tym spoleczenstwie.

        Poza tym humor angielski jest dla mnie nadal trudny do zrozumienia. Nie podoba mi sie tez ze nie maja tutaj 'street parties' jak to bylo w Hameryce gdzie cala ulica sie zbierala raz na jakis czas aby sie poznac, pogadac przy BBQ i coli.
        Nadal nie znam swoich sasiadow choc juz troche mieszkam w e wsi, ale to pewnie troche i moja wina.

        Tak poza tym to lubie za Anglicy sie (oficjalnie) do zycia innych nie wpraszaja, i ze trzymaja dystans. Choc z drugiej strony....

        Mysle ze bardziej rozumiem to spoleczenstwo i ta kulture po tych kilku latach, ale pewnie czuc sie zawsze bede Polka. ;-) Choc do Polski wracac nie chce....




        Illegal.alien - czy ty mieszkasz w Chelmsford? Bo chyba tak mi sie cos o uszy obilo - ja tez jestem essex girl - mieszkam co prawda na za.upiu w Southminster ale czasami bywam w Chelmsford. Nie mam dzieci jeszcze ale nie mialambym nic przeciwko spotkaniu sie na kawe/spacer?

        • illegal.alien Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 17:42
          Od jakis trzech tygodni mieszkam na obrzezach Chelmsford :) Jak bedziesz kiedys, to mozemy sie umowic, tylko ja mam do terminu porodu troszke ponad dwa tygodnie, wiec moge w ostatniej chwili zmienic kierunek z kawiarni do szpitala ;)
          W razie czego pisz :)
        • izabelski Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 12.11.10, 19:04
          pytaj znajomych i ogladaj programy w tiwi
          ja tak sie ucze
          no i czytam gazety
    • barbarakaroluk Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 15.11.10, 20:28
      Dziękuję bardzo za wasze odpowiedzi.

      Mnie nasunęła sie jeszcze jedna obserwacja - mianowicie, kiedys tam w przeszlości, naiwnie myślałam że w takim kraju jak UK nie spotkałabym 'dresowców' jak to sie ich nazywa w Polsce, czyli tutejszych chavs. Skala tego zjawiska mnie trochę zaskoczyła (a przypomniało mi się to po ostatniej wizycie w supermarkecie w sercu essex hahaha;-)) i chyba również uzmyslowila mi jak wazna jest klasa społeczna, okolica i ludzie wokół których się czlowiek wychowuje i jak bardzo go to kształtuje.

      Poza tym moje reakcje na różnice są o wiele mniej intensywne, bardziej wszystko akceptuje ale nadal uważam ze aby poznać ta kulturę to trzba sie w niej urodzic, zreszta jak z kazda inna kultura.
      • murasaki33 Re: Anglia/Wielka Brytania po latach.... 15.11.10, 22:18
        No ale jakie niektore te dresiki sa eleganckie i drogie:)))) no i w towarzystwie pieknych fryzur, bizuterii, torebeczek no cuuuuuuda na kiju:) Kiedys widywalam zwykle dresy w Londynie, teraz widuje posh wersje:))) Pozdrowienia z serca Essex.
    • barbarakaroluk Health and Safety? 16.11.10, 17:13
      a przyzwyczailyscie sie juz do wszechobencego Health and Safety? Ja juz nie zwracam uwagi....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka