kasiap0585
04.07.13, 14:00
Witam
Czy są tutaj mamy, których dzieci mają bądź miały egzemę?
Jak wiecie tutaj podejście do tej choroby jest jakże odmienne od tego w Polsce (sama już nie wiem które podejście lepsze).
Potrzebuję wsparcia, nasza ośmiomiesięczna córeczka choruje od trzeciego miesiąca życia.
Lekarze tylko przepisują emolienty i sterydy twierdząc, że dziecko z tego "wyrośnie",że należy spokojnie czekać.
Wiem, że tak bywa, wiem też, że w Polsce z kolei podejście jest zupełnie odmienne, ciągła gonitwa po lekarzach, pediatrach, alergologach, dermatologach, dietetykach a w końcu psychologach bo po wyeliminowaniu wszystkiego (potencjalnych alergenów)
skóra dziecka najczęściej jest jaka była, albo i gorsza i jedyne co można zrobić to się rozpłakać :(
Mnóstwo godzin spędziłam czytając fora internetowe jak również obserwując własne dziecko i moim zdaniem choroba ta rządzi się swoimi prawami. Nawet jedna pani pół żartem pół serio stwierdziła, że u jej dziecka to chyba od pogody zależy :)
U niektórych zmiana mleka, bądź diety jeśli dziecko karmione jest piersią, pomaga ale nigdy na tyle, żeby problem zniknął.
Naszą największą zmorą jest swędzenie :( GP mówi, że leki antyhistaminowe dopiero od drugiego roku życia można stosować.
Córcia robi się nerwowa, często nie może się skupić, oboje z mężem zauważyliśmy, że przez swędzenie, a w konsekwencji rozdrażnienie traci sporą część dnia. Wydaje się nam, że wolniej się przez to rozwija :(
Ogólnie jest mega spokojnym dzieckiem, jednak boję się, że choroba ją zmieni.
Nie rozumiem tylko jednego. Podobno tutaj nie daje się dzieciom czopków,
nie pobiera się krwi ot tak do badania na prośbę rodzicow, żeby dzieci nie miały traumy, że to dla nich za duży stres.
A będąc na wizycie traktują tę niesamowicie uciążliwą chorobę jakby to było zadrapanie.
Dzieci szału dostają od świądu, a tu nie ma na to lekarstwa :( Tzn, wierzę, że nie ma lekarstwa, ale jakieś takie zimne podejście do tematu jest :(
Drogie mamy, wyżalić się trochę chciałam, brakuje mi wsparcia, proszę o kontakt jeśli macie ten sam problem.
Dodam jeszcze, że cała rodzina w Polsce też jest w stresie, zwłaszcza dziadkowie boją się o wnuczkę i z tego stresu robią się nieprzyjemne sytuacje. Jakiś czas temu teść mój zarzucił nam, że dziecko ciepri, że na pewno dlatego, że za mało ją smarujemy i za krótko kąpiemy w oilatum. Prawie się rozpłakałam, jak to usłyszałam.
On myśli, że jak lekarz przepisał krem to na pewno ją to wyleczy i nie pomogły tłumaczenia co to jest "emolient" i jak działa.
Teść jest cholerykiem i nigdy też racji nie przyzna nawet jak się myli. Czyli zamiast wsparcia zarzucane nam jest, że źle dbamy o córkę.
Klasyczny przykład "nie znam się to się wypowiem"...
Pozdrawiam serdecznie
Ps. Mam jeszcze pytanie: czy jak dziecko jest starsze to jest zazwyczaj lepiej czy gorzej? Ogólnie przyjmuje się, że z wiekiem tych swędzących plam jest mniej, czy możecie to potwierdzić? Myślę też, że jak dziecko robi się komunikatywne to można dokładniej stwierdzić gdzie swędzi, czy jakiś specyfik bardziej pomaga, a może po czymś bardziej piecze? Co możecie powiedzieć na ten temat?