staruch5
26.01.10, 13:16
Uprawiam rozne formy narciarstwa od ponad 35 lat. Jak wszystko w
zyciu, tak i to ewoluuje. I dlatego, ze czlowiek przez tyle lat sie
starzeje, ale tez swiat dookola bardzo sie zmienil.
Zaczelo sie od zjazdow na kreche i wycieczek tourowych w
Bieszczadach w latach 1974.
W pewnym momencie wielkim osiagnieciem bylo uprawianie
narciarstwa „zjazdowego” po „przygotowanych” trasach. Cudzyslow
uzasadniony, bo owo przygotowanie w Pl czy Sk za czasow komuny bylo
dosc specyficzne. Odkrycie w 1981 r. dwoch tras zjazdowych w miare
przygotowanych z Kasprowego bylo oszalamiajace.
I od tamtych czasow chyba zaczalem zostawac narciarzem sztruksowym.
To zostalo do dzis. Rzadko wychodze poza trase.
Po co to pisze? Che powiedziec, ze ciekawa modyfikacje narciarstwa
sztruksowego moglem rozwinac w ostatnich latach w Dolomitach.
Nazwalbym to narciarstwem sztruksowo-wycieczkowym.
Niewiele jest rejonow w Europie (np. 3V, Dolina Ziller i okolice
Selli) gdzie mozna cos takiego uprawiac. Jest to mozliwosc
przemierzania dosc duzych dystansow na nartach (przy pomocy
wyciagow, a czasem tez busa lub samochodu) ale tez zjechania kilka
razy dobrej trasy, ktora akurat sie spodoba. Daje to wiele
przyjemnsoci i satysfakcji. Jest mozliwosc „poszalenia” na trasie a
nie ma nudy zwiazanej ze spedzaniem calego dnia lub kilku dni w
jednym kociolku. To szczegolnie wazne dla narciarzy, ktorzy
przejezdzaja duzo kilometrow dziennie.
Moze wstyd sie przyznac, ale w okolicach Selli bylem juz osiem razy
i jeszcze nie mam dosc. Ten rejon najbardziej mi odpowiada trasowo,
widokowo i pogodowo. Siedem razy bazowalem miedzy La Villa a Corvara
w obecnie juz znanym rodakom pensjonacie. W 2004 bylem tam jednym z
pierwszych Polakow. Teraz tamtejszy hotelarz zyje glownie z Polakow.
Stamtad mozna bylo wybierac wycieczki polaczone z Sella, np. doline
Gardeny czy Secede a takze 5Wiez w CdA. Wspomne tylko, ze polaczone
tereny narciarskie wokol Selli stanowia ponad 400 km tras.
W tym roku (po 2 latach przerwy) znowu padlo na Selle, ale tym
razem za baze wybralem doline Fassy. Nie mam pewnosci, skad ten
pomysl. Byc moze to byl moj wybor, a byc moze mial tu jakis
wplyw „ojciec metadox”.
Otoz w samej Fassie odrobine juz widzialem i nie spodziewalem sie
niczego nadzwyczajnego, ale wlasnie jako baza jest to swietne
miejsce.
Ostatecznie zamieszkalismy w Vigo di Fassa, ale Pera lub Pozza tez
bylyby dobre.
Co do samej Fassy, to wykonalismy tylko jedna wycieczke. Start z
Vigo na Ciampedie (inaczej tez Cattinaccio), stamtad do Pery, busem
do Pozzy, na nartach gorkami (Buffaure, Ciampac) do Alby. I to
prawie cala Fassa, a na pewno jedyna sensowna wycieczka. Nieco obok
Fassy jest jeszcze Carezza.
Male to, ale podobno ladne. Ludzi tam niewiele. Jest to jeden z
niewielu slabych osrodkow DSS, ktory stara sie przyciagnac turystow
kombinowanym skipassem (czesc dni na miejscu, czesc DSS – to wlasnie
praktyka glownie slabszych osrodkow: Carezza, Alta Pusteria, San
Martino di Castrozza/Passo Rolle, Val d’Isarco, Trevalli, Civetta,
choc jest i wyjatek – kombinowany skipass proponuje tez Val di
Fiemme/Obereggen, ktore do slabych osrodkow zaliczyc nie sposob.
Co zatem mozna robic, mieszkajac w Fassie? Mozna pojechac na Alpe
Lusia- Bellamonte. To ladny osrodek, ale maly. Jest osiagalny
zarowno od Moeny (krotki podjazd w strone San Pellegrino, jak i od
drugiej strony, nieco dluzszy podjazd od Predazzo w strone Sw.
Marcina. Mozna pojechac do Alpe Cermis w Cavalese, ale to tez malo
tras. Mysmy tych wariantow nie zrobili.
Mieszkajac w Fassie na pewno warto odwiedzic:
1. San Pellegrino z Falcade (jakies 80 km tras). Z Vigo to
jakies 25 min. jazdy samochodem. Mozna tez dojechac skibusem,ale
dopiero o 9:50 jest na miejscu. Rejon Falcade-San Pellegrino i Moena
(Alpe Lusia) jest nazywany wloskimi 3Dolinami.
Co do Falcade-San Pellegrino, to tu swietna trasa Margherita. Dosc
szeroka, dobrze nachylona z licznymi zakretami. Trudno byc
niezadowolonym.
Samo San Pellegriono to wlasciwie 2 srednio dlugie, szerokie
czerwone trasy, troche plaskawe. Natomiast z Margherity w strone
Falcade jest ladna trasa po prawej stronie Laresei no i swietny
zjazd do samego Falcade – Plateau-Le Buse Molino. Krzesla nowe i
szybkie. Chyba nie warto sie nabrac na trase 20 (Innamorati).
Malownicza, ale naprawde to ona jest niebieska z czestym
podbieganiem pod gore.
2. Latemar, czyli Dolina Fiemme/Obereggen. To bardzo mocny
osrodek. 156 km tras, z kilkoma naprawde solidnymi dlugimi zjazdami
czarno/czerwonymi. Samochodem z Vigo 20 minut. Do Predazzo. Parking
pod skocznia. Powrot niestety gondolka. Mozna na nartach wrocic do
samochodu zaparkowanego w Pampeago, ale wtedy czas jazdy autem
istotnie sie wydluza.
3. Civetta (80 km tras). Naprawde mily osrodek. Bardzo
rolegly. Mozna sporo popodrozowac na nartach – do Pescula,
Palafavery czy Palmy. Malo ludzi, ladne widoki z krolujaca Civetta z
jednej strony, a Marmolada i Sella - z drugiej.. Z Vigo do Alleghe
jest 45 km, co zajmuje godzinke. Powrot z Alleghe jest dosc meczacy
dla samochodu i niektorych kierowcow (liczne agrafki no i wspinaczka
z 979 na 1920 m npm)
4. Jest jeszcze Sw. Marcin. Dosc daleko 45 km. Nie bylismy
tam. To 2 osrodki: Sw. Marcin i przelecz Rolle, w sumie 60 km tras.
Nie dosc, ze to niewiele, to w dwoch kawalkach i trzeba by uzyc
samochodu, zeby przeskoczyc z jednego do drugiego. Passo Rolle
wyglada kiepskawo, ale warto wiedziec, ze jest to najdluzej czynny
osrodek DSS. Do konca kwietnia!
No a co poza tym? Bylo nie bylo – jestesmy w zasiegu Selli! Mozna
robic rozne wycieczki z nia zwiazane. Osobiscie nie polecam
robiena „Siodla w kolko” (SR), ale jak ktos chce, to niech sie
przeciskac w tlumie straznikow muld.
Polecam wycieczke do Ortisei, bo to jak by drugi biegun
Fassy, a po drodze sporo ciekawego, Seceda, Mont Seura. Mozna
pojechac jedna strona Selli, a wrocic druga.
Mozna tez sie pokusic o skok do Armentaroli, tam bus na Falzarego i
linowka na Lagazuoi, potem Col Gallina i 5 Wiez w CdaA.
Powrot na Falzarego niestety busem, Lagazuoi, wyciag konny i
Armentarola. Robilem takie wyceiczki z La Villi, w tym roku nie
zmiescila sie w programie.
Do „ataku” na SR mozna uzyc Canazee – duzy plus to mozliwosc
zjechaniana na nartach, Campitello (juz tego plusa nie ma) lub
przelecz Pian Frataces 1715 m npm, zwana czesto Bialy Wilkiem (od
nazwy hotelu) - tu tez radzil ojciec paradox. Trzeba sie wydrapac na
te 1715 m i mamy start rano i powrot na koniec dnia czy to z
Belvederu, czy z Col Rodelli.
Atrakcja na pewno jest bliskosc Arabby, no i Marmolady
. Wycieczka tamze tez jest ciekawa. Minusem wycieczki na
Marmolade jest nieczynne krzeslo z przeleczy Fedaia. Uruchamiaja je
dopiero od lutego. Nie wiem, czy bedzie dzialal orczyk powyzej
krzesla -chyba nie, bo na mapach juz go nie ma.
Kolejki do linowki w Malga Ciapella sa spore, do pol godziny poza
sezonem.
Jak ktos ma za malo nart w dzien, to moze skorzystac z oferty
nocnej jazdy. Oferuja ja: trasa w Pozza we wtorki, srody i
piatki od 20:30 do 23 oraz trasa w Carezzy we srody i piatki od
19:30 do 22.
cdn.