Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Po słonecznej stronie Alp

    23.01.12, 14:46
    Witam!
    W terminie od 14.01-21.01.2012r. spędziliśmy bajkowy urlop w uroczym miasteczku San Candido w Południowym Tyrolu.
    Celem było nartowanie na Kronplatzu, Cortinie, Alta Pusterii i może gdzieś jeszcze ale o tym później.

    - Niedziela (15.01.2012) przywitała nas słoneczną pogodą, która towarzyszyła nam prawie nieprzerwanie do czwartkowego popołudnia i temperaturą mocno na minusie (ok. -18 rano).
    Wybór padł na Kronplatz. Nowymi podgrzewanymi gondolkami, których dolna stacja zaczyna się na dworcu kolejowym w Percii po około 20-25 minutach dotarliśmy na szczyt. Tam zaczęliśmy testować trasy schodzące do dolin a więc te najdłuższe. Najbardziej przypadły nam do gustu czarne wymagające Sylwester i Herneng, a także nowa czerwona Ried, która jest bardzo długa i w porównaniu z innymi zupełnie pusta. Bajka. Na trasach niebieskich i tych prowadzących do Piculina dość dużo ludzi i szkółek narciarskich dla najmłodszych. Dzień na plus przejechane 54 km.

    - Poniedziałek (16.01.2012) skibusem z Dobiacco udajemy się do Cortiny na stronę Tofany. Najpierw jeździmy na Pomedesie, gdzie praktycznie wszystkie trasy ze szczytu przypadły nam do gustu, potem dużą gondolką z Col Drusce na Ra Valles, gdzie w kotłach Tofany jeździmy praktycznie sami. Ze względu na silny wiatr i zimno a także stare i wolne krzesełka musimy się szybko ewakuować z powrotem na Pomedes. Po drodze czeka nas sprawdzian w postaci prawdziwej perełki czarnej Forcella Rossa, na której na całej długości i szerokości nie spotkaliśmy nikogo. Rewelacyjny dzień, ze względu na skibusa, nartowanie zaczęliśmy dopiero przed 10, co przełożyło się na ilość kilometrów 42.

    - Wtorek (17.01.2012) nie mogło być innej decyzji tylko znów Cortina tym razem Faloria. I tu zaskoczenie ludzi jeszcze mniej niż dnia poprzedniego! Trasy, przygotowanie i widoki takie, że dech zapiera. Tego nie da się w słowach opisać! Koło południa udajemy się białymi krzesłami z osłonkami z Rio Gere na Son Force. Tam już więcej ludzi, ale zaskoczenie chodzi do połowy Forcella Staunies. Wypizgało nas niemiłosiernie ale dla tego widoku i potem zjazdu warto było. Na koniec dnia znowu Faloria i rewelacyjny zjazd czarno-czerwoną trasą (nazwy i numeru nie pamiętam ale jak się wjeżdża krzesłami to najbardziej skrajna po lewej stronie). Przejechane 45 km, wrażenia nie do opisania.

    - Środa (18.01.2012) z samego rana robimy ulubione trasy na Kronplatzu a potem udajemy się skibusem do Alta Badia, z szalonym celem dostania się do Artmenteroli a potem na Falzarelego i 5 wież. Gdzieś po zjeździe z Pitz Soregi doszło do nas, że jest to plan niewykonalny ze względu na uciekający czas (za długo zabawiliśmy na kronplatzu). Pozostała nam Gran Risa w wariancie czerwonym, ale ilość osób jak i sam stan trasy skutecznie nas zniechęcił i udaliśmy się w drogę powrotną na Kronplatz. Pozostał niewielki niedosyt ze względu na ciągłą gonitwę z czasem. Przejechane 58 km.

    - Czwartek (19.01.2012) Alta Pusteria. z samego rana busem do Sesto, potem wjazd dużą gondolką na Monte Elmo. Tam zdecydowanie najlepsze trasy to czarna i czerwona prowadzące pod szybką 8-osobową gondolkę w Versiacco. Robimy te trasy naprzemiennie i koło południa udajemy się skibusem na Croda Rossa. Tam też najlepsze są 2 czerwone, które robimy góra-dół. Trasy dość puste, szerokie do samego końca w wyśmienitym stanie. Duża ilość Polaków. Przejechane 61 km. Aha reniferów nie było w zagrodzie 

    - Piątek (20.01.2012) niestety ostatni dzień nartowania. Ponieważ karnet Dolomitysuperski kupiliśmy na 5 dni, na piątek miał przypaść pobyt w Austrii w ośrodku Sillian. I tu największe rozczarowanie, ośrodek z powodu zbyt silnego wiatru był nieczynny, istniała iluzoryczna szansa że go otworzą, ale woleliśmy nie ryzykować i wybraliśmy ponownie Kronplatz. Pod Kronplatzem ze względu na dojazd byliśmy dopiero ok. 10:30, pogoda była wietrzna, padał śnieg. Po paru zjazdach w okolicach ST Vigillio ze względu na fatalną widoczność i zadymkę śnieżną przymusowa przerwa w jeździe. Po godzinie się wypogodziło i nawet nieśmiało zaczęło wychodzić słońce. Do końca dnia jeździmy głównie po Riedzie i tam również szczęśliwie zakańczamy kolejną styczniową przygodę z Dolomitami. Przejechane 45 km.

    Podsumowanie
    Na 6 dni nart 5 dni słońca w piątek pogoda już gorsza ale nie było źle za wyjątkiem wspomnianej około godzinnej zadymki śnieżnej, przejechane ok. 305 km, co zważywszy na codzienne dojazdy skibusami i południowe opalanie się za wynik satysfakcjonujący.
    Jeżeli ktoś z was zastanawia się czy jechać w Dolomity ze względu na aktualne warunki śniegowe, to mówię jak najbardziej jechać i niczym się nie przejmować. Śnieg jest, trasy są przygotowanie perfekcyjnie, może z wyjątkiem tej części Alta Badia, w której byliśmy ale tam już pewnie swoje zrobiła ilość narciarzy i późna pora.

    Dolomity uzależniają, a Cortina to już najprawdziwsza perła w koronie!

    Pozdro
      • jabolkn Re: Po słonecznej stronie Alp 23.01.12, 15:44
        dzięki za fajną relację
        są gdzieś zdjęcia do pooglądania ?
        • gacek1964 Re: Po słonecznej stronie Alp 23.01.12, 16:37
          Jak tylko się ogarnę to wrzucę
          • skyddad Re: Po słonecznej stronie Alp 23.01.12, 16:41
            Dzieki za super fajma relacje.
            Pzdr.Sky.
          • ortodox Re: Po słonecznej stronie Alp 23.01.12, 18:50
            Wrzuć jak najprędzej i pokarz niedowiarkom ( wiadomo komu ) jak jest w Dolomitach ;)
            Fajna relacja.
            pozdro.
            • gacek1964 Re: Po słonecznej stronie Alp 23.01.12, 20:30
              obiecane fotki
              fotoforum.gazeta.pl/u/gacek1964.html
              • Gość: maly Re: Po słonecznej stronie Alp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.12, 21:51
                Super fotki. Już nie mogę się doczekać wyjazdu.
                Ps. A jednak jest śnieg w Dolomitach:)
                • skynews Re: Po słonecznej stronie Alp 23.01.12, 23:34

                  też mi się fotki podobają...właściwie to wolę oglądać zdjęcia jak czytać opisy mimo że niektóre opisy są b. ciekawe.
                  w całym zbiorze zdjęć (ogólnie, nie tylko założyciela wątku) brakuje mi ludzi, twarzy, jakiegoś życia...bez tego to jeszcze jedna i kolejna biała górka, kolejna pocztówka urlopowa z widoczkiem - nie bójcie się pokazywać twarzy...
                • Gość: Jacek Re: Po słonecznej stronie Alp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.12, 01:31
                  Śniegu to raczej skromnie w tym roku w Dolomitach, niestety.
                  A te 2-osobowe krzesła to przyprawiają mnie o palpitacje serca. Najwyższy czas , aby zmienić je na jakieś wyprzęgane z osłonami. W tym roku jak ktoś chce posmakować prawdziwej zimy, z naturalnym a nie sztucznym śniegiem, ze śniegiem który chrupie pod nartami jak "mąką ziemniaczana" powinien sobie odpuścić Wschodnie Dolomity.
                  Pozdrawiam.

              • jabolkn Re: Po słonecznej stronie Alp 24.01.12, 06:22
                gacek1964 napisał:
                > obiecane fotki
                Dzięki
                szkoda że ten przepiękny jednorazowy krajobraz
                Włosi zbeszcześcili linami wyciągów, armatami
                i dywanami sztucznego śniegu
                • ortodox Re: Po słonecznej stronie Alp 24.01.12, 08:47
                  Prawdę mówią ... gdy jabolak prosił o zdjęcia miałem ochotę napisać coś takiego " nie pokazuj gacek zdjęć, bo jabolak chce je tylko po to by dorobić gębę Dolomitom i Włochom" ... ale pomyślałem co tam, może źle tego chłopa ( czyli jabolaka ) osądzam ... a tu masz :P
                  pozdro.
                  • staruch5 do gacka 24.01.12, 10:03
                    Z przyjemnoscia przeczytalem Twoja relacje.

                    Co do wtorku i 2. wycieczki do CdA.
                    Lubie bardzo Pomedes i jego 3 scianki i trase Schuss kolo skaly.
                    Zjazd z Tofany (Forcella Rosa) tez niezly jest.
                    Nie masz sie co dziwic, ze Forcella Staunies dzialala do polowy. Tak jest prawie zawsze. Niezmiernie rzadko puszczaja na sama gore. Mnie sie raz udalo…

                    Co do srody, owszem nie trzeba bylo rano jezdzic w Kronplatzu, to i Falzarego, i 5Wiez by sie udalo. I powrot (naprawde ladny) z Falzarego do Armentaroli by byl.

                    Bylem, widzialem, jezdzilem, ale jednak Ci zazdroszcze!
                    • ortodox Re: do gacka 24.01.12, 11:11
                      staruch5 napisał:
                      > ... Bylem, widzialem, jezdzilem, ale jednak Ci zazdroszcze!
                      Myślę, że zazdrościsz szczerze ( ja również) właśnie dlatego, że byłeś, widziałeś i jeździłeś.
                      Po prostu feria barw i obrazów ukryta gdzieś głęboko we wspomnieniach eksplodowała niczym wulkan.
                      pozdro.
                    • gacek1964 Re: do starucha 24.01.12, 11:11
                      Witam!
                      Forcella Staunies byłem zdziwiony, że wogóle działa, bo chyba nawet w jakiejś Twojej relacji wyczytałem, że to jest rzadkością. Nie wziąłem pod uwagę, że to chodzi o górny odcinek.
                      A ja myślałem, że miałem wyjątkowe szczęście :)
                      To ja mam jeszcze pytanie do Ciebie czy z Col Druscie mozna zjechać bezposrednio trasą na parking w Cortinie przy gondolce? Według mapki wynika, że jest jakaś niebieska trasa do parkingu, natomiast z gondolki jej nie zauważyłem. Pozatym na samym dole jest już jakaś kręta lokalna droga więc taką trasę ciężko by było poprowadzić.
                      Pozdro
                      • staruch5 Re: do starucha 24.01.12, 11:29
                        niestety, nie wiem.
                        ja zawsze startowalem w CdA z Pocolu (na Pomedes i Tofane) lub z Przeleczy 3Krzyzy (na Cristallo i Falorie).
                        Natomiast z Col Druscie jezdzilem tylko czarna do poczatku starego krzesla i z powrotem na Col Druscie. Niby cos tam jest w dol do gondolki, ale nigdy sie tam nie zapuszczalem.
                      • b-a-n-i-t-a Re: do starucha 24.01.12, 11:46
                        Super relacja kumie! Widzę, że wyciągnąłeś takie same wnioski co my z zeszłorocznej wyprawy 'Dolomity z Panem Prezesem' i nawet te same trasy nam się podobały ;)

                        A co się ma nieuczciwych krytykantów to nie byłbym sobą gdybym im nie dopiekł:)
                        Kum Jabolak jeszcze nie tak dawno temu i nie w jakimś zakamuflowanym miejscu jak 'kocham sanki', ale dokładnie na tym forum wychwalał Dolomity jako najlepsze miejsce w Alpach. Ciekawe co też takiego się stało, że kum ten nagle zmienił zdanie? Może jakaś przedstawicielka lokalnego folkloru, wesoła Włoszka go uwiodła i zostawiła i się obraził? ;)
                        A kum skynews to na prawdę zabawny osobnik, sam nie napisał na tym forum jeszcze żadnej relacji z nart, nie zrobił żadnej fotorelacji [no z wyjątkiem kilku zdjęć ponoć z Crans Montana żeby być do końca uczciwym], ale potrafi krytykować i pouczać wszystkich co i jak mają pisać. Kumie mistrzu ja mam propozycję ty jedź wreszcie w te Dolomity sam i pokaż nam wszystkim nieudacznikom jak się robi prawdziwe relacje ;)

                        Ja dziś na nartach nie jeżdżę. Pan Prezes zabrał Panią Prezesową na gorące wody do Pre Saint Didier. Pogoda w tym tygodniu się trochę popsuła, ale nie ma co narzekać kumy bo 2 poprzednie tygodnie nie było nawet jednej chmurki na niebie.
                        Może jeszcze świrów wprowadzę w furię informując, że już mi się udało zrealizować ponadprogramową część konkursu 'Na narty bez Pana Prezesa 2011/2012', co prawda nie do konca bez Pana Prezesa wyszło, ale zawsze :) Nawet dziś myślałem żeby zrealizować kolejną ponadprogramową część, ale mi się nie chciało jechać 250 km w jedną stronę i przez tunel ;)
                        • gacek1964 Re: 25.01.12, 10:43
                          Mam jeszcze jedna konkluzję z wyjazdu dotyczącą archaicznej infrastruktury w Cortinie.
                          Trasy moim zdaniem jedne z lepszych jak nie najlepsze w Dolomitach. Na stosunkowo niewielkim obszarze mnogość dobrych i bardzo dobrych czerwonych i czarnych pist, praktycznie każdy coś znajdzie dla siebie. A infrastruktura w niektórych miejscach odstraszająca, kotły Tofany całe do wymiany. Na tych wolnych dwójkach, niemiłosiernie walących po łydkach tylko najwytrwalsi entuzjaści narciarstwa pojeżdżą dłużej. Efekt w trakcie naszego pobytu koło 13-14 godz. nie jeździł tam prawie nikt. Na Pomedes i Falorii już zdecydowanie lepiej ale też w niektórych miejscach przydałyby sie krzesła z osłonkami.
                          Raczej w sferze marzeń pozostaje połączenie obydwu ośrodków za pomocą np podziemnej kolejki, przykład pobliskiej Val Gardeny pokazuje że się da. Wiem, wiem kasa ale w tym roku jakoś udało się połączyć w Valle Isarco Jochtal z Gitschbergiem, w Val di Sole Madonne z Pinzolo, w Alta Pusterii są już plany połaczenia nie tylko Monte Elmo z Croda Rossa, ale i z Passo Monte Croce i dalej w głąb doliny. Może i są to inwestycje mniej kosztowne ale to przecież Cortina jest oazą luksusu i snobizmu.
                          Z drugiej strony może magia Cortiny wynika też z niewielkiej ilości narciarzy i otaczającej przyrody, a ewentualnie poczynione inwestycje mogłyby sprawić, że to miejsce by się maksymalnie zaludniło i cały czar by prysł?
                          • staruch5 Re: 25.01.12, 11:06
                            no to nic sie nie zmienilo od 2007 roku, kiedy tam bylem ostatnio. Choc czytalem, ze wymieniono krzeslo na Avarau. To poludniowy stok z 5Wiez.

                            Kociol Tofany ma swoj urok, ale to najwyzsze krzeslo to jakas budowla militarna jest.
                            Rozumiem. ze krzeslo na Cristallo tez bardzo stare.
                            Nie ma rzeczywiscie polaczenia obu linowek w CdA. Jest zalozenie, ze jezdzi sie tu, albo tu.
                            Bo oba te porejony sa dosc spore.
                            • ortodox Rychły mierzch CdA ;)) 25.01.12, 12:10
                              Niestety CdA jest jak podstarzała ( żeby nie napisać stara) panna, która dawną świetność ma już za sobą, ale ciągle wydaje się jej ( nie bez racji z resztą ), że i tak ma wzięcie. Cały czas bazuje na swojej legendzie i dawnej sławie najwspanialszego kurortu dla bogatych. Niestety z tej świetności pozostały głównie wspaniałe widoki niezłe trasy i ... wysokie ceny. Wielkim minusem jest oderwanie od serca dolomitów, którym teraz jest niewątpliwie gruppo di Sella, oraz znaczne rozczłonkowanie ośrodków. O ile niewiele można zrobić z odległością do gruppo di Sella, to rzeczywiście nad infrastrukturą powinni popracować intensywnie, bo w przeciwnym razie za kilka ( kilkanaście ) lat będzie to "zadupie" Dolomitów, a miejscowi hotelarze i restauratorzy będą mogli liczyć tylko na emerytów, którzy wracać tam będą jedynie z sentymentu i dla pięknych widoków. Chyba, że zniesmacza się jednorazowym krajobrazem zbeszczeszczonym liniami wyciągów, armatami i dywanami sztucznego śniegu ;))
                              Należałoby do tego dodać oszukańczych, czy nawet wręcz mafijnych hotelarzy rżnących US na przychodach, których podobno nie lubią turyści ;)))
                              Jedźcie więc do Cortiny póki tam jeszcze coś funkcjonuje :)
                              pozdro.
      • Gość: Mrmorr Re: Po słonecznej stronie Alp IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.12, 13:11
        No to nic nie zostaje jak tylko za rok powtórzyć wypad ale tym razem ze szwagierkiem (chodź po przeczytaniu czuje jak bym też tam był :)
    Pełna wersja