robisc
28.08.16, 14:22
Jeżdżę do Austrii zarówno latem jak i zimą, a tym razem postanowiłem udać się na trekking w rejon SFL, a konkretnie do Fiss, najwyżej położonego z trójki kurortów, bo na wysokości 1400 m npm. I muszę przyznać, że był to świetny wybór. Pierwsza dobra wiadomość to darmowa, czytaj w cenie apartamentu, super summer card uprawniająca do nielimitowanego korzystania z wyciągów, transportu publicznego i rożnych atrakcji w tzw. fun parkach. Na stronie SFL chwalą się, że to jedyna taka karta w Alpach. Być może tak jest, np. w Otztalu za podobną kartę trzeba sporo zapłacić i w dodatku mieliśmy tylko jeden wjazd i zjazd wyciągiem dziennie w cenie (inna sprawa, że to latem w zupełności wystarcza). Kolejną istotną kwestią była pogoda, być może mieliśmy szczęście do lampy przez cały tydzień, co w Austrii, jak doświadczyłem wielokrotnie jest rzadkością, ale też chwalą się, że jest to region z największą ilością dni słonecznych w całym Tyrolu. I wreszcie świetne, naprawdę godne polecenia trasy trekkingowe dla każdego, chociaż czasami przydałyby się jakieś ubezpieczenia przy większych ekspozycjach, ale te są chyba tylko na czarnych trasach, po których nie chodziliśmy. To także bardzo dobra destynacja dla rodzin z małymi dziećmi z uwagi na liczne atrakcje w rożnych fun parkach. W sumie bardzo udany wyjazd. A teraz czas na narty, bo nowoczesna infrastruktura narciarska i ilość tras robi bardzo pozytywne wrażenie. Biorąc pod uwagę nachylenie stoków jest tam sporo tras dla wymagających narciarzy. Widzieliśmy też trasę kamikadze, która wyglądała jak przepaść :), ale podobno ma "tylko" 70% spadek. Hmm... z podobnej zjechałem w Zillertalu, ale tu chyba bym się nie odważył. Coż, zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądać zimą....