Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005

    29.01.05, 14:04
    Witam z Corvary. Zapraszam wszystkich znajomych i nieznajomych z forum GW
    Narty do wymiany uwag na temat pobytu w tym okresie w Dolomitach, wlasnie w
    tym watku.
    Pogoda tu juz dzis piekna.
    Droga byla dosc trudna. Tegi mroz w Pl i Czechach, troche opadow w
    poludniowej Austrii. Ruch nieduzy, bo pora byla malo uczeszczana.
    Swietna prognoza (przynajmniej wloska) na jutro. A wiec humory nam dopisuja.
    Skyddad, Colagen, czy juz jestescie na miejscu??? A moze inni?
    Pozdrowienia. Staruch
    Obserwuj wątek
      • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 30.01.05, 17:28
        chyba znowu zanosi sie na blog...
        Dzisiaj w Dolomitach byla PRZEPIEKNA pogoda. Taka naprwade zdarza sie
        nieczesto. Mroz, w dolinie Badia kolo Corvary zanotowalem 17.5C (mrozu). Od
        rana bezwietrznie, potem slabiutki wiaterek i to dopiero od 2000 m npm. Snieg
        wspanialy, pelne slonce, swietna widocznosc, granatowe niebo. Czy mozna chciec
        wiecej?
        Dzisiaj w planie byla Alta Badia. Najpierw z Coravry Boe i Vallon. Vallon o
        9tej rano, to jest to!!! Pycha. Swietna jest ta traska (poprzednio robilem ja w
        marcu 2004 we mgle i po swiezym opadzie). Widoki na samej gorze niesamowite.
        Trasa czarna z 2550 na okolo 2000 m npm. Kilka pieknych scianek. Mozna sie
        wyszalec. potem w strone Arabby. Nie znalazlem czarnej trasy z Burz do Arabby.
        Okazalo sie, ... ze jej nie ma... Specjalnie na nia sie tam wybralem. Coz...
        Potem z powrotem na Vallona i na rekreacje na Chers i Pralongie. Stamtad te 6-7
        km do San Cassiano. No jest to odpychanie sie kijami, ale raz mozna, przepiekne
        widoki. Widac, jak na dloni Lagazuoi.
        Na koniec Piz La Ila, czyli Gran Risa. Niesttey pod koniec dnia juz troche
        zepsuta, ale to swietna trasa.
        Pozdrowienia.
        • sto19 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 30.01.05, 22:08
          Witaj staruch5
          pozdrowienia dzis spod Dolomiti di Brenta,
          rozowych dzis w porannym sloncu, i z ksiezycem nad nimi, cudo ! :)))
          tu nieco cieplej niz u Was, min -8
          udanych wakacji!
        • qmax Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 30.01.05, 22:21
          Cześć Staruch! Ale Ci zazdroszczę. Szczególnie tego Vallona o 9.00. Pamiętam 15-
          go pojechałem tam z samego rana. Byłe 3 narciarzem na tej trasie tego dnia.
          Wrażenie robi niesamowite i widok i zjazd. Do dzisiaj widok z Vallona zdobi
          pulpit mojego laptopa. Tylko tego dnia wiało i miejscami lód sie robił.
          Życzę Ci pięknej pogody bo to w tej chwili najważniejsze. Pisz dużo, przyjemnie
          się czyta i coś się przyda na drugi rok. Pozdrawiam serdecznie: Qmax
        • Gość: serec Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 IP: *.crowley.pl 30.01.05, 22:39
          Czesc

          Właśnie wrociłem z Dolomitów. Bardzo chciałem coś napisać bezpośrednio z gór, ale jedyna kafejka internetowa w Ortisei (bar Seceda) miała komputery z dziwnie skonfigurowaną przeglądarką IE (Windows 2000), tak że strona z forum gazety (i także większość innych polskich stron) nie chciała się ładować.
          Mam nadzieję że pogodę będziecie mieli lepszą. Ja miałem codziennie -15,-20 +
          wiaterek co drugi dzień. Jak znajdę chwilkę to coś skrobnę.
          Tak na gorąco - pomimo wiatru trasy przygotowane świetnie. Śniegu na trasach pod dostatkiem, najwięcej jest go chyba w Arrabie i w Corvarze. Sella Ronda zamknięta była tylko jednego dnia... (tak przygotowanych czarnych tras to nigdy nie miałem, a ta z Vallon do samego dołu to jedna z moich ulubionych)
          Cdn nastąpi...

          pozdrawiam

          serec
          • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 31.01.05, 16:42
            dzieki za pozdrowienia.
            dzisiaj byla wyprawa spod Corvary do Val Gardeny. Nawet jak sie wyruszy o 8.30,
            to i tak nie wszytskie transportowce w Colfosco chodza. Na jednym musielismy
            czekac do 8.45. To zle, bo w Val gardenie jest zawsze pelno ludzi. Zjazd z
            Dantercepies wspanialy. Potem szybko na Sasslong. Udalo sie 3 razy zjechac, ale
            ten 3. raz o 10tej to juz w tlumie ludzi, wiec nie warto bylo kontynuowac.
            Potem Plan de Gralba i w strone Val Di Fassa. Jazda wzdluz kolei linowej jest
            niezla. Dalej troche kipesko, wiec wrocilismy sie i pare razy zrobilismy
            Campolongo. Piekna czarna trasa, nie wiem, czy nie ciekawsza od Sassolongo.
            Niesttey po 12tej byla juz mocno "zryta". Szkoda, ze ludziska tak strasznie
            skrecaja na tych trasach i robia muldy. Trudno. My lubimy "na kreche", wiec
            nalezy sie nam bonus za nienieszczenie tras. Potem powrot do Colfosco i Corvary.
            Pogoda byla srednia. Tzn. slaby (na zsczescie) wiatr, cieplo jakies -5 do -8C.
            Niestety zachmurzenie, na szczescie wysokimi chmurami. Okolo 15tej wreszcie
            chmury odeszly i poswiecilo sloneczko.
            Na razie.
            • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 errata 31.01.05, 18:14
              pomylilem sie. Oczywiscie zamiast "Campolongo" mialo byc "Ciampinoi".
              • staruch5 wtorek 1 luty Arabba 01.02.05, 20:24
                Dzis Arabba. Wyjechalismy rano samochopdami,. Bo to najpewniejszy sposob, zeby
                byc przed 9ta. Droga po opadzie sniegu 10cm taka sobie... O 8.30 bylismy
                na “najpierwszym” parkingu w Arabbie.
                Najpierw Porta Vescovo. Nie pisze o trasach, bo czytajacy je znaja. Najlepsze
                trasy w Arabbie. Bylo trochge zasp, wiec trzeba bylo uwazac i nie mozna sie
                bylo wypuscic. Kolo mnie wloszka sie wypuscila i... zlamala noge! Dzien sie zle
                zaczal.
                Nie bylo tlumu. Okolo 11tej zrobilo sie gesto, wiec przenieslismy sie na
                Belvedere. Tam bylem po raz pierwszy. No coz, moim zdaniem tak sobie… Nie wiem,
                dlaczego tamte trasy sa czerwone, moim zdaniem to sa niebieskie. Jedna (skraja
                lewa wzdluz linowki) jest czerwona.
                Bylo zachmurzenie czesciowe i troche wialo. Wiatr mnie niepokoil, bo trzeba
                wrocic do arabby. No i stalo sie, w momencie jak juz mielismy wracac (zeby nie
                kusic losu) zamkneli wyciag na Belvedere. Sporo ludzi musialo podchodzic na
                nozkach.
                Zjechalismy do arabby i tam jeszcze poszalelismy na Porta Vescovo.
                Dzie super.
                Krytyczne uwagi do obslugi.
                1. rano od razu nie wlaczyli linowki. Uwazam, ze absolutnie na wyrost.
                2. nie zadali sobie trudu zadnego ogloszenia mozliwosci wylaczenia krzesla
                na Belveder. Mozna wieszac bannery, sa megafony. Nic!
                3. O 16.18 nie wpuszzczono mnie na gondolke w Arabbie. Ma pracowac do
                16.30...
                4. Pojechalem krzeslem. Na trasie (bylem ostatni-asekurowalem moja grupe)
                poganial mnie karabinieri, bo mu sie spieszylo do domu.

                Bardzo mi sie to nie podobalo!!!Wloska robota…
                Pozdrowienia.
                • staruch5 sroda 2 luty Alta Badia 02.02.05, 17:10
                  dzis byla nieco trudna pogoda. Wial (zgodnie z zapowiedzia) silny wiatr. Nie
                  znam szczegolow, ale chyba sporo bylo wylaczen. Zobaczylem rano,ze na Secedzie
                  jest 50km/h no i ja odpuscilem. Nie bylo sensu pchac sie ani na Secede, ani na
                  Marmolade. Mozna bylo jeszcze myslec o Lagazuoi. Wybralismy Alta Badie, "w
                  druga strone". Zaczelismy od La Villi i Piza la Villa. O 9tej bylismy juz po 1.
                  zjezdzie. Do 10.30 bez problemu zrobilismy ja w sumie 8 razy, no i
                  odpuscilismy. Na poczatku bylo bardzo twardo i nie mozna sie bylo wypuscic, bo
                  byly dosc grozne "zmarzliny" sladow poratrakowych. potem ludzie troche to
                  ujezdzili. Bylo wspaniale. Coz, to jedna z najlepszych tras.
                  Potem turystycznie w strone San Cassiano, potem na Pralongie i La Vizza i
                  wreszcie Passo Campolongo. To wszytsko takie sobie, tak zeby poogladac.
                  Ku mojemnu zdziwieniu chodzil Vallon! Po 15tej pojezdzdilismy tam. Jak na
                  koniec dnia byl w swietnym stanie, no moze oprocz pierwszej scianki, ktora byla
                  lodowiskiem. Troche bylo zimno. jakies -11C i silny wiatr. Co chwile
                  zatrzymywali krzeslo. Ale pojezdzilismy. Potem do Corvary i koniec dnia.
                  Rano pytalem na Piz la Villa, czy chodzi Lagazuoi. Nie chodzi, wiec tam nie
                  jechalismy.
                  Na pozostale dni w planie jest Seceda, Marmolada i Lagazuoi. Na jutro sa rozne
                  prognozy wiatrowe. Nie wiem, czy ten plan sie uda zrealizowac.
                  Pozdrowienia.

                  PS.
                  widze stosunkowo malo snowbordzistow. Widzialem 2 telemarkow i ANI JEDNEGO
                  carvingowca. Nie rozumiem...
                  • Gość: ian Re: sroda 2 luty Alta Badia IP: *.net81-66-145.noos.fr 02.02.05, 20:13
                    ostatnia uwaga ciekawa, ja tez ani w tym ani w tamtym roku nie widzialem
                    specjalnie carvigowcow ( ani w Les 2 Alpes ani w Alpe d'Huez ani w Valmorel),
                    czyzby to byla tylko polska specjalnosc ?
                    • qmax Re: sroda 2 luty Alta Badia 03.02.05, 19:28
                      Właśnie .... ja podczas pobytu w 2 tygodniu stycznia również naliczyłem 3
                      telemarkowców i 1 carwingowca!! W poprzednich latach byłem w PL i Słowacji i
                      było ich bez liku.Carving w Italii upadł.
                  • qmax Re: sroda 2 luty Alta Badia 03.02.05, 19:31
                    Staruchu spytam z ciekawości: jak łapiesz internet? kafejka czy gsm?
            • bocianiv25 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 03.02.05, 14:09
              Cześć Staruch,
              Masz fajny okres, ja już niestety jestem po. Byłam w Val Gardenie 15-28
              stycznia.
              Myślałem, że się trochę teraz ocieliło ale z Twojej relacji widać, że nie
              bardzo.
              U mnie w drugim tygodniu pobytu standardowo rano było – 14 w S. Cristinie.
              Co do tłoku w Val Gardenie to mam kompletnie odwrotne odczucie. Zawsze jak
              sobie robiłem wycieczki do Alta Badia to był tam okropny tłok do wyciągów.
              Według mnie w Val Gardenie są najmniejsze kolejki w rejonie Sella Rondy no może
              poza wielka gondola na Plan de Gralba i wyciągiem Pizz Setur zwłaszcza we
              wtorek i czwartek około 14.30 ( wtedy w knajpie na Pizz Setur jest ciekawy
              występ pięknych kobiet;-) ).
              Jeżeli chcesz się wyszaleć na maxa to proponuję Ci taka mała górkę w Val
              Gardenie jak Monte Seura. Jeżeli nie przeszkadza Ci stare wolne krzesło i nie
              będzie tam treningu Ski-Gardena Club to powinien być dobry wybór.
              Pozdrawiam
              Bocian
              • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 03.02.05, 20:07
                bocianie (bocianko?)(raz piszesz w rodz. meskim, raz w zenskim), szkoda,z a
                pozno. dzis byla Val Gardena...
                Do qmaxa: internet mam w pensjonaciku!

                Dzis byla Val gardena po raz drugi: SECEDA:
                Nigdy tam nie bylem.
                Bardzo mi sie podobalo.
                Rano o 8.30 w Colfosco. Kazdy wyciag "pomagalismy" otwierac ociezalym bardzo
                Wlochom. O 9.05 na dole w Ciampinoi. 4 razy Ciampinoi z rana (ja smietana!!!),
                potem na dol saslongiem i do tramwaju. Potem gondolka na Col Raiser i wyzej na
                Secede. Piekna szeroka srednio nachylona czerwona trasa. Nieduzo luidzi, niezla
                pogoda, choc oczywiscie makarony zamkneli (gdzies) Sella Ronde z powodu wiatru.
                To swinstwo, bo juz bylo do 20km/h i prognoz<y bardzo dobrte. No lae to ogolna
                tenedencja makaronow...
                Wiele razy wzdluz dlugiego krzesla. potem do St. Ulrich a konkretnie do polowy.
                Wydaje mi sie, ze dalej nie wrato. Ladna ta trasa do poczatku kolei linowej.
                Ladnie poprowadzona, ciekawa. Piekne widoki. Kolej linowa tez przepiekna.
                troche byla za duza do niej kolejka, wiec na drugi raz sie juz nie
                zdecydowqalem i tluklismy krotkie krzeslo z czarna trasa. Tam nikt nie jezdzi.
                trasa jest krotka, ale tresciwa. Kilka pieknych garbow, dobrze nachylona. potem
                na dol i do tramwaju i do Saslonga i na gore i Ciampinoi i poerot na
                Dantercepies. Byl pewnien margines czasowy, wiec od 15.40 do 16.40
                pojezdzdilismy w Colfosco.
                Super dzien, super jazda. Seceda to byl siwtny wybor, polecam. Nie znbam Alpe
                de Siusi. Mnie sie to wydaje kiepskie i tam nie bylem. Polecam natomiast Secede.

                Jutro i pojutrze piekna pogoda. Najpewniej jutro Lagazuoi i Cinque Torri, a w
                sobote Marmolada. I to bedzie pieknie zrobiony tydzien.
                Nadal nie widzialem carvingowcow, nadal nikt mnie i syna nie wyprzedzil...
                Nie widzialem tez Skyddada ani Colagena...
                Pozdrawiam.
                • atka5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 04.02.05, 10:01
                  Staruch, jak fajnie, że znajdujesz codziennie po nartach chwilkę, żeby do nas
                  napisać i dostarczyć nam trochę narciarskich wrażeń.
                  Na ostatnie dwa dni życzę Ci ciepłego słońca. Opal się trochę, żeby było widać,
                  że to narciarska opalenizna (no wiesz, białe miejsca po okularach, itp).
                  • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 04.02.05, 17:55
                    Dzisiaj byl wspanialy dzien.
                    Dzieki atka, chetnie sie dziele wrazeniami, ale milo dowiedziec sie, ze ktos
                    chce to przeczytac. Opalenizna juz jest!

                    Rano do la Villi. O 8.25 pod gondola, jeszcze zamknieta. Pierwsi na gorze.
                    Pelna "rura" na dol - czarna trasa, nie za twardo, zero ludzi super. Tylko 2
                    razy, bo plany byly inne. Szybko do Armentaroli, tam do busa. Taxi jest za 4.5
                    euro. Okazuje sie, ze jest tez bus za 2 euro. Pojechalismy na Passo Falzarego.
                    Wspaniale. Tam kolej linowa na Lagazuoi. To jest juz 2800 m npm.
                    Jezeli ktos chce sledzic dzisiejsza wycieczke, a nie wie, gdzie to jest, to
                    polecam dobra mape Cortiny dAmpezzo.
                    Pogoda dzis byla najwspanialsza. Brak zachmurzenia, wspaniale slonce, nie za
                    zimno (jakies –10C a potem nawet –1C), slaby wiatr. Pojawialy sie niskie chmury
                    w dolinach, zwlaszcza na poludnie w strone Morza Srodziemnego. Cos
                    wspanialego!!! Widok z Lagazuoi swietny. Marmolada, Cortina z Tofana i w ogole
                    wszystko.
                    Po serii zdjec zjazd. No troche lodowato i kamieniscie na samej gorze… Zjazd
                    swietny. 3 razy Lagazuoi. Potem jazda w dol w strone Cortiny. To jest troche
                    odpychanie sie kijami. Dojezdzamy do 5 Torri, Tam szybkie krzeslo, potem wolne
                    krzeslo pojedyncze, jak nasza stara Gasienicowa. Potem smieszny krotki orczyk i
                    jestesmy na , to sie chyba nazywa Ariveau potem sprawdze). Tam przepiekny zjazd
                    na poludnie. To jest swietna czerwona trasa na poludniowym stoku. Przepiekna
                    okolica. Widac Marmolade. Ladna dolinka z nieliczna roslinnoscia, super skalami
                    na szczytach i malymi skalkami wokol trasy. Bardzo polecam zadnym widokow
                    narciarzom, na gorze (2400) knajpa. Kameralna z nienatretna muzyka i niewieloma
                    narciarzami. To jest bardo kameralne miejsce, godne polecenia. Potem powrot do
                    5Torrri, kilka razy czerwona trasa (aha, ona jest niebieska...), potem autobus
                    skibus z Cortiny, darmowy. Powrot na Falzarego. Znow na Lagazuoi, 2 razy gora
                    dol i powrot do Armentaroli. To jest trasa, ktora bardo chcialem zobaczyc.
                    Rzeczywiscie grzechu warta! Niestety, nie bylo tak bardzo kameralnie. Jazda
                    przepiekna dolina, wsrod pieknych skalistych szczytow. Potem na dol, konski
                    wyciag, czyli transport za sankami. Armentarola, San Cassiano, Piz la Villa i
                    powrot do la Villi.
                    Przepiekny dzien pogodowo i wrazeniowo. To jest troche juz turystyka ale ja to
                    bardzo polecam. Jezeli ktos spedza 7-8 dni na nartach, to na pewno warto jeden
                    poswiecic na ten wlasnie rejon.
                    Jutro Marmolada przy zapowiadanej przepieknej pogodzie. Z tego relacja juz
                    pozniej, bo prosto z Marmolady do Krakowa!
                    Pozdrawiam czytajacych!

                    • Gość: trepidus Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 IP: *.tele2.pl 04.02.05, 19:08
                      Dzięki, Staruchu, za wspaniałą relację.
                      Dziękuję dopiero teraz, bo dopiero trzy dni temu wróciłem z okolic Livigno i nie
                      miałem wcześniej czasu zajrzeć na forum.
                      Potwierdzam Twoje obserwacje - carving jakby niepostrzeżenie przechodził do
                      lamusa. W Livigno widziałem słownie dwóch carvingowców, elegacko zamiatających
                      śnieg rękawiczkami.Carving wymaga trzech rzeczy - łagodnie nachylonego stoku,
                      przestrzeni i luzu na stoku. Klasyk przeciwnie - wybiera najchętniej stoki
                      strome, trudne, tłok mniej mu przeszkadza. Więc może po prostu się mijamy?
                      Chociaż akurat tłoku w Livigno nigdzie nie było. Był za to pieroński mróz i moi
                      gospodarze (bo zatrzymałem się tym razem "u ludzi") właśnie mrozem tłumaczyli
                      sobie slabą frekwencję. W grudniu wytlumaczeniem był brak śniegu, teraz mróz...
                      A prawda podejrzewam jest taka, że Włosi jakby mniej chętnie wypoczywali zimą w
                      górach. Gospodarze otwarcie przyznawali, że gdyby nie grupy z Polski i innych
                      wchodnich egzotycznych krain, to wiele interesów musialoby się tam zwinąć.
                      Mieszkałem tuż obok Livigno w wioseczce o ciekawej nazwie - Trepalle, co
                      tłumaczy się na "Trzy Jądra". Uraczono mnie opowieścią, jak to w tej odludnej
                      izolowanej od świata wiosce kiedyś przyszedł na świat chłopczyna z trzema
                      jajkami. Ta anomalia anatomiczna była wynikiem krzyżowania wsobnego mieszkańców
                      . Stąd nazwa.
                      A propos toponomastyki - może Ty, Staruchu, lub inny uczestnik tego forum
                      wyjaśni mi pochodzenie nazwy Arabba. Czy to od egzotycznych przybyszy z
                      południa, osiedlonych tam na na przykład jako jeńcy w zamierzchłych czasach,
                      kiedy to zagony arabskie szturmowały Rzym? Ale pamiętam ze studiów, że w
                      średniowiecznej łacinie "arabo" oznaczało zadatek. W takiej sytuacji nazwa ta
                      znaczyłaby "zadatkowana". Zero egzotyki.
                      Pozdrawiam
                      • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 errata 04.02.05, 20:18
                        To "cos" za 5Torri nazywa sie Averau.
                        Jeszcze raz podkresle: to jest troche inny rejon. tam nie ma zgielku Sella
                        Rondy. jest pustawo, uroczo i inaczej. polecam dla lubiacych przyrode.

                        widzialem drugiego polcarvingowca (czyli z kijkami, ale krawedziowy skret).
                        Naprawde wygineli? A moze oni jezdza gdzies indziej, jak pisze trepidus.
                        Pzdr.
                        • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 06.02.05, 17:19
                          Ostatni dzien.
                          Zawsze troche nerwow. Trzeba wczesnie wstac, spakowac się, najesc, zrobic
                          kanapki, posprzatac ostatecznie apartament. Pojechaliśmy do Arabby. W Corvarze
                          pożyczyłem narty. Volkl P60 GC Racing 188cm. Chciałem je sprawdzic. W Arabbie
                          przed 9ta. Spokojnie -miejsce na pierwszym parkingu. Linowka na gore. Kilka
                          zjazdow glownie czarnymi trasami. Najlepsza jazda ze srodkowej stacji gondolki
                          czarnym wariantem (prawym), super scianka. Było swietnie. Około 10 - 10.30
                          przejazd do Passo Fedaia. Obawiałem się, ze bedzie zimno na Marmoladzie i
                          dlatego nie spieszylismy się tam zbytnio. O tej porze roku cala trasa jest w
                          cieniu. Nie było ludzi. Zupełnie bez zadnego towarzystwa wyjechaliśmy na gore
                          krzesla i orczyka. Tam do tunelu i do ostatniego etapu linowki. Było zimno!
                          Troche inaczej, niz w prognozach. O 11tej na Marmoladzie było -15C do -17C i
                          wial wiatr. Na moje oko jakies 30km/h. Czekaliśmy dlugo w kolejce do kolejki,
                          bo z powodu wiatru nie puszczali gornego odcinka linowki. W koncu się udalo,
                          ale moja ekipa bardzo przemarzla. Jak robilem serie zdjęć na gorze z golymi
                          rekami, to mi kompletnie skostnialy… Tak wiec, szybko na dol. Tu male
                          rozczarowanie. Gora była niezle zrobiona, ale srodek i dol Marmolady był bardzo
                          twardy. To jeszcze nie jest zle, ale to był granulat wielkości pilek
                          tenisowych. Nie najlepiej się po tym jezdzi. Dodatkowo było sporo kamieni
                          (uprzedzal o tym serec) takich malych luzno rozrzuconych po stoku.
                          Gdzieniegdzie trafialy się powazniejsze, wrośnięte w grunt. Dobrze, ze miałem
                          narty z wypożyczalni. 3 w jednym: test, ostrzenie i niezniszczenie moich.
                          Zrobilsmy 2 razy Marmolade i to było dosyc. Chyba troche zwolniłem, aby dobrze
                          popróbować narty i wreszcie zostalem wyprzedzony. Ale przez kogo! Nie przez
                          jakichs rozpaczliwie jadacych „na kreche” z rozwianym wlosem i strachem w
                          oczach, ale przez paru super zawodowcow. Az było milo patrzec, jak tna! Piekna
                          jazda, wielkie doświadczenie, wspaniala technika. Panowie (i Panie), czapki z
                          glow!
                          Potem na dol i transport z powrotem na Porta Vescovo stacja posrednia, gondolka
                          na sama gore i zupełnie lewy wariant w dol – do Belwederu. Tam krzesłem na
                          Passo Podoi. Ponieważ to byl ostatni dzien i najeździliśmy się już dobrze, wiec
                          mala przerwa i wyprawa na Sas Pordoi (2950 m npm). Nowa swietna kolej linowa.
                          Na gorze zuzpelne zaskoczenie, absolutny brak wiatru! Przepiekne widoki, seria
                          zdjęć, opalanie się na lezaczku. Oglądnąłem wariant zjazdu z Sas Pordoi. Mysle,
                          ze dla nawet tylko przeciętnych narciarzy extremalnych to bulka z maslem.
                          Pierwszy żlebik jest fajny, potem już latwizna. Było malo śniegu i nikt nie
                          zjeżdżał. Przy dużej ilości śniegu może być ryzyko lawinowe.
                          Kolejka na dol i łatwym wariantem na Belvedere – warto zauważyć, ze nie trzeba
                          wracac na Passo Podoi, lecz z dolnej stacji linowki idzie się lekko w prawo
                          przez droge/szose i tam jest latwiutka traska do orczyka, który już laczy nas z
                          Belwederem.
                          Do konca już na Belwederze. Nie było duzo ludzi. Generalnie sobota zaskoczyla
                          mala ilością ludzi. Zdecydowanie przeważył efekt odjazdu turnusowiczow nad
                          efektem przyjazdu Włochów tylko na weekend. Ciekawostka: w sobote nie słyszałem
                          ani jednego Polaka! Bardzo malo Niemcopw, pelno Włochów.
                          Rozne warianty Belwederu, z których najlepszy krancowy lewy jak by do kolei
                          linowej. Zdarzyl się nieprzyjemny wypadek około 15.30 na Belwederze. Starszy
                          pan, jakis uraz, krew, karabinieri, helikopter na stoku (pojawil się w 5
                          minut!). Chyba cos powaznego, bo nie było transportu nokia.
                          Wyciągi pracowaly nawet do 17.10. Nie chcieliśmy już przesadzac. O 16.50
                          opuscilismy Belvedere  Jazda w dol do Araby i o 17.10 zakonczylismy
                          narciarstwo…
                          Jeszcze Corvara wypozyczalnia. Ciekawy byłem, jak pan oceni rysy po kamieniach.
                          Nawet nie popatrzyl… Potem swietne calzone i pizza w Corvarze, no i jazda do
                          domu. O 19.30 wyjechalismy. Swietna pora. Bardzo slaby ruch, wszedzie. Jazda
                          przez Brenner Pass. Pusta autostrada. Jak zwykle błądzenie kolo Hollabrunu na
                          Znojmo. Ja się nigdy nie naucze tam jeździć. Numeracja drog nie zgadza się z
                          moja mapa Austrii EuroCartu…
                          Caly czas mroz i piekna pogoda, Troche mgiel gdzieniegdzie. Od Brna coraz
                          zimniej. Od granicy Cz/Pl caly czas -18 do -20C!!! Troche zimno… O 8mej w
                          Krakowie (były 2 drzemki po 15 minut). Wyjatkowo musialem walczyc ze
                          zmeczeniem. Jednak caly dzien na nartach robil swoje.
                          I to był koniec 7dniowego narciarstwa na Selli. Osobno napisze podsumowanie.
                          • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005, 1.suplement 06.02.05, 17:30
                            To jeszcze dodam ( po przeczytaniu Skayddada).
                            Nasz salon odnowy:
                            Sauna, laznia parowa, taki dziwny brodzik do chodzenia po kamieniach z
                            natryskiem cieplej i zimnej wody, jakuzi (jak to się pisze?), taras na
                            zewnatrz, wewnątrz lezaczki.
                            Dostepny szybki Internet. Właściciel wozil swolim skibusem do Corvary lub La
                            Villi, ale tez do Colfosco, gdy tak nam pasowalo.
                            Posługiwaliśmy się PMRkami (private mobile radio). To bardzo się przydaje.
                            • qmax Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005, 1.suplemen 07.02.05, 17:19
                              Jak daleko miałeś do wyciągów z Twojego lokum w Corvarze? Można było z laczka ??
                              PS Z tym 7-ym dniem na nartach to zaszalałeś jak niestaruch, Staruch:) . Miałem
                              też ochotę w tym roku tak zrobić ale mnie zakrzyczeli.
                              Czekam na posumowanie
                              • staruch5 do qmaxa. 07.02.05, 22:38
                                dopiero teraz zauwazylem Twe pytania.
                                Mieszkalem nie w samej Corvarze. Do wyciagow mialem 2.5 km.
                                Nie zrozumialem: "mozna bylo z laczka?"
                                Podsumowanie umiescilem w osobnym watku.
                                Pzdr.
                                PS. Moj nick jest troche prowokacyjny i ma oddawac niektore moje cechy
                                charakteru :-)
                                • qmax Re: do qmaxa. 07.02.05, 23:01
                                  Nie zrozumialem: "mozna bylo z laczka?"
                                  -czytaj"Czy można było dojść stamtąd na pieszo w butach narciarskich"
                                  2,5 km to za daleko dla staruchów...
                                  • staruch5 Re: do qmaxa. 07.02.05, 23:05
                                    nie, absolutnie nie. To byla wada. Ale poradzilismy sobie z tym. Wloch nas
                                    wozil do Corvary (Colfosco) lub La Villi. Jezdzil szybko... Do Arabby
                                    jezdzilismy sami.
                • bocianiv25 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 07.02.05, 11:39
                  Bocian to Bocian zawsze facet. Zamiana a z e to literówka.
                  Spróbuj następnym razem Mont de Seura spodoba ci się.
                  Piszesz w swoich postach, że nie widziałeś ludzi jeżdżących technika carvingowa.
                  Czy możesz sprecyzować co miałeś na myśli bo ja widziałem sporo osób jeżdżących
                  carvingowo. Powiedzmy, że nie był to Body Carving ale raczej nazwijmy to Race
                  carving.
                  Pozdrawiam
                  Bocian
                  • staruch5 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 07.02.05, 12:28
                    masz racje. Nie widzialem w ogole Body Carvingu. Natomiast widzialem, ale
                    naprawde malo, ludzi jezdzacych technika carvingowa.
                    • bocianiv25 Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 07.02.05, 16:02
                      Z moich obserwacji co do techniki stosowanej w rejonie Selli to bym to tak
                      podzielił:
                      Body Carving - słownie 1 osoba na Secedzie
                      Typowy klasyk o różnym stopniu zaawansowania 40%
                      Generalnie w dół i jakoś to będzie totalny Mix plus początkujący 45%
                      Technika carving – race carving ( skręt cięty)- 15%
                      Według mnie narciarz jeżdżący techniką carvingową to nie ten co zamiata
                      rękawica śnieg tylko ten co używa krawędzi i talii nart w swojej boazerii ;-)
                      W 99% przypadków zmiatanie rękawica śniegu to szukanie wyrwanych wiązadeł w
                      barku lub w najlepszym wypadku złamanie nadgarstka lub palców u rąk ( niestety
                      widziałem takie upadki na Kotelnicy :-(.
                      Takich zawodników zamiatających ręką śnieg widziałem kilku w Val di Fassa ale
                      ten typ zaliczyłem do kategorii „ Ganralnie w dół”
                      Pozdrawiam
                      Bocian
                      • Gość: Didi Re: Dolomity tydzien 28 I - 5 II 2005 IP: *.student.UU.SE 07.02.05, 17:27
                        Staruch>>>bardzo mila i wnikliwa relacja z pobytu. Siedzialem jak wryty przed
                        kompem:) Moglbys moze tez przykladowo podac ile cala wycieczka kosztowala
                        (dojazd, kwatera, skipasy, wyzywianie etc)? Ciekawy jestem bo mozliwe ze w
                        przyszlym roku tez tam sie wybiore z dziewczyna. Tak wiec chodzi mi o
                        przyblizony koszt na 2 osoby samochodem z Warszawy. Z gory dziekuje.

                        Pzdr Dominik
                        • staruch5 do Dominika 07.02.05, 22:11
                          Podroz samochodem to jakies 2400km. Nie licze ewentualnego uzywania auta na
                          miejscu. Moje pali sporo, wiec podroz z oplatami drogowymi Cz, A wynosi jakies
                          220euro.
                          Pobyt w dobrym apartamencie blisko Selli kosztowal nas 27 euro/os/dzien. Był tu
                          pewien upust (jakies 15%). Zwroc uwage, ze to już wysoki sezon, a ten rejon nie
                          jest tani.
                          Karnety wzięliśmy 7dniowe: 201euro za dorosłego. Tez zwroc uwage, ze karnet
                          drozeje mniej wiecej 25-30euro dziennie, ale roznica miedzy 6. a 7. dniem jest
                          10 euro…
                          Ubezpieczenie kupowane w Pl wyniosło 50 zl na osobe.
                          To daje razem:
                          463 euro i 50zl na osobe. Przy obecnym kursie euro, to jest razem około:1900 zl
                          za osobe za 7 dni pobytu i jezdzenia, czyli 271 zl/os/dz.

                          Dla porównania:

                          4 dniowy poby na Selli w marcu 2004 kosztowal

                          310,125 zl/os/dz (kurs 1€=4.7zl)

                          3dniowy wyjazd na Tuxa listopad 2004 kosztowal
                          Tux:
                          318,75 zl/os/dz. Przy kursie 1€=4.25 zl

                          Zarcia nigdy nie licze, bo jem jedzenie z Pl, to samo, które bym jadl nie
                          wyjeżdżając na narty.

                          Pozdrawiam
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka