Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t

    11.02.06, 13:00
    Mamy obowiazek zapinac pasy w samochodzie.
    Mamy obowiazkowe OC samochodowe.
    Mowi sie coraz wiecej o wprowadzeniu obowiazku jazdy na nartach w kaskach
    itd. Itp.

    Teraz slysze w radiu, ze za duzo Polakow bierze kredyty we frankach
    szwajcarskich i bedzie krucho, gdy zmieni sie kurs PLN/SFR i ze mysli sie
    wprowadzeniu regulacji prawnej, ktora by do tego zniechecala.

    Nie moge juz tego sluchac!

    Wiecej rynku! ]
    Dojrzale, madre spoleczenstwo tworzy sie tylko, gdy sie pozwoli ludziom
    decydowac, ponosic konsekwencje swoich decyzji, wyciagac z tego wnioski – w
    perpspektywie dziesiecioleci.


    przepraszam, ze tak off-topicznie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Skyddad Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.fornfyndet.se 11.02.06, 13:10
        Wy macie fajnie,kredyty w obcych walutach.Wybij to sobie w innych krajach w EU.
        Tylko euro lub dana waluta jaka jest w tym kraju.
        Pzdr.Sky
        • susanna2 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 13:58
          A bo sie wszystkim we łbach wywraca.Staruch ma pan racje....Tak teraz pomyslłam
          sobie jakie to były piękne czasy kiedyś.Nic w sklepach nie było a ludzie
          potrafili być szczęśliwi i narzekali mniej niż teraz.Na narty sie jeżdziło
          tzw "ogórem" nikt nikomu na sprzęt nie patrzył a ważne były umiejętności.l
          Kanapka zziębnięta w plecaku, herbatka w termosie, relaxy na nogach i kurtka
          podszyta wiatrem..A teraz?Jest wszystko i dobrze, ale radości prawdziwej
          brak.Jesteśmy tacy sztucznie zagraniczni,tacy bez uroku.
          Dyskusja w kolejce na stoku
          -ty, tego spydera to masz podróbe?
          -coś ty stary, 3 koła dałem, nie widać?
          -no, takie były na allegro za 400 zł
          -k..wa,takie same?
          -identyczne
          -k..wa to na dziada wyszedłem.K..wa mam na sobie 12 koła ze sprzętem a spyder
          taki jak podróba?
          Facet sie załamał.Nie ważne ze pogoda była fajna, dobry śnieżek....on tam
          przyjachał dla radości pokazania sie że taki piekny bogaty i firmowy. I takich
          ludi jest teraz masa. Nie warunki, nie umiejętności nie radość szaleństwa na
          nartach ale radość pokazania sie co sie ma i za ile. Znam super narciarza co
          nie jezdzi tylko dlatego że ma narty sprzed 7 sezonów i jak sam mi
          powiedział...no wiesz jaki obciach pokazać sie w takim sprzęcie? Tacy jestesmy
          zagraniczni i chyba nie tylko w nartach niestety....
          • staruch5 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 14:09
            Susanno, ja tez jezdzilem w "tamtych" czasach.
            o 5tej rano byl ogorek z Rzeszowa do Ustrzyk Gornych... Wyciagow nie bylo. Na
            piechote na Polonine Wetlinska a potem zjazd. Wiazania kandahary, przod nie
            wypinany, narty Rysy - metal. Buty sznurowane.

            krotko:
            wtedy wlasciwie wszyscy jezdzacy na nartach to byli zapalency, ktorzy to
            uwielbiali. ten sport byl kameralny i prawie pozbawiony snobizmu.
            Teraz to jest sport masowy i wiele osob ulega mu z mody. stad takie postawy,
            jak opisujesz. Wielokroc nie jedzie sie dla przyjemnosc, jazdy, sniegu i
            krajobrazu, ale zeby sie pokazac innym.
            To jest chore., ale chyba dotyczy nie tylko narciarstwa.
            Pzdr.
            • kubagr Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 14:29
              co do socjalistycznego podejscia: zakladasz ze jest to MADRE spoleczenstwo: nie
              ma madrego spoleczenstwa z definicji: to tylko my lubimy sobie tak myslec:
              zauwaz ze ludzie ktorzy tu dyskutuja to ni ektos z ulicy: zwykle ludzie wysoce
              inteligenmtni i madrzy (nie zawzse w parze idzie). kiedys byly takie badania ze
              30-40% SPOLECZENSTWA nie rozumie co sie mowi w dzienniku......podejrzewamn ze
              proporcje sie nie zmienily i tak jest w kazdym kraju.... krotko: jak ktos jest
              madry i realny w zasadzie przepisow nie potrzebuje bo si esame nasuwaja .
              reszta jak najbardziej

              co do nart: nie wiem jak w europie bo juz dawno nie bylem tam na nartach, ale
              to co opisujecie ta presja publiczki, szpan jest typowy dla polakow zwykle. nie
              wiem z czego sie to bierze ale tak bylo zawsze. jak wyjezdzalem w alpy to
              musialem tez miec nowa kurtke............ pozniej mi to przeszlo
      • susanna2 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 15:03
        Wszystko wzięło sie z biedy. Polak za granićą był albo biedakiem albo
        złodziejem.Teraz nadganiamy i przeganiamy. Nie jeden co jedzie na narty za
        granice zapożycza sie tu i ówdzie by tam wyglądać na kogoś lepszego,bogatego. I
        fakt, tu nie tylko o narty chodzi. Teraz akurat jest sezon i widzę jak ludzie
        przygotowują sie do wyjazdów.W kurtce sprzed 2 sezonów nie wypada sie pokazać.
        W nartach paroletnich też nie, nie mówiąc o gadzetach typu,okulary, rekawce
        itd.Nie wypada na stok zabrać kanapki i własnej herbaty bo to obciach.Szkoda że
        tą modę lansują snoby których jest cała masa.Wspomnienia po takich wyjazdach to
        80 procent opowieści o tym jak sie balowało, wódke piło i jak było super.
        Gdzieś na końcu ktoś wspomni o trasach, o widokach.Z wakacji za granicą ludzie
        przywożą wrażenia typu jakie knajpy i imprezy zwiedzili i czy w hotelu był
        basen. Zdjęcia w basenie z drinkiem....Dziwne...kiedyś człowiek marzył by coś
        zobaczyć, wyjechać...teraz nie raz sie marzy o tamtej radości...gdy snob było
        słowem zupełnie nie używanym.
        Ech, jak wspomnę moje spodnie narciarskie...przez mame szyte z elastiku ale na
        kolanach miały gąbki wewnątrz..i buty na 2 klamry i narty polsporty, które
        smaru nie widziały a jezdziły i gogle z Czechosłowacji z wymiennymi szybkami!
        Żaden szpan a radości tyle!
        • staruch5 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 15:34
          no i udalo Ci sie, susanno, mnie sprowokowac.
          Jezdze za granice na narty i widuje takich rodakow. Trudno. ja jade, bo tam sa
          swietne stoki, dlugie szerokie, swietnie przygotowane. Moje 13-letnie auto jest
          zawsze najstarsze na parkingu. Kurtka ma 5 lat i to juz widac. narty P40 tez
          maja 5 lat (tu akurat bede musial kupic nowe, bo krawedzie sie koncza). Gogle
          maja 10 lat itd.
          jem bezczelnie wlasne kanapki i pije herbate z termosa, bo przyjechalem na
          narty i oszczedzam caly rok na taki wyjazd.
          Ciesze sie, gdy inni seidza w knajpach, bo jest luzniej na stoku.
          W moim przypadku narty w Alpach to naturalna kontynuacja pasji zaczetej jeszcze
          w Bieszczadach ponad 30 lat temu.
          Pozdrawiam.
          • susanna2 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 16:12
            no to staruch...uwielbiam Cie!Ja mam kurtke sprzed 6 sezonów.Nie mam czego sie
            wstydzić bo nie zle jeżdże a zamiast knajpianej herbatki mam swoją nalewkę w
            piersiówce...I też jeżdże po świecie za przysłowiowe grosze, bez cudów ale z
            pasją. Fajnie że tacy ludzie jeszcze są jak ty.Popatrz, są co roku jakieś
            zjazdy na bele czym..A jakby tak zrobić zawody jak za PRL-u?narty, buty,
            ciuchy...Ale by był czad.Ostatnio babine na targo w relaxach widziałam.
            CXiekawe czy by jeszcze znalazł takie buty...tatry, kasprowy...Ludzie zabawy
            robią na modę prl-u ale zrobić taki dzień nastoku jak za dawnych lat!To by były
            jaja!Posiadam kijki, aluminiowe ale rączka ze skóry i kółeczka metalowo
            skórzane!
          • Gość: P40SL Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 16:32
            Moje P40SL też są z sezonu 2001. Ale są zaj....e.
            • kubagr Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 16:39
              te p-40 to byl jeden z najbardziej udanych modeli volkl'a: zeby nie skonczyc
              krawedzi po prostu kupilem zupelnie nowa pare 2 lata temu i mam ich dwie:
              jedna 198 f-1 (czarno-zielona), druga 193 gigantowa(czarno-czerwona). w
              zasadzie do modelu p-60 te narty byly niezmieniane (po prostu to co
              wprowadzono w p-40 bylo doskonale!!).
              musimy rozroznic dwie rzeczy: kupowanie nowosci zeby kupic lub zebby sie
              pokazac od kupowania nowosci zeby miec wieksza przyjemnosc z jazdy: zalicz mnie
              do ttej drugiej grupy: nie zaluje pieniedzy jezeli cos jest naprawde
              oprzelomowe albo pozyteczne (ciekawe np ilu narciarzy wyjezdzajacych poza trasy
              ma tzw avalanche tranceiver?, albo lopate??)
              buty np zmieniam rzadko ale zawsze na najlepsze osiagalne: w tej chwili mam TNT
              tecnica , ale np wuiosna przy bardzio cieplej pogidzie uzywam stale TNT icon
              (te bardziej pomaranczowe) sprzed 5-6 lat: bo nie miekna tak bardzo.
              • Gość: P40SL Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 16:44
                Ja moje kupiłem (poprzez przyjaciela) w Niemczech jako "Auslaufmodel" (wiadomo:
                przecena posezonowa) w sezonie 2001/2002. Były przecenione z ponad 1000 DM na
                599,00. To i tak kupa kasy ale takie deski ma się raz w życiu...
            • kubagr Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 16:42
              natomiast nie stac mnie na to zeby szpanowac w odwrotnym kierunku typu: nie
              kupie nowosci mimo ze jest to zdecydowanie lepsze. nie nosze spodni piankowych
              bo to idiotyczne. mam piankowe spodnie na wypadek gdy jestem w ostatnim dniu
              otwarcia w danym osrodku i wszyscy sie przebieraja we fraki, clown'y
              marynarki, stare spodnie narciarskie i uzywaja starych nart:wszyscy zegnaja
              sezon: dziewczyny sciagaja staniki na wyciagu i zarzucaja nimi drzewa pod
              wyciagiem. na tych drzewach wisza czesci bielizny, korale, czapki itp itd. i
              jest wesoolo
              • Gość: P40SL Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 16:46
                Gacie też mam piankowe, bo...nie widzę potrzeby ich wymiany na nowe, chociaż
                mają już ok 10 lat i są mocno zużyte.
                • kubagr Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 16:49
                  zrozum mnie dobrze: ja juz nie uzywam pianek ponad 20 lat: ale jest TO OSTATNIA
                  rzecz na ktora powinno sie zwracac uwage: jezeli ktos ma fantazje jazdy w
                  jeens'ach to niech jezdzi w jeens'ach. jezeli ktos nie chce lub nie moze kupic
                  nowych nart TO CO Z TEGO. nauczmy sie tolerancji dla innych (takze dla deskarzy
                  np). chociaz musze sie przyznac ze jedno mnie cofa a wlasciwie 2 rzeczy:
                  elastyczne spodnie wpuszczane w buty i kurtki z obszytym (tak sie mowilo w
                  poznanskiem) cicikiem czyli futerkiem. chociaz jeens'ow tez nie lubie na
                  nartach.
                  • Gość: P40SL Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 21:47
                    U mnie (śląsk) też mówi(ło) sie "cicik" czyli futerko :-))) Nie zmieniłem
                    spodni bo nie kreci mnie co jest modne a co nie. Dla mnie liczy się
                    funkcjonalność i... cena. Przekonałem się natomiast (na własnej skórze), że
                    ważna jest bielzna oddychająca (znakomicie izoluje cieplnie) i cała reszta,
                    która ją uzupełnie (druga i trzecia warstwa oddychająca). W to naprawdę warto
                    zainwestować.
        • ortodox Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 17:26
          Masz zdecydowanie rację, susanna2. Przerost formy nad treścią to typowe dla
          Polaków. Przoduje w tym - wiadomo .... . Widać to w dyskusjach na forum
          bardzo często. Zawodnicze narty do rekreacyjnych zjazdów, ciuchy za "parę koła"
          używane tydzień w roku, bielizna oddychająca do leżakowania przed barami,
          obowiązkowy basen, sauna i solarium w hotelu, który musi być najdalej 20m od
          wyciągu, do dyspozycji 40 barów, 6 dyskotek, 2 kościoły, dojazd a najlepiej
          dolot z miejsca zamieszkania - góra 2 godziny, a z pokoju prosto na stok,
          najwyżej windą, bo jadę na narty na urlop a nie męczyć się, nie daj Boże, bym
          się spocił, feee to nie higieniczne i można się przeziębić i w ogóle ... .
          To typowe wymagania i oczekiwania narciarzy w Polsce ad 200/2006.
          Jak ma się to do socjalizmu? Tu się chyba staruch mylisz, bo akurat z tym
          ma to niewiele wspólnego a przynajmniej tak mi się wydaje. No i to OC
          obowiązkowe dla samochodów, to nie socjalistyczny wynalazek, chyba jednak
          konieczność ale masz rację, ktoś czyha na nasza wolność na stoku, to się czuje.
          To komercja, której ulegają prawie wszyscy i wszelkie lobby, które uznały, że
          narciarstwo w Polsce to zabawa, na której najwyższy czas coś zarobić.
          pozdrawiam :)


          • staruch5 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 17:34
            ortodoxie,
            watek sie rozdwoil i zyje wlasnym zyciem. ja sie zdenerwowalme i napisalem o
            socjalizmie. Nie zawroce wisly kijem. nawet w USA wiekszosc stanow ma
            obowiazkowe OC.
            Co do nart, to tez czuje, ze tu cos wymysla.

            A potem watek sie przerobil w "snobizm na stoku". Nie widze tu zwiazku z tym,
            co napisalem na poczatku.
            ort:
            """Jak ma się to do socjalizmu? Tu się chyba staruch mylisz, bo akurat z tym
            > ma to niewiele wspólnego a przynajmniej tak mi się wydaje"""

            No wiec, nie ja zakrecilem od socjalizmu do snobizmu, jeno susanna.
            pzdr.,
            • wrb1 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 17:43
              a wy piszecie,że snobizm to polska specjalność;
              kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3156069.html
              jest tam i watek narciarski
            • ortodox Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 18:20
              Otóż ja go z powrotem scaliłem staruch :). Bo Zarówno Twoje narzekania jak i
              sussany2 maja z socjalizmem tyle wspólnego co Twoje 13-letnie auto ze snobizmem.
              To wszystko to komercja i komercja i ludzie jej ulegający są tego przyczyną,
              nie socjalizm. Dotyczy to obu, pozornie różnych spraw.
              Oczywiście, że coś wymyślą. Pod pozorem konieczności zachowania bezpieczeństwa
              na stokach wprowadzą uprawnienia, które trzeba będzie zdobywać przed
              specjalnymi komisjami, po odpowiednich kursach i szkoleniach, poczynając od
              stopnia: narciarza poprzez narciarza zjazdowego na narciarzu alpejskim
              skończywszy - analogicznie do żeglarza ... .
              To jest właśnie komercja ale z socjalizmem to ma niewiele wspólnego.
              pozdrawiam :)

              • susanna2 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 19:21
                Panowie...no chyba sie nie bedziemy spierać...mi sie tak z tym socjalizmem może
                wyrwało i poleciałam w snobizm...Jestem świeżo po zimowych wakacjach i trochem
                zdegustowana. Trafiłam właśnie na taką ekipę udawaczy,że więcej na
                zorganizowany pobyt z obcymi nie pojade.Pewnie miałam pecha po prostu.Żona do
                mężą na śniadaniu szepce- Heniu ty sie najedz bo na stoku drogo/ Heniu- to
                zabiore ciastka do kieszeni/ Żona-zwariowałeś, jeszcze ktoś zobaczy.
                Stok- ktoś komuś zdjęcie robi i woła; odwróć sie bo nie widać napisu na
                kurtce.Albo na pytanie-gdzie państwo mieszkają/ w jakim hotelu/ panienka
                odpowiada w tym z basenem. Na co ktoś, ale jaka nazwa...panienka- no ten z
                basenem chyba 4 gwiazdki ma, nazwy nie pamiętam. Cóż, hotel z basenem nie
                jeden...
                pozdrawiam
                • staruch5 towarzystwo susanny 11.02.06, 20:20
                  susanno, niezla mialas ekipe! mam nadzieje, ze potrafilas to jakos zniesc z
                  przymruzeniem oka. bo jak by sie nimi przejmowac, to spieprzony urlop. niezle
                  modele. zawsze jezdze w swoim towrzystwie. Pzdr.
                  • susanna2 Re: towarzystwo susanny 11.02.06, 20:36
                    Szczerze to ja ubaw miałam.Więcej sama nie pojade. A miało być tak pięknie i
                    relaksowo. Było, ale bratnich dusz brakowało i trzeba było samemu przed snem
                    nalewką sie kurować.No i sama baba w kurorcie nie jest dobrze widziana o czym
                    sie po raz pierwszy mogłam przekonać.Same pary a ja singiel i to dopiero są
                    przeżycia...Podchmielony sąsiad- może nartki nasmarować, takie urocze
                    taliowane....a zza drzwi jego baba...i awantura. No, to sam widzisz. Nawet nie
                    było sie co garnąć do towarzystwa, bo baby by mnie zjadły.Nauczke mam
                    jedną;zawsze z towarzystwem swojskim i własnym, lub chłopem jakim.
                    • wote Re: towarzystwo susanny 11.02.06, 21:19
                      Moim zdaniem takie gadanie o snobiźmie i jego powodach w dużej mierze wynika z
                      kompleksów. Jedni wolą jeździć w Jeansach inni w spodniach rodem z NASA, inni
                      jeżdżą na GS 11, a inni na prostej boazerii jedni kupują Kawasaki ZZR 1100 a
                      inni Junaka, jedni mają to a inni tamto... po co to roztrząsać?? Powody różnic
                      są rózne, tak jak ludzie: stan portfela, moda, charakter... w rzeczywistości bez
                      znaczenia.

                      Jeżeli ludzi stać na snobizm, niech wydają 12 tys na ciuchy i sprzęt - ICH
                      SPRAWA, a my róbmy to co nam sprawia przyjemność i tyle. Sam fakt wypominania co
                      kto potrzebuje do wypoczynku, wyszydzania z sauny, dobrego hotelu itepe moim
                      zdaniem świadczy (kolejny raz to powiem) o kompleksach.

                      Nie będę pisał jak ja jestem ubrany, jaki mam sprzęt i jakie hotele odwiedzam bo
                      robię to co mi sprawia przyjemność i będę to robił dalej. Jak ktoś je swoje
                      kanapki na stoku to mówię smacznego, jak ktoś wyciąga piersiówkę, częstuję
                      swoją, jak ktoś chce pogadać o topowym sprzęcie - proszę bardzo. Ja się na
                      nartach świetnie bawię i nie obchodzi mnie to co mają inni na sobie - to ich
                      sprawa.

                      Co do socjalizmu, to ja swoją przygodę z nartami zacząłem w latach
                      dziewiędziesiątych i nie wiem czy mam się z tego powodu cieszyć czy martwić bo
                      zawsze w gronie swoich znajomych bawię się znakomicie :) Macie jednak rację, że
                      kiedyś na pewno był to sport mniej dostępny i bardziej liczyła się pasja :)

                      Pozdrawiam
                      • staruch5 wote 11.02.06, 21:34
                        napisales:
                        "gadanie o snobiźmie i jego powodach w dużej mierze wynika z
                        kompleksów"
                        a moim zdnaiem myslales "z zazdrosci".

                        W moim przypadku jakies tam nasmiewanie sie z ludzi obkupionych w sprzet i
                        supergadzety a jezdzacych 3-4 zjazdy dziennie, mieszkajacych w najlepszych
                        hotelach i jakos tam snobujacych sie tym
                        jest
                        czesciowo powodowane zazdroscia. Przyznaje sie do tego. Ale nie mysle o tym,
                        bedac na nartach. Ciesze sie, ze robie to co lubie? U uwielbiam byc na nartach
                        w pieknych gorach.
                        • wote Re: wote 11.02.06, 21:46
                          W pewnym siensie można to też podciągnąć pod zazdrość.

                          A Twoje ostatnie zdanie pokreślę 100 razy, tez kocham być na nartach w pieknych
                          górch i jeździć aż nogi odmówią posłuszeństwa, a potem usiąść przy piwku z
                          kumplem który zjechał tylko 3 razy na Swoich Volklach Racetiger bo fajny z niego
                          facet w gruncie rzeczy i świetnie się z nim pije piwo, ma tylko jedną wadę KUPE
                          KASY :)

                          Pozdrawiam serdecznie
                          • Gość: P40SL Re: wote IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 21:59
                            Ja wobec takich, o jakich pisze Susanna mam kompleks. Ale wyższości, bo na
                            stoku mi nie podskoczą :-)))
                            Tu piszący są inna kategorią: to pasjonaci. I naważniejsze: realizują swoją
                            pasję niezależnie od zasobności portfela. Miałem przez 2 lata poważny kryzys
                            finansowy i musiałem odstawić narty. Wizja lepszych czasów pomogła mi go
                            przetrwać. Lepsze czasy = powrót do nart....
                      • susanna2 Re: towarzystwo susanny 12.02.06, 11:31
                        wote...troche nie tak...Wypowiedziałam sie tylko nt pewnego procentu ludzi
                        bogatych snobów i tzw.buroków.Tak jak nie zawsze w parze idzie uroda z
                        mądrością, tak nie zawsze Ci co mają i ich stać są snobami czy buraczanymi
                        wieśniakami.Że sauna, że dobry hotel...jaki kompleks? Jak zazdrość? To
                        kabaret.Opisałam konkretne sytuacje które w tym wypadku nawet u biedaka nie
                        wzbudziłyby kompleksów czy zawiści.To nie tak.Tu ani o zazdrość nie szło ani o
                        kompleksy. Ja kocham ludzi z pasją i tych co są trendy i tych co w byle czym
                        ale z miłości do nart...Jedni jadą jezdzić na koniec świata inni jedynie na
                        pobliskie górki idą z buta.Obśmiałam sie z tych co narty traktują jak coś " co
                        wypada" bo jest w dobrym tonie być, nie ważne gdzie byle z sauną, ale ważne w
                        czym żeby na zdjęciu może nie koniecznie było widać góry ale naszywke na
                        kurtce. Ot, tak.Nikogo zapewne nie obraziłam, bo sama widzę jacy ludzie tu
                        piszą i zapewne sezonowe snoby tu nie zaglądają.
                        • ortodox Re: towarzystwo susanny 12.02.06, 15:36
                          Zuuuupełnie się nie przejmuj susanna :)
                          W taki właśnie sposób wote leczy własne kompleksy ;D
                          Staruch za to, w swej uczciwości i szczerości do bólu skłonny jest, przyznać
                          się nawet do uczuć których chyba do końca nie rozumie. No, bo jak można
                          zazdrościć komuś głupoty, braku poszanowania dla pieniędzy... . Idę o zakład
                          staruch, że gdyby nagle wpadło do Twojej kieszeni te "12 koła " (cokolwiek to
                          oznacza), to zamiast kupić sobie taki "sprzęcik", wolałbyś na tym swoim,
                          wysłużonym, pośmigać jeszcze w tym sezonie kilka tygodni w Dolomitach.
                          Zakładam, że masz jeszcze zaległy urlop. Ja zrobił bym tak z całą pewnością.
                          pozdrawiam ;)

                          • staruch5 a propos ortodoxa i susanny 12.02.06, 15:52
                            Moze bylem zbyt sczery, jak na forum. Bron Boze, nie targa mna zazdrosc. To by
                            nie mialo sensu. To by psulo cala przyjemnosc urlopu narciarskiego. Nie patrze
                            na sprzet innych. Patrze jak kto jezdzi. I dlatego swietnie sie czuje w
                            Cortinie, gdzie malo jest zbieraniny i duzo expertow, milo patrzec.
                            To co powiedzialem w odpowiedzi na wote’a oznacza, ze na chlodno gdzies tam
                            (nie na stoku) zazdroszcze, ze ktos ma sporo kasy, a ja nie. Obawiam sie, ze
                            jest to dosc powszechne uczucie. Ale zawsze sie znajdzie sporo ludzi, ktorzy
                            moga mi zazdroscic. Tak jest na swiecie.
                            Pzdr.
                            • ortodox Re: a propos ortodoxa i susanny 12.02.06, 17:14
                              No właśnie, dziwne by było, gdybyś nie chciał mieć więcej pieniędzy. Posiadanie
                              pieniędzy nie jest samo w sobie w żadnym przypadku naganne i prawie wszyscy do
                              tego w jakiś sposób dążymy. Zdrowa zazdrość motywuje i też sama w sobie nie
                              zawsze jest naganna. Jednak nie o posiadaniu lecz sposobie wykorzystania, tu
                              mowa. Jednak ludzie, o których wspomina susanna2, żadnej zazdrości nie mogą
                              wzbudzić podobnie jak udokumentowany fotkami w basenie z drinkiem w ręku, pobyt
                              w Alpach. Ktoś zaraz napisze, że to ich sprawa jak wydają własne pieniądze. W
                              dodatku będzie miał rację. Tylko, że moje uczucia do nich, to też moja sprawa.
                              Można najwyżej zarzucić mi brak tolerancji dla takich zjawisk, czego zanadto
                              nie ukrywam, nie po raz pierwszy, z resztą.
                              Pozdrawiam :)
                • Gość: P40SL Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 21:51
                  Taka ekipa na urlopie na nartach to tragedia :-(((. Jedyny plus, to extra temat
                  na kabaret (chdzi mi o ponabijanie sie z takich dupków) ;-))).
              • sneer1976 Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 19:45
                no nie wiem ortodox,
                Nowe komisje kwalifikujące zawodników to komercja ? to jest właśnie socjalizm w
                czystej postaci czyli kontrola przepływu pieniędzy u obywateli. Zabieranie
                pieniędzy (i czasu) narciarzom i przekazywanie ich organizacji z której
                członkowie takiej komisji są opłacani to socjalizm. Przecierz takie egzaminy
                narciarskie z pewnością będą sie wiązały z jakąś wpłatą. Tak samo zdobywa sie
                uprawnienia na wędkarza czy żeglarza. Ja nie mam uprawnień do prowadzenia
                żaglówki ale z pewnością z łódką typu Mors, Sportina czy nawet Tango dam sobie
                rade. Ktoś u góry wie co dobre dla narciarzy lepiej od samych narciarzy mimo że
                narciarzy widział tylko w TV. I tak sie włanie sztucznie likwiduje bezrobocie.
                Zresztą tak samo jest z jazdą w pasach samochodem tyle że opłaty pobiera sie w
                momencie zapłaty mandatu. Państwo (to jest twór abstrakcyjny, lepiej powiedzieć
                grupa zaineresowanych spryciarzy)chce wprowadzic takie egzaminy narciarskie bo
                uwaza że każdy zabity na stoku to o jednego podatnika mniej. I tutaj też sie
                mylą mimo swej pozornej przebiegłości bo taka komisję i tak zawsze można
                przekupić. Niebezpiecznych narciarzy na stoku powinno sie likwidowac poprzez
                wysokie renty płacone dożywotnie ich ofiarom orzekane szybko i sprawnie w
                prosesach cywilnych. Nie ma wolności bez odpowiedzialności.
                • ortodox Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t 11.02.06, 23:46
                  Wszystko zależy co rozumiesz jako socjalizm. Staruch ze względu na swój wiek
                  zapewne nawiązuje do systemu jaki obowiązywał w Polsce powiedzmy umownie do
                  1990. Systemu nakazowo-rozdzielczy, który starał się zachować kontrole nad
                  wszystkim i wszystkimi i wcale nie chodziło w tym o pieniądze. Uprawnienie do
                  prowadzenia żaglówki zawsze były potrzebne, także w socjalizmie ale nie po to,
                  żeby nabijać komuś kasę ale zachować kontrolę nad ludźmi. Taki patent robiło
                  się za darmo (symboliczne opłaty), wystarczyło chcieć i należeć do właściwych
                  organizacji, nie koniecznie politycznych. Dzisiaj patent możesz niemal kupić,
                  a ceny za szkolenie i egzaminy już nie pozwalają każdemu na taką przyjemność.
                  Czy to jest socjalizm czy komercja? Oczywiście ,że monopol organizacji takich
                  jak PZŻ, w jakim sensie wywodzących się z epoki socjalizmu, może prowadzić do
                  takich błędnych skojarzeń. Już w przypadku uprawnień narciarskich nie jest to
                  tak oczywiste skojarzenie, bo brak takowych uprawnień wcześniej nie wytworzył
                  stosownego lobby, które nabiera dopiero teraz siły i próbuje skomercjalizować
                  to co jeszcze nie skomercjalizowane. To samo dotyczy całego przemysłu
                  turystyczno-narciarskiego, produkującego coraz więcej i chcącego sprzedawać
                  coraz więcej i coraz szybciej. Nie posuwam się w swoich ocenach aż tak daleko
                  jak Jozzo ale wymiana co 2 lata sprzętu narciarskiego, kupowanie go ze względu
                  na modę i kierowanie się w tym wrażeniem, jakie ma zrobić na innych, jest
                  niczym innym jak uleganiem temu co sobie producenci złożyli. Czyli łapaniem się
                  w sidła komercji. Tacy "topowi narciarze" zamiast zazdrości jak u Ciebie
                  straruch, budzą u mnie raczej politowanie. Wcale nie dlatego, że ten sprzęt
                  kupili ale dlatego, ze kupili go niepotrzebnie, zwyczajne ofiary komercji.
                  Czy ktoś tutaj ma kompleksy? Zapewne tak ale to właśnie często drogi sprzęt i
                  topowe ubranka maja być lekarstwem na kompleksy, na brak umiejętności,techniki,
                  kondycji a luksusy hotelowe przez tydzień w roku mają wynagrodzić przyziemność
                  i marność codziennego bytu.
                  pozdrawiam
                  • kubagr moze to skonczymy? 12.02.06, 16:45
                    nauczmy sie tolerancji takze w druga strone: nie zawsze ktos kto zatrzymuje sie
                    w drogich hotelach nie jezdzi na nartach

                    nie wszyscy ktorzy maja dobry sprzet kupili go dla szpanu

                    nota bene: nie we wszystkich krajach sa wymagane patenty zeglarskie

                    nie wiem dlaczego ludzie ktorzy z roznych wzgledow nie kupuja najnowszych
                    gadzetow powinni dyktowac co jest wlasciwe a co nie: powiedzmy sobie ze ludzie
                    jezdzacy na nartach (ja rozumiem : ludzi kochajacy narty) sa tacy sami bez
                    wzgledu na to co maja na nogach albo na d...pie.

                    wszystkim zakochanym w nartach zycze milych zjazdow
                    • ortodox Re: moze to skonczymy? 12.02.06, 17:37
                      kubagr napisał:

                      >nauczmy sie tolerancji takze w druga strone: nie zawsze ktos kto zatrzymuje sie
                      > w drogich hotelach nie jezdzi na nartach
                      > nie wszyscy ktorzy maja dobry sprzet kupili go dla szpanu
                      > nota bene: nie we wszystkich krajach sa wymagane patenty zeglarskie

                      No, tu się muszę z Tobą zgodzić. Ktos pisał, że tak nie jest?

                      > nie wiem dlaczego ludzie ktorzy z roznych wzgledow nie kupuja najnowszych
                      > gadzetow powinni dyktowac co jest wlasciwe a co nie:

                      Kto tu mówi o dyktowaniu komukolwiek i czegokolwiek. Jednak ocena zjawisk
                      społeczno - kulturowych, to co innego i każdy ma do niej prawo. Bez względu
                      na to co kupuje i za ile.

                      > powiedzmy sobie ze ludzie
                      > jezdzacy na nartach (ja rozumiem : ludzi kochajacy narty) sa tacy sami bez
                      > wzgledu na to co maja na nogach albo na d...pie.

                      Tutaj również zgadzam się całkowicie, rzecz w tym, że nie każdy tak właśnie
                      uwaza i w o tym tutaj własnie dyskutujemy

                      > wszystkim zakochanym w nartach zycze milych zjazdow

                      Ja również, choć trochę martwi mnie tytuł Twego postu.
                      Bo niby co? Jak nie będziemy o tym rozmawiać to zjawiska nie będzie? Jednak
                      jeżeli komuś to przeszkadza(że o tym rozmawiamy), to może ten wątek pomijać,
                      może troche tolerancji dla innych :)))) no dobra.
                      bardzo serdecznie pozdrawiam


                      • wote Re: moze to skonczymy? 12.02.06, 18:08
                        Ortodox, piszesz o tolerancji, a wydaje się że masz z nią mocno na bakier.

                        Pozdr
                        • kubagr Re: moze to skonczymy? 12.02.06, 18:28
                          myslalem zeby to jakos zakonczyc bo w sumie mowimy to samo: mowimy o rownosci,
                          tolerancji, zrozumienia dla innych i mowimy o tym jak kochamy narty nade
                          wszystko. tylko czasami sie platamy w szczegolach
                          ja kiedys chyba 20 l at temu tez bylem nabity tymi szczytnymi ideami: o ten ma
                          sprzecicho to na pewno do dupy narciarz:az spotkalem takiego wyelegantowanego w
                          grupie w ktorej pojechalismy na narty: ale nam wszystkim dowalil: a juz wtedy
                          nie bylem najgorszy.od tego czau troche zaczalem rozumiec roznice miedzy dusza
                          i cialem czyli krotko mowiac: pozory czasami myla
                          • staruch5 Re: moze to skonczymy? 12.02.06, 18:34
                            kubagr, ty co innego widzisz, a co innego czytasz.
                            kto tutaj i gdzie napisale, ze jak ktos ma bardzo dobry sprzet, to zle jezdzi?
                            Ty masz jakis kompleks. masz kase, bardzo dobry sprzet i zdaje sie b.dobrze
                            jezdzisz i ilekroc ktos podsmiewa sie ze szpanujacych sprzetem a nie
                            umiejetnosciami narciarzy, to sie czujesz dotkniety...
                            • kubagr Re: moze to skonczymy? 12.02.06, 18:43
                              caly ten watek byl wlasnie o tym jak to wspaniale jezdzic w starych rzeczach bo
                              to prawdziwe narciarstwo....... tak to odebralem, moze sie myle
                              jedynym motywem moich wypowiedzi jest to ze: jezeli wydajesz kupe pieniedzy na
                              narty we wszystkich odmianach bo to KOCHASZ, jest to wlasnie to: jezeli stroisz
                              sie zeby zaszpanowac nad brzegiem basenu to juz ich wybor: moze tym wlasnie
                              ludziom jest cos takiego potrzebne??
                              ja tez sie z takich po cichu nasmiewam: przyznam sie szczerze: te dyskusje np o
                              prawidlowej technice, roznicy miedzy stylem "klasycznym" i carvingowym itp
                              apozniej wychodzi dyskutant na stok i ....dupa.
                              nast uwaga: od postepu nie uciekniemy: tak samo zaczynalem jak wszyscy inni
                              tutaj (zobacz osobny watek). jezeli mnie bylo stac na jedna nowa rzecz na nast
                              sezon to przegladalem, krytycznie i rozwazalem co jest najwazniejsze: i zawsze
                              kupowalem z najwyzszej polki jak sie teraz mowi. krok po kroku ale najwyzszej
                              jakosci: jak to sie mowi: bylem za biedny zeby kupowac tanie (zle) rzeczy czy
                              sprzet. wiem ze to rozumiesz bo pewno tez przeszedles prze te etapy.
                              na szczescie dla mnie sytuacja sie niecozmienila na korzyssc: co nie znaczy ze
                              jazda na nartach teraz jest dla mnie mniejsza radoscia niz WTEDY. nadal jak
                              tylkko wsiade na pare desek to obojetnie czy jestem w al;pach czy w
                              jakichkolwiek lokalnych gorkach, odczuwam taka sama radosc z samego faktu ze
                              jestem na nartach. mysle ze najlepsze wytlumaczenie tego to fakt ze jestem
                              farmakologicznie uzalezniony od nart: tak jak alkoholik: przylatuje np z
                              pradziwych gor w sobote, a juz w niedziele rano mnie niesie do pobliskiego
                              resortu z miernymi 300 m roznicy wzniesien: jak o zlotej rybce i alkoholiku:
                              wypij morze wodki no to j eszcze daj mi jedna butelke...........
                              • staruch5 kuba 12.02.06, 19:06
                                ""caly ten watek byl wlasnie o tym jak to wspaniale jezdzic w starych rzeczach
                                bo
                                >
                                > to prawdziwe narciarstwo....... tak to odebralem, moze sie myle""

                                no ja na pewno nie mialem tego na mysli.
                                susanna zaczela tesknic za starymi czasami. ja to potwierdzilem. ze bylo milo.

                                rzeczywiscie napisalem, ze wtedy wiekszosc ludzi uprawiala narciarstwo z pasji,
                                a teraz przybyla olbrzymia ilosc narciarzy weekndowych. Mysle, ze 1 na 10
                                uprawialby teraz narciarstwo, gdyby nie bylo wyciagow. jak malo ludzi uprawia
                                narciarstwo tourowe.
                                Liczba ludzi uprawiajacych narciasrtwo w Pl szacuje sie na jakies 3 mln.
                                W latach 70tych bylo to najwyzej 100 tys.

                                Nie wiem, jak to wyczytales, (ze np. ja uwazam), ze prawdziwe narciarstwo, to
                                ubrac teraz buty sznurowane, stare rysy i udeptywac sobie stok.
                                Ale lza sie w oku kreci.
                                W poscie Susanny jest jakas tesknota za czasami PRLu. Nie dla samego PRLu,
                                tylko dla tamtego czasu. Dla niektorych z nas byl to kawalek zycia. Ty tez
                                chyba to pamietasz.
                        • Gość: ater Re: moze to skonczymy? IP: *.skynet.net.pl 12.02.06, 19:08
                          >zaczalem rozumiec roznice miedzy dusza
                          >i cialem czyli krotko mowiac: pozory czasami myla
                          kubagr: to wazne zdanie. czytajac ten watek tak wlasnie pomyslalam.
                          nie tak dawno spotkalam Super narciarza, kochajacego ten sport ponad
                          wszystko. mial na sobie ubranie sportowe z najwyzszej polki.
                          nie szpanowal tym, zwyczajnie mial je na sobie.
                          Wote : podoba mi sie twoje zdanie haaaa. masz racje - nasz kochany ortodox
                          na forum czesto zapomina o tolerancji :))))
                          pozdrawiam
                          • kubagr ater 12.02.06, 20:21
                            no nareszcie ktos przetlumaczyl na jezyk polski to co chcialem powiedziec
                            nie zartuje
                            dziekuje za pomoc
                            hmmmmmmmmmmmmmm nieco zamieszania: wlasnie skonczylem montaz wiazan do nast 2
                            par vokl unlimited: montaz w sumie prosty ale trzeba uwazac na pare rzeczy:
                            jezeli ktos bedziae mial problemy sluze rada.
                            niemoge sie doczekac nast wyjazdu na narty............ big sky, montana: nigdy
                            jeszcze tam nie bylem: polecano mi to miejsce, podziele sie wrazeniami
                          • ortodox Re: moze to skonczymy? 12.02.06, 20:24
                            Ja wcale nie zapominam o tolerancji! Ja jej zwyczajnie nie mam dla ZACHOWANIA
                            ludzi opisanych przez susanne w jej wypowiedziach. Takiego zachowania nie
                            toleruję! Czy do nich zaliczył się na własna prośbę Kuba, wote, ater i jej
                            znajomi, to już ich ocena. Ja nie oceniam osób ale sposób sposób postepowania i
                            jest mi wszystko jedno kto to jest.
                            Co nie ma się nijak do tego co wypisuje Kuba, chyba nie rozumiejąc ani moich
                            ani susanny ani starucha wypowiedzi. Myślę, że ludzie zaliczający się do tych
                            którym się powiodło, nie powinni mieć problemów z rozróżnieniem oceny zjawiska,
                            zachowania od oceny konkretnych ludzi i z rozumieniem prostego tekstu, pisanego
                            w ojczystym jezyku!
                            pozdrawiam
                            • susanna2 Re: moze to skonczymy? 13.02.06, 00:02
                              No właśnie...Mi sie wyrwały jakieś wspomnienia z prlu, wrażenia z ostatnich
                              nart a tu co niektórzy ideologie dopisali że hej.Ort, dziękuje za podsumowanie.
                              Zabawne, ze z niczego takie dyskusje powstały...ot, wyobraźnia. Ide spać bo
                              ruszam na narty z rana w takie miejsce co nawet jak tam kiedy gondole zrobią to
                              i tak z peerelem bedzie sie kojarzyło.Serdecznie pozdrawiam i do
                              zobaczenia...może w Aspen?Why not?
                            • Gość: zolv do ortodox IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.06, 13:53
                              mysle ze Twoj problem polega na tym, ze tak naprawde nie doswiadczyles duzych
                              pieniedzy i nie potrafic sie wczuc jak to jest, a krytyka wynika wlasnie z
                              zazdrosci - ta zazdrosc to normalna rzecz (koles ma taki sprzet a jezdzi jak
                              ostatnia oferma... gdybym ja mial taki sprzet...)i zdarza sie czasem kazdemu.
                              szkoda tylko ze nie potrafisz sie do niej przyznac.
                              postaraj sie zrozumiec, ze ten koles byc moze zarabia tyle, ze wydatek rzedu 10
                              tys na sprzet nie jest dla niego mocno odczuwalny, ze zarabiajac duze pieniadze
                              caly czas poswieca pracy i jesli uda mu sie wyrwac gdzies na tydzien, to koszty
                              sa drugorzedna sprawa. a sprzet kupuje taki, jak mu poradzi sprzedawca (ktory
                              moment wyczuje kolesia z kasa i bedzie chcial go dobrze oskubac) albo maja
                              znajomi (z reguly kolesie z duza kasa jak i on) a nie ze wzgledu na to zebys Ty
                              mu zazdroscil.
                              przepraszam ze to powiem, ale Twoich wypowiedzi wnioskuje ze jestes
                              urzednikiem/pracownikiem i czujesz sie niedoceniany - przez to krytykujesz
                              innych. dam sobie 2 rece odciac ze nie miales do czynienia z prywatnym biznesem
                              i dlatego nie rozumiesz ludzi z kasa i ich krytykujesz. oni nie sa wcale gorsi
                              czy lepsi niz Ty - sa po prostu inni, postaraj sie to zrozumiec
                              pzdr
                              • ortodox Re: do ortodox 13.02.06, 16:35
                                Widzę, że nadeszła już pora na to, żeby za pomocą czarodziejskiej kuli węchu
                                ocenić kto ile zarabia i jaka posadę zajmuje. Czyli takie forumowe "Who is Who"
                                Jak ja lubię takie momenty ale nie zrobię Tobie przyjemności, nie puszczę wodzy
                                fantazji i nie napiszę na czym polega Twój problem oraz jakie miejsce w
                                hierarchii społecznej zajmujesz. Jednak Ty spekuluj sobie dalej a ja
                                przypominając sobie zabawę z lat dziecięcych będę Ci pomagał i napiszę ...
                                zimo, zimo, bardzo zimno ;)
                                pozdrawiam :)
                                p.s. dla ułatwienia dodam, że nie mam nic przeciwko urzędnikom i czasami żałuję
                                że nie wybrałem właśnie takiej drogi, bo ... no dobra, strzelaj dalej.
                                • Gość: zolv Re: do ortodox IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.06, 18:38
                                  alez ja wcale nie ciagne Cie za jezyk ;) poczytalem watek i do takich wnioskow
                                  doszedlem. czy trafnych czy blednych to wiesz Ty i ci ktorzy cie znaja w realu.
                                  nie zamierzam do Ciebie strzelac ;), prosze nie pisz jakie miejsce ja zajmuje w
                                  hierarchii spolechnej - mysle ze Twoja opinia by mnie zabolala ;). dla mnie nie
                                  ma czegos takiego, dla mnie ta hierarchia to jest 10% ludzi ktorzy mysla i cos
                                  robia a reszta to motłoch. czytajac Twoje wypowiedzi ja zaliczam Ciebie do tych
                                  10%, a to ze sie czesto nie zgadzam wynika z twojego nicka ;)
                                  status materialny nie jest dla mnie zadnym kryterium. o pieniadzach sie nie
                                  rozmawia, pieniadze sie ma ;) nie mam tez nic przeciw urzednikom, pracownikom,
                                  prezesom, bezrobotnym, nowobogackim ;) ale przyznasz ze punkt widzenia zalezy
                                  od punktu siedzenia. staram sie zrozumiec wszystkich. czego i Tobie zycze ;)

                                  pzdr

                                  ps. wiem - jestes ksiedzem, zakonnikiem lub rabinem ;)
                                  • ortodox do zlov i nie tylko do niego 13.02.06, 22:07
                                    Ostatnia rzeczą, na której mi zależy jest to, żeby wszyscy się za mną zgadzali.
                                    Chyba przestałbym zaglądać na takie forum. Form to nie miejsce do wzajemnego
                                    podtrzymywania się na duchu ale do wymiany poglądów. Co to za wymiana, kiedy
                                    wszyscy piszą to samo a jak już ktoś włoży kij w mrowisko, to zaraz pięciu
                                    innych proponuje zakończyć spór i wzywa do tolerancji. Albo zaraz ktoś żałuje,
                                    że coś powiedział. To jest chore.
                                    Spierajmy się więc ale rzeczowo, konkretnie i z argumentami. Przekonujmy, że
                                    ktoś nie ma racji, jeżeli jej nie ma a nie udawajmy dla świętej zgody, że jest
                                    ok. Przyznajmy jednak rację każdemu, kto ją ma, choćby to był sam diabeł.
                                    Co do mojego nicka, no hmmm to on taki ma właśnie być. Sądzisz, że byłoby
                                    lepiej gdybym nazwał się np. ciepłe_kluchy, do_rany_przyłóż, dusza_człowiek
                                    albo tolerancyjny_piotrek a potem wygarniał co myślę :)
                                    pozdrawiam ;)
                                    p.s. nadal zimno, jeszcze zimniej
      • Gość: bzzzzt Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.acn.waw.pl 12.02.06, 23:08
        no i zawiązało się towarzystwo wzajemnej adoracji.
        brawo.
        ja 20 lat jeżdze na nartach i nie rozumiem o czym piszecie
        • Gość: bzzzt Re: socjalizm, socjalizm, socjalizm... o/t IP: *.acn.waw.pl 12.02.06, 23:09
          miało być.....a nie rozumiem (zamiast "i")
      • filomena1 Sprzet na raty 13.02.06, 18:23
        Poczytalam troche ten watek i nieco sie pogubilam.
        Otoz do 81 r. gdy bylam w Pl kupowalam sprzet partiami, co roku cos
        wymianialam na nowe, lepsze. Nie dla szpanu , lecz dla wygody i bezpieczenstwa.
        Prawda jest , ze wowczas szpan byl wiekszy niz obecnie. A to dlatego, ze dzis
        wlasciwie kazdy moze sobie kupic wszystko, o ile ma forse, a wowczas
        posiadanie forsy nie wystarczalo, bo porostu pewnych rzeczy nie mozna bylo
        zdobyc, chyba ze prosto z zagranicy. Byly wiec dwie bariery.

        Obecnie ubrania wygladaja wszystkie tak samo i jesli ktos nie zna sie na
        markach i cenach to nie wie ile kto ma na sobie forsy.

        Kiedy bylismy na jesiennym urlopie w Alpach, przedluzanym ze wzgledow
        objektywnych , zastal nas stan wojenny calkiem niespodziewanie.
        Nie mielismy ze soba sprzetu narciarskiego. 13 grudnia 81 w kurorcie
        narciarskim , gdzie bylismy, , gdzie bylismy, spadlo 1 mr sniegu. Zjechalo
        mnostwo turystow i ruszyly wyciagi.
        A my jak sieroty chodzilismy z wywieszonymi jezykami patrzac na narciarzy.
        Ciuchy wlozylismy mojej zyczliwej przyjaciolki, bo nawet nie mielismy
        cieplych , zimowych okryc..
        Kiedy w polowie stycznia dostalismy zaliczke na poczet przyszlej pensji , za
        prace ktora mial sie zacza od lutego poszlismy do pierwszego sklepu sportowego
        w miejscowosci gdzie zamieszkalismy w sluzbowym mieszkaniu.
        Gdy wlasciciel dowiedzial sie kto my , co i jak , i ze juz chcemy jezdzic na
        nartach, to byl ogormnie dla nas zyczliwy.
        Nie mogl wyjsc z podziwu , ze pierwszym naszym zakupem za zaliczke na poczet
        pensji sa narty! Ze troche wiemy o nartach i sprzecie, ze kupujemy
        praktycznie a nie na blysk, takze kurtki i spodnie.
        Z calym zaufaniem dal nam sprzet, a zaplacic pozwolil w ratach i z pensji , a
        nie z tej zaliczki. Do dzisjeszego dnia , choc rzadko bywa w sklepie, bo
        przekazal go synowi, pamieta nas z nazwiska.

        Oszczedzanie na sprzecie sie nie oplaca, kupic tanio , kiepskie to kupowac
        dwa razy. Kupic kiepska kurtke, to marznac, zmoknac itp.Kiepskie narty, to
        trudniejsza jazda , wiekszy wysilek zle zainwestowany, mniejsza przyjemnosc.
        I tak jest ze wszystkim.
        Owszem wspominam chodzeie na Rachowiec i Skalanke z nartami na plecach. Ale
        jazda na nieokantowanych deskach byla koszmarem. wiazania kadra3 byly
        bezpiecznikowe raczej z nazwy. Mysle , ze to nostalgia za mlodoscia, za tamtymi
        czasmi kiedy narciarzy bylo niewiele, wlasciwie byl to sport malo
        powszechny, ta nostalgia za minionym czasem mlodosci.
        Ale tak bylo i bedzie. Zawsze wraca sie do mlodzienczych lat z tesknota i
        lezka.
        pozdrawiam
        Fil.
        • ortodox Re: Sprzet na raty 13.02.06, 19:16
          No wiesz, nie rozmawiamy tutaj akurat o sprzęcie. Sprzęt czy ubiór jest tutaj
          tylko przykładem, pretekstem. Rozmawiamy o postawach ludzkich, o tym z czym ja
          i z pewnością każdy, kto ma oczy otwarte spotyka się na co dzień, o tolerancji
          i jej braku. Krótko mówiąc o tym, co kogo drażni, przynajmniej ja o tym staram
          się pisać i mam wrażenie, że długość wątku już przekracza możliwości percepcji
          wielu z nas i dlatego są te nieporozumienia, dotyczy to jak zwykle tych, którzy
          nie uczestniczą w nim od początku a nie chce się im zagłębić w jego istotę,
          cokolwiek by nią było;)
          pozdrawiam :)


          • filomena1 Re: Sprzet a tolerancja. 13.02.06, 19:41
            ""ortodox napisał: Sprzęt czy ubiór jest tutaj
            tylko przykładem, pretekstem. Rozmawiamy o postawach ludzkich, o tym z czym ja
            i z pewnością każdy, kto ma oczy otwarte spotyka się na co dzień, o tolerancji
            i jej braku. Krótko mówiąc o tym, co kogo drażni ""

            Owsze, i te sparawy dostrzeglam,, jednak opisalam wlasnie jedno, tzn to, z
            czesto mozna blednie osadzac i blednie moze cos draznic, wlasnie z powodu
            niezrozumienia.
            Tolerancja ? hm...i nietolerancja to temat , problem palacy, aktualny .
            aby jednak pozostac przy sniegowo narciarskim temacie, pamietam jak bardzo
            nietolerancyjni byli narciarze dla deskowiczow.
            Krzyczano , by zabronic im wjazdu na trasy, bo zagrazaja bezpieczenstwu.
            Palacze tytoniu domagaja sie tolerancji, innowiercy domagaja sie tolerancji.
            Kobiety noszace chustke na glowie domagaja sie tolerancji.
            Tolerancjidomaga sie sztuka "rzezba" z genitaliami na krzyzu , autorstwa Pani
            Niesiolowskiej, tolerancji domaga ksiazla Kod leonarda, percing, tatuaz,punk
            itp itd.

            Tolerancja ma wiec wiele barw i wile oblicz.

            Co mnie wkdrazni : to braz zyczliwosci i wyrozumialosci.
            TO, ze Czlowiek ma zawsze niebywaly talent do zadawania innym krzywdy.
            inaczej mozna ujac:
            do wynajdowania sposobow, by sie obronic przed krzywda.
            Tak jest zreczniej powiedziane.Niby.!

            Jakaklwiek by nie byla krytyka , zawsze jest cenna ;;))
            pozdrawiam.
            Fil.
            • ortodox Re: Sprzet a tolerancja. 13.02.06, 20:01
              filomena1 napisała:

              > ""ortodox napisał: Sprzęt czy ubiór jest tutaj
              > tylko przykładem, pretekstem. Rozmawiamy o postawach ludzkich, o tym z czym
              ja
              > i z pewnością każdy, kto ma oczy otwarte spotyka się na co dzień, o
              tolerancji
              > i jej braku. Krótko mówiąc o tym, co kogo drażni ""
              >
              > Tolerancja ma wiec wiele barw i wile oblicz.

              ... otóż to, święta prawda i nawoływanie do tolerancji bez określenia problemu
              to pustosłowie. Bo kto jest nietolerancyjny? Ten co pali w towarzystwie
              niepalącego, czy ten co nie pozwala zapalić w swoim towarzystwie? Może obydwaj?
              Ten co drukuje karykaturę Mahometa czy ten co to krytykuje?
              Czy ten co toleruje bezprawie jest lepszy od tego co bezprawia nie toleruje?
              No i widać, że tolerancja to rzecz względna i umowna a nawoływanie do
              tolerancji i do bycia tolerancyjnym, to nic nie warte hasła, slogany o czym
              forumowym zwolennikom tolerancji przypominam ;)
              pozdrawiam :)




              • staruch5 ortodox, poczta 13.02.06, 20:12
                czy mozesz zagladnac do skrzynki?
                Pzdr.
              • staruch5 tolerancja? 13.02.06, 20:25
                Mnie bardzo przesladuje temat tolerancji. Czesto mam trudnosci z okresleniem
                sie. Wg popularnego obecnie rozumienia tego slowa to jestem nietolerancyjny.
                Ale czy naprawde tak ma byc, ze tolerancyjnosc ma oznaczac zgode na wszystko,
                co sie dzieje dookola? zakaz wypowiedzenia swojego zdania, nie zgodzenia sie na
                cos, co zagraza mojej wolnosci? Po drugiej stronie tolerancyjnosci jest
                wlasnie moja wolnosc! Nie ma pelnej wolnosci, to truizm, no i wlasnie dlatego
                nie moze byc tak rozumianej tolerancyjnosci.
                Asymetria wolnosci islam-chrzescijanstwo, problem praw -przywilejow
                homoseksualistow, jakiekolwiek zle zdanie o Zydach, to od razu antysemityzm,
                sprawa Butiglione, itd. To sa efekty obecnego rozumienia
                tolerancyjnosci/nietolerancyjnosci.


                W tytule watku jest (o/t) ale teraz to juz jest potrojne (o/t)!
                • Gość: P40SL Re: tolerancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 21:18
                  Ty naprawdę uważasz, że jazda w pasach to ogranicznei wolności ???
                  • staruch5 Re: tolerancja? 13.02.06, 22:11
                    Oj P40, OBOWIAZEK jazdy w pasach, to ograniczenie wolnosci, wolnosci wyboru. ja
                    i tak bym wybral jazde w pasach prawie zawsze. Nie wiem, czy Ty to rozumiesz?
                    • filomena1 Re: jaazda w pasach 13.02.06, 22:43
                      Hej , panowie, jazda w pasach przedluza agonie .
                      zdarza sie jednak , ze ratuje zycie.
                      Tak samo z kaskiem na nartach.
                      Bo jednak staram sie trzymac tematu i watku. NARTY.
                      niestety , ale wbrew pozorom ograniczeniem wolnosci jest juz granica wolnosci
                      drugiego czlowieka. Tak jak nie mamy wolnej woli tak tez nie mamy wolnosci
                      PELNEJ. Mamy te wolnosc tylko taka jaka ja sobie stworzymy.
                      Zyjac w pansstwowosci juz nasza wolnosc ograniczaja jakies ureguloeania
                      prawne.
                      Chcial nie chcial trzeba sie ograniczyc, aby moc zyc.
                      Ja mysle: ZYJ i daj ZYC innym.
                      Takze samo na stoku , w gorach, i wszedzie.
                      dobranoc. Fil.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka