zolviu
03.04.08, 17:00
bylem, zobaczylem, wrocilem - a teraz cos naskrobie :)
plany byly ambitne. tylko 4 dni jazdy i zjezdzenie prawie
wszystkiego. pod uwage nie byl brany tylko spieljoch.
no i prawie sie udalo. prawie, bo ofiarą pozniejszego niz zakladany
przyjazdu w sobote, a w niedziele zmiany czasu (o ktorej zupelnie
zapomnielismy) padł eggalm. a gerlosstein nie wydał mi sie na tyle
atrakcyjny zeby jezdzic po nim w gęstej mgle we wtorek :/
no ale po kolei
pierwszy dzien byl o tyle wyjatkowy, ze nigdy wczesniej nie
jezdzilismy w dniu przyjazdu. zastanawialem sie jak to bedzie
wygladalo po nieprzespanej nocy. nie wygladalo wcale zle i mysle ze
przy wyjazdach krotszych niz tygodniowe to dobre rozwiazanie.
przyjechalismy troche pozno wiec na gorze bylem przed poludniem.
horberg, penken, rastkogel - na eggalm nie starczylo juz czasu.
po wjezdzie na gore horbergbahn'em zastałem dzikie tłumy. nigdy
wczesniej nie jezdzilem w sobote i wydawalo mi sie ze jesli
zmieniaja sie tego dnia turnusy - poprzedni juz a nastepny jeszcze
nie jezdzi - to bedzie cicho i spokojnie. NIEPRAWDA :(
ucieklem na gore... i wpadlem w taką mgłę ze nie wiedzialem gdzie
jechac. po takim wstepie moglo byc juz (i bylo!) tylko lepiej
chmury zaczely sie rozchodzic i wyszlo piekne slonce. pojechalem
sobie 150er'em na rastkogel. wszyscy pisza o nim zle a mi sie
podobal. malo ludzi i trasy nie takie zmuldzone, fajne widoki na
tuxa - zyc nie umierac!:) stamtad 16 spowrotem (fajna) i na penken.
tam trasy najfajniejsze i wcale nie tak duzo ludzi. pojechalem sobie
na harakiri - dajcie spokoj, zeby nie tablice to sam bym sie nie
zorientowal ze to jakakolwiek atrakcja ;) i to by bylo na tyle w
sobote
w niedziele mial byc ahorn, eggalm i tux. po przyjezdzie na ahorn
okazalo sie ze w nocy byla zmiana czasu i jestesmy godzine w plecy :(
na ahornie sztruks i calkiem przyjemnie. zjechalismy na sam dół -
fajnie wyglądała śniegowa droga w dywanie trawy. zrobilo sie troche
pozno wiec odpuscilismy eggalm i prosto na tuxa. rewelacja jak dla
mnie, wyjezdzilismy sie za wszystkie czasy, szerokie, rowne trasy,
totalna lampa, obłędne widoki i mało ludzi. nawet nie przeszkadzaly
mi cholerne orczyki ktorych nienawidze! :p na koniec zjechalismy na
sam dół do parkingu - co juz nie bylo zbyt przyjemne (breja)
poniedzialek - arena. zaczelismy z zell. jedynka do posredniej
stacji zamknieta, gola ziemia i łaty sniegu - poogladalismy ja sobie
jadac wagonikiem - troche ponury poczatek :/ ale po wjezdzie na
góre - obłęd :). im dalej od zell tym fajniej. to jest to co tygrysy
lubia najbardziej - jedyne z czym moge porownac ten region to 3V.
czulem sie jakbym pojechal do francji :) dojechalismy do
gerlosplatte i spowrotem. zygzakiem, od wyciagu do wyciagu. az zal
bylo stamtad wracac. 100 punktow na 100 mozliwych
na wtorek pozostal ski-optimal. niestety, od rana mgła. i prawdziwe
hordy przy gornej stacji hohzillertal. takiej ilosci ludzi na
trasach nie widzialem juz dawno. no ale to chyba przez tą mgłę bali
sie wypuscic gdzies dalej. ja sie uparlem. reszta towarzystwa
krecila sie w kółko a my z zonką wybralismy sie na zwiedzanie.
przejechalismy prawie wszystko, dojechalismy na sama gore hohfugen.
na zachwalane przez starucha 6 i 7 sie nie zdecydowalem, bo przyszlo
takie mleko ze zjazd niebieską 13 trwał ze 20 minut. masakra. w
powrotnej drodze wystraszylem sie na serio, przy zjezdzie 13-nastką
zgubiliśmy trase! raz za wgledu na mgłę a dwa na przygotowanie
trasy. teren na trasie od terenu poza trasą nie roznil sie zupelnie
niczym. podreptalem troche w kółko az w koncu znalazlem upragniony
słupek i pojechalismy dalej. po powrocie do hohzillertal mgla troche
zeszla to posmigalismy jeszcze czarna 7-mką. ogolnie przejechalem
wiekszosc tras i nic nie potrafie powiedziec o tym miejscu, taka
troche walka z wiatrakami to byla. no ale zaliczone ;)
podsumowujac. region jak dla mnie REWELACYJNY. w moim rankingu
wskoczył na drugie miejsce z duuuza przewaga spychając val gardene z
sella ronda na trzecia pozycje. trzy doliny nadal wygrywają
połączeniem wszystkich miejscowosci wyciągami i wychodzeniem z
kwatery na stok. ale zillertal najbardziej z dotychczas widzianych
regionow przypomina mi 3V. a jedzie sie do niego 12 godzin a nie 20.
zdjecia będą jak sie wrzucą ;)
pozdrowienia i OGROMNE PODZIĘKOWANIA dla Agi, Dominika i Marcina z
www.zillertalinfo.pl wierze i mam nadzieje ze jeszcze sie
spotkamy :) :) :)
pozdrawiam
piotr