Lanzarote wielblądy

10.03.11, 11:30
Witam! Mam pytanie. Jak to jest z przejazdzka na wielbladach w parku timanfaya. Czy to w cenie wejsciowki. Czy trzeba kupic bilet, gdzie sie go kupuje. Czy w kasie czy u tych co prowadza te wielblady. Dodam ze chcemy sami zwiedzac wyspe a nie z rezydentem. I ile to kosztuje?:D Dzieki za odp.
    • Gość: iza Re: Lanzarote wielblądy IP: *.4-4.cable.virginmedia.com 10.03.11, 13:11
      Witam,wlasnie w niedziele wróciłam z Lanzaroty.Wielbłądy kosztuja po 6E za osobe,najpierw sie zajmuje miejsce a potem pan chodzi i zbiera pieniadze.Ogólnie przejażdżka trwa może góra 15-20 min.dokładnie nie pamiętam,ale długo to nie trwało.Polecam najpierw pojechać do parku na zwiedzanie autobusem a potem z powrotem na wielbłady bo jak wracalismy własnie z objazdu autobusem to był korek do wjazdu do parku a bylimy tam ok.10 rano i tak około 12 jak wracalismy samochody czekały na wjazd.Wypożyczalismy samochód z cabrera medina,polecam za 2 dni z pełnym ubezpieczeniem zapłacilismy 60E.Wjazd do parku 8E w to jest wliczone zwiedzanie autobusem.Tak ogólnie inne wejsciowki po 4,5E za os.Polecam Lanzarote tam jest cudownie a i oczywiscie Fuerte tez bo i tam zawitalismy na 1dzien prom z Fred Olsena 82E za 2 os.a my plynelismy Armarem za 68E.Polecam również winnice,punkt widokowy mirador del rio,plaze famara,jaskinie z albinosami i wiele innych ciekawych wartych obejrzenia atrakcji:)Pozdrawiam i życzę udanej wycieczki,Iza
    • Gość: mechanics Re: Lanzarote wielblądy IP: *.centertel.pl 15.03.11, 10:46
      Osobiście odradzam wielbłądy, przejechaliśmy się nimi i żadna naprawdę frajda smażyć się w słońcu na niewygodnych odrapanych z farby metalowych siedziskach. Szczególnie odradzam taką podróż z dziećmi, w naszym przypadku wielbłąd przywiązany za moimi dziećmi był mocno niespokojny, strasznie harczał i rzucał sie, moj syn prawie się rozpłakał i dopiero po mojej mocnej interwencji graniczącej z awanturą właściciel przesunał go na dalsza pozycję. ładnie to wygląda tylko z daleka, z bliska niewiele ma wspólnego z tradycja, gdyż na takich metalowych siodełkach nikt nie jeździ poza turystami.
Pełna wersja