IP: *.centertel.pl 07.05.11, 19:14
Jestem studentką pedagogiki resocjalizacyjnej właśnie robie badania do mgr, na temat wagarów w gimnazjum, wszystkich wagarujących i nie wagarujących zapraszam do wypełnienia ankiety na temat wagarów, proszę o szczere odpowiedzi. Napiszcie (w pytaniach otwartych), co tak naprawdę nie podoba wam się w szkole, że opuszczacie jej mury, wredni nauczyciele, niezgrana klasa, może nudzi się wam w szkole, bo program jest nie taki jak oczekujecie, napiszcie możliwie wszystko co zmienilibyście, żeby nie trzeba było chodzić na wagary. A może lubicie, wagary i jest to wasz sposób na nudę, w szkole, czekam na ciekawe wypowiedzi. Proszę tylko o w miarę kulturalny język i nie pisanie głupot, niech wasze problemy staną się traktowane poważnie, może ktoś je wreszcie zauważy, szkoła przestanie być męką. Chętnym podeśle link.

Obserwuj wątek
    • Gość: Katarzyna Re: WAGARY IP: *.sitel.net.pl 09.05.11, 13:08
      Coś gimnazjaliści nie kwapią się z odpowiedziami, więc może ja przedstawię sprawę z punktu widzenia rodzica gimnazjalistki w wieku lat 15.
      Młoda na wagary nie chodzi, ponieważ postawiłam sprawę jasno i brutalnie. Chodzenie do szkoły i zdawanie z klasy do klasy jest jej obowiązkiem i nie interesuje mnie, czy się tam nudzi i czy ma zgraną klasę. Ja też chodzę do pracy, w której połowa obowiązków jest dla mnie niewyobrażalnie nudna. Przedstawiłam jasno konsekwencje ewentualnych wagarów (finansowe, towarzyskie, rodzinne, szkolne itp.). A ponieważ nie jestem słodką idiotką, która rzuca słowa na wiatr, młoda wie, że ten temat nie podlega negocjacjom. Na szczęście córka jest inteligentna i szybko zrobiła rachunek zysków i strat i okazało się, że lepiej ze starymi nie prowadzić wojny.
      Jeżeli dzieciak chodzi na wagary, a matka mu tylko truje, że tak nie wolno, po czym pokornie usprawiedliwia wszystko, to trudno się dziwić, że młody korzysta z życia.
      • e-emma-e Re: WAGARY 10.05.11, 09:50
        Gość portalu: Katarzyna napisał(a):

        > Młoda na wagary nie chodzi, ponieważ postawiłam sprawę jasno i brutalnie. Chodzenie
        > do szkoły i zdawanie z klasy do klasy jest jej obowiązkiem i nie interesuje mnie,
        > czy się tam nudzi i czy ma zgraną klasę. Ja też chodzę do pracy, w której połowa
        > obowiązków jest dla mnie niewyobrażalnie nudna. Przedstawiłam jasno konsekwencje
        > ewentualnych wagarów (finansowe, towarzyskie, rodzinne, szkolne itp.).

        Właśnie o to chodzi!

        Pytanie młodych, czy ich przypadkiem lekcje nie nudzą, czy może jakiś stres przeżywają w tej szkole, czy coś im się nie podoba w szkole, czy w programie nauczania zmieniliby coś (gimnazjalistów pytać o to, czy podoba im się program nauczania!?), jest strzelaniem sobie w stopę i dawaniem im przyzwolenia na... wagary. A to są/powinny być sprawy oczywiste, sztywne i niepodlegające negocjacjom! Podobnie jak w pracy.

        > Jeżeli dzieciak chodzi na wagary, a matka mu tylko truje, że tak nie wolno, po czym
        > pokornie usprawiedliwia wszystko, to trudno się dziwić, że młody korzysta z życia.

        Oczywiście! Chciałabym, jako nauczycielka, by wszyscy rodzice byli tak mądrzy!


        Natomiast młodej studentce podpowiem, że te prawdziwe powody wagarów, o których pewnie chce napisać swoją pracę (czyli przemoc w szkole, czy jakieś inne realne zagrożenia), to zaledwie niewielki ułamek wszystkich wagarów. Trudno jednak będzie oddzielić ziarno od plew i je wyłapać. Jakąś tam ankietę mogą wypełnić wszyscy, więc pojawią się w te próbie również osoby wagarujące tylko z lenistwa, z braku wrodzonej czy wyuczonej i wymuszonej dyscypliny, dla rozrywki itp. Zaciemnią więc obraz problemu, pisząc o różnych głupich powodach wagarów, typu nuda, zły program nauczania, niezgrana klasa, czy wredni nauczyciele.

        Jeśli więc chcesz solidnie podejść do tego badania, to wymyśl jakiś sposób na dotarcie do tych poważnych, prawdziwych powodów wagarów. Ba, nawet uważam, że sytuacji, gdy dziecko symuluje chorobę, bo boi się realnej przemocy w szkole, nie można nazwać wagarami. To inny problem, trudny, poważny.

        A co do tych powszechnych powodów wagarów, to uważam, że odpowiedzialni za nie są rodzice (tacy, co nie potrafią powiedzieć dziecku, że chodzenie do szkoły to jego obowiązek i kropka!) i niestety przede wszystkim nauczyciele, bo nie potrafią skutecznie uprzykrzyć uczniowi życia w razie jego wagarów.
    • e-emma-e Re: WAGARY 10.05.11, 09:57
      Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

      > niech wasze problemy staną się traktowane poważnie, może ktoś je wreszcie
      > zauważy, szkoła przestanie być męką.

      Jaaasne. Może wreszcie ktoś przemówi do rozsądku wrednych nauczycieli, by przestali się czepiać uczniów, może ktoś wreszcie zmieni programy nauczania tak, by uczniowie mogli się uczyć tylko tego, co ich naprawdę interesuje, a nie głupiej matematyki, nikomu niepotrzebnej historii, czy chemii. Może ktoś wreszcie sprawi, że w szkole zamiast nudnych lekcji będzie można sobie pogadać swobodnie z kolegami, zjeść czipsy w sklepiku, posłuchać fajowej muzyki, powygłupiać się. Nareszcie ktoś potraktuje uczniów poważnie i przyjrzy się ich problemom.
    • morekac Re: WAGARY 10.05.11, 17:56
      Hm, nauczycielka mojej córki twierdzi, że czasami można pozwolić dziecku na niepójście do szkoły. Podkreśla to czasami, żeby nie było, że stale. Twierdzi, że uczeń też człowiek i ma prawo czasem być zmęczony., może nie wyrobić się z przygotowaniem do lekcji czy mieć ogólnego doła.
      • e-emma-e Re: WAGARY 10.05.11, 18:38
        morekac napisała:

        > uczeń też człowiek i ma prawo czasem być zmęczony., może nie wyrobić się z przy
        > gotowaniem do lekcji czy mieć ogólnego doła.

        Ciekawe, czy ona pozwala sobie czasami (nie stale, broń Boże!) nie pójść do pracy. Przecież jak każdy człowiek, ma prawo być czasem zmęczona, czy mieć ogólnego doła, że o przygotowaniu się do zajęć nie wspomnę.
        • morekac Re: WAGARY 10.05.11, 20:28
          Pani problemów z frekwencją - ani swoją, ani uczniów - nie ma. ;-)
          W dodatku ma taki posłuch, że nikt jej nie rozrabia na lekcji. W gimnazjum.
          • e-emma-e Re: WAGARY 10.05.11, 20:41
            morekac napisała:

            > Pani problemów z frekwencją - ani swoją, ani uczniów - nie ma. ;-)
            > W dodatku ma taki posłuch, że nikt jej nie rozrabia na lekcji. W gimnazjum.

            Ale ja nie o to pytałam. ;)
            • Gość: Agnieszka Re: WAGARY IP: *.centertel.pl 10.05.11, 23:20
              Nie do końca, takiego efektu oczekiwałam, ale dziękuje za cenne uwagi, z innych forów, mam już sporo odpowiedzi na moją ankietę, tutaj nie można wkleić linku, może dlatego też młodzież się nie kwapi, co do wypowiedzi Pań, w ankiecie są pytania zbudowane tak aby zweryfikować czy to lęk, czy zwykłe lenistwo, wiadomo jednak, że nie zawsze badania wychodzą, nie jest to tragedia, faktycznie źle napisałam tą zachętę do wypełnienia tutaj, na przyszłość będę już widzieć, jak zadziałać by coś zdziałać. Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: passionplace Re: WAGARY IP: *.adsl.inetia.pl 23.05.11, 21:46
      a ja nie chodziłem na wagary i dobrze się z tym czuję.

      ---
      radzymin | domy łódź | doniczki | działki radzymin
      • Gość: Bells131313 Re: WAGARY IP: *.54.82.78.rev.ndm.krawarkon.pl 27.06.11, 11:53
        Ja 1 raz na wagary poszłam na koniec tego roku (jestem w 2 gimn), ale to dlatego, bo graliśmy tylko w scrable i słuchaliśmy muzyki. No ludzie! Komu się nie znudzi po tygodniu.!? No i racje miała ta pani co mówiła o ogólnym dole, zmęczeniu. Jesteśmy nastolatkami, dojrzewamy, więc my możemy sobie pozwolić na opuszczenie lekcji. No nie codziennie, ale raz na jakiś czas to rozumiem. 1 dzień szkoły nic złego nie zrobi. Ogarniemy tematy i będzie dobrze. Nie oodbije się to na naszej przyszłości za bardzo....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka