Dodaj do ulubionych

horror dyslektyka

    • unsatisfied6 mój brat 02.11.03, 14:55
      Ten już osiągnął wiek dorosły . Wyrosło z niego
      jakieś nic . Kto mu w tym pomógł i kim to "nic" mogłby być ?

      Wiesiek w 3 klasie szkoły podstawowej został wysłany na
      konkurs młodych talentów w Sopocie - pianino .
      Zajął pierwsze miejsce .

      Pianino było dla niego szansą , dowodem jego potencjału
      i braku "upośledzenia" . Kochał ten instrument ,
      bo czas z nim spędzony odpłacał mu dowarościowaniem
      i akceptacją klasy - wiedzili ,że w każdym wyrazie
      zrobi błąd ( choć zmatematyki - o dziwo rozwiązywał
      trudniejsze zadania - lecz w tych prostych mógł
      robic jakieś trywialne błędy ) .Jednak wszyscy
      wiedzieli , ze nie dorównają mu w pianinie .

      Zamieniono jednak mu ten intrument na klarnet ,
      tłumacząc rodzicom, że ma za małe paluszki i
      nie da się z niego zrobić pianisty .

      Faktycznie , nie zrobiomo z niego ani pianisty ,
      ani klarnecisty . Wdrożono w nim przekonanie
      o niższej wartości .Zrobiono z niego takie pospolite,
      polskie "nic" .

      I mam spokojnie patrzeć się na to co robią z Wojtkiem ?
    • unsatisfied6 mam dosyć 02.11.03, 17:33
      Mam już dosyć tej prywaty i panoszenia się postkomuny
      w naszym kraju , działających pod przykrywką dobrych
      fundatorów . Chciałbym uczciwie i rzetelnie pracować
      i zająć się prozaicznymi sprawami życia mojej rodziny
      a zwłaszcza kształceniem dzieci . Ale gdy widzę co się
      dzieje w naszym życiu politycznym i gospodarczym , jestem
      przekonany , że droga wybrana przez nasz rząd prowadzi
      do ubożenia i biurokratyzacji , dławienia inicjatywy
      polskich przedsiębiorców i kreatywności polskiego obywatela
      w tworzeniu państwa .Zdaję sobie sprawę z nikłych
      szans następnej generacji na przyzwoitą egzystencję .
      A następna generacja będzie tworzyć środowisko dla moich
      również dzieci - z takimi szansami dla moich dzieci jak dla
      wszystkich pozostałych.

      Dlatego zmuszam się do pisania rzeczy , które niegdyś
      wcale mnie nie interesowały .

      sprawa Wojtka - obcego mi dziecka stała się mi bliska
      bo dotyczy chłopca krzywdzonego przez postkomunistyczny
      system edukacyjny i dotyczy wielu innych uczniów
      naszych szkół , kótych potencjał jest dławiony z różnych względów ,
      niekoniecznie dysleksji .
      • Gość: zoola horror nie "dyslektyka" IP: *.Pohybel.Com 04.11.03, 22:23
        proszę spojrzeć z drugiej strony...
        Przykładowo w mojej klasie (3 gim) jest ok 20-25% "dyslektyków" z czego ok 10%
        (ale pewnie nawet mniej) dyslektyków (bez ""). jak czuje się uczeń, widząc że
        jakiś leń któremu udało się (tak, udało się) zdobyć papierek, będzie pisał o
        godzine dłużej egzamin, a co za tym idzie będzie mial większe szanse?...
        Jest dziewczyna pisząca naprawde starannie, która nie koniecznie robi dużo
        błędów( no kilka się zdarza, ale wg mnie,w tej sytuacji- to dałoby się
        wyćwiczyć, wyuczyć), opieprza się całe lata.. a na egzaminie będzie miała
        większe szanse uzyskania dużej liczby punktów tylko dlatego że jej się "udało
        zostac" dyslektykiem. To nie fair...

        Nie mówię tu o tych prawdziwy dys.. ale coś musi się zmnienić.. bo to naprawde
        jest krzywdzące...
        • unsatisfied6 Re: horror nie "dyslektyka" 04.11.03, 22:52
          Gość portalu: zoola napisał(a):

          > proszę spojrzeć z drugiej strony...
          > Przykładowo w mojej klasie (3 gim) jest ok 20-25% "dyslektyków" z czego ok
          10%
          >
          > (ale pewnie nawet mniej) dyslektyków (bez ""). jak czuje się uczeń, widząc że
          > jakiś leń któremu udało się (tak, udało się) zdobyć papierek, będzie pisał o
          > godzine dłużej egzamin, a co za tym idzie będzie mial większe szanse?...
          > Jest dziewczyna pisząca naprawde starannie, która nie koniecznie robi dużo
          > błędów( no kilka się zdarza, ale wg mnie,w tej sytuacji- to dałoby się
          > wyćwiczyć, wyuczyć), opieprza się całe lata.. a na egzaminie będzie miała
          > większe szanse uzyskania dużej liczby punktów tylko dlatego że jej się "udało
          > zostac" dyslektykiem. To nie fair...
          >
          to nie dotyczy dyslektyków , a nieuczciwych lekarzy i
          często złych nauczycieli - dysleksję w angieleskim
          rozpoznaje się bez testów psychologa po kilku sprawdzianach,
          a nie kilku latach .

          > Nie mówię tu o tych prawdziwy dys.. ale coś musi się zmnienić.. bo to
          naprawde
          > jest krzywdzące...
          no więc ja piszę o dyslektykach i o nich mi chodzi , a nie o kłamców
          i symulantów .
        • unsatisfied6 Re: horror nie "dyslektyka" 12.11.03, 13:41
          Gość portalu: zoola napisał(a):

          > proszę spojrzeć z drugiej strony...
          > Przykładowo w mojej klasie (3 gim) jest ok 20-25% "dyslektyków" z czego ok
          10%
          >
          > (ale pewnie nawet mniej) dyslektyków (bez ""). jak czuje się uczeń, widząc że
          > jakiś leń któremu udało się (tak, udało się) zdobyć papierek, będzie pisał o
          > godzine dłużej egzamin, a co za tym idzie będzie mial większe szanse?...
          > Jest dziewczyna pisząca naprawde starannie, która nie koniecznie robi dużo
          > błędów( no kilka się zdarza, ale wg mnie,w tej sytuacji- to dałoby się
          > wyćwiczyć, wyuczyć), opieprza się całe lata.. a na egzaminie będzie miała
          > większe szanse uzyskania dużej liczby punktów tylko dlatego że jej się "udało
          > zostac" dyslektykiem. To nie fair...
          >
          > Nie mówię tu o tych prawdziwy dys.. ale coś musi się zmnienić.. bo to
          naprawde
          > jest krzywdzące...
          jak się czuje taki uczeń ? dokładnie tak jak powinien się czuć , pokrzywdzony .

          czy to wina dyslektyka , czy poradni wydającej zaświadczenia ?

          a jak się będzie czuł uczeń , który ma największą wiedzę i potencjał
          w klasie , a on się nie dostanie na studia , a jego kolega się dostanie bo
          ma znajomości lub w inny nieuczciwy sposób ?
          jak się będzie czuł , gdy w rządzie siądzie kupa bylejactwa , a
          on z najlepszymi wynikami na studiach zarabia jakieś grosze wertując papierki i
          przylepiając znaczki ?

          czy to znaczy , że winni są temu dyslektycy ?
    • unsatisfied6 forum- czemu służy 03.11.03, 13:31
      froum to nie źródło informacji dla gazety ,jak wam się wydaje .
      to pewnego typu konfesjonał jak i źródło informacji
      dla forumowicza bombardowanego informacją ze strony
      etatowych pracowników gazety podszywających się pod
      przeciętnych forumowiczów .forumowicz podający
      informację naruszającą ich politykę kształtowania
      opinii jest albo ignorowany - jeśli nie pojawi
      się w jego wątku zabłąkana dusza innego forumowicza ,
      albo bobomardowany kontr przykładmi obalajacymi jego
      tezę .

      inforamcje to oni mają nie od forumowicza ale od
      szefowstwa , nie oni decydują o czym mają pisać
      a szefowstwo - w tym ich władza i współodpowiedzialność
      za kształtowanie opinii publicznej .

      trudno uwierzyć , że postawa prezentowana przez
      pedagogów w tym wątku jest postawą przeciętnego
      nauczyciela w Polsce .

      może to służyć albo tworzeniu złego image
      nauczyciela ( to na innych forach odnosic
      się może do innych grup zawodowaych ) ,lub
      niechęć do jakichkolwiek kostruktywnych zmian ,
      które pociągnełyby za sobą niekorzystne
      warunki dla elit czerpiących korzysci
      z takiego stanu jaki jest .
    • Gość: unsatisfied wbrew powyższych opini IP: *.iweb.pl 06.11.03, 12:07
      jakoby uczeń z syskeksją był "zacofany umysłowo" , opinia psychologa
      o Wojtku pokrywa się z moimi uwagami - zdolnosci powyżej przeciętnej ,
      bardzo dobra pamięc słuchowa - pedagog zaleca nie stosowanie
      ocen za błedy ortograficzne .

      Skoro specjalisci tak mówią , jaką specjalność mają nauczyciele
      na tym forum ?
      • Gość: Triss Merigold Re: wbrew powyższych opini IP: *.acn.waw.pl 06.11.03, 12:31
        Poprawnie "wbrew powyższym opiniom" (wbrew - komu? czemu? np. przeciwnościom
        losu, postępującej paranoi). Twoim zdaniem uczeń z dysleksją nie
        jest "zacofany" (chyba raczej "upośledzony") umysłowo. W takim razie czym jest
        wrodzona niezdolność przyswojenia umiejętności poprawnego pisania/ czytania/
        liczenia (modna robi się dyskalkulia) jeśli nie upośledzeniem?
        Jest jakaś norma umiejętności i rozwoju przewidziana dla osób na konkretnym
        poziomie nauki i dzieci, które jej nie spełniają są (z różnych przyczyn)
        upośledzone w stosunku do rówieśników.
        Nauczycielką nie jestem (hi, hi na szczęście) tylko nauczycielem akademickim -
        są pewne różnice (uczelnie są autonomiczne). Czy wyobrażasz sobie
        uprzywilejowane traktowanie takiego studenta na studiach? Po pierwsze - studia
        nie są obowiązkowe i nie ma obowiązku ich kontynuowania jeśli ktoś nie spełnia
        wymogów; po drugie - są zawody w których pełna sprawność w w/w zakresie jest
        konieczna: lekarz, farmaceuta, tłumacz, osoba mająca do czynienia z pieniędzmi
        (dyskalkulik w banku czy przy kasie - wolę nie ryzykować).
        • unsatisfied6 Re: wbrew powyższych opini 07.11.03, 00:37
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > Poprawnie "wbrew powyższym opiniom" (wbrew - komu? czemu? np. przeciwnościom
          > losu, postępującej paranoi).
          nie odróżniasz paranoi od zwyczajnej troski o ucznia .

          wbrew jakim opiniom? między innymi wbrew twojej opinii .



          Twoim zdaniem uczeń z dysleksją nie
          > jest "zacofany" (chyba raczej "upośledzony") umysłowo. W takim razie czym
          jest
          > wrodzona niezdolność przyswojenia umiejętności poprawnego pisania/ czytania/
          > liczenia (modna robi się dyskalkulia) jeśli nie upośledzeniem?
          > Jest jakaś norma umiejętności i rozwoju przewidziana dla osób na konkretnym
          > poziomie nauki i dzieci, które jej nie spełniają są (z różnych przyczyn)
          > upośledzone w stosunku do rówieśników.
          > Nauczycielką nie jestem (hi, hi na szczęście) tylko nauczycielem akademickim -
          mówiłaś to wiele razy i nie wątpię , że jesteś NAUCZYCIELEM AKADEMICKIM- ktoś
          wątpi ?

          Wojtek był u psychologa , ty nim ( mam nadzieję ) nie jesteś .

          > są pewne różnice (uczelnie są autonomiczne). Czy wyobrażasz sobie
          > uprzywilejowane traktowanie takiego studenta na studiach? Po pierwsze -
          studia
          > nie są obowiązkowe i nie ma obowiązku ich kontynuowania jeśli ktoś nie
          spełnia
          > wymogów; po drugie - są zawody w których pełna sprawność w w/w zakresie jest
          > konieczna: lekarz, farmaceuta, tłumacz, osoba mająca do czynienia z
          pieniędzmi
          > (dyskalkulik w banku czy przy kasie - wolę nie ryzykować).
          piszę o dziecku w szkole podstawowej , który łapie jedynki z angielskiego ,
          bo popełni 5 błędów ortograficznych - mówię , że chłopak potrzebuje bodźca
          pozytywnego ,by go zachęcić do pracy . Nie piszę o tym czy ma być czy nie ma
          być studentem i gdzie ma pracować , a jedynie proszę , by w mozliwie efektywny
          sposób kształcić jego predyspozycje .

          Nie rozumiem zatem twoich wystąpień w tym wątku , w których ciągle
          podkreślasz swoje bardzo wyższe wykształcenie humanistyczne .

          Czy ty masz jakieś uprzedzenia do dyslektyków ?
        • unsatisfied6 nieomylna Triss 07.11.03, 01:17
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > Poprawnie "wbrew powyższym opiniom" (wbrew - komu? czemu? np. przeciwnościom
          sprawdź swoje posty i je skorektuj NAUCZYCIELU AKADEMICKI .
          szukasz błędów ortograficznych w setkach moich postów ?

          Na pracy maturalnej nie zrobiłem żadnego błędu , w stanach
          na uczelni korzystałem z Worda , a jak oddawałem tekst ręcznie
          pisany , to nauczyciel nie oceniał za ewentualne błedy ale
          za treść - nie myśli , że to była mierna szkoła .
    • unsatisfied6 najwiękży 07.11.03, 07:50
      w kontekście ekonomicznego argumentu zagęszczania szkół i dołowania uczniów ,
      w tym dylektyków , warto się zastanowić czemu słuzy szkoła z perspektywy
      gospodarki .

      szkoła zajmuje sie największym potencjałem gospodarki -człowiekiem .
      nie można mówić , że coś jest dobre lub złe bez porównania .

      człowiek tworzy gospodarkę i ma taki sam potencjał czy się rodzi w stanach , w
      Niemczech lub w Polsce . Potencjały tych ludzi na rzecz gospodarki są
      jednak różne . Niebagatelnym czynnikiem nieekonomicznego kształcenia
      jest zatłoczona szkoła jak i program , który w przypadku dyslektyka
      nie służy niczemu innemu jak dołowaniem dziecka .

      najwiękży -test na wrażliwość humanisty .
    • unsatisfied6 podstawowe prawo ekonomii szkolnej 07.11.03, 09:02
      Im większe wymagania nauczyciela , tym wyższa cena korków i
      wyższy popyt na jego usługi .

      uczeń pierwszej klasy gimnazjum ( tj 7 klasa ) siedzi do 1-szej w nocy
      by przygotować sie do zajęć na następny dzień .
      • unsatisfied6 Triss , ile u Ciebie kosztują 07.11.03, 09:12
        Triss , ile u Ciebie kosztują korki i ilu twoich studentów korzysta z twoich
        usług ?
        • Gość: Triss Merigold Re: Triss , ile u Ciebie kosztują IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 11:09
          Nie prowadzę korepetycji. Zdarzało mi się przygotowywać do matury i do
          egzaminów wstępnych ale nie na mój kierunek, wtedy korki za 50 zł za godzinę.
          Nie jestem nigdy w komisji rekrutacyjnej na studia dzienne, za dużo roboty, za
          mało kasy. Siedzę sobie w komisji na wieczorowe i wszyscy chętni zostają
          przyjęci, rozmowy kwalifikacyjne są fikcją (co wyjątkowo mi się nie podoba ale
          nie mam nic do powiedzenia) bo trzeba wypelnić limit. Efekt jest taki, że
          różnice w poziomie studentów na dziennych i na wieczorowych są ogromne.
          • unsatisfied6 Re: Triss , ile u Ciebie kosztują 07.11.03, 12:54
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Nie prowadzę korepetycji. Zdarzało mi się przygotowywać do matury i do
            > egzaminów wstępnych ale nie na mój kierunek, wtedy korki za 50 zł za godzinę.
            > Nie jestem nigdy w komisji rekrutacyjnej na studia dzienne, za dużo roboty,
            za
            > mało kasy. Siedzę sobie w komisji na wieczorowe i wszyscy chętni zostają
            > przyjęci, rozmowy kwalifikacyjne są fikcją (co wyjątkowo mi się nie podoba
            ale
            > nie mam nic do powiedzenia) bo trzeba wypelnić limit. Efekt jest taki, że
            > różnice w poziomie studentów na dziennych i na wieczorowych są ogromne.
            • unsatisfied6 Re: Triss , ile u Ciebie kosztują 07.11.03, 13:03
              unsatisfied6 napisał:

              > Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):
              >
              > > Nie prowadzę korepetycji. Zdarzało mi się przygotowywać do matury i do
              > > egzaminów wstępnych ale nie na mój kierunek, wtedy korki za 50 zł za godzi
              > nę.
              > > Nie jestem nigdy w komisji rekrutacyjnej na studia dzienne, za dużo roboty
              > ,
              > za
              > > mało kasy. Siedzę sobie w komisji na wieczorowe i wszyscy chętni zostają
              > > przyjęci, rozmowy kwalifikacyjne są fikcją (co wyjątkowo mi się nie podoba
              >
              > ale
              > > nie mam nic do powiedzenia) bo trzeba wypelnić limit. Efekt jest taki, że
              > > różnice w poziomie studentów na dziennych i na wieczorowych są ogromne.
              >
              >
              nigdy bym Cię nie podejrzewał o to , że wykorzystujesz swoje stanowisko
              po to , by dorobic na korkach .jesteś niezwykle wszechstronna skoro ktoś ci
              jest skłonny zapłacić 50zł za korepetycje nie z twojej branży skoro
              może znaleźć w Warszawie tańszego korepetytora w brażny .

              tak ogólnie , co myslisz o pladze korepetycji i czy widzisz jakiś
              związek między programem szkoły , praktyką nauczania w szkołach
              i krepetycjami ?

              warto posłuchać eksperta , nauczyciela akademickiego , który
              na tym się zna , bo widać , że zna się na wszystkim - włącznie
              z gramatyką i ortografią jak i z systemami nauczania w różnych
              krajach .
              • Gość: Triss Merigold Re: Triss , ile u Ciebie kosztują IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 13:24
                Nie ma potrzeby żebyś cytując powtarzał całe posty. Dawałam korepetycje ze
                swojej działki wyobraź sobie, te same przedmioty zdaje się na wiele kierunków.
                Są tańsi na rynku, bardzo dobrze, nikogo nie zmuszam, po prostu mam jakieś
                oczekiwania finansowe i nie widzę powodu żeby je zmieniać.
                Co do plagi korepetycji, mam wrażenie, że to rodzice wpadli w jakieś obłędne
                koło i fundują korki nawet tym dzieciom, które ich nie potrzebują. Po co
                korepetycje czwórkowemu uczniowi? Po to żeby miał piątkę? Absurd. Kiedy
                chodziłam do szkoły korepetycje brali wyjątkowo słabi uczniowie (i to tylko z
                przedmiotu z którego byli zagrożeni) i uczniowie chcący dostać się na kierunek
                studiów gdzie wymagano pozaszkolnej wiedzy np. na architekturę (korki z
                rysunku).
                Odrębny problem to wymuszanie korepetycji przez nauczycieli z tej samej szkoły
                chcących dorobić i podsyłanie sobie uczniów. To patologia ale myślę, że
                rzadziej występująca niż podają to w tonie sensacyjnym media.
                Aha jeszcze drobiazg - złośliwość naprawdę mnie nie rusza i nie robi wrażenia.
                • unsatisfied6 Re: Triss , ile u Ciebie kosztują 07.11.03, 13:38
                  Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                  > Nie ma potrzeby żebyś cytując powtarzał całe posty. Dawałam korepetycje ze
                  > swojej działki wyobraź sobie, te same przedmioty zdaje się na wiele
                  kierunków.
                  > Są tańsi na rynku, bardzo dobrze, nikogo nie zmuszam, po prostu mam jakieś
                  > oczekiwania finansowe i nie widzę powodu żeby je zmieniać.
                  jakie ty masz szczęście , że znalazłaś frajera , który płaci
                  wiecej a za lepszej jakości korki może zaplacic mniej .

                  > Co do plagi korepetycji, mam wrażenie, że to rodzice wpadli w jakieś obłędne
                  > koło i fundują korki nawet tym dzieciom, które ich nie potrzebują. Po co
                  > korepetycje czwórkowemu uczniowi? Po to żeby miał piątkę? Absurd.
                  tak , wszyskiemu winni rodzice . w Polsce mają dużo kasy i bulą
                  bo lubią , a w Niemczech są inni rodzice i nie bulą bo nie
                  lubią .

                  Kiedy
                  > chodziłam do szkoły korepetycje brali wyjątkowo słabi uczniowie (i to tylko z
                  > przedmiotu z którego byli zagrożeni) i uczniowie chcący dostać się na
                  kierunek
                  > studiów gdzie wymagano pozaszkolnej wiedzy np. na architekturę (korki z
                  > rysunku).
                  Kompletnie nie na temat - keep your point - natomiast gr i or ok.

                  > Odrębny problem to wymuszanie korepetycji przez nauczycieli z tej samej
                  szkoły
                  > chcących dorobić i podsyłanie sobie uczniów. To patologia ale myślę, że
                  > rzadziej występująca niż podają to w tonie sensacyjnym media.
                  > Aha jeszcze drobiazg - złośliwość naprawdę mnie nie rusza i nie robi wrażenia.
                  nie jestem redaktorem i jestem zdania , że wystepują częściej
                  niż piszesz . sam fakt , że wystepują w takiej ilości świadczy o
                  patologii - ty mówisz , że to rodzice są winni , ja że mówię szkoła .

                  w twoim interesie jest natomiast tak twierdzić, niezależnie od
                  niedorzeczności tego co mówisz , bo zawsze mogą kapnąć korki za 50zł/h .
                  • Gość: Triss Merigold Re: Triss , ile u Ciebie kosztują IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 16:37
                    Dobrze więc skoro twierdzisz, że winna jest szkoła to odpowiedz dlaczego przed
                    89' korepetycje nie były taką plagą? Programy były dużo bardziej przeładowane
                    niż obecnie, podręczniki mniej ciekawe, nauczyciele w o wiele bardziej sztywny
                    sposób trzymali się wytycznych z MEN-u.
                    Mam kilka teorii: - więcej chętnych do dobrych gimnazjów i liceów więc uczniom
                    bardziej zależy na ocenach; szkoła "odpuściła sobie" część zadań związanych z
                    dydaktyką i zajmuje się pierdołami typu zielone szkoły, burze mózgów i trening
                    do testów; szkołom zależy na miejscach w rankingach - presja na uczniów;
                    rodzice nakręcają wyścig szczurów, często niepotrzebnie.
                    Jak widzisz nie nakładam winy tylko na rodziców. Uważam, że plaga korków to
                    patologia.
                    Ty powołujesz się na własne doświadczenia więc pozwól również innym.
                    • unsatisfied6 Re: Triss , ile u Ciebie kosztują 07.11.03, 16:55
                      Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                      > Dobrze więc skoro twierdzisz, że winna jest szkoła to odpowiedz dlaczego
                      przed
                      > 89' korepetycje nie były taką plagą? Programy były dużo bardziej przeładowane
                      > niż obecnie, podręczniki mniej ciekawe, nauczyciele w o wiele bardziej
                      sztywny
                      > sposób trzymali się wytycznych z MEN-u.
                      > Mam kilka teorii: - więcej chętnych do dobrych gimnazjów i liceów więc
                      uczniom
                      > bardziej zależy na ocenach; szkoła "odpuściła sobie" część zadań związanych z
                      > dydaktyką i zajmuje się pierdołami typu zielone szkoły, burze mózgów i
                      trening
                      > do testów; szkołom zależy na miejscach w rankingach - presja na uczniów;
                      > rodzice nakręcają wyścig szczurów, często niepotrzebnie.
                      > Jak widzisz nie nakładam winy tylko na rodziców. Uważam, że plaga korków to
                      > patologia.
                      > Ty powołujesz się na własne doświadczenia więc pozwól również innym.
                      przed 89 rokiem nie było podziału na szkołę pdst , gimnazjum i liceum .
                      zubożenie nauczycieli robi swoje i warunki ubożejącego z dnia na dzień
                      społeczeństwa , które powodują coraz mniejszą wrażliwość na sprawy
                      dnia codziennego .

                      informacja w dzisiejszych czasach musi być trącić skandalem , czymś
                      ekstra jak np. pedofilia nauczyciela poznańskiej szkoły . nikogo nie
                      interesuje zwyczajne życie z małymi niedociągnięciami , które
                      w sumie rosną do rangi poważnego problemu .

                      to jak ze sprzątaniem mieszkania . nie odkurzone i nie wywietrzone zaczyna
                      śmierdzieć a kurz zaczyna gromadzić się w wszędzie widoczny brud .
                      • Gość: Triss Merigold Re: Triss , ile u Ciebie kosztują IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 17:45
                        Gimnazjów nie było ale podział na szkoły podstawowe i ponadpodstawowe (lice,
                        licea zawodowe, technika i szkoły zawodowe) istniał i były egzaminy więc o czym
                        Ty mówisz? Nauczyciele przed 89' mieli zdecydowanie mniejsze możliwości
                        dorabiania niż teraz (teraz mogą chociażby: publikować, prowadzić kursy,
                        wchodzić w układy z wydawcami podręczników - nieetyczne). Skoro społeczeństwo
                        ubożeje (co nie jest prawdą, widać po poziomie konsumpcji i nabywania dóbr
                        trwałych) to skąd rodzice mają pieniądze na masowe korepetycje?
                        Ostatecznie decyzja czy posłać dziecko na korki zależy od rodzica, prawda.
                        Gdyby rodzice masowo sprzeciwiali się takim praktykom, interweniowali w
                        kuratoriach, w dyrekcjach to chybaby tę plagę jakoś ukrócono.
                        • unsatisfied6 Re: Triss , ile u Ciebie kosztują 07.11.03, 18:25
                          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                          > Gimnazjów nie było ale podział na szkoły podstawowe i ponadpodstawowe (lice,
                          > licea zawodowe, technika i szkoły zawodowe) istniał i były egzaminy więc o
                          czym
                          >
                          > Ty mówisz?
                          Przepraszam , przeliteruję - gimnazjum to dodatkowy szczebel selekcji ,
                          model już sprawdzony jako nieskuteczny - wymusza przedwczesną rywalizację ,
                          eliminuje sprawdzony przez 6 pierwszych lat edukacji potencjał ,
                          a często się zdarza , że zdolny uczeń może w tym wieku nie wykazywać
                          jeszcze żadnych zainteresowań .

                          Nauczyciele przed 89' mieli zdecydowanie mniejsze możliwości
                          > dorabiania niż teraz (teraz mogą chociażby: publikować, prowadzić kursy,
                          > wchodzić w układy z wydawcami podręczników - nieetyczne). Skoro społeczeństwo
                          > ubożeje (co nie jest prawdą, widać po poziomie konsumpcji i nabywania dóbr
                          > trwałych) to skąd rodzice mają pieniądze na masowe korepetycje?
                          naprawdę , nie wiem co tu napisać . przeczysz prawdom oczywistym i
                          zadajesz pytania nieadekwatne do tematu .

                          > Ostatecznie decyzja czy posłać dziecko na korki zależy od rodzica, prawda.
                          > Gdyby rodzice masowo sprzeciwiali się takim praktykom, interweniowali w
                          > kuratoriach, w dyrekcjach to chybaby tę plagę jakoś ukrócono.
                          mówisz o indywidualnym rodzicu , czy jakieś partii rodziców , która ma moc
                          oddziaływania na kuratorium ?
                          • Gość: Triss Merigold Re: Triss , ile u Ciebie kosztują IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 18:56
                            Też uważam, że gimnazjum jest zbędym szczeblem edukacji i przedwcześnie
                            selekcjonuje dzieci.
                            Jeśli masowe korepetycje z jednego przedmiotu w szkole (wymagane przez
                            konkretnego nauczyciela) są widocznym problemem to chyba do rodziców należy
                            inicjatywa w tej sprawie. Miałam na myśli grupę rodziców, która się zmobilizuje
                            i dla dobra dzieci spróbuje przebrnąć przez różne biurokratyczne bariery. Jeden
                            rodzic chyba niczego nie zdziała.
                            Co do ubożenia społeczeństwa - zajrzyj sobie do danych na temat spożycia i
                            nabywania różnych dóbr do informacji publikowanych przez GUS.
                            • unsatisfied6 Re: Triss , ile u Ciebie kosztują 07.11.03, 21:46
                              Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                              > Też uważam, że gimnazjum jest zbędym szczeblem edukacji i przedwcześnie
                              > selekcjonuje dzieci.
                              > Jeśli masowe korepetycje z jednego przedmiotu w szkole (wymagane przez
                              > konkretnego nauczyciela) są widocznym problemem to chyba do rodziców należy
                              > inicjatywa w tej sprawie. Miałam na myśli grupę rodziców, która się
                              zmobilizuje
                              >
                              > i dla dobra dzieci spróbuje przebrnąć przez różne biurokratyczne bariery.
                              Jeden
                              >
                              > rodzic chyba niczego nie zdziała.

                              nawet kilku rodziców interweniujących w podobnych sprawach naraża
                              swoje dzieci na przykre konsekwencje ze strony szkoły .

                              sam tego doświadczyłem . reakcja szkoły była wręcz nieprawdopodobna .
                              w przypadku młodszej córki , gdy chodziła do szkoły w Warszawie ,
                              miałem gratulacje od wszystkich nauczycieli i dyrekcji .
                              mówiono "przyszłość polskiej pianistyki" . tu , w innej szkole zadano
                              ośmioltakowi tempo , którego nie wykonał piatkowy 12 latek .

                              myślisz więc , że rodzice mogą się zmobilizować i będą ryzykować ?

                              musiałem zrezygnować z dalszej edukacji artystycznej swoich dzieci .

                              > Co do ubożenia społeczeństwa - zajrzyj sobie do danych na temat spożycia i
                              > nabywania różnych dóbr do informacji publikowanych przez GUS.

                              zaglądam czasami na stronę GUS .

                              też proponuję , byś zwróciła uwagę na ilość ludzi zdolnych do pracy
                              w wieku produkcyjnym i ilość zatrudnionych . uzyskasz przeraźliwie
                              wysoki wskaźnik faktycznego bezrobocia .w porównaniu z krajami
                              północy jest przerażające .

                              zwróć uwagę na spadek płac realnych . Ludzie zarabiają mniej.

                              ponadto utrzymanie jest z wraz z rozwojem techonologii droższe .
                              ponad 10 lat temu komputer był w niewielu godpodarstwach
                              domowych . Dziś komputer staje sie niezbędny .

                              10 lat temu można było zainwestować w interes kilka tys. złotych
                              i otworzyć sklep . Dzisiaj trzeba go odpowiednio umeblować
                              i wyposażyć .

                              nie jestem w stanie znaleźć wszystkich danych na stronie , by
                              stwierdzić jakie jest faktyczna "zamozność" lub "bieda" naszego
                              społeczeństwa .

                              sam przyrost PKB nie uwzględniający czyynników wzrostu-
                              może to byc spowodowane np. pożyczką , nie jest odpowiednim miernikiem .
                              • janusz.ka1 Re: Triss , ile u Ciebie kosztują 08.11.03, 18:25
                                unsatisfied6 napisał:

                                > Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):
                                >
                                > > Co do ubożenia społeczeństwa - zajrzyj sobie do danych na temat spożycia i
                                >
                                > > nabywania różnych dóbr do informacji publikowanych przez GUS.

                                Ktoś ma coś z głową ?
    • janusz.ka1 zmowa 10.11.03, 11:50
      podam przykład:

      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.htmlwid=1658196&ticket=1195843471157379CNXk2B%
      2B5RO7z72BVjw5vyMm2F2FBaxckxUQIplLFZLl0Z23IRMV9cUAEF3JPw3XxIW4T2Box2Bm6ZvaseM2Ff
      AyB1b3qJgfXnc1jn6KuD7znoE8aTQSbybwmsD%2FhklXTT5dL94

      Te wersje nie potwierdzali pracownicy placówki i kontrole urzędu wojewódzkiego.

      Zdaniem prokuratora , materiał dowodowy ( w tym opinie biegłego psychologa
      oraz specjalistów z Zakładu Medycyny Sądowje PAM ) wskazuje na to ,
      że dopuściła się zarzucanego czynu .

      I kto powinien poniść konsekwecje , tylko dyrektorka znęcająca się nad
      dziećmi , czy również pracownicy tej placówki , pozwalający na te praktyki,
      jak i pracownicy urzędu wojewódzkiego , którym płaciło się za kontrole ,
      a te nie wykazały żadnych patologii ?






      • unsatisfied6 rutynowa procedura 11.11.03, 17:18
        janusz.ka1 napisał:

        > podam przykład:
        >
        > wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.htmlwid=1658196&ticket=1195843471157379CNXk2B%
        >
        2B5RO7z72BVjw5vyMm2F2FBaxckxUQIplLFZLl0Z23IRMV9cUAEF3JPw3XxIW4T2Box2Bm6ZvaseM2F
        > f
        > AyB1b3qJgfXnc1jn6KuD7znoE8aTQSbybwmsD%2FhklXTT5dL94
        >
        > Te wersje nie potwierdzali pracownicy placówki i kontrole urzędu
        wojewódzkiego.
        >
        > Zdaniem prokuratora , materiał dowodowy ( w tym opinie biegłego psychologa
        > oraz specjalistów z Zakładu Medycyny Sądowje PAM ) wskazuje na to ,
        > że dopuściła się zarzucanego czynu .
        >
        > I kto powinien poniść konsekwecje , tylko dyrektorka znęcająca się nad
        > dziećmi , czy również pracownicy tej placówki , pozwalający na te praktyki,
        > jak i pracownicy urzędu wojewódzkiego , którym płaciło się za kontrole ,
        > a te nie wykazały żadnych patologii ?
        >
        >
        Nie jestem w stanie odczytać oryginalnej wiadomości .

        Co do reszty , wydaje mi się , że jest to przykład rutynowej procedury
        tuszowania patologii w swoim środowisku - typowe w naszym życiu załatwianie
        spraw .

        Winą w tym przypadku nie obarczyłbym tylko osobę maltretującą dzieci ,
        lecz wszystkich , którzy nie potwierdzili tego faktu a kłamali o
        nienagannej pracy dyrekcji ( chora , źle pojęta solidarność ) .
    • unsatisfied6 27% 17.11.03, 22:05
      tak się zastanawiam , dalczego w mojej klasie nie było dyslektyków .
      może wynikało to stąd , że naszą nauczycielką w 1,2 i 3 klasie była pani
      wykształcowna jeszcze przed wojną . wszyscy uczniowie ją kochali .

      dyktanda to były bajki . sam korzystam z jej metod .
      korzystałem z jej prostych metod , jak uczyłem się
      angielskiego i się nauczyłem , choć nauczycileka od
      niemca twierdziła , że nigdy się nie nauczę obcego
      języka ( no i faktycznie nikt nie nauczył się niemca ) .
      • pawelkleczek Re: 27% 19.11.03, 14:03
        unsatisfied6 napisał:

        > tak się zastanawiam , dalczego w mojej klasie nie było dyslektyków .
        > może wynikało to stąd , że naszą nauczycielką w 1,2 i 3 klasie była pani
        > wykształcowna jeszcze przed wojną . wszyscy uczniowie ją kochali .
        >
        > dyktanda to były bajki . sam korzystam z jej metod .
        > korzystałem z jej prostych metod , jak uczyłem się
        > angielskiego i się nauczyłem , choć nauczycileka od
        > niemca twierdziła , że nigdy się nie nauczę obcego
        > języka ( no i faktycznie nikt nie nauczył się niemca ) .
        >
        >
        Podejście nauczyciela do nauczania swojego przedmiotu jest podstawową sprawą.
        Dochodzi jeszcze jedna, czy umie zaciekawić. Nie ma nic gorszego niż nauczyciel
        olewający uczniów i nie umiejący uczyć, zdarzają się tacy. Zaobserwowałem jedną
        sytuację: nauczyciel który uczy mnie już 4 rok pewnego przedmiotu wykłada w
        sposób nie ciekawy, dużo osób przysypia. Myślałem ze nie umiem się skupić przez
        to, że nie ciekawi mnie ten przedmiot. Jednak na zastepstwie z innym
        nauczycielem wszyscy siedzieli jak w transie, i tylko czekali na to by właczyc
        sie do rozmowy. Wszyscy byli zaciekawieni, skupieni. Dobry nauczyciel potrafi w
        jednej chwili nawrócić ucznia... ale zauważę jeszcze że spotkałem się z takim
        czymś tylko na jednej lekcji, a nauczycieli w mojej szkole jest kolo 70...
        • unsatisfied6 Re: 27% 22.11.03, 13:55
          pawelkleczek napisał:

          > unsatisfied6 napisał:
          >
          > > tak się zastanawiam , dalczego w mojej klasie nie było dyslektyków .
          > > może wynikało to stąd , że naszą nauczycielką w 1,2 i 3 klasie była pani
          > > wykształcowna jeszcze przed wojną . wszyscy uczniowie ją kochali .
          > >
          > > dyktanda to były bajki . sam korzystam z jej metod .
          > > korzystałem z jej prostych metod , jak uczyłem się
          > > angielskiego i się nauczyłem , choć nauczycileka od
          > > niemca twierdziła , że nigdy się nie nauczę obcego
          > > języka ( no i faktycznie nikt nie nauczył się niemca ) .
          > >
          > >
          > Podejście nauczyciela do nauczania swojego przedmiotu jest podstawową sprawą.
          > Dochodzi jeszcze jedna, czy umie zaciekawić. Nie ma nic gorszego niż
          nauczyciel
          >
          > olewający uczniów i nie umiejący uczyć, zdarzają się tacy. Zaobserwowałem
          jedną
          >
          > sytuację: nauczyciel który uczy mnie już 4 rok pewnego przedmiotu wykłada w
          > sposób nie ciekawy, dużo osób przysypia. Myślałem ze nie umiem się skupić
          przez
          >
          > to, że nie ciekawi mnie ten przedmiot. Jednak na zastepstwie z innym
          > nauczycielem wszyscy siedzieli jak w transie, i tylko czekali na to by
          właczyc
          > sie do rozmowy. Wszyscy byli zaciekawieni, skupieni. Dobry nauczyciel potrafi
          w
          >
          > jednej chwili nawrócić ucznia... ale zauważę jeszcze że spotkałem się z takim
          > czymś tylko na jednej lekcji, a nauczycieli w mojej szkole jest kolo 70...
          a spotakłes się z terminem selekcja negatywna ?

          ja nie spotkałem nauczyciela w stanach , który przynudzał .

          efekt nauczania nie zależy jednakże od samego
          nauczyciela . jest on sciśle podporządkowany wymogom
          programowym . w wiekszosci przypdaków jego nauczanie ,
          to stosowanie odgórnych wzorców ( z wyjątkiem nielicznych
          klas autorskich również ściśle monitorowanych przez
          instytucje nadrzędne ) .

          każdy nauczyciel w stanach , którego znałem miał swój
          "program autorski" i swoje metody . zaczyna będąc
          na studiach , dykutuje z innymi o ich doświadczeniach .

          nasz system jest spuścizną PRL . góra stosuje zamordyzm
          nauczyciela , a nauczyciel zamordyzm ucznia . program
          nierealny ( już przy ułamkach tworzy się wielka przepaść
          miedzy małą grupką uczniów a resztą ) i zmuszjacy do
          rżnięcia - umiejętność niezwykle ważna dla ucznia chcącego
          przystoswać się do życia dorosłego w takim kraju ,
          jeżli ma odnieść sukces .
    • unsatisfied6 Wielkim Pedagogom 18.11.03, 11:53
      w ich pracy przeszkadza uczeń . gdyby nie ten uczeń ,
      to mogliby naprawdę się realizować .
    • Gość: Bolek i Lolek Re: horror dyslektyka IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.11.03, 09:20
      Wojtkó!
      Doskonale rozumiemy Twoją sytułację, gdyrz jesteśmy f podobnej sytułacji.
      Nałóczyciele nas nie rozómiejom ale my siem nie zrarzamy i dalej pały zbieramy!
      • unsatisfied6 Re: horror dyslektyka 24.11.03, 21:16
        Gość portalu: Bolek i Lolek napisał(a):

        > Wojtkó!
        > Doskonale rozumiemy Twoją sytułację, gdyrz jesteśmy f podobnej sytułacji.
        > Nałóczyciele nas nie rozómiejom ale my siem nie zrarzamy i dalej pały
        zbieramy!

        jeżeli już w tym wieku szkoła szkoła tak zadziałała to co będzie później
        z Wami . przeuczyliście się nieco i szare komórki nadwyrężyliście .

        odpocznijcie trochę i zamiast setek reguł dziennie przemyślcie
        jedną - spokojnie i bez oceny . weźcie długi , kilkugodzinny spokojny
        spacer i w trakcie spaceru pomyślcie co znaczy kochać bliźniego swego .

        jeśli wasza wiedza zdobyta w szkole nie będzie służyć drugiemu człowiekowi ,
        to czemu będzie służyć ?
    • Gość: Alicja i Ewelina Re: horror dyslektyka IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.11.03, 09:22
      Naszym zdaniem nauczyciele Wojtka powinni się zastanowić czy są w stanie nadal
      wykonywać ten zawód skoro nie wykryli u niego dysleksji.
      • unsatisfied6 Re: horror dyslektyka 24.11.03, 21:18
        Gość portalu: Alicja i Ewelina napisał(a):

        > Naszym zdaniem nauczyciele Wojtka powinni się zastanowić czy są w stanie
        nadal
        > wykonywać ten zawód skoro nie wykryli u niego dysleksji.

        obawiam się , że ich wcale to nie interesuje .

        na szczęście są szkoły , w którym nauczyciele są bardziej
        wyrozumiali .
    • Gość: Gośki Re: horror dyslektyka IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.11.03, 09:23
      nie martw się Wojtkó.rozumiemy cię w zupelnosci jak widzirz mamy ten sam
      problem.nie dołuj sie napewno ktoś ci pomorze!
      • unsatisfied6 Re: horror dyslektyka 24.11.03, 21:22
        Gość portalu: Gośki napisał(a):

        > nie martw się Wojtkó.rozumiemy cię w zupelnosci jak widzirz mamy ten sam
        > problem.nie dołuj sie napewno ktoś ci pomorze!
        w imieniu Wojtka dziękuję .
        www.srichinmoy.org/html/sri_chinmoy/concerts.html
        • triss_merigold6 Re: horror dyslektyka 24.11.03, 23:10
          Mam pytanie. Czy Ty naprawdę nie wyczuwasz ironii ani żartu? Przecież te posty
          wyżej były ewidentnie złośliwe, a Ty cały czas jesteś seriożny. Pytam bo mi
          Ciebie trochę żal, widzę Cię jako olewanego przez wszystkich Don Kichota, co
          nie znaczy, że się z Tobą w kwestiach szkolnych zgadzam.
          • unsatisfied6 w jedności siła 25.11.03, 09:09
            triss_merigold6 napisała:

            > Mam pytanie. Czy Ty naprawdę nie wyczuwasz ironii ani żartu? Przecież te
            posty
            > wyżej były ewidentnie złośliwe, a Ty cały czas jesteś seriożny. Pytam bo mi
            > Ciebie trochę żal, widzę Cię jako olewanego przez wszystkich Don Kichota, co
            > nie znaczy, że się z Tobą w kwestiach szkolnych zgadzam.

            czy uważasz , że jestem kretynem ?

            te i inne złośliwe posty świadczą o znieczulicy i głupocie .
            brak tym ludziom wiary w siebie i poczucia solidarności z
            innymi . brak im wizji na naszą wspólną przyszłość .

            posty tych młodych ludzi pokazują tylko następny negatywny
            efekt naszej edukacji . ci ludzie nie potrafią samodzielnie
            myśleć . powielają wzorce wyniesione ze szkół .

            czytają i nie rozumią , otwierają usta i milczą , patrzą i nic
            nie widzą ,budują dom i niszczą fundament na którym swój dom chcą postawić .

            dla nich wiedza to kilogramy przeczytanych książek i niezliczone
            masy wkutych reguł , pomoc drugiemu utożsamiają z przekazaniem
            ściąg , a madrość mierzą swoję średnią w dzienniku - jak można
            oczekiwac od nich konstruktywnej dyskusji ?

            oni nie znają podstawowych wartości . powiedz im
            -uczciwą pracą ludzie się bogacą - wyśmieją cię .
            -nie czyń drugiemu co tobie nie miłe - nazwą cię mamutem .
            -kochaj bliźniego swego jak siebie samego- słyszeli i zapamiętali ,
            lecz nie mają zielonego pojęcia o co biega .

            te i inne pdst wartości opatre na powszechnie znanych przysłowiach
            znajdziesz u wielu uczniów szkół tak krytykowanej przez forumowiczów szkoły
            amerykańskiej . co powien czas słyszysz w środowisku Amerykanów "no pain no
            gain" , "TGIM" , "in unity there's strenght" i masę innych powiedzeń
            świadczących o ich zdrowej hierachii wartości . wiedzą , co to jest praca
            zespołowa ( nie trzeba tam być mozna czasami zobaczyć na filmach
            o życiu uniwersyteckim ) - u nas każdy sobie rzepkę skrobie ,
            a jak usłyszy , że w jedności siła to im się to skojarzy to z przynależnoscią
            partyjną .
            • unsatisfied6 PS 25.11.03, 09:27
              posty tych młodych ludzi , to posty znajomych klineta , który
              poprosił mnie o kod dostępu do programu do ksztalcenia słuchu .
              Program jest do dyspozycji szkół , a on nie jest uczniem .

              Poprosiłem go zatem o to by wpisał dowolną uwagę do tego
              postu . nawet nie sprawdzałem czy wpisał , czy nie
              i wysłałem mu kod .

              on ma lecz czy inni nie uczęszczający do szkół muzycznych będą mogli
              skorzystać z tego programu ?

              i oczym te posty świadczą ,o mojej naiwności , czy źle pojętej solidarności
              z innymi uczniami ( dyslektykami włącznie ) .
    • unsatisfied6 ranking 01.12.03, 08:52
      gość Maria napisała:
      > Najnowsze światowe statystyki gospodarcze lokują III RP na 56 miejscu, wśród
      > narodów tzw. III świata.
    • unsatisfied6 w szerszym kontekście 03.12.03, 11:57
      jeden z forumowiczów podpisujący się "lekarz" twierdzi , że
      jest około 10% dyslektyków .

      skoro 10% jest dziećmi dyslektycznymi , uważam że problem należy
      rozpatrywać w szerszym kontekście . w kontekście efektywnosci
      nauczania i metod nauczania dla wszyskich - to znaczy dla
      każdego ucznia , a nie dla pewnego przyjętego wzorca .
      wszyscy jesteśmy inni i mamy takie lub inne predyspozycje .

      nie można marnować potencjału w ludziach , a należy go odpowiadznio
      kształcić , byśmy nie byli w tyle za innymi krajami i gospodarczo
      i intelektualnie .

      zauważyłem u dzieci NIEDYSLEKTYCZNYCH stłumiony entuzjazm
      do pisania z powodu przypuszczam surowych ocen z ortografii . starają
      się pisać poprawnie na niekorzyść treści i objętości .

      zawsze podaję przykład ze stanów , bo stamtąd moje doświadczenia .
      tam nauczyciel nie obniża oceny za błędy ortograficzne ,
      a jedynie je podkreśla . błedy ort. nie eliminują walorów
      pracy a liczy się przede wszystkim treść .

      wracając do przykładu Wojtka . moje spotrzeżenia są takie .
      pamięta co nauczył się z angielskiego w przedszkolu .
      teraz jest w 6 klasie - przez lata szkolne on się
      kompleteni niczego nie nauczył , a nabawił mocnych
      kompleksów zniechęcających go do pracy . ma dobrą
      pamięć słuchową i można go nauczyć świtenie mówić
      po angielsku - nie powiem , że niemożliwym jest
      redukcja błędów w jego przypadku . ale czy powinien
      być tak surowo przez nauczyciela oceniany ,
      jeden błąd literowy -1 punkt na powiedzmy
      12 punktów mozliwych do zdobycia ?

      czy trener uczący pływać dzieci , rzuca je na
      głeboką wodę i każe im płynąc 1000 metrów ?
      a każde dziecko mozna nauczyć dobrze pływać ,
      choć nie każde zdobędzie medale olimpijskie .
    • unsatisfied6 pierwszy raz 17.12.03, 14:55
      nareszcie!!!

      Wojtka odpytano ustnie ( pierwszy raz ) dostał piątkę .

      zapamiętuje wyrazy błyskawicznie i robi coraz mniej błedów
      w spellingu .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka