Dodaj do ulubionych

Kuźnia talentów

30.11.03, 10:25
czy są wśród nas prawdziwe talenty ? genialne
dzieci , które nauczą się np. angielskiego
( nie za granicą a w naszym kraju ) w rok .

tacy , którym można wykładać elementy matematyki
wyższej w wieku ok. 10-12 lat ?

takie talenty są .

Sebastian lat 9 ( ok.10 lat temu ) ocena
z angielskiego w szkole - 2
po roku mówi biegle i z dobrym akcentem po angielsku
( oczywiście nie po kursach szkolnych )

Bartosz lat 11 - miał 5,6 w szkole z angielskiego
lecz po kilku latach tylko coś bąkał - fenomenalna
pamięć i nisamowicie szybkie rozumienie .

takich talentów jest mało - można liczyć w promilach .

ale kto te talenty wykształci ? szkoła?

nauczycielka do Bartosza - "jesteś za głupi by
uczęszczać na kółko " - wyparła się po kilku
dniach że to powiedziała .

Sebastian miał srednią ok. 4 .

te najwartościowsze walory naszej przyszłej
gospodarki są nieodpowiedznio kształcone .

inne dzieci:
Wojtek , dyslektyk - wali błąd za błędem ,
mija prawie rok
-nie jestem dyslektykiem ?- pyta z nadzieją

-nie , będziesz mówił biegle po angielsku i będziesz pisał
jak każdy inny - odpowiadam .
dyktando - 3 błędy w 10 długich zdaniach .przedtem co
najmniej jeden błąd w jednym wyrazie .

dzieciom potrzebny jest BODZIEC POZYTYWNY i wrażliwy na ich
problemy nauczyciel , taki co kocha swoją pracę .

nie można marnować największego potencjału naszej gospodarki :
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=6510623
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=6473738
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=6473955
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=9084072
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=9289550
Obserwuj wątek
    • Gość: tamar Re: Kuźnia talentów IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 11:20
      w gimnazjum, kiedy matoły poznawały f. liniową, ja znałam już świetnie
      kwadratową i wykładniczą, na lekcjach miałam problemy z lepszą oceną, bo
      prowadziłam brzydko zeszyt

      tak, to jest dziś w szkole najważnejsze

      napisałam olimpiadę z matematyki - byłam laureatką, toteż poprosiłam na koniec
      roku o 6, nauczycielka spojrzała na mnie i spytała się mnie "a jaka olimpaida?"

      po prostu bez komentarza
      • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 15:53
        tamar jaka olimpiada? olimpiada szkol srednich? moze konkurs?
    • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 16:00
      mialam ucznia, ktory byl laureatem Kangura, ale ja z bolem serca na koniec roku
      musialam postawic mu tylko trojke
      ilez ja rozmow z nim przeprowadzilam .... ze wierze w niego, ze ma
      predyspozycje, ale konkurs testowy nie zalatwia wszystkiego, ze musi sie
      nauczyc pisac (przedsatwiac swoje rozwiazania na pismie), zeby cos robil na
      lekcjach, zeby odrabial prace domowe, ze ..., zeby ...
      byl uczniem niezbyt akceptowanym przez klase (dosc dobra klasa) i sukcesy w
      konkursach mogly troche zmienic te sytuacje
      lubie swoja prace, lubie uczyc, lubie dzieci
      naprawde zalezalo mi na nim
      naprawde sie staralam
      efekt mizerny
      • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 16:01
        prosze mi nie mowic, ze talent ucznia i dobry nauczyciel wystacza, zeby
        stworzyc geniusza
        • unsatisfied6 Re: Kuźnia talentów 01.12.03, 08:49
          Gość portalu: ad napisał(a):

          > prosze mi nie mowic, ze talent ucznia i dobry nauczyciel wystacza, zeby
          > stworzyc geniusza

          tego nie twierdzę .

          każdy uczeń , nie tylko geniusz wymaga specjalnego podejścia by
          móc z niego wydobyć maksimum - nie zawsze się to udaje i nie
          zawsze jest to błąd nauczyciela czy ucznia - nikt nie jest
          perfekt . trzeba jednakże próbować .

          konkursy wskazują na zdolnych lecz niekoniecznie genialnych .
          • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.12.03, 14:58
            unsatisfied6 napisał:
            > każdy uczeń , nie tylko geniusz wymaga specjalnego podejścia by
            > móc z niego wydobyć maksimum

            ja bardzo chętnie podejdę specjalnie i indywidualnie ...
            ale w klasie mam 30 uczniów, a lekcja ma tylko 45 minut

            dodam jeszcze, że za każdą lekcję dostaję ok. 15 zł brutto
            • unsatisfied6 Re: Kuźnia talentów 02.12.03, 20:43
              Gość portalu: ad napisał(a):

              > unsatisfied6 napisał:
              > > każdy uczeń , nie tylko geniusz wymaga specjalnego podejścia by
              > > móc z niego wydobyć maksimum
              >
              > ja bardzo chętnie podejdę specjalnie i indywidualnie ...
              > ale w klasie mam 30 uczniów, a lekcja ma tylko 45 minut
              >
              > dodam jeszcze, że za każdą lekcję dostaję ok. 15 zł brutto

              30 uczniów to za dużo .

              15 zł / 45 -czy to dużo czy mało nie chcę się tu wypowiadać .
              • Gość: ad 15 zł IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 00:03
                unsatisfied6 napisał:
                > 15 zł / 45 - czy to dużo czy mało nie chcę się tu wypowiadać .

                proszę zauwazyć, że płacą mi te 15 zł za 45 minut, spędzonych w szkole na
                lekcji,
                ale nikt nie płaci mi nawet złotówki za okienka, za dyżury na przerwach,
                no i przede wszystkim za pracę, którą wykonuje w domu - a która zajmuje mi
                sporo czasu, bo naprawde przejmuję się swoim zawodem (po pierwsze bardzo
                starannie przygotowuję lekcje i kółka, przygotowuję klasówki i kartkówki,
                często przygotowuję dodatkowe zadania dla chętnych uczniów, poza tym sprawdzam
                zeszyty, sprawdzam klasówki i kartkówki, czasem sprawdzam prace domowe, czasem
                przygotowuję zadania konkursowe i sprawdzam prace konkursowe - to wszystko za
                darmo)

                z przyczyn finansowych coraz częściej zastanawiam się nad zmianą zawodu :-(
                • Gość: Mp Re: 15 zł IP: *.fuw.edu.pl 04.12.03, 14:18
                  > proszę zauwazyć, że płacą mi te 15 zł za 45 minut, spędzonych w szkole na
                  > lekcji,
                  > ale nikt nie płaci mi nawet złotówki za okienka, za dyżury na przerwach,
                  > no i przede wszystkim za pracę, którą wykonuje w domu - a która zajmuje mi
                  > sporo czasu, bo naprawde przejmuję się swoim zawodem (po pierwsze bardzo
                  > starannie przygotowuję lekcje i kółka, przygotowuję klasówki i kartkówki,
                  > często przygotowuję dodatkowe zadania dla chętnych uczniów, poza tym
                  sprawdzam
                  > zeszyty, sprawdzam klasówki i kartkówki, czasem sprawdzam prace domowe,
                  czasem
                  > przygotowuję zadania konkursowe i sprawdzam prace konkursowe - to wszystko za
                  > darmo)


                  To chyba piramidalne nieporozumienie. Czas pracy nauczyciela wynika z potrzeb
                  procesu i jedynie nie może być dłuższy niż 40 godzin tygodniowo przy 18
                  godzinach przed tablicą. A więc czas stania przy tablicy to - gdy wymaga
                  tego jakość nauczania - mniej niż połowa czasu pracy, za który płaci
                  podatnik. Wszystkie czynności wymienione w cytacie - jeśli zamykają się w
                  prostej regule 45 minut przed tablicą, 60 minut poza - są opłacone wedłu
                  stawek, które przyjmują obie strony.
                  Jest przykrym faktem, że wielu nauczycieli oszukuje odatnika i ogranicza
                  swa aktywność jedynie do tego czasu przed tablicą i nakazanych przez
                  dyrekcję dyżurów. Jest faktem jeszcze bardziej przykrym, że
                  mimo iż nadal jest wielu takich nauczycieli, którzy w poczuciu
                  odpowiedzialności za powierzone im dzieci, nie poprzestają na tych 40
                  godzinach (wtedy dopiero pracują za darmo!), są oni niedoceniani
                  przez system, a w kolejce do tortu (lub raczej po suchary :-( ) przegrywają
                  z tymi wiecznymi "osiemnastkami".
                  • Gość: ad Re: 15 zł IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 16:26
                    Gość portalu: Mp napisał(a):
                    > Wszystkie czynności wymienione w cytacie - jeśli zamykają się w
                    > prostej regule 45 minut przed tablicą, 60 minut poza - są opłacone wedłu
                    > stawek, które przyjmują obie strony.
                    > (...)
                    > Jest przykrym faktem, że wielu nauczycieli oszukuje odatnika i ogranicza
                    > swa aktywność jedynie do tego czasu przed tablicą i nakazanych przez
                    > dyrekcję dyżurów.

                    nie rozumiem :-(





                    • myslak rozumiesz.... 05.12.03, 15:39
                      Etat nauczyciela to 40 godzin - za to jest pensja.
                      18 godz. dydaktycznych + 22 godz. na dyżury, sprawdzanie, szkolenia,
                      wywiadówki, konferencje itd.
                      Jeśli uważasz, że płacone masz tylko lekcje, a przerwa to twój czas prywatny -
                      oszukujesz podatnika. Jeśli uważasz, że po południu sprawdzasz w ramach
                      darmowej pracy - oszukujesz.
                      Pensja jest płacona za 40 godzin tygodniowo!
                      • Gość: ad Re: rozumiesz.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.12.03, 00:43
                        1) moja umowa nic nie mówi o 40-godzinnym tygodniu pracy
                        2) jeśli tydzień pracy ma 40 godzin, to 15 żł nie jest stawką za 45 minut
                        • Gość: MP Re: rozumiesz.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 03:03
                          > 1) moja umowa nic nie mówi o 40-godzinnym tygodniu pracy

                          Mówi o tym Karta, która jest przywołana explicite w umowie.
                          Dokładniej, mówi, że 18 przy tablicy i nie więcej niż 40 w sumie.
                          Proszę sprawdzić :-)
      • Gość: Matka Re: Kuźnia talentów IP: 217.153.133.* 03.12.03, 09:33
        Właśnie tacy nauczyciele mnie wkurzają.To jest zabijanie talentu i równanie w
        dół .
        Taki dzieciak zna matematykę lepiej i rozwiąże każde zadanie na myślenie /a
        to w prawdziwym, pozaszkolnym życiu się liczy /niż przeciętniak ,który wykuje
        się bez zrozumienia wzoru i ładnie go podkreśli szlaczkiem.
        Mam dwoje dzieci ,jedno zdolne, olewające szkołę ,bo ta nie stawia mu żadnych
        wymagań .W zadaniach podaje zazwyczaj tylko wynik-za co oczywiście jest
        karany ,bo rozwiązuje te prymitywne dla niego zadania w pamięci.Nowa
        nauczycielka od matematyki obniżyła mu ocenę z klasówki ,bo chcąc się
        zaprezentować zrobił zadania innymi sposobami niż przerabiali na lekcji.Na
        drugiej obniżyła,bo definicje napisał swoimi słowami ,a nie wykutą na pamięć.To
        nic,że on umie tę definicję udowodnić i z niej skorzystać w praktyce.
        Teraz juz nie chce mu się prezentować,chodzić na kółko matematyczne będące dla
        syna w zasadzie zajęciami wyrównawczymi .
        Drugie moje dziecko tępe do matematyki /niestety po mnie/,ale staranne,z ładnym
        zeszytem,pracowite za to chętnie chodzi na kółko.Definicje pisze bez
        zrozumienia z pamięci,ale za to ocenę ma dobrą.
        Zapewniam ,że dzieci dobrze się orientują w swoich możliwościach
        matematycznych i "możliwościach" intelektualnych tej nauczycielki.
        • unsatisfied6 Re: Kuźnia talentów 03.12.03, 11:50
          Gość portalu: Matka napisał(a):

          > Właśnie tacy nauczyciele mnie wkurzają.To jest zabijanie talentu i równanie
          w
          >
          > dół .
          > Taki dzieciak zna matematykę lepiej i rozwiąże każde zadanie na
          myślenie /a
          > to w prawdziwym, pozaszkolnym życiu się liczy /niż przeciętniak ,który wykuje
          > się bez zrozumienia wzoru i ładnie go podkreśli szlaczkiem.
          > Mam dwoje dzieci ,jedno zdolne, olewające szkołę ,bo ta nie stawia mu
          żadnych
          > wymagań .W zadaniach podaje zazwyczaj tylko wynik-za co oczywiście jest
          > karany ,bo rozwiązuje te prymitywne dla niego zadania w pamięci.Nowa
          > nauczycielka od matematyki obniżyła mu ocenę z klasówki ,bo chcąc się
          > zaprezentować zrobił zadania innymi sposobami niż przerabiali na lekcji.Na
          > drugiej obniżyła,bo definicje napisał swoimi słowami ,a nie wykutą na
          pamięć.To
          >
          > nic,że on umie tę definicję udowodnić i z niej skorzystać w praktyce.
          > Teraz juz nie chce mu się prezentować,chodzić na kółko matematyczne będące
          dla
          >
          > syna w zasadzie zajęciami wyrównawczymi .
          > Drugie moje dziecko tępe do matematyki /niestety po mnie/,ale staranne,z
          ładnym
          >
          > zeszytem,pracowite za to chętnie chodzi na kółko.Definicje pisze bez
          > zrozumienia z pamięci,ale za to ocenę ma dobrą.
          > Zapewniam ,że dzieci dobrze się orientują w swoich możliwościach
          > matematycznych i "możliwościach" intelektualnych tej nauczycielki.

          niestety , też to zaobserwowałem .

          odnosnie tekstu ( nie krytykuję bo sama pani pisze , że nie jest
          matematyczką ) - definicji się nie dowodzi a sprawdza jej poprawność
          i ewentualnie dowodzi się równoważności z innymi definicjami .
        • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 17:02
          Gość portalu: Matka napisał(a):
          > Właśnie tacy nauczyciele mnie wkurzają.To jest zabijanie talentu i równanie w
          > dół .
          > Taki dzieciak zna matematykę lepiej i rozwiąże każde zadanie na myślenie /a
          > to w prawdziwym, pozaszkolnym życiu się liczy /niż przeciętniak ,który wykuje
          > się bez zrozumienia wzoru i ładnie go podkreśli szlaczkiem.

          nie zrozumiałaś, droga Matko :-(
          szkoda :-(

          właśnie sprawdzam klasówkę owego geniusza
          ocena będzie pozytywna, ale niestety niewysoka
          dlaczego? no, cóż ... nie rozwiązał tych zadań, po prostu :-(
          (klasówka nie była testowa)

        • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 17:36
          Gość portalu: Matka napisał(a):
          > ocenę z klasówki ,bo chcąc się
          > zaprezentować zrobił zadania innymi sposobami niż przerabiali na lekcji.Na
          > drugiej obniżyła,bo definicje napisał swoimi słowami ,a nie wykutą na pamięć

          nie wiem, czemu porównuje mnie pani do tej nauczycielki :-(
          moje metody są zupełnie inne
          ja zaliczam każdy sposób rozwiązania, jeśli tylko jest poprawny i właściwie
          zastosowany
          treści definicji i twierdzeń nie sprawdzam na klasówkach (pisemnie), o tym
          rozmawiamy na lekcjach - i każdy może to powiedziec swoimi słowami (byle
          poprawnie i precyzyjnie), a na klasówkach uczeń musi się wykazać umiejętnością
          stosownia wiedzy do konkretnych zadań matematycznych




          Gość portalu: Matka napisał(a):
          > W zadaniach podaje zazwyczaj tylko wynik-za co oczywiście jest
          > karany ,bo rozwiązuje te prymitywne dla niego zadania w pamięci

          pani nazywa te zadania prymitywnymi (ja nie), a wiele - właśnie takich - zadań
          ma podstawowy cel: wyćwiczyć
          przecież to "ćwiczenie czyni mistrza"



      • Gość: MP Re: Kuźnia talentów IP: *.fuw.edu.pl 03.12.03, 12:30
        Domyślam się, że "ad" nie pracuje w liceum, bo tam zadań
        raczej nie da się rozwiązać w pamięci, a większość zaczyna
        się od słowa "udowodnij". Jeśli tak, a dzieciak był rzeczywiście
        laureatem, a nie tylko wyróżnionym za "dobry wynik", to świadczy
        to wszystko raczej o rażącej niekompetencji piszącej niż o defektach
        dziecka. Co mają do rzeczy prace domowe? (Wtedy ćwiczy, a po co
        ma na to tracić czas, skoro ma to wyćwiczone - tyle, ile trzeba,
        nie ważne kiedy.) Co to ma do rzeczy, że dzieciak na pytanie "ile?"
        odpowiada logicznie "tyle!"? Jeśli chce się czegoś więcej,
        trzeba jasno napisać "wykaż, że ...". Jeśli tego nie ma, to nikt
        nie musi tracić czasu na przelewnie na papier rozumowania wykonywalnego
        w myśli. A takiego polecenia być nie może, bo udowadnianie, to dopiero
        program liceum. Szanowna pani nauczycielka zapewne nie zna podstawy
        programowej, albo nie rozumie co w niej napisano (jak wielu innych
        funkcjonalnych analfabetów, uczących w polskich szkołach). Myli jej
        się "przeprowadzanie" z "zapisywaniem". Myli jej się "prezentowanie
        wyników" z "prezentowaniem drogi prowadzącej do rozwiązań". Jeśli chce
        zdolne dziecko zmusić do pracy na papierze (w trosce o jego rozwój, a
        nie o jakieś swoje dobre samopoczucie) to powinna dać mu po prostu takie
        problemy, których w głowie nie rozwiąże. To zajmie jej mniej czasu,
        niż "przeprowadzanie rozmów" nie wiadomo o czym. Ale jak to bidulka ma
        zrobić w klasie, gdzie ma 30 uczniów? Rzeczywiście problem.
        • unsatisfied6 Re: Kuźnia talentów 03.12.03, 15:40
          Gość portalu: MP napisał(a):

          > Domyślam się, że "ad" nie pracuje w liceum, bo tam zadań
          > raczej nie da się rozwiązać w pamięci, a większość zaczyna
          > się od słowa "udowodnij".
          nie przesadzajmy , w pewnym wieku ok 95% da się rowiązać
          i udowodnić w pamięci . ale zapisanie tego to też
          sztuka , którą trzeba kształcić . nie rozwiązujemy
          dla siebie a dla innych , tworzymy mały trybik
          ogromnego zespołu pracujacego na rozwój , dlatego
          nie lekceważyłbym poprawnego i umiejętności czytelnego zapisu
          rozwiązania jak i umięjetnosci zaprezentowania
          dowodu lub rozwiązania problemu .


          Jeśli tak, a dzieciak był rzeczywiście
          > laureatem, a nie tylko wyróżnionym za "dobry wynik", to świadczy
          > to wszystko raczej o rażącej niekompetencji piszącej niż o defektach
          > dziecka. Co mają do rzeczy prace domowe? (Wtedy ćwiczy, a po co
          > ma na to tracić czas, skoro ma to wyćwiczone - tyle, ile trzeba,
          > nie ważne kiedy.) Co to ma do rzeczy, że dzieciak na pytanie "ile?"
          > odpowiada logicznie "tyle!"? Jeśli chce się czegoś więcej,
          > trzeba jasno napisać "wykaż, że ...". Jeśli tego nie ma, to nikt
          > nie musi tracić czasu na przelewnie na papier rozumowania wykonywalnego
          > w myśli. A takiego polecenia być nie może, bo udowadnianie, to dopiero
          > program liceum. Szanowna pani nauczycielka zapewne nie zna podstawy
          > programowej, albo nie rozumie co w niej napisano (jak wielu innych
          > funkcjonalnych analfabetów, uczących w polskich szkołach). Myli jej
          > się "przeprowadzanie" z "zapisywaniem". Myli jej się "prezentowanie
          > wyników" z "prezentowaniem drogi prowadzącej do rozwiązań". Jeśli chce
          > zdolne dziecko zmusić do pracy na papierze (w trosce o jego rozwój, a
          > nie o jakieś swoje dobre samopoczucie) to powinna dać mu po prostu takie
          > problemy, których w głowie nie rozwiąże. To zajmie jej mniej czasu,
          > niż "przeprowadzanie rozmów" nie wiadomo o czym. Ale jak to bidulka ma
          > zrobić w klasie, gdzie ma 30 uczniów? Rzeczywiście problem.
          przepełniona klasa to jeden z głównych problemów
          naszej szkoły . podejmujący decyzje w tych sprawach
          powinni sobie zdawać sprawę z ekonomii szkolnictwa .
          istnieje pewna liczba uczniów w klasie ( ok 30+), że żadna metoda
          nie będzie skuteczna i każdy pieniądz zostanie zwyczjanie marnowany .
          przy tak słabych zasobach finansowych nie powinno się dopuszczać
          do takiego marnotrawstwa . tą liczbę uczniów w klasie , chociażby
          zed względów ekonomicznych , należałoby zoptymalzować względem
          wydatków i efektywności ( biorąc pod wzgląd tylko wydatki
          doprowadzamy szkołę do patologii )
          • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 17:12
            unsatisfied6 napisał:
            > zapisanie tego to też sztuka , którą trzeba kształcić .
            > (...)
            > nie lekceważyłbym poprawnego i umiejętności czytelnego zapisu
            > rozwiązania jak i umięjetnosci zaprezentowania
            > dowodu lub rozwiązania problemu .

            dziękuję za popracie, właśnie o to mi chodziło
            pozdrawiam :-)
        • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 17:09
          drogi/droga MP
          tu na forum nie umiem udowodnić, że jestem kompletnie inną nauczycielką, niż
          sobie wyobrażasz - w życiu udowadniam to od wielu lat
          przykro mi, że źle o mnie myślisz, ale nie będę Cię przekonywać, że bardzo
          mylisz się w swej ocenie - prawdopodobnie nigdy się nie spotkamy, a gdybym
          kiedyś uczyła Twoje dziecko, to być może sam zweryfikujesz swoje poglądy

          pozdrawiam

          PS. uczę w gimnazjum

          • unsatisfied6 talent w pracy zespołowej 03.12.03, 19:27
            Gość portalu: ad napisał(a):

            > drogi/droga MP
            > tu na forum nie umiem udowodnić, że jestem kompletnie inną nauczycielką, niż
            > sobie wyobrażasz - w życiu udowadniam to od wielu lat
            > przykro mi, że źle o mnie myślisz, ale nie będę Cię przekonywać, że bardzo
            > mylisz się w swej ocenie - prawdopodobnie nigdy się nie spotkamy, a gdybym
            > kiedyś uczyła Twoje dziecko, to być może sam zweryfikujesz swoje poglądy
            >
            > pozdrawiam
            >
            > PS. uczę w gimnazjum
            >
            ogólnie istnieje pogląd wśród zdolnej młodzieży , że nie muszą
            się silić na wyjaśnienie swoich przemyśleń . to w konsekwencji
            może prowadzić do nieczytelnych i niezrozumiałych prac w przyszłości .

            sam wolę przeczytać książkę czy manual po angielsku niż po polsku ,
            bo to co czytam po polsku często po prostu nie nadaje się do
            żadnego skutecznego i relatywnie szybkiego użytku .

            rozwiązanie problemu w pracy zawodowej nie jest dla pracownika
            dokonującego tego rozwiązania , a dla osoby która ewentualnie
            z tych wyników ma korzystać .

            nie znaczy to , że nie należy cenić myślenia . ale od
            myślacego człowieka trzeba wyegzekwować czytelność
            zapisu . Inaczej nie można mówić o pracy dobrej zespołowej ,
            która jest podstawą skuteczności w życiu firmy ,
            kolporacji , państwa .

            oczywiście są tzw. Mavericks w nauce nie potrafiący
            pracować w zespole a których praca jest warta pracy
            tysięcy ludzi - takich jest jednakże bardzo mało
            i dla takich też musi znaleźć się odpowiednie miejsce .
            ale to już nie talenty a bardzo nieliczne giganty możliwości
            intelektualnych człowieka - dla takich należałoby stworzyć
            zupełnie inną szkołę . podejrzewam , że żaden z biorących
            tu udział na forum nie spotkał się jeszcze z takimi
            • Gość: ad Re: talent w pracy zespołowej IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 23:54
              unsatisfied6 napisał:

              > bardzo nieliczne giganty możliwości
              > intelektualnych człowieka - dla takich należałoby stworzyć
              > zupełnie inną szkołę . podejrzewam , że żaden z biorących
              > tu udział na forum nie spotkał się jeszcze z takimi

              chyba spotkałam takich (zarówno już dorosłych i jeszcze uczniów), ale nie ma
              wśród nich owego ucznia, o którym pisałam wyżej
          • Gość: MP Re: Kuźnia talentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 01:54
            Droga ad!
            Nie wiem czy dobrze uczysz (w sensie: wyjaśniasz, wskazujesz drogi,
            stopniujesz trudności itp.) Upieram się jednak, że błądzisz w kwestii
            oceniania. Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisał inicjator
            wątku o wadze umiejetności przekazywania dróg swojego rozumowania.
            Sam dodam, że taka umiejętnośc jest także bardzo użyteczna i płodna
            dla samego delikwenta, bo myśli, które umiemy zapisać podlegaja znacznie
            lepszej samokontroli i są zwykle znacznie lepiej uporządkowane niż te,
            które krążą jedynie gdzieś tam pod sufitem. W tej sprawie nie macie
            we mnie oponenta. Czym innym jest jednak uczyć, a czym innym wymagać
            i czynić z tego wymagania czynnik obniżający ocenę o trzy szczeble.
            Jak wspomniełem, obowiazująca podstawa programowa nie daje praktycznie
            podstaw, by wymagać tego na pozimie gimnazjum. Uczyć więc można i trzeba
            - szcególnie tych zdolniejszych, ale w egzekwowaniu należy zachować daleko
            idąca powściągliwość. Również pozostałe czynniki wymienione w liście,
            na który zareagowałem, nie są czynnikami ocenogennymi. Ocenę ustala
            sie, porównujac swą wiedzę o uczniu z katalogiem treści i umiejętności,
            których podstawa wymaga (wszystkie oceny ustalane są w odniesieniu do
            wymogów podstawy, a nie tylko te najniższe - taka jest treść ustawy o systemie
            oświaty: artykułu definiującego pojęcie podstawy programowej). Z listu, który
            opublikowałaś nie wynika by w tym względzie delikwent w czymkolwiek uchybił.
            Można i trzeba odnieść wrażenie, że radzi sobie bez problemu ze wszystkimi
            wymaganymi treściami i umiejętnościami i to na poziomie twórczego władania
            wiedzą, na poziomie zagadnień złożonych. Jedyne co masz mu do zarzucenia, to
            że podąża własną drogą, jeśli chodzi o ćwiczenia (bo Twoich ćwiczeń zadanych
            do domu nie robi, ale przecież jakieś kiedyś robić musiał, skoro umie -
            z tym się ludzie zwykle nie rodzą, tylko to zdobywają!), że nie zgłasza
            się ze swą wiedzą na lekcji (może skromny, nieśmiały, źle się czujący -
            coś o tym pisałaś - może znudzony Twoim sposobem pracy lub miernością
            kolegów, a może zwyczajnie taki już jest introwertyczny i próżno próbować
            go zmienić), i te nieszczęsne opisy. Daj mu problemy złożone, by zrozumiał, że
            czasem warto notować nawet dla siebie, by się nie pogubić, daj mu zadania,
            ktorych kwintesencją nie jest słowo "ile?", ale polecenie "Wykaż, że tyle".
            Ale nie twórz absurdalnej alternatywy: opiszesz - szóstka, nie
            opiszesz - trója. Na pełne egzekwowanie tej umiejetności jest pora
            w liceum. I dzieciak bedzie dojrzalszy. Może też sprawniejszy jezykowo.
            Jeśli ma kłopoty adaptacyjne, to doceń i dowartościuj jego wielką
            pojemność "pamięci operacyjnej" i szybkość "magistrali", a nie dołuj go
            dodatkowo dostatecznymi.
            I zrozum, że oceniając tu na forum, nie oceniam Ciebie, ale obraz, który
            w swym liście zawarłaś, zakładając, że zawiera on wszystkie istotne elementy
            dla sprawy. Ty wymieniłaś powody, dla których postawiłaś tróję laureatowi
            trudnego konkursu matematycznego. Nie było wśród nich moim zdaniem
            żadnych ważnych argumentów merytorycznych pozwalajacych w sumie
            kształtować ocenę więcej niż o pół stopnia. I taki obraz - a nie Ty -spotkał
            się z taką reakcją, jaką przedstawiłem.
            • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 11:26
              Gość portalu: MP napisał(a):
              > Z listu, który
              > opublikowałaś nie wynika by w tym względzie delikwent w czymkolwiek uchybił.
              > Można i trzeba odnieść wrażenie, że radzi sobie bez problemu ze wszystkimi
              > wymaganymi treściami i umiejętnościami i to na poziomie twórczego władania
              > wiedzą, na poziomie zagadnień złożonych. Jedyne co masz mu do zarzucenia, to
              > że podąża własną drogą, jeśli chodzi o ćwiczenia (bo Twoich ćwiczeń zadanych
              > do domu nie robi, ale przecież jakieś kiedyś robić musiał, skoro umie -
              > z tym się ludzie zwykle nie rodzą, tylko to zdobywają!), że nie zgłasza
              > się ze swą wiedzą na lekcji (może skromny, nieśmiały, źle się czujący -
              > coś o tym pisałaś - może znudzony Twoim sposobem pracy lub miernością
              > kolegów, a może zwyczajnie taki już jest introwertyczny i próżno próbować
              > go zmienić), i te nieszczęsne opisy.

              NIE
              z mojego listu nie wynika nic z tych rzeczy, dlatego dziwi mnie łatwość
              oceniania mnie i moich metod - nic o nich nie wiesz

            • Gość: ad Re: Kuźnia talentów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 11:28
              Gość portalu: MP napisał(a):
              > oceniając tu na forum, nie oceniam Ciebie, ale obraz, który
              > w swym liście zawarłaś, zakładając, że zawiera on wszystkie istotne elementy
              > dla sprawy. Ty wymieniłaś powody, dla których postawiłaś tróję laureatowi
              > trudnego konkursu matematycznego.

              dwa razy NIE
              ani nie zawierał wszystkich istotnych elementów
              ani nie zawierał powodów, dla których postawiłam mu tróję

              proszę nie NADinterpretowywać
              • Gość: MP Re: Kuźnia talentów IP: *.fuw.edu.pl 04.12.03, 13:45
                Gość portalu: ad napisał(a):
                ...
                > ani nie zawierał powodów, dla których postawiłam mu tróję

                Zawierał informację (jako suplement do wątku o geniuszach),
                że postawiłaś tróję laureatowi. Dalej zawierał komentarz, który
                stwierdzał:
                >>>
                ilez ja rozmow z nim przeprowadzilam .... ze wierze w niego, ze ma
                predyspozycje, ale konkurs testowy nie zalatwia wszystkiego, ze musi sie
                nauczyc pisac (przedsatwiac swoje rozwiazania na pismie), zeby cos robil na
                lekcjach, zeby odrabial prace domowe, ze ..., zeby ...
                >>>
                Nie wiem jakie były Twoje intencje i jaki stan faktyczny z tym uczniem,
                ale nie ulega wątpliwości, że Ty na ten temat napisałaś nam to co napisałaś.
                Napisałaś, że rozmawiałaś z dzieciakiem (a z kontekstu wynika, że nie
                chodziło o ogólną rozmowę o życiu, tylko o tym co zrobić by nie była to
                trója, ale szóstka - typowa ocena laureatów). W tych rozmowach - opieram
                się wyłącznie na tym co zechciałaś nam zakomunikować - wskazywałaś mu, że
                powinien:
                - przedsatwiac swoje rozwiazania na pismie
                - cos robić na lekcjach
                - odrabiać prace domowe
                - że, ... żeby ...
                To z Twojej relacji wiemy, co uznałaś za warte zakomunikowania nam
                i mamy prawo przyjmować (bez zarzutu nadinterpretacji), że uznajesz
                to za warte, bo najważniejsze. Stąd wnioski, które przeczytałaś.
                Mogą one nie pasować do rzeczywistości ale nie są nadinterpretacją
                Twojej wypowiedzi! Jeśli w wypowiedzi popełniłaś jakiś błąd, to
                napraw go pisząc zwyczajnie, że najważniejsze nie były prace domowe,
                ale to, że chłopak np. nie radził sobie z algebrą, a Pitagorasem
                władał tylko na najniższym poziomie kompetencji. To wszystko wyjaśni
                i nikt złego słowa Ci nie napisze, bo w takim sensie konkurs rzeczywiście
                może czasem przypadkiem czegoś nie wyłapać (jest taka możliwość, choć dość
                mało prawdopodobna - od ośmiu lat ktoreś moje dziecko niemal regularnie bywa
                laureatem tego konkursu i znam jego stopień trudności: można przypadkiem
                załapać się na dobry wynik czy na najlepszy wynik w szkole, ale raczej nie na
                nagrodę i dyplom laureata!).
                I nie zacietrzewiaj się, proszę (gdybyś miała taką ochotę :-)).
                Nie znęcam się nad Toba, tylko wykorzystuję Twój list do podniesienia
                na konkretnym przykładzie problemów, które wydają mi się ważne i
                ogólne. Pisząc swój taki list, sama zgłosiłaś się tu na ochotnika do
                roli, w której się znalazłaś. Takie są oczywiste konsekwencje wypowiedzi
                publicznych.
                Pozdrawiam,
                Marek Pawlowski

                • Gość: ad proszę, ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 16:38
                  Gość portalu: MP napisał(a):
                  > uznajesz to za warte, bo najważniejsze.

                  nigdzie nie napisałam "najważniejsze",
                  ani,
                  że to, o czym napisałam, stanowilo jedyny wyznacznik do postawienia mu trójki


                  sformułowanie "że, ... żeby ..." sugeruje, że było tego więcej, niz wymieniłam




                  proszę, skończmy tę dyskusję
                  nie jest łatwo oceniać ucznia, zwłaszcza, jeśli ma to być tylko stopień (a nie
                  opis),
                  w ogóle nie jest łatwo oceniać człowieka, choć niektórym dość łatwo przychodzi
                  ocenianie innych na podstawie jednej wypowiedzi
                  nie napisałam wszystkiego o tej sytuacji, bo cała dyskusja nie miała dotyczyć
                  oceniania, a dzieci zdolnych, niedostrzeganych w szkole
                  nie napisałam wszystkiego o tym uczniu i tej nieszczęsnej trójce, i nadal nie
                  chcę tego robić
                  nie przedstawiłam wszystkich danych do dyskusji, więc proszę o zaprzesatnie
                  wyciągania wniosków z mojej wypowiedzi
                  proszę, skończmy tę dyskusję, bo zmierza ona w kierunku "jakim nauczycielem
                  jest ktoś o nicku ad?", a ja nie zamierzam być tu swoim obrońcą przed
                  nieznanymimi oskarżycielami (przepraszam za porównania) -
                  codziennie "weryfikują mnie" uczniowie, ich rodzice oraz moi pracodawcy

                  pozdrawiam serdecznie i wracam do sprawdzania klasówek ;-)

        • Gość: ad podstawa programowa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 16:23
          Gość portalu: MP napisał(a):
          > Szanowna pani nauczycielka zapewne nie zna podstawy
          > programowej, albo nie rozumie co w niej napisano (jak wielu innych
          > funkcjonalnych analfabetów, uczących w polskich szkołach). Myli jej
          > się "przeprowadzanie" z "zapisywaniem". Myli jej się "prezentowanie
          > wyników" z "prezentowaniem drogi prowadzącej do rozwiązań".



          cytat ze strony www.men.waw.pl/

          "PODSTAWA PROGRAMOWA KSZTAŁCENIA OGÓLNEGO DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH I GIMNAZJÓW

          MATEMATYKA

          Cele edukacyjne
          1. Rozwijanie rozumienia podstawowych pojęć arytmetyki i geometrii.
          2. Rozwijanie pamięci, wyobraźni, myślenia abstrakcyjnego i logicznego
          rozumowania.
          3. Rozwijanie umiejętności czytania i tworzenia tekstów w stylu matematycznym

          Zadania szkoły
          1. Kształtowanie umiejętności myślenia i formułowania wypowiedzi.
          2. Rozwijanie umiejętności uczniów w zakresie rozumienia prostych tekstów
          sformułowanych w języku matematyki.
          3. Rozwijanie umiejętności opisywania w języku matematyki prostych sytuacji.
          4. Ułatwianie dostrzegania problemów i badania ich w konkretnych przypadkach
          przez prowadzenie prostych rozumowań matematycznych."


          drogi MP, zwróć uwagę na
          pkt 3 w "celach" (tworzenie)
          oraz pkty 1 i 3 w "zadanaich" (wypowiedzi są nie tylko ustne)







          • Gość: MP Re: podstawa programowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 18:26
            Droga Pani!

            (Proponuję przejść na forme grzecznościową typową dla realu:-).
            Proszę mi wierzyć, że nie ma w tym żadnego negatywnego kontekstu, żadnej
            ukrytej złej emocji, a jedynie przeczucie, że jest to forma właściwsza
            z powodów nieujawnionych. To propozycja, a nie żadne moje życzenie.
            Jeśli nie zostanie uznana za szczęśliwą, to gotów jestem odstąpić od
            niej bez żalu :-))

            Pomysł poniechania tej tróji podchwytuję z pełną aprobatą, tym bardziej
            po tym, gdy faktycznie wyjawiła Pani informacje jednoznacznie identyfikujące
            siebie i uczniów. (Nie wiem, czy było to zamierzone?) Dalsze
            drążenie tematu szczegółowego naruszałoby dobra ucznia - na dobrą sprawę,
            to i poprzednie wypowiedzi na ten temat należałoby wykasować - nie wiem
            czy jest taka możliwość, ale jeśli jest, to byłbym za.

            Co do spraw ogólnych - bo tu jak rozumiem jest zachęta z Pani strony
            by o nich pogadać (nie koniecznie dochodząc do pełnej zgodności
            na koniec :-)), to trochę zastanawia mnie kilka elementów przytoczonego
            przez Panią cytatu.

            Czemu przytoczyła Pani podstawę dla klas IV-VI, a nie dla gimnazjum?
            Czemu przytoczyła Pani cele i zadania, a nie treści i osiągniecia?

            Moje hipotezy są następujące:

            - Przywołanego przez Panią trzeciego punktu celów, nie ma w podstawie
            gimnazjum.
            - Pierwszy punkt zadań dla gimnazjum jest osłabiony przez dodatkowe słowo
            (to nie kosmetyka: czym innym jest umieć wypowiadać się w ogóle - w domyśle:
            na dowolny temat w zakresie treści i planowanych osiągnięć - a czym innym
            jest wymagać tylko, by wypowiedzi - jeśli już są - były jasne).
            (Na marginesie tylko: trzeci punkt zadań jest bez zanczenia dla naszego
            sporu, bo dotyczy opisu sytuacji, a nie drogi prowadzącej do konkludowania.)
            By nie mnożyć wymian ciosów :-) od razu wspomnę, że trudno sobie chyba
            wyobrazić, by cele i zadania były traktowane zupełnie abstarkcyjnie, a nie
            były ulokowane jedynie w zakresie tresci nauczania. Z tego powodu
            nie da sie argumentować, że cele i zadania sformułowane dla jednego etapu
            edukacyjnego przenoszą się lub powinny być uznane za zrealizowane na etapie
            kolejnym. Np. to co osiągnęliśmy na poziomie liczb nie przenosi się wcale
            automatycznie u ucznia na poziom wyrażeń algebraicznych.
            Wracając do hipotez:
            - Zacytowała Pani cele i zadania - czyli to, co jest adresowane raczej do
            szkoły niż do ucznia bezpośrednio, coś nad czym trzeba pracować, ale nie
            koniecznie uznać, że proces ten się zakończył i że jesteśmy gotowi
            do egzekwowania jego owoców. Domyślam się, że dlatego, iż wśród treści i
            osiągnięć nie znalazła Pani tego, czego szukała. Też uważam, że trochę szkoda,
            bo chyaba jednak powinno być co nieco.

            Te hipotezy, to oczywiście tylko argumenty "takie sobie" - raczej formalne
            niż dotykające istoty, czyli celowości.

            NIe wiem, czy podobne jest Pani doświadczenie, ale ja sądzę, że do niektórych
            rzeczy trzeba dojrzeć, a nie jedynie nauczyć się. Trzeba dojrzeć do
            zaakceptowania tej na dobrą sprawę irracjonalnej trochę gry, w której nie
            dość, że podajemy prawidłową odpowiedź, to mamy jeszcze wyjaśnić skąd się
            wzięła. Wyjaśnianie to zadanie dla nauczycieli, a nie dla zwykłych, nawet
            najbardziej kompetentnych intelektualnie zjadaczy chleba - takie przynajmniej
            (moim skromnym zdaniem) jest pierwsze nastawienie do problemu wielu zdolnych
            młodych ludzi. Szkoła to nastawienie próbuje zmienić. Kryje się za tym
            dążeniem pewnie zarówno zamysł głębszy, jak i bardzo przyziemny (tylko wynik:
            znaczy ściagał!).

            Trzynastolatek czasem do tej gry nie jest jeszcze dojrzały. To może powodować,
            że mimo wielu kompetencji przerastających rówieśników, może móc nie
            zakwalifikować się do "konkursu" przeznaczonego dla piętnastolatków
            (cudzysłów, to wyraz irytacji, że to, co faktycznie jest "egzaminem
            progowym na tytuł laureata" usiłuje się eufemistycznie nazywać konkursem;
            widać osoby odpowiedzialne nie mają zwyczaju zaglądać do słownika :-( ).

            Ale to tylko tak na marginesie, bo już miało o tym nie być.

            Pozdrawiam serdecznie i chwilowo kończę

            Marek Pawłowski
            • Gość: ad Re: podstawa programowa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.12.03, 00:51
              Gość portalu: MP napisał(a):
              > wyjawiła Pani informacje jednoznacznie identyfikujące
              > siebie i uczniów. (Nie wiem, czy było to zamierzone?)

              absolutnie niezamierzone, dziękuję za zwrócenie uwagi
              będę się bardziej pilnować, chociaż nie wstydzę się niczego, co napisałam wyżej
              (może trochę gapiostwa przy kopiowaniu ze strony MENiSu)
              przyjdzie mi to łatwo, bo generalnie raczej nie udzielam się na forach
          • Gość: ad Re: podstawa programowa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.12.03, 00:40
            przepraszam,
            rzeczywiście wkleiłam fragment podstawy dotyczacy szkoły podstawowej

            oto właściwy fragment:


            MATEMATYKA

            Cele edukacyjne
            1. Przygotowywanie uczniów do wykorzystania wiedzy matematycznej do
            rozwiązywania problemów z zakresu różnych dziedzin kształcenia szkolnego oraz
            życia codziennego; budowanie modeli matematycznych dla konkretnych sytuacji.
            2. Przyswajanie przez uczniów języka matematyki; dostrzeganie oraz
            formułowanie, rozwiązywanie i dyskutowanie problemów.
            3. Rozwijanie wyobraźni przestrzennej uczniów.

            Zadania szkoły
            1. Kształtowanie umiejętności myślenia i jasnego formułowania wypowiedzi.
            2. Rozwijanie umiejętności uczniów w zakresie rozumienia tekstów sformułowanych
            w języku matematyki.
            3. Rozwijanie umiejętności opisywania w języku matematyki prostych sytuacji.
            4. Ułatwianie dostrzegania problemów i badania ich w konkretnych przypadkach,
            przez prowadzenie prostych rozumowań matematycznych.

            Treści nauczania
            (...)

            Osiągnięcia
            1. Przeprowadzanie nieskomplikowanych rozumowań matematycznych.
            2. Posługiwanie się własnościami liczb i działań oraz własnościami figur przy
            rozwiązywaniu zadań.
            3. Posługiwanie się kalkulatorem przy rozwiązywaniu typowych zadań.
            4. Dostrzeganie, wykorzystywanie i interpretowanie zależności funkcyjnych;
            interpretowanie związków wyrażonych za pomocą wzorów, wykresów, schematów,
            diagramów, tabel.
            5. Prezentowanie z użyciem języka matematyki wyników badania prostych zagadnień.



            pozdrawiam


            • Gość: MP Re: podstawa programowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 03:23
              No właśnie! Ja właśnie o tym:

              > 1. Przeprowadzanie nieskomplikowanych rozumowań matematycznych.

              Czy jak ktoś przeprowadza w głowie i doprowadza do celu, to niby nie
              przeprowadza?

              > 2. Posługiwanie się własnościami liczb i działań oraz własnościami figur
              przy
              > rozwiązywaniu zadań.

              Czy jak posługuje się w pamięci, to znak, że robi to gorzej lub mniej
              sprawnie niż ten co musi na piśmie?

              > 4. Dostrzeganie, wykorzystywanie i interpretowanie zależności funkcyjnych;
              > interpretowanie związków wyrażonych za pomocą wzorów, wykresów, schematów,
              > diagramów, tabel.

              Czy jeśli dostrzegł i wykorzystał (bo niby jak inaczej?) w rozumowaniu
              wykonanym w pamięci, w wyniku którego podał już gotową ,prawidłową
              interpretację i cała resztę, to nie "dostrzeganie i wykorzystywanie"?

              > 5. Prezentowanie z użyciem języka matematyki wyników badania prostych
              zagadnień

              Czy wyniki, to nie jest przypadkiem konkretnie to, o co pytają? (Ile? Tyle!)

              Niezmiennie serdecznie i z nadzieją
              wcześniej czy później na zrozumienie,
              MP
    • unsatisfied6 które miejsce? 01.12.03, 08:51
      gość Maria napisała:
      >Najnowsze światowe statystyki gospodarcze lokują III RP na 56 miejscu, wśród
      >narodów tzw. III świata.
    • unsatisfied6 wyszła inna sprawa 04.12.03, 10:55
      podczas dyskusji kształcenia i oceniania telentów wyszła
      sprawa czytelności przedstawianego argumentu .

      jak wymóc na uczniu czytelną formę jego argumentu ,
      i kto i jak to powinien ocenić ?

      ocena nauczyciela często sprowadza się do poprawności
      ortograficznej , gramatycznej i stylu .

      kto powinien być adresatem pracy ucznia ? nauczyciel ?
      nauczyciel oczywiście musi pracę ocenić , ale jakie
      kryteria powinien brać pod uwagę , by kształcić
      umiejętność kreatywnego pisania ?

      w innych krajach stosuje się krytykowaną u nas
      "burzę mózgów" . pisanie pracy podlega kilku etapom .

      1. po dyskusji z innymi uczniami pod kierunkiem
      nauczyciela uczeń tworzy matriał wstępny swojej
      pracy ( na podobieństwo rzeźbiarza szukającego
      odpowiedniego bloku kamienia do swojej rzeźby ).
      Materiał ten musi być znacznie szerszy od
      zamierzonego finalnego produktu .
      2. pierwszy szkic - pierwsza obróka pracy
      wstępnej , to praca własna nad tekstem .
      pierwszy szkic pisany jest pod kątem zruzumienia
      dla osób nie znających tematu . Daje się
      ten szkic do przeczytania osobom ,które
      nie znają tematu i zmienia się go pod kątem
      ewentualnych uwag 2,3 czytelników .
      3.powstaje drugi szkic , który należy
      oszlifować pod względem stylu i poprawności
      według wskazówek nauczyciela .
      4.produkt finalny oddaje się nauczycielowi
      do oceny ( najczęściej w druku , więc
      nie ma problemów z ortografią i nieczytelnym
      pismem ).

      Uważam , że jest to dobra metoda i wydaje mi
      się skuteczna .

      jeśli chodzi o umiejętności jasnego sformułowania
      rozwiązań w matematyce , robi się warsztaty , na
      których porównuje się różne rozwiązania i
      prezentacje ( niekoniecznie jest to oceniane ).

      ogólnie rzecz biorąc ocena jest raczej relatywna .
      zatem nie może zaistnieć sytuacja , że połowa klasy
      dostaje 1,2 , a reszta 3,4 . ocena relatywna pobudza
      do zdrowej rywalizacji i zniechęca do oszukiwania
      uczniów przy pisaniu prac . studentów nawet niższych
      lat mozna zostawić samych w pokoju , w którym piszą
      test i jest nieprawdopodobnym by ktoś z nich ściągał .

      pomoc studencka a i w niektórych high schools nie
      polega na przekazywaniu ściąg ale na wspólnych
      rozmowach w grupach poza zajeciami o tematach uniw. lub szkolnych ( możecie to
      zaobserwować z filmów o życiu na campusie ) - to nie science fiction
      jak się niektórym forumowiczom może wydawać .
    • unsatisfied6 FC kontra matura 04.12.03, 16:06
      od 2005 roku FC nie może być podstawą zwolnienia ucznia z matury .

      jak to motywuje pewna nuaczycielka -
      "to zniechęca ucznia do dalszej pracy"

      jakiej dalszej pracy ?!!! nastepnych powtórek ?
      dlaczego takiego ucznia po prostu nie zwolnić
      z zajęć albo zaproponować mu bardziej zaawansowane
      lekcje z języka angielskiego .

      znowu dojdzie do absurdów takich jak A z FC
      i 4 z ustnej matury ( bo nauczyciel nie zna
      gramatyki ) ?
    • Gość: ad inny uczeń IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 16:57
      a propos uczniów zdolnych (bo przeciez o nich ma być ta dyskusja):

      inny mój uczeń (również laureat Kangura, max punktów) na koniec poprzedniego
      roku miał u mnie szóstkę,
      teraz na lekcjach zwykle rozwiązuje zadania inne, niż cała klasa,
      cała klasa po każdej lekcji ma zadawaną pracę domową, a on zwykle nie - za to
      raz na tydzień-dwa dostaje zestaw dość trudnych zadań, które ma rozwiązać
      pisemnie (przedstawić pełny zapis poprawnego rozumowania)


      zawsze zachęcam swoich uczniów (nie tylko tych zdolnych) do udziału w
      konkursach, a dobry efekt zawsze nagradzam (plusy, piątki, szóstki - w
      zależności od tego efektu)
      i opisany wyżej uczeń, i uczeń z wcześniejszych postów, za wyniki w Kangurze
      otrzymali szóstki jako oceny cząstkowe
      ale opisany wyżej uczeń był finalistą konkursu kuratoryjnego, a uczeń z
      wcześniejszych postów nie przeszedł nawet do II etapu (głównie dlatego, że nie
      umiał zapisać rozwiązania, ale NIE TYLKO dlatego)
      obydwaj uczniowie są obecnie w tej samej klasie II


      innych laureatów Kangura jeszcze nie wychowałam ;-P
      ale finalistów konkursów kuratoryjnych i finalistów/laureatów innych konkursów
      miałam sporo ;-)
      w ogóle przez moje ręce "przewinęło się" (i nadal "przewija") dużo uczniów
      zdolnych


      niestety, w polskim szkolnictwie chyba mało kogo obchodzą uczniowie zdolni
      (raczej równa się w dół) :-(

      i na tym chyba zakończyłabym mój wkład w ową dyskusję
      serdecznie pozdrawiam :-)



    • unsatisfied6 po co inwestować we wszystkich? 05.12.03, 11:15
      W USA o ok. 50% szkół to dodawanie i pisanie a w przypadku Chicago może
      nawet 90% . dostarczają uczniom to czego chcą od wymagają
      od nich rodzice . Po co inwestować w dobrą edukację dla tych , którzy
      jej nie chcą ? wielu bogatych w stanach nie chce się zbytnio przemęczać
      nad edukacją . Bywa ona szansą dla biedniejszych .

      Ilu uczniów w Polsce jest w klasie zaiteresowanych przedmiotem ?
      4,5 /30? Co robi reszta uczniów w klasie ? jak osiagnąć dobry
      poziom takiej kalsy ?
      • Gość: MP Re: po co inwestować we wszystkich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 03:10
        > Po co inwestować w dobrą edukację dla tych , którzy
        > jej nie chcą ?

        Poza wieloma górnolotnymi "bzdurami" robi się to dlatego,
        że inteligentni i podobnie jak my zaangazowani w zycie
        sąsiedzi to najtańszy i najskuteczniejszy sposób zapewnienia
        sobie spokoju i bezpieczeństwa. W Stanach długo myślano, że
        wystarczy gnat w domu i policjant w ogródku. Widać
        coraz bardziej, że to drogie i na dłuższą metę nieskuteczne.
        Nie warto byśmy sobie także to fundowali.
        • unsatisfied6 chleją whiskey 09.12.03, 12:50
          Gość portalu: MP napisał(a):

          > > Po co inwestować w dobrą edukację dla tych , którzy
          > > jej nie chcą ?
          >
          > Poza wieloma górnolotnymi "bzdurami" robi się to dlatego,
          > że inteligentni i podobnie jak my zaangazowani w zycie
          > sąsiedzi to najtańszy i najskuteczniejszy sposób zapewnienia
          > sobie spokoju i bezpieczeństwa. W Stanach długo myślano, że
          > wystarczy gnat w domu i policjant w ogródku. Widać
          > coraz bardziej, że to drogie i na dłuższą metę nieskuteczne.
          > Nie warto byśmy sobie także to fundowali.

          widać , lecz tylko w tv na filmach gangsterskich i wybiórczych wiadomościach .
          można ulec wrażeniu , że Amerykanie chleją whiskey , biorą narkotyki i szlajają
          się po barach a domy tam się same budują .

          mieszkałem 7 lat w San Diego i nie bałem się wyjść wieczorem
          na ulicę . nie słyszałem wśród młodzieży " jak mu w gębę strzeliłem
          to ..." .

          gdy po 7 latach wrócilem do Polski to był dla mnie szok ,
          jak młodzi ludzie ( od 1 klasy pdst. ) rozmawiają o bójkach ,
          o innych ludziach .
          • Gość: Frustrated Re: chleją whiskey IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 15:15
            Jak się uczy dziecko biegłego angielskiego w rok? It's incredible!
            • unsatisfied6 co to znaczy w pełnym zakresie? 17.12.03, 14:50
              Gość portalu: Frustrated napisał(a):

              > Jak się uczy dziecko biegłego angielskiego w rok? It's incredible!
              nie twierdzę , że chłopak znał angielski w pełnym zakresie i poznał
              go w rok - znał biegle i mówił z dobrym akcentem w zakresie poznanego
              materiału .
              co ta znaczy znać angielski biegle ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka