Gość: able071
IP: *.e-wro.net.pl
12.07.07, 00:41
witam
Napisalem ponizszego posta okolo roku temu i przypadkiem na niego natrafilem w sieci. Mimo, ze jest to forum "pracy" to jak zauwazylem rozmawia (a czesto niestety wyzywa) na rozne tematy... moze moja subiektywna ocena Ameryki komus pomoze w decyzjach... napewno nie ma na celu obrazy kogokolwiek, to jest opis tego jak ja widze stany... napewno opis niepelny, bo ciezko zawrzec wszystko w kilku(nastu) zdaniach
Kto nigdy nie byl w USA nie ma pojecia jak wyglada tutaj dzien/tydzien/miesiac zycia... wiekszosc osob w biednych krajach (w tym takze w Polsce) utozsamia Ameryke jako kraj, gdzie jest jedno wielkie Beverly Hills... kraj z filmow i reportazy na ktorych dolary z kieszeni wypadaja... to BYŁ kraj ogromnych mozliwosci ale epoke temu... mozna bylo wowczas w rok dorobic sie ladnej sumki $$$, ktora wymieniona na ojczysta walute dawala ogrom kasy i potezne mozliwosci... w samych stanach tez byl wielki potencjal bo ten kraj sie budowal i cywilizowal... teraz jest zdecydowanie inaczej... osobiscie nazywam to wtorna cywilizacja, wtornym uprzemyslowieniem... w usa wieje betonem i plastikiem, ludzie sa falszywi i robia wszystko na pokaz, by pokazac ile sie ma i co sie ma... sa sztucznie usmiechnieci i niesamowicie zniszczeni... widzac tych wszystkich otylych, brudnych, niezadbanaych Amerykancow nie da sie tego porownac z zadnym krajem europejskim... owszem mieszkam w brzydkim miejscie Philadelphia, gdzie tylko w centrum jest wzglednie czystko i "zielono" ale wiem, ze w wielu miastach Ameryce jest bardzo podobnie... jak juz jest zielen to nie "spontaniczna" a idealnie rozplanowana... tak zeby przyjechac samochodem do parku zeby sie przejsc kawalek wsrod drzew... mysle, ze autorka przekoloryzowala i ze za minimalna stawke stac ich na "godne" zycie, ale zycie to jest "obfite" jedynie w dobra materialne... wielki telewizor, nowa lodowka na raty, samochod... na przykladzie przyziemnego dobra materialnego jakim jest TV >>> przy zarobkach przecietnego ekspedienta (mysle ze ok 250$/tyg) plaski telewizor mozna juz kupic za 100-150$, ogromne plazmy to 1000-2000$, wiec nie sa to kwoty tak abstrakcyjne jak zarobki i ceny w Polsce (powiedzmy 250pln/tyg i 20 000pln za plazme)
nie podoba mi sie tu (choc mam legalny pobyt) i jestem tu tylko dla pieniedzy... poki jest zdrowie i praca i wyplaty wszystko jest ok... ale jak jedna z tych rzeczy kuleje to kolorowo nie jest. Mozna zrobic kariere, mozna sie wyprowadzic na przedmiescia, mozna mieszkac w pieknej rozplanowanej okolicy, miec domek letni nad oceanem itd... ale jednoczesnie trzeba sie liczycz tym, ze bierzesz wowczas udzial w wyscigu szczurow, ktory trwa od poniedzielku do soboty popoludniu, ze musisz miec rowno przystrzyzony trawnik, najlepiej w piatek zeby sasiad w sobote go zobaczyl, ze samochod stojacy przed Twoja willa jest wyznacznikiem Twojej osoby, ze dzieci ktorym wszystko dasz z nudow beda probowaly co raz to nowych wynalazkow w strefie uzywek i rozrywek... ze w koncu przyjaciele beda mieli dla Ciebie czas tylko jak Ci sie uda wpisac sie w ich rozklad dnia/tygodnia/miesiaca... ciezko opisac jak tu jest, trzeba to przezyc zeby zrozumiec sedno... wielu to odpowiada, mi zdecydowanie nie... a temat rzeka to poziom intelektualny tutejszego spoleczenstwa, ktore zapatrzone w swoja flage jest tak oglupione, ze chyba wlasnie ta ciemnota buduje potege gospodarcza kraju... wiekszosc z nich nie wyjechala nigdy ze swojego stanu, a niektorzy nawet z miasta... jesli wiedza, ze Polska to nie jest nazwa Stany/miasta w Ameryce to juz spory sukces... jak ktos ma pojecie ze to kraj gdzies tam na koncu swiata w strefie zwanej Europa to juz moznao czyms z nim pogadac... a szczytem jest jesli powie cosw stylu "aaa tam sa Niemcy tez" w sensie w Europie :) no chybaze trafi sie na kogos kto ma w miare bliskich przodko z Europy (rodzice dziadkowie) to wtedy jakas wiedze posiada z tym ze napewno nie wyniesiona ze szkoly...
ogolnie nie mam zielonego pojecia jak kraj, w ktorym jest taki syf, byle jakosc, glupota i zacofanie jest takim mocarstwem swiatowym... ale zdaje sie ze wlasnie w tym tkwi zloty srodek... im obywatel mniej wie, im mniej sie martwi, im bardziej skupiony jest na wlasnym ogrodku tym latwiej nim kierowac, tym bardziej jest posluszny... pozdrawiam odwiedzajacych Ameryke... a tym ktorzy tutaj z koniecznosci badz wyboru zostaja na stale... szczerze zycze szczerego usmiechu choc raz w miesiacu...