johngalt
13.05.05, 04:02
Jedna z karetek pobierała z apteki niczym niewytłumaczalne ilości chlorku
potasu, leku nieprzydatnego w pracy pogotowia ani na czarnym rynku. Specyfik
podany szybko, bez rozcieńczenia zatrzymuje serce. Wspomniany zespół pogotowia
wyróżniał się wyjątkowo dużą liczbą zgonów pacjentów i nieudanych reanimacji.
Lekarka, która szefowała ekipie, znana była w stacji pod pseudonimem "Doktor
Potasik".
Do niedawna "Doktor Potasik" nadal jeździła karetką do chorych. Jak to
możliwe? - Formalnie ta pani nie ma dotąd żadnych zarzutów, więc nie tak łatwo
ją zwolnić - mówi dyrektor pogotowia Tyka. - Przypomnę tylko, że kiedy
wyrzuciłem Tomasza S., organizatora tzw. handlu skórami, sędziowie w sądzie
rejonowym, a potem okręgowym kazali mi przywrócić go do pracy i wypłacić
ogromne odszkodowanie.