super_inteligent
23.05.06, 15:56
Z Barbarii do Polski
Samolot gdzieś nad Niemcami, marzec. Tanią linią na trasie Londyn-Warszawa
podróżują pół na pół: Polacy i Anglicy. Ci pierwsi to gastarbeiterzy
stęsknieni za rodzinami, jakiś oszczędny biznesmen, grupka turystów. Ci drudzy
to z kolei niemal w 100% jedno-, dwudniowi imprezowicze, dla których taniej
jest przelecieć się do Europy Środkowo-Wschodniej i tam balować, niż bawić się
u siebie.
Podczas gdy pierwsza grupa zachowuje się całkowicie konwencjonalnie, Anglicy
od razu pokazują, na co ich stać: wrzaski, chrapliwe śpiewy, pijacki bełkot –
atmosfera zakładowego wyjazdu na grzyby w czasach PRL-u albo raczej kolejowego
przedziału pełnego rezerwistów wracających do domu. W pewnej chwili pomysłowi
synowie Albionu urządzają konkurs puszczania bąków. Robią to za każdym razem,
gdy mija ich stewardessa, a jej zmieszanie pobudza ich (oraz ich układy
trawienne) do większych wysiłków.
Nagle zabawę przerywa jeden z gastarbeiterów, który podniesionym głosem
informuje Anglików w ich języku: „Opuszczacie swój barbarzyński kraj i lecicie
do Polski. Postarajcie się zachowywać tak, jak nakazują normy tego
cywilizowanego państwa”. Anglicy zamiast zwymyślać odważnego milkną i nagle
nabierają ogłady. Czyżby z szacunku do obrotowego przedmurza Europy,
ostatniego bastionu chrześcijaństwa, wolności, tolerancji, demokracji, a w
końcu i cywilizacji oraz dobrego wychowania?