alfika
21.06.07, 18:00
otóż jestem mamą najuśmiechniętniejszej dziewczynki świata...
(to na razie wstęp)
biorę chustę, też się uśmiecha, szczególnie jak mówię jej, że zaraz mama ją
złapie i zwiąże i nie odda nikomu,a na dodatek wywlecze z domu -
natomiast w momencie włożenia w chustę, o ile nie buntuje się przeciwko
unieruchomieniu główki połą albo nie zaczyna wołać o święty spokój i spanie,
moje dziecię staje się najpoważniejszym myślicielem, jakiego ziemia nosiła
z rzadka udaje się zagadać ją do uśmiechmiechnięcia - Maja siedzi sobie i o
ile nie zaśnie, łypie oczkami i rozsiewa spokojniutką powagę całą sobą
wiem, że jej dobrze - Maja wrzeszczy, jak jej coś nie pasuje
(zresztą chusta u nas działa też jako uspokajacz)
jak Wasze dzieci zachowują się w chustach???
wyczytałam, że Buns ma uśmiechniętego kwiatuszka w chuście i się
zastanowiłam :)