mamakio
21.08.07, 16:12
Wczoraj moja Ola miała wizytę kontrolną w poradni preluksacyjnej. Na
pierwszej 7 tygodni temu dowiedziałam się , że lewe biodro jest
dysplatyczne i miałam ją pieluchować, nosić okrakiem itp. bo inaczej
to aparacik. Wtedy też trafiłam na wasze forum i dzięki szybkiej
reakcji dziewczyn z Radomia zostałam uświadomiona i zamotana.
Dosłownie i w przenośni:-))) Wielkie dzięki raz jeszcze:-) Do
noszenia w chuście przekonało mnie m.in. to , że w koali ułożenie
nóżek dziecka było takie jak demonstrował mi lekarz. Pieluchowaliśmy
przez kilka dni, bo tak naprawdę to tetrówki nie rozwiodą dobrze
nóżek. Zamiast tego stosowaliśmy chustowanie:-) No i chyba pomogło,
bo wczoraj okazało się , że jest OK!!! Lekarz powiedział , że jest
wielka poprawa, stawy właściwe i w zasadzie to żeby tylko starać się
nosić okrakiem i już. Jak powiedziałam, ze używamy chusty(z resztą
miałam ją na sobie) lekarz stwierdził tylko, że do pewnego momentu
pomaga i rozwiera bioderka, ale potem to już tylko grzeje w tyłek:-)
Entuzjazmu nie zauważyłam. Dodam tylko, że pod gabinetem było co
najmniej 10 innych dzieci czekających na wizytę, ale nikt nie
zahaczył mnie o chustę. Tylko się uśmiechali i chyba komentowali
między sobą. Może myśleli, ze nie stać mnie na wózek albo nosidełko
samochodowe;-) Za to zrobiłam ciekawe spostrzeżenie: na każde
dziecko przypadało dwoje dorosłych niosących fotelik samochodowy:-)
I przyznam się szczerze poczułam satysfakcję, że ja nosidełko
zostawiłam w aucie:-) i lansowałam się w mowym girasolu:-)))
A w ogóle to miałam się chwalić od razu wczoraj, ale dla "równowagi"
(żeby bilans dnia nie był zbyt szczęśliwy) moja starsza córka upadła
tak pechowo, ze złamała sobie jedynkę u samej nasady i musiałam
zaliczyć dentystkę a potem koić żal za zębem:-(((