Dodaj do ulubionych

Moje zdanie o chuście.

13.11.07, 10:56
Ponieważ zagląda tu wiele osób, które dopiero planują zakup chusty, chcę
napisać kilka subiektywnych odczuć na temat chust. Większość użytkowniczek
forum wychwala je pod niebiosa i jest absolutnie wobec chust bezkrytyczna. Mam
nadzieję, że moje zdanie w tym temacie pomoże w podjęciu świadomej decyzji
tym, którzy planują zakup chust, do czego ani nie namawiam, ani nie zniechęcam.
Piszę z perspektywy użytkownika chusty i mamy 7 miesięcznej córy.

1. Chusty mają cudowne kolory-fakt bezsprzeczny:)
2. Dają poczucie bliskości mamie i dziecku.
3. Wiązania nie są trudne, ale trzeba je wykonywać bardzo dokładnie, bo jeśli
chusta układa się nierówno, dziecko może przyjąć niezdrową postawę.Wtedy
więcej szkody niż pożytku.
4. Nie są wygodne w upały i zimne dni. W upały jest w nich gorąco (sprawdziłam
na własnej skórze, pieluszki jako pochłaniacze potu tez nie bardzo sie
sprawdzają), w mrozy trzeba mieć albo specjalną kurtkę albo być kamikadze,
żeby na grubą kurtkę motać chustę i wkładać w nią równie ciepło ubrane
niemowlę, zero wygody.
5. Nie sprawdzają sie na długie spacery (przynajmniej u mnie, czyli istenieje
takie ryzyko u innych;)). Chusta musi być dość ciasno zawiązana i mojej córce
po jakiejś pół godzinie doskwierał brak możliwości ruchu (miała schowane
rączki, bo była jeszcze malutka). Fakt, że dziecko może się do tego
przyzwyczaić ale czy na pewno jest mu tak wygodnie?
Poza tym niosąc dziecko z przodu, najłatwiejsze, najszybsze motanie,jeśli chce
podziwiać świat, skazane jest na odwracanie głowy w bok, niezbyt wygodne na
dłuższą metę.
6. Mój kręgosłup jest trochę nadwyrężony i nosząc małą z przodu po jakichś 20
min zaczynał boleć mnie odcinek lędźwiowy.
7. Teraz spojrzenie w przyszłość:)Kiedy dziecko chodzi samodzielnie, będąc w
wózku często chce zrobić kilka kroków i do wózka wrócić. W chuście czeka nas
wyciąganie, poprawianie motania, wsadzanie dzieciątka z powrotem i tak w
kółko. Dzięki.
8. Chusta u nas sprawdzała się czasem w domu, kiedy mała miała hiper marudny
dzień i domagała sie noszenia na rękach. Zdarzyło się tak ze 2, 3 razy..
9. Wrócę na chwilę do zimy. Odpada kiedy na dworze jest ślisko i istnieje
ryzyko upadku. Wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają, nawet najlepszym,
nietrudno sobie wyobrazić jakie nasz upadek stwarza zagrożenie dla niemowlęcia
w chuście..
10. Chusta bywa użyteczna podczas spacerów w niedostępne dla wózka miejsca,
ale jak pisałam po dłuższym czasie mała lądowała na rekach, bo było jej w
chuście niewygodnie..

Podsumowując chusta ma plusy i minusy. Jak przed każdym zakupem trzeba je
rozważyć i nie mogą ich przesłonić piękne kolory chust.

Obserwuj wątek
    • mysia125 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 11:15
      O kolorach sie nie wypowiadam, bo to mniej istotne.

      Cala reszta - na prawie wszystkie mozna zaradzic umiejetnoscia wiazania. W
      dobrze zawiazanej chuscie nie jest ani niewygodnie (moze trzeba wyprobowac inny
      sposob wiazania?) ani nic nie powinno bolec (moze chusta sie zwija? moze trzeba
      wybrac inne wiazanie?). Chusta tez idealnie wpasowuje sie w uklad z dzieckiem
      ledwo chodzacym(moze trzeba sie przerzucic na krotka? albo kolkowa? albo
      poucha?). Wiazanie na ubraniu to tez tylko kwestia dobrej techniki.

      Co do upalu czy chlodu - to sprawa osobista. Na wiele pomoc moze odpowiedni
      sposob ubrania. Ale jest masa mam, ktore nie nosza w upaly lub w zime.

      ikabg - dziekuje Ci bardzo za tego posta. Przyda mi sie do pracy :)

      natomiast jesli moge jeszcze slowko wtracic - bardzo czesto mamy zniechecaja sie
      za szybko. Chusta jest kawalkiem szmaty, ale trzeba poswiecic jej troche uwagi.
      W 100% potwierdzilo mi sie to podczas ostatnich warsztatow. Widze, jak wielu
      rodzicow potrzebuje pomocy w dopasowaniu sposobu noszenia do wieku dziecka i
      potrzeb rodzicow.

      acha, pisalam to juz kilka razy w roznych watkach - mielismy dla Felixa oprocz
      chust naprawde wypasiony wozek, z ktorym sie lubilismy lansowac :)

      --
      Kasia z Chustomanii
      • magme Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 11:45
        Kasiu napisałam do Ciebie maila, pliss zerknij i odpowiedz - przepraszam że się
        tu przypominam ale czas mnie goni :)))
      • m.mada Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 12:16
        Nieprawda, że wystarczy zawiązać dobrze i nic nie boli. Zuza waży w tej chwili
        9,3kg i jak bym jej nie nosiła (plecy, brzuch, biodro, mej-taj, długa wiązana),
        to po pewnym czasie 40-60min bolą mnie... nogi. Kolana i kostki buntują się
        przeciwko dodatkowemu obciążeniu i wysiadają. Jest z tego jeden plus - obiecałam
        sobie nigdy nie przytyć tak dużo, bo wtedy nogi też odmówią mi posłuszeństwa :)
    • padthai Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 11:37
      uzywam wozka i chust
      Raz sprawdza sie wozek raz chusta. Najczesciej mam jedno i drugie
      przy sobie.
      Jezeli poza domem jestem kilka dobrych godzin to wozek odciaza mnie,
      chocby kiedy wkladam do niego zakupy, mnostwo bambetli, zwlaszcza w
      zimie, kiedy np. spotyka sie kilka mam chustowych, to jednen wozek
      robi za gigantyczny wieszak :)))
      Wygodnicka jestems idlatego lubie wozek np. na upaly, deszcz czy
      zakupy, jednak w torbie zawsze mam chuste kolkowa lub wiazana. Do
      spania wole dziecie ukladac w wozku, bo to moj czas na odpoczynek :)
      i moge wtedy przyjac dowolna pozycje i nie pocic sie, bo niestety
      jak nosze to jest mi goraco.
      Na zakupach chusta to wybawienie, dziecie zadowolone, wszystko widzi
      i mama blisko, a zakupy do wozka hehehe
      W zimie to nic nie jest proste, bo w chusice mozna sie wywrocic i
      nie ma gdzie bambetli upchnac jak si np. wejdzie sie do centrum
      handlowego, natomiast wozek grzeznie w sniegu, oblepia sie blotem i
      to wszyskto wnosi sie do domu.
    • magme Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 11:40
      To ja się ustosunkuję :)jeśli można:
      Ad1. kolory piękne - zgadzam się
      Ad2. zgadzam się również :)
      Ad3. fakt - chusta żeby była zdrowa dla dziecka i wygodna i dla dziecka i mamy
      musi być poprawnie zawiązana
      Ad4. Jeśli idzie o upały - fakt - wolałam jechać lekką spacerówką bo przy 36 st
      (czerwiec tego roku) mały się przyklejał do mnie a ja do niego i pot
      strumieniami płynął, wózkiem on miał więcej przewiewu i ja też.
      Jeśli chodzi o zimę -tu mam inne zdanie- przy dziecku nie chodzącym chusta
      jest rewelacyjna! - nosiłam młodego (w zeszłym roku 5-7 mies zimą)na bardzo
      długie spacery, miałam pewność że mu wygodnie i ciepło, nosiłam pod kurtkę
      (zapinała mi się do wysokości pół pleców małego na to szedł jeszcze mój wielki
      szalik a młody był ciepło ubrany - nigdy mi się nie przeziębił i nie zmarzł) lub
      wielki cieplutki polar męża, mnie było bardzo wygodnie, teraz młody ma 15 mies i
      tez wychodzimy na dwór w chuście - jak ma spać lub w MT -jeśli idziemy na
      "łażony spacer" absolutnie nie wyobrażam sobie jeżdżenia wózkiem po tym błocie,
      deszczu i sniegu.
      Ad5. Na bardzo długie spacery u nas się super sprawdzała, zwłaszcza jak młody
      nie chodził, (miał możliwość się ruszyć, wyjąć rączki i obserwował tyle świata
      ile chciał..)
      Ad6. Też miewam problemy z kręgosłupem ale powiem szczerze że bardziej mnie
      bolał jak miałam wnosić wózek z łebkiem w środku nawet kilka schodków niż jak
      chodziłam w chuście.. teraz noszę na sobie 10kg i zaczynam czuć plecy po jakiejś
      godzinie dopiero.
      Ad7. Tu się zgadzam - z dzieckiem chodzącym wygodniejszy jest Mt czy porządna
      kółkowa (ewentualnie krótka wiązana) co to się błyskiem zakłada, natomiast
      ciąganie za sobą wózka po całym parku za dzieckiem które ucieka przede mną i
      muszę za nim biegać też nie jest fajne..
      Ad8. No to u nas miało to miejsce o wiele, wiele częściej...chusta jest mocno
      eksploatowana.
      Ad9. To fakt że na śliskiej nawierzchni jest niebezpiecznie ale jak jest tak
      strasznie ślisko to ja i tak z młodym nie wychodzę bo i bez chusty ląduje na
      pyszczku na ziemi i ja też..:)
      Ad10. O i to w ilu różnych miejscach bywa użyteczna - patrz wszelkie autobusy,
      tramwaje, nie trzeba się szarpać z wózkiem, u nas sprawdziła się plaża, wydmy,
      góry, muzea, wystawy i inne miejsca które mogliśmy z Młodym zwiedzić nie bojąc
      się o pozostawiony gdzieś wózek czy to że ktoś nam będzie zaglądał w ten wózek
      lub czy ja nim wjadę na schody widokowe itd...
      A z podsumowaniem się zgadzam - chusta ma plusy i minusy...
      Takie jest moje zdanie - użytkowniczki różnych chust od 13 miesięcy.
    • mamalina Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 11:42
      Ika, masz córkę 7-miesięczną, więc spojrzenie w przyszłość jest gdybaniem.
      U nas właśnie (piszę z perspektywy noszenia syna przez 2 lata) w momencie chęci
      spacerów samodzielnych świetnie sprawdziła się chusta kółkowa, nie wypasiona,
      samoróbna.
      Teraz, kiedy wreszcie nauczyłam się węzła przesuwnego, mogłaby to być także
      chusta krótka.
      No cóż, syn ma dwa lata 2 miesiące, ja połówkę kolejnej ciąży, więc
      się przestawiam na chodzenie z wózkiem, gdy chcę pójść w konkretnym kierunku i
      określonym czasie :)
      I za każdym razem, mimo iż wózek OK, wolałabym mieć tylko kawałek szmaty w
      kieszeni (nie trzeba się zastanawiać, czy można przed przedszkolem bezpiecznie
      zostawić itp.)
      Ale 15 kilo syna, same rozumiecie… Łatwiej się człek w ciąży męczy.

      Jako maniaczka chustowa za to dzisiejszą wspaniałą współpracę Jeremi-wózek
      OCZYWIŚCIE składam na karb wspaniałych chustowych chwil :D

      No i strasznie się cieszę, że nasza starszaczka, obecnie prawiepięcioletnia,
      dawała się zamotać na wakacjach - wózek na plaży w piasku… dziekuję bardzo!
      (Bliskość to wartość dodana :D)



      Ika, zaskoczyła mnie Twoja „kampania studząca entuzjazm chustowy" – przy
      wszechobecnej promocji wózków, w stanie wiedzy jaki mamy, naprawdę uważasz, że
      nasze skromne grono jest w stanie kogoś, excusez-le-mot, omotać na tyle, żeby
      pozbawić ją zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego??? I przekabacić na
      chustowość, gdy nie będzie tego chciała…
      Przypomina mi się moment z forum o długim karmieniu piersią, gdy moderatorka
      zmuszona była umieścić hasło „To nie jest forum o kończeniu karmienia" :D
      Nie chciałabym także, żebyś przez ten post obraziła się na chustę czy to forum…
      • visenna2 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 14:32
        "No cóż, syn ma dwa lata 2 miesiące, ja połówkę kolejnej ciąży, więc
        > się przestawiam na chodzenie z wózkiem, gdy chcę pójść w
        konkretnym kierunku i
        > określonym czasie :)
        I za każdym razem, mimo iż wózek OK, wolałabym mieć tylko kawałek
        szmaty w
        > kieszeni (nie trzeba się zastanawiać, czy można przed przedszkolem
        bezpiecznie
        > zostawić itp.)"

        Mamalino mam ten sam problem;) Zuza waży coś pod 18 kilo i trochę
        się obawiam o zdrowie nowego mieszkańca brzucha, więc przestawiam
        się na wózek. I nie ma dnia żebym nie klęła na progi, schody, strome
        podjazdy, dziury w chodniku, zakupy (trzeba wózek przed sklepem
        zostawić i na niego wyglądać co chwila, bo czasem giną).
        Rozbestwiłam się przez te szmaty i lubie wygodę :)
        Jeszcze nie próbowałam komunikacji miejskiej z wózkiem, ale jak
        kiedyś będę zmuszona to mnie chyba apopleksja trafi :D Z chustą
        wszystko było Takie Proste :D
        • anifloda Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 15:10
          Visenna, czy ja coś przegapiłam? Gratulacje!!! :-)))
          • visenna2 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 15:20
            Dzięki :) Nic nie przegapiłaś, ja się dopiero teraz ujawniam:)
            • hodos Gratulacje Visenna:) 13.11.07, 17:44
              i ja już myślałam, że coś przegapiłam!!:)) super wiadomość!
              serdeczne gratulacje:)
              • buns Re: Gratulacje Visenna:) 13.11.07, 18:29
                I ja również gratuluję i życzę dobrego samopoczucia:)
              • lizzy9 Super wiadomosc! Tak sie ciesze! 13.11.07, 20:45
                Viesna kochana, to taka super wiadomosc, ale sie ucieszylam, bede
                trzymac za was kciuki. Kiedy obserwowalam twoja corcie, jaka byla
                opiekuncza do Orlinka, to bylam pewna, ze bedzie najfajniejsza
                starsza siostra :) Gratulacje!!!
        • lidkamamakuby visenna !!! :D 13.11.07, 19:12
          Serdecznie gratuluję !!! Nowy wątek powinien chyba powstać ;)))
          • olusia_a Re: visenna !!! gratulacje 13.11.07, 21:26
            trzymajcie sie ciepło
          • visenna2 dzięki dziewczyny! 14.11.07, 17:34
            Bardzo dziękuję za miłe słowa :)
            • abepe Re: dzięki dziewczyny! 14.11.07, 19:32
              Hej Visenno, jak Zuzia reaguje na to, że jej nie nosisz?
              Mój Grześ, gdy zaszłam w drugą ciążę (miał 3 lata) był bardzo
              zawiedziony, że już go nie biorę na ręce (niechustowy)i nie noszę
              (za daleko go nie nosiłam, czasem dla zabawy po domu). Przez całą
              ciążę pytał, kiedy będę mogła go znowu nosić. Gdy przyjechał do
              szpitala obejrzeć brata, sprawdził, czy mam jeszcze brzuch i zaraz
              pytał o noszenie.
              Ale noszenie Grzesia się skończyło juz chyba na zawsze. A waży mniej
              niż Twoja Zuzia, mimo, że ma ponad 4 lata:))
              • visenna2 Re: dzięki dziewczyny! 15.11.07, 09:05
                Zuza nie reaguje :) Czasem jest chwilkę niesiona na rękach (np.
                wnoszę ją po schodach ze spaceru, bo mieszkamy na 3p bez windy, więc
                ona nie daje rady wejść). Nie awanturuje się, grzecznie jeździ w
                wózku jak trzeba. Coraz chętniej chodzi. Bałam się jak zareaguje na
                brak noszenia, ale jest naprawdę ok. Przynajmniej na razie :)
                Pewnie będzie chciała się znowu nosić jak zobaczy że noszę młode :)
        • 377sil Kochana, gratulacje! 15.11.07, 09:37
          Strasznie się cieszę i gdyby nie to, że mam przy sobie
          czteromiesięczne Szczęście, chyba bym ci zazdrościła. Uważaj na
          siebie!
          • visenna2 Re: Kochana, gratulacje! 15.11.07, 12:05
            Dzięki :) Ech, uważam na siebie aż do przesady :)
    • agamamaani Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 11:50
      masz prawo do swojego zdania.. :) i fajnie że je zamieszczasz..
      mi bywalo niewygodnie jezeli .. źle zawiązałam..

      co do noszenia - w lecie nosiłam na wakacjach.. nosił tez mój maz.. duuzo.. w
      miejscu w którym bylismy wózek nie dał by rady pojechać nawet metra.
      w zimie.. chusty sa IMO superwygodne. w zeszłym roku jak Franc był mniejszy ne
      musiałam go ubierac w kombinezony.. po prostu kupiłam w lumpexie ( za 25 zł!!)
      dużą kurtkę i pod nią nosiłam Franka. zbierałam go z podłogi tak jak był ubrany
      - zakłądałam tylkczo czapeczkę i szaliczek.. przy dwójce dzieci to było super
      rozwiązanie - nie musiałam się martwic faktem, że starsza stoi i się przegrzewa
      w czasie gdy ja ubieram drugiego. Teraz mój syn jest dośc duży.. czasem wkładam
      go pod kurtkę ( jeżeli wiem, że chodzić nie będzie) ale najczęściej - zawiązuje
      go na plecach. jak chce wyjść to wychodzi i idzie się przejśc..
      potem zazwyczaj wraca albo na biodro albo znów na plecy jezeli idziemy gdzies
      dalej.. włożenie do chusty trwa IMO tyle samo co zapięcie pasów w wózku :)

      o noszeniu na śliskich powierzchniach nie będe pisac bo własnie parę watków
      niżej o tym pisałam :)
      • milorzab Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 12:18
        Co do lata się zgadzam, na plaży w gorące dni nie nosiłam, ale w lesie już tak.
        Co do zimy, to już przy Tosi nosiłam ją pod większą kurtkę w nosidełku i było
        lepiej niż w wózku - ciepło, osłonięta przed wiatrem. W chuście będzie tak samo,
        tylko płaszcz do szafy...
    • run_away83 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 12:18
      a ja pozwolę sobie coś dodać od siebie :)

      > 1. Chusty mają cudowne kolory-fakt bezsprzeczny:)

      ja wolę te jednokolorowe, pasiaste tak jakoś plażowo mi się kojarzą -fajne na
      lato :)

      > 2. Dają poczucie bliskości mamie i dziecku.

      czasem nie wiem komu jest ono bardziej potrzebne, mojemu synkowi czy mnie?
      uwielbiam kiedy mały się we mnie wtula :)

      > 3. Wiązania nie są trudne, ale trzeba je wykonywać bardzo dokładnie, bo jeśli
      > chusta układa się nierówno, dziecko może przyjąć niezdrową postawę.Wtedy
      > więcej szkody niż pożytku.

      motania trzeba się nauczyć, podobnie jak wielu innych rzeczy, nie od dziś
      wiadomo że ćwiczenie czyni mistrza. ja preferuję chustę elastyczną właśnie
      dlatego że łatwiej ją prawidłowo zamotać i ułożyć maluszka.

      > 4. Nie są wygodne w upały i zimne dni. W upały jest w nich gorąco (sprawdziłam
      > na własnej skórze, pieluszki jako pochłaniacze potu tez nie bardzo sie
      > sprawdzają), w mrozy trzeba mieć albo specjalną kurtkę albo być kamikadze,
      > żeby na grubą kurtkę motać chustę i wkładać w nią równie ciepło ubrane
      > niemowlę, zero wygody.

      co do upałów - zgadzam się w stu procentach, dla mnie w upalne dni chusta nie ma
      racji bytu. no, ale ja w ogóle nienawidzę upałów i brzydzę się być spocona -
      taki mały odchył ;)

      co do zimy - jeszcze nie znalazłam idealnego rozwiązania, zakup specjalnej
      kurtki jest dla mnie nieosiągalny ze względu na cenę, ale kombinuję i testuję
      różne wersje - brak kurtki, tylko gruba bluza lub polar i motanie na wierzchu
      (młody w polarowym kombinezonie), motanie pod kurtką męża (mały ubrany lżej,
      tylko ciepła czapa i buciki), poncho pod którym mieścimy się oboje, czekam też
      aż uszyje się zamówiony "śpiworek" którym będę mogła otulić małego w chuście.
      wszystkie przetestowane przeze mnie rozwiązania mają swoje wady i zalety,
      stosuję je zamiennie, w zależności od pogody i rodzaju eskapady. zgadzam się że
      chustowanie przy takiej ilości ubrań w które trzeba siebie i dziecko opatulić,
      staje się niejako sportem ekstremalnym i trzeba się sporo nakombinować. ale nie
      jest nam niewygodnie - mniej wygodnie niż kiedy motam się tylko na bluzkę, ale
      jednak cały czas OK.

      > 5. Nie sprawdzają sie na długie spacery (przynajmniej u mnie, czyli istenieje
      > takie ryzyko u innych;)). Chusta musi być dość ciasno zawiązana i mojej córce
      > po jakiejś pół godzinie doskwierał brak możliwości ruchu (miała schowane
      > rączki, bo była jeszcze malutka). Fakt, że dziecko może się do tego
      > przyzwyczaić ale czy na pewno jest mu tak wygodnie?
      > Poza tym niosąc dziecko z przodu, najłatwiejsze, najszybsze motanie,jeśli chce
      > podziwiać świat, skazane jest na odwracanie głowy w bok, niezbyt wygodne na
      > dłuższą metę.

      moje dziecko kiedy nie jest spętane chustą, nie usiedzi na tyłku ani minuty. w
      chuście też się wierci, motam go w kieszonkę więc może mieć łapki na zewnątrz. i
      tak się nosimy czasem 5-6 godzin z przerwą na zmianę pieluchy i jedzonko :)

      > 6. Mój kręgosłup jest trochę nadwyrężony i nosząc małą z przodu po jakichś 20
      > min zaczynał boleć mnie odcinek lędźwiowy.

      noszenie w chuście jest na pewno bardziej obciążające dla kręgosłupa niż
      nienoszenie wcale. ale też o wiele mniej obciążające niż noszenie na rękach.

      > 7. Teraz spojrzenie w przyszłość:)Kiedy dziecko chodzi samodzielnie, będąc w
      > wózku często chce zrobić kilka kroków i do wózka wrócić. W chuście czeka nas
      > wyciąganie, poprawianie motania, wsadzanie dzieciątka z powrotem i tak w
      > kółko. Dzięki.

      moje dziecko, jeszcze nie chodzące, ale już próbujące; ruchowo wyżywa się w domu
      a na spacerach się przytula i odpoczywa - sam sobie taki rytm ustalił :)

      > 8. Chusta u nas sprawdzała się czasem w domu, kiedy mała miała hiper marudny
      > dzień i domagała sie noszenia na rękach. Zdarzyło się tak ze 2, 3 razy..

      a moje dziecko pierwsze trzy miesiące życia spędziło wisząc na mnie 24/7. gdyby
      nie chusta umarłabym wtedy z głodu i nie miałabym jak zrobić siku ;) oczywiście,
      im filip jest starszy tym bardziej samodzielny i ma ciekawsze rzeczy do roboty
      niż siedzenie matce na rękach, ale potrzeba wiszenia na mamie odzywa się w nim
      zawsze kiedy tylko jest mu źle - zmęczenie, ząbkowanie, kolizja z podłogą - w
      takich sytuacjach moje dziecko zawisa na mnie i czasembdługo nie chce odpaść :)

      > 9. Wrócę na chwilę do zimy. Odpada kiedy na dworze jest ślisko i istnieje
      > ryzyko upadku. Wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają, nawet najlepszym,
      > nietrudno sobie wyobrazić jakie nasz upadek stwarza zagrożenie dla niemowlęcia
      > w chuście..

      pisałam na ten temat wczoraj w innym wątku, więc tylko link żeby się nie
      powtarzać: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=71817903&a=71906522

      > 10. Chusta bywa użyteczna podczas spacerów w niedostępne dla wózka miejsca,
      > ale jak pisałam po dłuższym czasie mała lądowała na rekach, bo było jej w
      > chuście niewygodnie..

      a ja napiszę tak - wózek bywa bardzo przydatny przy dłuższych eskapadach, kiedy
      trzeba zabrać ze sobą sporo rzeczy (nie trzeba wszystkiego dźwigać), przy
      wyprawach na duże zakupy, itd. ale po krótkim czasie młody i tak ląduje w
      chuście bo w wózku dłużej niżpół godziny nie wysiedzi, a w spacerówce jeżdżą
      klamoty :)


      ufff ale się rozpisałam :) ale jeszcze chciałabym dodać taką małą refleksję.
      według mnie, chusta sprzyja pewnemu specyficznemu modelowi macierzyństwa (a
      właściwie rodzicielstwa). dla rodziców i dzieci którym ten model odpowiada
      chusta jest czymś cudownym i niezastąpionym. dla mnie noszenie synka i karmienie
      piersią to dwa najważniejsze doświadczenia związane z macierzyństwem - stąd mój
      entuzjazm i zachwyt. ale dla rodziców, którzy preferują inny styl opieki nad
      maluszkiem, których dziecko nie ma dużej potrzeby bliskości, dla których
      noszenie dziecka jest uciążliwe - chusta może okazać się przydatnym akcesorium,
      ładnym, modnym gadżetem, albo kompletną pomyłką... dlatego nie można nikogo
      uszczęśliwiać na siłę, każdy musi zdecydować za siebie :)
    • nika0507 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 13:50
      Zgadzam się z tym co powyżej dziewczyny napisały i dodam, że chusta
      jest niezastąpiona przy dwójce dzieci! Mój synek ma niecałe trzy
      latka , a córa prawie pół roku. Nie potrafię sobie wyobrazić
      spacerów bez chusty - ruchliwy 2,5 latek plus ciężki wózek -
      koszmar. Dzięki chuście synek nie jest skazany na "chodzenie przy
      wózku", bez problemu mogę asekurowac go gdy jedzie na rowerku, na
      placu zabaw na huśtawce czy drabinkach, a jak spadnie śnieg to
      pójdziemy na sanki:)
    • visenna2 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 14:18
      1. Chusty mają cudowne kolory-fakt bezsprzeczny:)

      mają.


      2. Dają poczucie bliskości mamie i dziecku.

      dają

      3. Wiązania nie są trudne, ale trzeba je wykonywać bardzo dokładnie,
      bo jeśli
      > chusta układa się nierówno, dziecko może przyjąć niezdrową
      postawę.Wtedy
      > więcej szkody niż pożytku.
      to raczej oczywiste i nikt na tym forum nigdy nie pisał inaczej

      4. Nie są wygodne w upały i zimne dni.

      Dla ciebie. Dla mnie i w upały i w zimie chusta jest niezastąpiona.
      To chyba kwestia indywidualna.

      5. Nie sprawdzają sie na długie spacery

      Może dla ciebie. U mnie się sprawdzały na dowolnie długich spacerach.

      6. Mój kręgosłup jest trochę nadwyrężony i nosząc małą z przodu po
      jakichś 20
      > min zaczynał boleć mnie odcinek lędźwiowy.


      Moim zdaniem to musi być jakiś błąd w wiązaniu. Mnie nic nigdy nie
      bolało, mam skrzywienie kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Powiem
      więcej - odkąd noszę w chuście w ogóle nie boli mnie kręgosłup. To
      ani chybi wina mojego sekciarskiego nastawienia.

      7. Teraz spojrzenie w przyszłość:)Kiedy dziecko chodzi samodzielnie,
      będąc w
      > wózku często chce zrobić kilka kroków i do wózka wrócić. W chuście
      czeka nas
      > wyciąganie, poprawianie motania, wsadzanie dzieciątka z powrotem i
      tak w
      > kółko. Dzięki.

      Ja nie muszę spoglądać w przyszłośc bo mam chodzącą prawie dwulatkę.
      I dla mnie masakrą jest prowadzenie jedną ręką dziecka a drugą
      wózka. Dzięki.

      9. Wrócę na chwilę do zimy. Odpada kiedy na dworze jest ślisko i
      istnieje
      > ryzyko upadku.

      Raz widziałam wywrotkę z wózkiem, raz wywaliłam wózek sama na
      oblodzonym chodniku. I dziękuję, wolę chustę. Upadek w chuście nie
      grozi dziecku niczym, bo jeśli się wywalę to padnę na ręce i kolana
      a nie na płask. Nie boję się nosić w zimie i nie roumiem czego
      miałabym sie bać. Normalne że człowiek odruchowo padnie tak żeby
      chronić dziecko a w wózku nie masz na nic wpływu.

      10. Chusta bywa użyteczna podczas spacerów w niedostępne dla wózka
      miejsca,
      > ale jak pisałam po dłuższym czasie mała lądowała na rekach, bo
      było jej w
      > chuście niewygodnie..

      A w jaki sposób to ma komukolwiek pomóc w podjęciu decyzji? Każdy
      musi spróbować i przekonać sie czy mu pasuje i do tego namawiamy.
    • mayetschka Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 14:44
      No cóż... zdanie mam takie, że bez chusty wyobrażam sobie życie - z
      uwagi na rosnący ciążowy brzuszek nie używam), a Groch dzielnie
      chodzi piechotą - wszędzie! Wózka nie uznaję bo na "końcu świata"
      mieszkam i spacer z wózkiem po wertepach, polach, błocie, śniegu to
      masakra!
      Ale... jeśli chodzi o piesze górskie, pagórkowate, nadmorskie
      wycieczki to sobie bez chusty NIE WYOBRAŻAM ani jednego spaceru!
      A w upały uwielbiam chustę!
      A w zeszłą zimę jak Groszek był mały to zjeżdżaliśmy na mojej pupie
      z górki na pazurki i tak się rechotał, że zabawy było po pachy!
      Nikogo na siłą nie przekonuję do chusty, daję wypróbować, sprawdzić
      czy się nada,
      A chwalić będę bo to cudowny wynalazek w bajecznych kolorach!
      Pozdrawiam
    • anifloda Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 15:25
      Na szczęście przymusu noszenia nie ma :-). Pewnie, że nie wszystko jest dla
      każdego. Niektóre rzeczy dla niemowląt jednym się sprawdzają, a innym nie. Mi
      się kompletnie nie sprawdziły osłonki na łóżeczko, termometr do wody, garnuszek
      na klocuszek i wózek, którego przy pierwszym dziecku używałam przez 5 miesięcy,
      przy drugim użyłam raz :-).Dzieci są różne, matki i sposoby wychowania też.
      Kończę, bo muszę zapakować chodzące dziecko w kombinezon, zawiązać je na swojej
      kurtce w nową chustę i pojechać tramwajem po starszą córkę do przedszkola.
      Trzymajcie kciuki, żebym się nie przewróciła po drodze. Jeszcze tylko muszę
      znaleźć parasol, bo leje :-)).
      • tolka11 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 17:19
        Własciwie nic dodać do przedmówczyń. Chusta w lato czy zimę to
        kwestia indywidualna. Ja tam nie uzywam wózka. Ruszyła mnie tylko
        kwestia dziecka chodzącego i wkładania go do wózka. Łomatko, zyczę
        powodzenia. Takie dziecię to tornado, przemieszcza się z prędkością
        światła i to niekoniecznie tam, gdzie idzie mama. Ganianie za nim z
        wózkiem to nie lada wyczyn. Moja najmłodsza ma prawie rok, waży
        prawie 14 kg, noszę ją po 3 godziny i nie odzuwam tego, a jestem
        szczupła i niewysoka. Fakt, mam kondycję, ale to rzecz nabyta. Od
        niedawna chodzi, wrzucenie jej na plecy [długa wiązana] to chwila,
        tyle co, jak ktoś napisał , zapięcie pasów w wózku. My chwalimy
        chusty, inni chwalą wózki. A wybór i tak należy do czytającego.
    • beannshi Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 21:23
      ikabg napisała:

      > Ponieważ zagląda tu wiele osób, które dopiero planują zakup
      chusty, chcę
      > napisać kilka subiektywnych odczuć na temat chust. Większość
      użytkowniczek
      > forum wychwala je pod niebiosa i jest absolutnie wobec chust
      bezkrytyczna. Mam
      > nadzieję, że moje zdanie w tym temacie pomoże w podjęciu świadomej
      decyzji
      > tym, którzy planują zakup chust, do czego ani nie namawiam, ani
      nie zniechęcam.
      > Piszę z perspektywy użytkownika chusty i mamy 7 miesięcznej córy.
      >
      > 1. Chusty mają cudowne kolory-fakt bezsprzeczny:)
      hm...dla mnie to akurat malo wazne bo moja ulubiona to costa rica
      > 2. Dają poczucie bliskości mamie i dziecku.
      Ano wlasnie. Jak juz wspomniala wyzej Run czesto mysle ze mi jest
      ono bardziej nawet potrzebne niz mojej Hance.
      > 3. Wiązania nie są trudne, ale trzeba je wykonywać bardzo
      dokładnie, bo jeśli
      > chusta układa się nierówno, dziecko może przyjąć niezdrową
      postawę.Wtedy
      > więcej szkody niż pożytku.
      Trzeba sie tego nauczyc.Ale podobnie jest np z prowadzeniem
      samochodu a wokol mnie mnostwo kierowcow i jakos nikt nie marudzi ze
      musial sie tego uczyc.
      > 4. Nie są wygodne w upały i zimne dni. W upały jest w nich gorąco
      (sprawdziłam
      > na własnej skórze, pieluszki jako pochłaniacze potu tez nie bardzo
      sie
      > sprawdzają), w mrozy trzeba mieć albo specjalną kurtkę albo być
      kamikadze,
      > żeby na grubą kurtkę motać chustę i wkładać w nią równie ciepło
      ubrane
      > niemowlę, zero wygody.
      Z upalami bywa roznie. A jesli chodzi o zime to poki co testujemy.
      Narazie najbardziej sprawdza sie sposob: ja mam na sobie koszulke z
      dlugim rekawem i taki polar blisko ciala, na to wiaze Hanka
      w "misiowym" kombinezonie. Ostatnio wyszlysmy tak z domu jak na
      termometrze bylo -3 i bylo ok. Jak bedzie zimniej kazda z nas
      dostanie kolejna warstwe i damy rade.Poza tym szyjemy wlasnie z Run
      spiworki na dziecia, na takie megazimne dni.
      > 5. Nie sprawdzają sie na długie spacery (przynajmniej u mnie,
      czyli istenieje
      > takie ryzyko u innych;)). Chusta musi być dość ciasno zawiązana i
      mojej córce
      > po jakiejś pół godzinie doskwierał brak możliwości ruchu (miała
      schowane
      > rączki, bo była jeszcze malutka). Fakt, że dziecko może się do tego
      > przyzwyczaić ale czy na pewno jest mu tak wygodnie?
      > Poza tym niosąc dziecko z przodu, najłatwiejsze, najszybsze
      motanie,jeśli chce
      > podziwiać świat, skazane jest na odwracanie głowy w bok, niezbyt
      wygodne na
      > dłuższą metę.
      Hm... My dzisiaj wyszlysmy z domu o 11 a wrocilysmy o 19. Caly czas
      w chuscie z przerwami na przewijanie, jedzenie i moja kawe :)Hanka
      zaplakala dwa razy. Przy ubieraniu kombinezonu.
      > 6. Mój kręgosłup jest trochę nadwyrężony i nosząc małą z przodu po
      jakichś 20
      > min zaczynał boleć mnie odcinek lędźwiowy.
      Mysle ze to kombinacja twoich klopotow z kregoslupem i problemow z
      poprawnym wizaniem. Ja co jakis czas mam taki kryzys, kiedy po kilku
      takich dniach jak dzisiejszy pod rzad wymiekam. Wtedy uruchamiam
      wozek albo jesli to mozliwe motam meza :)
      > 7. Teraz spojrzenie w przyszłość:)Kiedy dziecko chodzi
      samodzielnie, będąc w
      > wózku często chce zrobić kilka kroków i do wózka wrócić. W chuście
      czeka nas
      > wyciąganie, poprawianie motania, wsadzanie dzieciątka z powrotem i
      tak w
      > kółko. Dzięki.
      Ale jednoczesne prowadzenia wozka i bieganie za uciekinierem jest
      moim zdaniem zabojcze.
      > 8. Chusta u nas sprawdzała się czasem w domu, kiedy mała miała
      hiper marudny
      > dzień i domagała sie noszenia na rękach. Zdarzyło się tak ze 2, 3
      razy..
      Ja za to w domu chusty w ogole nie uzywam. Nie ma kiedy bo duzo
      czasu spedzamy na dworze.
      > 9. Wrócę na chwilę do zimy. Odpada kiedy na dworze jest ślisko i
      istnieje
      > ryzyko upadku. Wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają, nawet
      najlepszym,
      > nietrudno sobie wyobrazić jakie nasz upadek stwarza zagrożenie dla
      niemowlęcia
      > w chuście..
      Hmm,,, jak bedzie slisko to z wozkiem nikt mnie z domu za chiny
      ludowe nie wypchnie.Mam lekka spacerowke i obawiam sie
      nadsterownosci. Nie ma tewz mowy zebym z nia wyszl na snieg bo
      utkniemy w pierwszej mini zaspie.
      > 10. Chusta bywa użyteczna podczas spacerów w niedostępne dla wózka
      miejsca,
      > ale jak pisałam po dłuższym czasie mała lądowała na rekach, bo
      było jej w
      > chuście niewygodnie..
      Mysle ze byla poprostu zle zawiazana. bo w dobrze zawiazanej chuscie
      dziecko ma pozycje jak na rekach. Ja nie widze roznicy.Hanka tak -
      woli w chuscie :)
      >
      > Podsumowując chusta ma plusy i minusy. Jak przed każdym zakupem
      trzeba je
      > rozważyć i nie mogą ich przesłonić piękne kolory chust.
      >
      Jak juz wspomniala Run (a o czym rozmawialysmy juz jakis czas temu)
      chustowanie to dla wiekszosci tu obecnych nie techniczny zabieg ale
      model wychowania.

      Ja niemal nie karmie malej piersia. Nie moglam choc bardzo chcialam.
      Chusta zastepuje mi namiastke tego poczucia bliskosci jakie daje
      karmienie piersia. I lagodzi troche zal z powodu tej straty.

      Jestem osoba bardzo aktywne. W domu w zasadzie tylko sypiam i tak
      jest od zawsze. Od zawsze tez wiedzialam ze chce aby moje dziecko
      uczestniczylo w moim i mojego meza zyciu w pelni. I chusta mi na to
      pozwala.Mloda jest zawsze ze mna. A ja nie czuje sie ograniczona do
      miejsc do ktorych moge dotrzec wozkiem.

      Niedlugo wracam do pracy. Chce ale przede wszystkim musze. I zal mi
      ze na tak dlugo bede z dala od Hanki. Zamierzam sie wtedy chustowac
      sie jeszcze wiecej niz teraz. Wpakuje mloda w chuste, przytule i juz
      nie wypuszcze :)

      Amen :)
    • mamuk1 Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 21:47
      Moim zdaniem stosunek do chusty zależy także od charakteru posiadanego dziecka.
      Jeśli ktoś ma dziecia, który grzecznie siedzi/leży w łóżeczku, wózku itp.
      zasypia bez problemów i nie domaga się towarzystwa, zapewne nie doceni
      wszystkich uroków chusty. Żadne z moich dzieci takie nie jest. Po
      doświadczeniach ze starszym synem z radością powitałam pomysł na chustowanie.
      Córka tylko utwierdziła mnie w tym entuzjazmie. Oprócz tego, że nie chce
      siedzieć w kojcu i zasypiać sama w łóżeczku, w przeciwieństwie do brata nie lubi
      także wózka. Gdyby nie chusta nie udawałoby mi się nie tylko zrobić niczego w
      domu, ale także wychodzić na dłuższe spacery.
      Uważam, że chusta, jak wszystko, ma swoje wady, ale dla mnie to świetny
      wynalazek i stale powtarzam, że żałuję, że nie miałam jej przy starszym dziecku.
      • abepe Re: Moje zdanie o chuście. 13.11.07, 23:51
        mamuk1 napisała:

        > Moim zdaniem stosunek do chusty zależy także od charakteru
        posiadanego dziecka.
        > Jeśli ktoś ma dziecia, który grzecznie siedzi/leży w łóżeczku,
        wózku itp.
        > zasypia bez problemów i nie domaga się towarzystwa, zapewne nie
        doceni
        > wszystkich uroków chusty.

        Moje chustowe dziecko jest z tych, co same poleżą i się pobawią a
        wózek lubią. Towarzystwa się domaga ale często wystarczy kontakt
        wzrokowy i werbalny:))Z zasypianiem jest problem, ale tu i chusta
        nie pomoże.
        Mimo więc, że owo dziecko mam łatwe w obsłudze - chustę kocham. I
        ono też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka