zuza112
16.11.07, 20:56
Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę miała okazję wypróbować chustę w
warunkach szpitalnych, a jednak...
Kuba trafił do szpitala z ostrym zapaleniem krtani i oskrzeli, miał
duszności i musieliśmy pędzić na ostry dyżur. Potem przez tydzień
siedzieliśmy na oddziale, poddając się cierpliwie szpitalnym
zabiegom. Ostatnio dość rzadko używana chusta znów powróciła do
łask - szkoda tylko, że w tak nieciekawych okolicznościach.
Najważniejsze, że mamy to już za sobą. Teraz noszę Kubulinka po
domu, bo ciągle jeszcze jest bardzo słaby i nie może się ode mnie
odkleić po ostatnich przeżyciach... I co ja bym zrobiła, gdybym nie
miała chusty? Ehhh...
Na naszym oddziale (szpital na Niekłańskiej, oddział alerglogii)
była jeszcze mama z piękną, wiązaną niebieskością:)