Dodaj do ulubionych

Argument przeciwko chuście

04.12.07, 18:29
Naprawdę, czasem ręce opadają, jaką argumentację wysuwają niektóre
matki.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=72842651&a=72891717
Nie mówiąc już o mamie która nie poleca chust bo...

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=72842651&a=72849197
Obserwuj wątek
    • agmani Re: Argument przeciwko chuście 04.12.07, 23:06
      Nie tylko rece opadaja...
    • nelles Re: Argument przeciwko chuście 04.12.07, 23:10
      Wniosek jeden: jeszcze dużo pracy nas czeka :)
    • madzi1983 Re: Argument przeciwko chuście 04.12.07, 23:16
      mnie też wkurzają takie teksty szczególnie że piszą to osoby które albo nie
      miały żadnego kontaktu z chustami albo coś tam usłyszały i dopowiadają sobie.
      Owszem nie każdemu musi to odpowiadać ale coś mi się robi jak słyszę że
      nosidełka są wygodniejsze. Ja dopiero zaczynam tą przygodę, ale przed
      wysunięciem jakichkolwiek wniosków przed długi długi czas studiowałam to forum
      by cokolwiek się dowiedzieć
    • vvega Re: Argument przeciwko chuście 05.12.07, 09:26
      mi kiedyś ktoś powiedział żebym nie nosiła w chuście bo sie
      przyzwyczai do noszenia... o swoim kręgosupie też słyszałam
      wielokrotnie...
      • scharon Re: Argument przeciwko chuście 05.12.07, 09:29
        no bralam udzial tez w tej dyskusji....
        ale czasami jak grochem o sciane :(
    • monjan Re: Argument przeciwko chuście 05.12.07, 12:57
      jak dla mnie JEDYNY argument przeciwko 9kolejnej hahaha) chuście to FINANSOWY
      bo chusty uzależniają...
    • gutta_percha Re: Argument przeciwko chuście 05.12.07, 13:01
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=72842651&a=72877821
      3-latek w chuscie????
      IMHO 3-latki powinne chodzic na wlasnych nogach...
      • budzik11 Re: Argument przeciwko chuście 05.12.07, 14:40
        gutta_percha napisała:

        > 3-latek w chuscie????
        > IMHO 3-latki powinne chodzic na wlasnych nogach...

        A niemowlaka nosisz dlatego, że nie potrafi chodzić, czy dlatego że on to lubi
        i/lub ty lubisz przytulać własne dziecko??
        Chusta to nie tylko "środek transportu" dziecka.
      • nelles a trzylatek w wózku? 05.12.07, 15:17
        A co powiesz na trzylatki wózku? Przecież wszędzie mnóstwo takich widoków i
        jakoś nikogo to nie dziwi. Ja mam trzylatka i roczniaka. Młodszy jest noszony
        cały czas a starszy jak jest taka potrzeba (np. szybko trzeba się dostać do
        lekarza). I z tego co wiem Aga której post cytujesz tak samo - trzylatkę nosi
        czasami jak jest taka potrzeba a nie cały czas na spacerze.

        Jak jedziesz na długą wycieczkę góry z trzylatkiem to zabierzesz wózek? Ja wezmę
        chustę bo po godzinie/dwóch mój synek ma prawo się zmęczyć a szkoda by było
        rezygnować z tej przyjemności całkiem.
      • visenna2 Re: Argument przeciwko chuście 05.12.07, 20:14
        Albo w wózku jeździć, nie? Przeca to oczywiste :D
    • budzik11 Re: Argument przeciwko chuście 05.12.07, 14:38
      Ja nauczyłam się, że nie warto dyskutować jak ktoś jest przeciwny. Czy jeśli
      chodzi o chustę, czy długie karmienie piersią, czy cokolwiek innego. Wystarczy
      rzucić temat - jeśli ktoś jest otwarty i ciekawy nowych rozwiązań, to zajrzy,
      przeczyta, pomyśli, zdecyduje czy kupić czy nie. A jak ktoś się uprze i uważa,
      że wie najlepiej, to szkoda czasu na taką osobę, i tak nie da się jej przekonać.
      Szkoda czasu na uszczęśliwianie ludzi na siłę. Tylko dzieciaków szkoda :(
    • abepe Najlepszy argument przeciwko chuście... 05.12.07, 15:50
      ...przeczytałam w dyskusji linkowanej w zeszłym tygodniu. Taki
      mianowicie, że jak matka ma biegunkę to ma cały dzień (czy pół,
      obojętnie) z dzieckiem w chuście w toalecie siedzieć?!!!
      Rany, tylko współczuć takich problemów z żołądkiem. Od czasu gdy
      używam chusty trafiła mi się taka przygoda chyba raz, akurat nie
      miałam dziecka w chuście:)) Gdybym miała godzinę w wc siedzieć to i
      tak musiałabym młodego tam wziąć. Przecież nie siedziałbym grzecznie
      u siebie. Z bolącym brzuchem pewnie bym z chusty zrezygnowała, tak
      jak rezygnuję podczas migreny. Ale argument dla mnie bomba:))))

      BTW, niedługo sie przeprowadzam i mąż, który jest na placu boju,
      tzn. wykańcza mieszkanie, donosi, że droga dojazdowa, która do tej
      pory była sobie gruntową, ubitą droga właśnie zamieniła się w
      grząskie bagienko. Wózek odpada, dziecko w chustę, matka w kalosze:))
      • nelles Re: Najlepszy argument przeciwko chuście... 05.12.07, 23:39
        No to z biegunką to dla mnie bomba:)). żeby takie coś wymyślić to trzeba mieć łeb!
      • budzik11 Re: Najlepszy argument przeciwko chuście... 06.12.07, 15:20
        Ciekawa jestem, co ta od biegunki zrobiła z dzieckiem, kiedy siedziała na
        kibelku. Słuchała cały dzień zostawionego w pokoju dziecka czy też trzymała je
        kolanach siedząc na sedesie??
        Ja korzystam w WC z małym w chuście (przecież nie będę go wyjmować, bo po co??)
        i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.
    • grimma Re: Argument przeciwko chuście 06.12.07, 08:40
      ale zaraz .
      ten caly carrycot na allegro figuruje jako chusta. wiec laska dobrze napisala o
      swoim doswiadczeniu.
      czepiacie sie i tyle
      • kamiko5 Re: Argument przeciwko chuście 06.12.07, 15:50
        też uważam, że trochę się czepiają dziewczyny...
        No bo po pierwsze: to rzeczywiście może być tak, że się dzieci
        wyrywają i nie chcą siedzieć w chuście. Słyszałam o takich
        przypadkach, a i u mnie na początku kilka takich sytuacji było.
        Mysia tłumaczyła na warsztatach, że jak się dziecko odpycha to
        znaczy, że za słabo związane jest itd. Ale skąd to mają mamy
        wiedzieć? Ja bym na to nie wpadła i jakby się taka sytuacja
        powtarzała, to na pewno rzuciłabym chusty (na szczęście tak się nie
        stało).
        A po drugie: jeżeli chodzi o kręgosłup, to bądźmy szczere - noszenie
        w chuście wcale mu nie jest na zdrowie, tak jak dźwiganie
        czegokolwiek. Nosimy dzieci, bo kochamy, przytulamy itd. i to jest
        ok, ale skutki tego mogą się pojawić za jakieś kilka lat - czego
        nikomu nie życzę. Oczywiście to chodzi o noszenie dzieci w ogóle,
        nie tylko w chuście. Tyle tylko, że w chuście zazwyczaj nosimy
        dzieci więcej - jakbym nie miała chusty, to nie nosiłabym mojego
        bąbla aż tyle.
        oczywiście jestem jak najbardziej za chustami i każdemu je polecam,
        ale staram się być obiektywna ...
        • briss35 Re: Argument przeciwko chuście 06.12.07, 16:06
          czytam Was od jakiegos czasu, bo jestem na etapie- kupic chuste ,
          czy nie kupic,dlatego czytam rózne wątki, nie tylko Wasze forum.
          mam wrazenie , że częśc z Was, jest w pewnym sensie ślepo
          zapatrzone w teorię "jestesmy lepsze, bo nosimy dzieci w chustach" i
          nie potraficie zbic argumentow przeciw- a jedynie wyrazanie swoj żal
          i politowanie.


          czy nie jest tak?

          bo skoro z politowaniem pada tekst -że żal Wam dzieci, które w
          chustach nie są noszone....
          z tego wniosek , że 90% młodych matek i ojcow to wyrodni rodzice, bo
          noszą dzieci na rękach i wożą w wózkach...

          No własnie, może oprócz tych żali i samych plusow , podacie jakies
          minusy?
          bo ja zanim wydam kasę na wózek i te 180 zł na chustę, chciałabym
          miec pewnosc, że faktycznie nie rzucę jej w kąt po kilku próbach
          uzycia, a w tym wypadku lepiej by było wydac te 180 zł na pampersy.

          takie czysto realne za i przeciw?
          obiektywne i bez żadnych ideologii???
          stac Was na to?
          a co do argumentu z biegunką- chyba drogie panie nie czytacie
          dokladnie? z tego co dziewczyna napisala- nie jest przeciwniczką
          chust, a jedynie odpisala na tekst , którejs z kolezanek na forum,
          ktora w innym watku się wypowiada, ze nie wyobraza sobie swojego
          chorowania, zatrucia pokarmowego, itp, bez chusty, bo co wtedy z
          dzieckiem zrobic....
          • briss35 dodam jeszcze 06.12.07, 16:08
            że wchodząc w ten wątek , liczyłam własnie na obiektywną wypowiedz,
            a nie kolejne załamywanie rąk, bo skoro nie warto rzucac grochem o
            scianę, to po co zakladac takie wątki?
            • mamuk1 Re: dodam jeszcze 06.12.07, 17:05
              Nie chcę się wypowiadać za innych, ale z tym, że żal mam dzieci, które nie są
              noszone, chodzi głównie o tzw. zimny chów i teorie, opierające się na tym, żeby
              nakarmionego i przewiniętego dziecka nie wyjmować z łóżeczka nawet jak płacze i
              unikać bliskiego kontaktu. Mój starszy syn też był noszony chociaż nie miałam
              chusty. Nosiłam go po prostu na rękach, bo miał potrzebę bycia blisko mnie.
              Teraz kiedy noszę córkę w chuscie, jest mi po prostu o wiele wygodniej. Wcale
              nie uważam, że wózek jest zły, choć moja córka nie lubi, kiedy ją w nim wożę.
              Jeśli chodzi o wady chust, to na pewno istnieją, jak we wszystkim.
              Najpoważniejszą chyba jest to, że latem potrafi być w chuście gorąco. Poza tym
              nie każdemu może przypaść do gustu motanie, gdyż wymaga pewnej wprawy.
              Przypuszczam, że nie każde dziecko musi polubić chustę, ale podobnie bywa z
              wózkami. Moja córka na początku płakała i w chuście i w wózku, a po jakimś
              czasie do chusty sie przekonała.
              Dziecko w chuscie swoje waży, więc noszenie może męczyć, wiele zależy tu od
              kondycji noszącego, ale z drugiej strony noszenie na rekach jest mniej wygodne i
              nie wplywa pozytywnie na stan pleców. W chuście wiazanej ciężar przynajmniej
              rozkłada się na całą klatkę piersiową. Z resztą nikt nikomu nie każe nosić
              godzinami, mnie samej by się nie chciało:) Wszystkie te wady są w moim przypadku
              do przezwyciężenia.
              Uwazam, ze chusta to fajna alternatywa dla wózka i przedmiot, który w znacznym
              stopniu ułatwił mi życie i oszczędził wiele nerwów tak, że mogę ją z czystym
              sumieniem polecić, choć oczywiscie nie ma stuprocentowej pewnosci, że Tobie też
              przypadnie do gustu. O zaletach szczegolowo się nie wypowiadam, bo tych
              informacji jest pełno.
              Pozdrawiam
              Asia.
              - Jasiu, grzanki nie pasują do zupy mlecznej, już prędzej makaron.
              - A wolniej?
          • agmani Re: Argument przeciwko chuście 06.12.07, 18:35
            Jest mi autentycznie zal dzieci noszonych w roznych komicznych nosidlach,
            najlepiej twarza do swiata, z dyndajacym wszystkim, z uciskiem na miednice. Nie
            wierze, ze w takim wypadku rodzice nie funduja dzieciom w przyszlosci roznych
            problemow ortopedycznych.
            I jest mi tez zal dzieci, ktore traktuje sie jak male robociki, co maja jesc co
            przepisowe iles tam, a oprocz tego pomiedzy karmieniami i zmiana pieluchy lezec
            w lozeczku i sie gapic na karuzelke Fisher Price. I oczywiscie nic nie chciec,
            nie miec potrzeby bliskosci itp. Jak placza, to niech sie wyplacza, bo inaczej
            wyrosna na malych terrorystow. Jak je boli brzuszek, to najwyzej mama zje
            gotowanego kurczaka, ale nie pomasuje, nie ponosi, nie pogada itp. Ew. wlasnie
            pakuje sie w jakies gadzety, lezaczki, hustawki i ma byc spokoj.
            Watpie, zeby to dotyczylo 90% rodzicow! Ale jak sie chce dziecko nosic w miare
            potrzeby, albo po prostu opd czasu do czasu chocby isc gdzies bez wozka, to
            chusta sie sprawdza doskonale, nie meczy mamy i nie tratuje dziecku delikatnych
            kostek i stawow. Dlatego nie wydaje mi sie, ze uzywanie chusty to kreowanie sie
            na jakas istote wyzej uswiadomiona niz plebs, tylko korzystanie z oferowanych
            mlodym rodzicom gadzetow w sposob przemyslany (rownie dobrze wspomniane 180 zl
            mozna wydac na kolejna zabawke). Argumenty przeciw sa na tym forum zbijane
            bardzo regularnie, mysle, ze warto poczytac troche i starsze topiki, bo to sie
            przewija (mi stuka gdzies z 9-10 miesiecy na forum i zdecydowanie mam wrazenie,
            ze tego bylo duzo).
            Minusow chusty szczerze mowiac specjalnie nie widze. Chyba ze chusta ma zastapic
            wozek (o tym akurat sama zrobilam watek, wiec ten aspekt podaje, bo wiem, ze byl
            na pewno wymieniany). Ale jako uzupelnienie wozka to rewelacja, jeden z tych
            wynalazkow, ktore mi najbardziej ulatwily i uprzyjemnily zycie z dzieckiem.
            Lepsza niz nosidlo (zaczynalismy od Baby Björn i poszedl szybko w kat, pardon na
            ebay, a chusta czeka na synka) i lepsza niz rece (znowu posluze sie swoim
            starym watkiem, ale wskazujac swoje przynajmniej dokladnie wiem, co tam
            wymodzilam - opisywalam oczekiwanie na chuste i pierwsze wrazenia, kiedy dziecko
            zabkujac dostalo jeszcze jelitowki, a ja akurat mialam chory kregoslup,
            myslalam, ze sie powiesze, chusta to bylo wybawienie). Zreszta, chusty uzywane
            ida za taka cene, ze nawet jak sprzedasz (w dobrym stanie, z instrukcja, ew.
            pudelkiem), to duzo nie stracisz. Zreszta, poogladaj sobie rozne chusty,
            wiazanki, kolkowe, mei taje. Ja mam doswiadczenie tylko z wiazana, bo jak
            chcialam nabyc mt, to zaszlam w ciaze i mialam zakaz dzwigania. Ale na forum
            jest kupa doswiadczonych w roznych technikach noszenia!!!
            Na pewno chusta na upaly to nie jest super pomysl, ale nosidlo tez nie (BB bylby
            duzo gorszy z tym czarnym tworzywem!). I ile jest tych upalow w naszym klimacie?
            Zostaje co najmniej 10 miesiecy chustowania w ciagu roku. Na zimno za to chusta
            na pewno jest lepsza, bo dziecko mozna (zwlaszcza male) jakos lepiej nia
            opatulic (dla zawodowcow sa specjalne kurtki, ja nie mialam i nie zamierzam
            nabywac, bo to drogie, a ja tyle nie nosze). W Baby Björn malej nozki tak glupio
            zwisaly... na pewno miala wtedy gorsze krazenie niz w chuscie.
            No i tyle. Jak sie boisz zbednego wydatku, to moze umow sie najpierw na
            wyprobowanie chusty (chocby przez forum znajdziesz kogos w okolicy). Jak
            zobaczysz, ze to nie dla Ciebie, to po prostu nie kupisz i tyle.
            • katarzynabobak Re: Argument przeciwko chuście 06.12.07, 19:28
              Ja uzywam i chusty i wózka.Mieszkam na 3 piętrze, wózek trzymam w
              piwnicy. Młodego w domu ładuje do chusty, schodzimy po wózek i
              jedziemy na spacer. Czasem zasypia w wózku, częściej zaczyna
              marudzić, biorę znów do chusty i po chwili Młody śpi. Wysypuje z
              chusty do wózka i tak sobie spacerujemy.Powrót do domu-Młody w
              chuście. plecak z zakupami na plecach,ręce wolne do otwierania drzwi
              itp.
              Tylko z chustą wybieramy się wtedy jak jedziemy tramwajem , często
              do mojej córy na cmentarz też tylko z chustą.
              Po domu, jak Młody marudzi a ja musze skończyć zmywanie wsadzam
              Młodego do chusty.
              Nie wyobrażam sobie życia bez chusty.I bez MT na basenie, ściślej
              mówiąc po basenie, kiedy trzeba ubrać buty, pozbierać ciuchy,
              spakować się. Młody spokojnie ogląda wszystko na moich plecach a nie
              lata na kolanach po wodzie w przebieralni.
              • katarzynabobak Re: Argument przeciwko chuście 06.12.07, 19:39
                A jeszcze wracając do kregosłupa, to odkąd mam chuste nie narzekam
                na bóle jakiekolwiek.A nadwyrężyłam kręgosłup ostro, śpiąc przez rok
                na rozkładanym leżaku, czy nosząc na rękach Córkę czasem przez parę
                godzin. Tyle, że wtedy chust nie znałam, więc targałam Małą na ręce
                jednej, bo drugą pchałam kroplówkę.
            • budzik11 Re: Argument przeciwko chuście 06.12.07, 19:38
              agmani napisała:

              > Jest mi autentycznie zal dzieci noszonych w roznych komicznych nosidlach,
              > najlepiej twarza do swiata, z dyndajacym wszystkim, z uciskiem na miednice. Nie
              > wierze, ze w takim wypadku rodzice nie funduja dzieciom w przyszlosci roznych
              > problemow ortopedycznych.
              > I jest mi tez zal dzieci, ktore traktuje sie jak male robociki, co maja jesc co
              > przepisowe iles tam, a oprocz tego pomiedzy karmieniami i zmiana pieluchy lezec
              > w lozeczku i sie gapic na karuzelke Fisher Price. I oczywiscie nic nie chciec,
              > nie miec potrzeby bliskosci itp. Jak placza, to niech sie wyplacza, bo inaczej
              > wyrosna na malych terrorystow. Jak je boli brzuszek, to najwyzej mama zje
              > gotowanego kurczaka, ale nie pomasuje, nie ponosi, nie pogada itp. Ew. wlasnie
              > pakuje sie w jakies gadzety, lezaczki, hustawki i ma byc spokoj.

              Bardzo pięknie napisane :)
              Dodam jeszcze, że nie miałam na myśli wcale wyrodnych rodziców. Rodzice moga być
              cudowni i kochający, ale dziecku na spacerze w wózku , gapiącemu się w budkę
              albo w niebo nie jest tak fajnie, jak dziecku przytulonemu do mamy albo taty,
              słuchającemu bicia jej/jego serca i czującego jej/jego ciepło i zapach. Szkoda
              mi takich dzieci, bo są trzymane z dala od rodziców. Nawet tych kochających.
            • edittt Re: Argument przeciwko chuście 07.12.07, 14:56
              I jest mi tez zal dzieci, ktore traktuje sie jak male robociki, co maja jesc co
              > przepisowe iles tam, a oprocz tego pomiedzy karmieniami i zmiana pieluchy lezec
              > w lozeczku i sie gapic na karuzelke Fisher Price. I oczywiscie nic nie chciec,
              > nie miec potrzeby bliskosci itp. Jak placza, to niech sie wyplacza, bo inaczej
              > wyrosna na malych terrorystow. Jak je boli brzuszek, to najwyzej mama zje
              > gotowanego kurczaka, ale nie pomasuje, nie ponosi, nie pogada itp. Ew. wlasnie
              > pakuje sie w jakies gadzety, lezaczki, hustawki i ma byc spokoj.

              no nie zgadzam się z Tobą, generalizujesz strasznie!
              Co mają karuzelki Fisher Proce do prawidłowego rozwoju czy wychowania z
              miłością?! A jedzenie przepisowego ileś tam?! to też jest objaw bycia wyrodnym
              rodzicem?!
              Leżaczki, huśtawki i inne gadżety!??!?! A czym jest chusta jak nie kolejnym
              gadżetem?!?!?!
              Przesadzasz...
              • donkaczka Re: Argument przeciwko chuście 07.12.07, 18:13
                editt a co sie czepilas karuzelki
                agmani nakreslila calosciowy obraz, nie pisala o karuzelkach jako takich

                ja tez na rowiesniczych forach czasem obserwuje postawe: lezy to nie ruszac,
                poki nie placze nie brac na rece a i wtedy probowac uspokoic bez noszenia
                dlaczego matki sie tak noszenia boja? juz mniejsza o chusty, ale branie na rece
                to kara najgorsza dla rodzica

                moje corki jak na zlosc noszone tulone wyrywaja sie na wolnosc
                teraz mialam radoche, bo duza zabkowala i wytrzymywala mi na plecach ponad
                godzine, co dawalo szanse na umycie podlogi w domu w kompaniamencie tata tati
                mruczanego mi do ucha

                helenka bujana noszona usypiana na rekach zaczela od 11 tygodnia zlewac mnie
                dokumentnie, zasypia sama, bawi sie sama na macie

                pewnie to przypadek, ze nie broniac sie przed noszeniem dostalam akurat
                egzemplarze, ktore tego nie potrzebuja i nie domagaja sie
                i pewnie to przypadek, ze te mamy ktore noszenia unikaja jak moga i racjonuja
                "maksymalnie godzine dziennie" maja dzieci co szalu dostaja zeby je poprzytulac
                taka zlosliwosc losu pewnie
              • agmani Re: Argument przeciwko chuście 07.12.07, 18:38

                > no nie zgadzam się z Tobą, generalizujesz strasznie!

                w czym?

                > Co mają karuzelki Fisher Proce do prawidłowego rozwoju czy wychowania z
                > miłością?!

                Kaczka Ci odpowiedziala :).

                A jedzenie przepisowego ileś tam?! to też jest objaw bycia wyrodnym
                > rodzicem?!

                a Twoje dzieci jak jadly? Jak u Trejsi?

                > Leżaczki, huśtawki i inne gadżety!??!?! A czym jest chusta jak nie kolejnym
                > gadżetem?!?!?!
                > Przesadzasz...

                W czym? Jakie masz doswiadczenie z chusta?
          • kociewiankapl Re: Argument przeciwko chuście 07.12.07, 18:18
            Nie mierz wszystkich jedną miarą. To forum a nie wyznanie wiary. Każdy uczestnik
            wypowiada się we własnym imieniu i z nim dyskutuj.

            > bo ja zanim wydam kasę na wózek i te 180 zł na chustę, chciałabym
            > miec pewnosc, że faktycznie nie rzucę jej w kąt po kilku próbach
            > uzycia, a w tym wypadku lepiej by było wydac te 180 zł na pampersy.

            I jak chciałabyś zdobyć tę pewność? Nie da się inaczej niż wypróbować, poćwiczyć
            i przymierzyć na sobie w realu.

            > podacie jakies
            > minusy?

            Żałuję, że tego ustrojstwa nie znałam wcześniej.
          • abepe Re: Argument przeciwko chuście 07.12.07, 23:03
            briss35 napisała:

            > a co do argumentu z biegunką- chyba drogie panie nie czytacie
            > dokladnie? z tego co dziewczyna napisala- nie jest przeciwniczką
            > chust, a jedynie odpisala na tekst , którejs z kolezanek na forum,
            > ktora w innym watku się wypowiada, ze nie wyobraza sobie swojego
            > chorowania, zatrucia pokarmowego, itp, bez chusty, bo co wtedy z
            > dzieckiem zrobic....

            Ok, to ja wspomniałam o argumencie z biegunką. Nie wypowiadałam się
            z w tamtej dyskusji, bo była strasznie wielowątkowa i trudno się w
            ogóle było połapać. Nie skojarzyłam, że w tym wątku dziewczyna
            odpowiadała na argument z innego, trudno wszystkie wątki czytać.

            Jeżeli argument z biegunką był argumentem za chustą, to według mnie
            też bez sensu. Z zatruciem i biegunką nie czułabym się zbyt
            komfortowo z chustą, bo jak np. wymiotować z dzieckiem w chuście?
            Co innego po prostu skorzystać z toalety, ale siedzieć w WC długo?

            Co do wad chusty i wózków - one nie mają wad, tylko należy ich
            używać w odpowiednich momentach. Wady maja np. niektóre sklepy, w
            których za diabła z wózkiem zakupów nie zrobisz. Ostatnio skutecznie
            zniechęcił mnie...Smyk (all for small, hehe). Mam wprawdzie duży
            wózek, ale w te wąskie alejeczki to można się wcisnąć chyba tylko z
            parasoleczką z hipermarketu:((

            Ja mam dziecko z typu samooobsługowych - dużo się bawi samo (ale nie
            samotnie, zawsze jest w tym samym pomieszczeniu, co ja, ciagam go
            wszedzie:) Bawię się z nim niekoniecznie nosząc go (teraz juz
            siedzi, więc zaczęlismy grać w piłkę:))
            Nie narzucam mu się z noszeniem, ale gdy widzę, że ma potrzebę
            przytulenia się i dość podłogi, czy fotelika - biorę na ręce, czy do
            chusty. Jeśli akurat muszę np. zrobić obiad niedawno odkryty
            plecaczek jest niezastąpiony. Gdy ząbkował - chustowaliśmy po domu
            więcej. Normalnie bawi się, trochę chce do mamy (lub taty), potem
            znowu sie bawi. Ładuje akumulatorek na rekach, w chuscie:))
            Ja generalnie wolę chustowanie spacerowe. To małe ciepełko i
            drapiące łapki:))
            Warto spróbować.
            • briss35 Re: Argument przeciwko chuście 08.12.07, 07:36
              o mój Boże, ja sie nie dziwie, że załamujesz ręce nad czyjąś
              wypowiedzią, jesli nie dosc , ze nie przeczytalas ze zrozumieniem co
              tamta dziewczyna napisala, to jeszcze nie przeczytalas ze
              zrozumieniem co ja napisalam,
              dziwic sie , że takie klocki potem z tego wychodza.
          • abepe Re: Argument przeciwko chuście czy za chustą:) 08.12.07, 18:20
            Hm, wydaje mi się, że zrozumiałam , co napisałaś. Napisałaś tak:

            > a co do argumentu z biegunką- chyba drogie panie nie czytacie
            > dokladnie? z tego co dziewczyna napisala- nie jest przeciwniczką
            > chust, a jedynie odpisala na tekst , którejs z kolezanek na forum,
            > ktora w innym watku się wypowiada, ze nie wyobraza sobie swojego
            > chorowania, zatrucia pokarmowego, itp, bez chusty, bo co wtedy z
            > dzieckiem zrobic....

            Co według mnie oznacza, że dziewczyna, którą podejrzewałam o niechęć
            do chusty skrytykowała inną dziewczynę, która w innym wątku
            wychwalała chustę, jako niezbędną podczas zatruć, chorób i biegunek.
            Otóż w poprzednim poście przyznałam, że ze względu na wielowątkowość
            dyskusji, odnoszenie się do wypowiedzi z innych wątków, mnogość
            dyskutantów, początkowo źle zrozumiałam, że częsta biegunka była
            powodem, dla którego dziewczyna nie chciała dziecka do chusty
            przyzwyczajać. Moja wina, niezykle dziękuję za sprostowanie:)
            Jakoś chyba dzielenie uwagi między dwoje dzieci i kilka innych spraw
            źle wpływa na mój poziom rozumowania:)
            Ale Twoje sprostowanie zrozumiałam - jakaś inna dziewczyna uznała,
            że częsta biegunka itp. jest powodem do wychwalania chusty, jest
            więc argumentem za chustą:)
            I w poprzednim poście uznałam, że ten argument do mnie nie przemawia.

            Jeśli nadal czegoś nie rozumiem, proszę o zwrócenie uwagi.

            A w wolnej chwili chyba jeszcze raz do tamtej dyskusji:)
        • visenna2 Re: Argument przeciwko chuście 08.12.07, 18:41
          "A po drugie: jeżeli chodzi o kręgosłup, to bądźmy szczere -
          noszenie
          > w chuście wcale mu nie jest na zdrowie"

          Absolutnie się z tym nie zgadzam. Moje doświadczenie świadczy o
          czymś przeciwnym - noszenie w chuście długiej, w wiązaniach
          obciążających plecy i oba ramiona bardzo dobrze robi na kręgosłup.
          Dzięki chuście pozbyłam się bólu kręgosłupa, bardzo wzmocniły mi się
          mięśnie pleców.
        • dymna Re: Argument przeciwko chuście 11.12.07, 16:34

          Dzięki za ten post.
          Dzięki dlatego, że ja widzę wady chust, ale bałabym się tu je ujawnić.
          Ale zaryzykuję :)
          Faktycznie, mając chustę nosi się dzieciaki częściej i więcej niż na rękach. Z
          oczywistych powodów.
          Ja miałam chustę pożyczoną. Przez miesiąc. I za każdym razem, po godzinie
          noszenia "czułam" kręgosłup w krzyżu.
          Taka moja konstrukcja. Ale to dobrze ilustruje, że taki ciężar nie jest
          obojętny dla kręgosłupów. I tak jak dobrze napisała kamiko5, mogą się problemy
          ujawnić za kilka lat.
          Tak jak choroby zawodowe.
          Jest to smutne, chociaż bardzo bym swoje dziecko chciała nosić w chuście często
          i dużo.

          Mam koleżankę, która ma z kolei inny problem: chustę nosi częsciej jej mąż, bo
          ona czuje dyskomfort kiedy dziecko i chusta uciskają na jej mleczne piersi. I
          bolą ją. Powiecie, że może przecież zastosować inne wiązanie. Owszem może, ale
          faktem pozostaje, że jednak niektórych nie. A toteż jest argument, może nie
          przeciwko chuście (nie przesadzajmy w drugą stronę), ale przeciwko
          stwierdzeniom, że chusty nie mają wad.

          Zresztą chyba wszystko na tym świecie ma swoje wady i zalety.

          Więc czasem nie można nazywać "głupimi" babeczek, które mają swoje czasem
          "bardziej negatywne" przemyślenia na ten temat.

          Pozdrawiam.
          • antusiowa_mama Re: Argument przeciwko chuście 11.12.07, 16:56
            nikt tu nikogo głupim nie nazywa, bo każdy ma prawo miec swoje zdanie i taka
            dyskusja wydaje mi sie dyskusją z serii "o wyższości świąt..." - mozemy tak
            gadac za i przeciw do końca świata. A przecież w chustowaniu chodzi o to, żeby i
            mamie i dziecku było dobrze - jeśli tak - to super - jeśli nie - trudno - komuś
            będzie dobrze w inny sposób. Dlatego ja staram się nikogo nie namawiać jeśli
            widze, że nie ma to sensu.

            I chciałam tylko coś dodać apropo kręgosłupa - jak mnie boli to zakładam mojego
            ciężarka i od razu ból przechodzi bo chusta nie pozwala mi się garbić :)ale
            pewnie to zależy od skrzywienia :) Pozdrawiam wszystkie chustomaniaczki i
            chustoprzeciwniczki :)
          • abepe Re: Argument przeciwko chuście 11.12.07, 20:36
            A ja młodszego synka noszę o wiele mniej w chuście, niż starszego
            nosiłam na rękach. I po noszeniu na rękach kregosłup bolał mnie
            naprawdę często, a teraz wcale.
          • donkaczka Re: Argument przeciwko chuście 11.12.07, 23:22
            dymna, obawiam sie, ze Twoj bol kregoslupa to wina chusty/wiazania

            tak jak napisala visenna, noszenie w wiazanej wzmacnia miesnie kregoslupa

            jaka mialas chuste? ile wazylo Twoje dziecko?
          • budzik11 Re: Argument przeciwko chuście 12.12.07, 13:45
            dymna napisała:


            > Ja miałam chustę pożyczoną. Przez miesiąc. I za każdym razem, po godzinie
            > noszenia "czułam" kręgosłup w krzyżu.
            > Taka moja konstrukcja. Ale to dobrze ilustruje, że taki ciężar nie jest
            > obojętny dla kręgosłupów. I tak jak dobrze napisała kamiko5, mogą się problemy
            > ujawnić za kilka lat.

            Jeśli powiesisz sobie na szyi wiadro pełne wody, to wygniesz się do przodu pod
            jego ciężarem.
            Jeśli powiesisz sobie puste wiadro, i co tydzień będziesz sobie dolewała do
            niego szklanke wody, to nie poczujesz nawet że wiadro jest pełne, bo Twój
            kręgosłup, a właściwie cały ukłąd kostno-szkieletowy sie do tego przygotuje,
            mięśnie będą silniejsze. Tak też jes z dzieckiem w chuście. Jak zaczyna się
            nosić zaraz po porodzie, kiedy jeszcze organizm pamięta ciężar ciąży, nie jest
            to odczuwalne i stopniowe przybieranie dziecka na wadze również. Ale jak nagle
            zawiśnie na nieprzygotowanym do tego człowieku kilka(naście) kilogramów dziecka
            z kością, to to może boleć, oczywiście. Trzeba czasu, żeby kręgosłup sie do tego
            przystosował, mięśnie wzmocniły. I nie sądzę, aby mocniejsze mięśnie były
            jakąkolwiek szkodą w przyszłości, wręcz przeciwnie.
            >
            > Mam koleżankę, która ma z kolei inny problem: chustę nosi częsciej jej mąż, bo
            > ona czuje dyskomfort kiedy dziecko i chusta uciskają na jej mleczne piersi. I
            > bolą ją.

            Szczerze mówiąc, to dziwi mnie to. Też karmię piersią, piersią są bardziej
            wrażliwe niż normalnie, noszę dziecko w chuście, a jednak nic mi nie uciska.
            dziecko jest na na brzuchu i mostku, nie na piersiach, chusta też do piersi nie
            przylega tak ciasno, żeby mogła je uciskać, nie bardziej niż sweter. Jedynie
            synek trzyma rączki na moich piersiach, ale nie jest to w żaden sposób nieprzyjemne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka