Gość: dude
IP: *.rsk.pl
21.03.02, 11:53
Czyli wielkie problemy małych ludzi (przyp.dude)
Autorem poniezszego dziennika jest Sylwester Szablewski
Kocham Beskidy
Oby ta historia się nie powtórzyla
Dziennik z Beskidów
12 sierpnia.
Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu
pęknie.
Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę
siedoczekać, kiedy pokryją się śniegiem.
14 października
Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie
liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone.
Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie
wspaniale!
Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi.
Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.
11 listopada.
Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić,
jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam
nadzieje, że wreszcie zacznie padać śnieg.
2 grudnia
Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i
wszystko było przykryte białą kołdrą. Widok jak pocztówki
bożonarodzeniowej.
Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i
odśnieżyliśmy drogę dojazdowa. Zrobiliśmy sobie świetna bitwę śnieżną
(wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć
drogę dojazdowa. Kocham Beskidy.
12 grudnia.
Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył
dowcip z droga dojazdowa. Po prostu kocham to miejsce.
19 grudnia
Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na
nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie
wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.
22 grudnia
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien.
Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, ze pług
śnieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej.
Skurwysyn!
25 grudnia
Wesołych Pierdolonych Świat! Jeszcze więcej gównianego
śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu
śnieżnego...przysięgam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie
posypia drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.
27 grudnia
Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie
wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym
razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest
pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał
dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to
oznacza łopat pełnych śniegu?
28 grudnia
Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt piec
centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtają
nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł
pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem
kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem
ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.
4 stycznia
Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić
cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny
jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni
powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Ze tez myśliwi nie
rozwalili wszystkich w sezonie!
3 maja
Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie,
jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.
18 maja
Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie
wyobrazić,jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na
jakimś zadupiu w Beskidach.