zo_h
06.10.05, 21:47
Nadmiar kontaktu z bracią zakonną (znaczy się księdzem w liczbie mnogiej)
zakończyła się dla takiego heretyka jak ja chorobą. Już drugi dzień
przemierzam te zakazane dla mnie rewiry i już drugi dzień zaliczam do dni, od
kiedy mój organizm jest trawiony przez podstępną chorobę.
Czy mam to traktować jako przypadkowa zbieżność choroby i miejsca gdzie
zmuszony jestem przebywać .... czy coś w tym jest? :>