16.12.05, 15:21
Niektórzy ludzie namiętnie czytają biografie. Co ciekawe, z moich obserwacji
wynika, że są to głównie ludzie po 40. Nie chodzi mi o to, że młodsi do
biografii nie sięgają, lecz o to, że nie czytają ich masowo. Jeśli już chcą
poznać czyjeś życie, to wybierają osoby, które ich fascynują, intrygują, które
podziwiają lub po prostu lubią. Ja na przykład z zapartym tchem chłonąłem
biografie moich idoli (Marii Callas i Oscara Wilde'a) i chętnie sięgnę jeszce
po kilka. Ale nie za bardzo rozumiem, cóż jest takiego pociągającego w
czytaniu biografii ludzi, do których nie ma się specjalnie żadnych
sentymentów. A jednak niektórzy twierdzą, że biografie nawet mało bliskich nam
osób sa stokroć ciekawsze niż powieści. Czy chodzi o to, że historie w nich
opisane zdarzyły się naprawdę (o ile biografa nie poniesie fantazja) i nie są
tylko i wyłącznie wytworem wyobraźni pisarza? Podobnie rzecz ma się chyba z
dziennikami czy autobiografiami. Czy ktos mi to wyjaśni? I czy jest ktoś, kto
powiedzmy w wieku 20-30 lat zaczytywał się bografiami?
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 15:43
      moj kolega, kategoria wiekowa twenty-something, jest pasjonatem biografii
      do tego biografii raczej offowych (Callas i Wilde to raczej mainstream), ktore
      czyta i wylapuje smaczne kąski i sie nimi dzieli

      na przyklad:
      Cesarz Ferdynand (1793-1875) powiedział kiedyś 'Rządzi się łatwo, trudności się
      zaczynają, gdy trzeba się podpisać.' Jego ulubioną rozrywką było wlazenie do
      kubla na smieci i turlanie sie po podlodze. (...) Podobno kiedys podczas
      polowania, gdy jeden z jego towarzyszy ustrzelil orla, stwierdzil, ze to nie
      moze byc orzel, bo ma tylko jedna glowe (orzel w godle habsburskim jest
      dwuglowy). Zasiadal na tronie przez 18 lat. Swoja role definiowal
      nastepujaco: "Jestem Cesarzem. Jak chce klusek, to je dostaje."

      o innym Ferdynandzie
      Fryderyk Wilhelm mial obsesje na punkcie wysokich mezczyzn i nie cofal sie
      przed niczym, by ich zwerbowac do swego regimentu Poczdamskich Gigantow.
      Rozsylal w tym celu werbownikow po calej Europie, placac rodzicom za
      przysylanie najwyzszych synow, a szlachcicom za najwyzszych robotnikow rolnych.
      Jesli nie mogl zwerbowac kogos po dobroci, uciekal sie nawet do porwan - np.
      pewnego razu w polowie kazania uprowadzono pastora i czworke wiernych. Wielu
      gigantow pomimo wysokich pensji probowalo dezercji, lub popelnialo samobojstwo.
      Gdy inni wladcy europejscy zaczeli protestowac przeciwko naruszaniu ich granic
      przez werbownikow/kidnaperow, Fryderyk Wilhelm rozpoczal program rozplodowy.
      Parzenie bardzo wysokich mezczyzn z wysokimi kobietami nie gwarantowalo jednak
      gigantycznych dzieci, a metode ta cechowala powolnosc. Fryderyk Wilhelm tak
      wielbil swoich gigantow, ze nigdy nie ryzykowal ich zycia w bitwie. Gdy byl
      chory lub smutny dla rozweselenia zwykl kazac parusetnemu oddzialowi
      przemaszerowywac przez jego sypialnie.

      :)
      • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 15:49
        za to ja sam nieszczegolnie sie tym pociagam, chociaz sa pewne wyjatki, np
        NIEMCEWICZ OD PRZODU I OD TYLU Zbyszewskiego, czy WIKTORIA I ALBERT (autor
        zapomniany), ktore przeczytalem z wielka przyjemnoscia i polecam
        z biografii Wilde'a lubie ksiazke Bojarskiej, choc sa tacy, do ktorych ona nie
        trafia. do mnie akurat trafia
        • marquis Re: biografie 16.12.05, 15:54
          Do mnie też trafiła. Bojarska mocno zafałszowała obraz ich związku, ale co tam,
          czytało się wyśmienicie!
          • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 15:57
            hmmm, o tym czy zafalszowala mogliby sie wypowiedziec sami Oscar i Alfred ;)
            ale zdecydowanie lepiej mi sie to czytalo niz nudna do bolu biografie
            popelniona przez Parandowskiego
            • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:00
              No wiesz, Parandowski pisał bardzo oględnie, ale żeby jakoś bardzo nudno? ;)
              Jest niby bardzo rzeczowa biografia Trevora Fishera, ale ja mimo wszystko
              najbardziej lubię książkę Bojarskiej, mimo wszystko.
      • marquis Re: biografie 16.12.05, 15:57
        Może i mainstream, tylko nie wiem, po co komu czytać biografię Callas, w której
        połowa to opisy jej dokonań scenicznych i wokalnych. No chyba, że ktoś
        przeskoczy nad tym dalej i skupić się na losach Callas jako kobiety.
        • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 15:58
          nie wiem
          mi wystarczyla jej biografia w programie do "Lekcji muzyki" w Powszechnym :)
          • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:01
            To ja Ci powiem: bo ludzi fascynuje Callas jako gwiazda, która miała to
            nieszczęscie, że zakochała się w Onasisie no i potem był skandal z Jackie
            kennedy itd... CZyli to co lud lubi najbardziej :)
            • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 16:03
              a jako kto ma fascynowac?
              zabierz cala otoczke gwiazdy z milionerem w tle i wyjdzie Ci historyjka milosna
              jakich wiele
              • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:05
                No tak, ale mnie fascynowałaby nawet gdyby zabrać całą otoczkę miłosną.
                Fascynowałaby jako ostatnia Diva.
                • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 16:06
                  no ale to juz nalezy do otoczki, ktora odrzucamy, tak? :)
                  • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:08
                    Miałem na myśli to, że mnie fascynowałaby biografia Callas nawet wtedy, gdyby
                    nie było Onasisa czy w oógle żadnego faceta, bo patrzę na nią przez pryzmat jej
                    dokonań artystycznych.
                    • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 16:13
                      e tam ;)
                      • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:19
                        A właśnie, że tak! ;)

                        Że dokonam autocytatu z forum Opera z 2.12.2005:

                        "Kiedyś przeczytałem, że podobno w chwili, gdy malutka Maria przyszła na świat,
                        do okna sali porodowej podleciał słowik i zaczął śpiewać... Czy jakoś tak...
                        Mógłbym tu pisać pean na cześć Bogini, ale... Co można jeszcze napisać?

                        Nie będę tutaj przytaczał żadnych faktów z życia Callas, myślę, że każdy dużo
                        o niej wie, ostatecznie nawet jej najzacieklejsi wrogowie doskonale orientują
                        się w jej artystycznych dokonaniach i znają meandry jej burzliwego życia...
                        Chciałbym jedynie napisać kilka słów od siebie. Gdy pierwszy raz usłyszałem
                        głos Marii Callas (a wcale nie była pierwszą śpiewaczką, jaką poznałem!)
                        doznałem dziwnego uczucia, coś mnie chwyciło za gardło, oniemiałem z
                        wrażenia... Spiewała na zywo 'Addio del passato', bylem urzeczony! Ten głos,
                        mimo że wcale nie taki piękny, często nierówny, w górze ostry, wydał mi się
                        nieziemski. Wtedy zrozumiałem, że już nigdy żadna inna - choćby najbieglejsza
                        technicznie, choćby z najpiękniejszą barwą - śpiewaczka mnie nie zachwyci tak
                        jak Callas. Bo to co w niej pokochałem najbardziej to siła ekspresji, oddanie
                        emocji głosem, zaangażowanie i poświęcenie, z jakim spiewała. Jestem świadomy
                        jej niedociagnięć, przytrafiających się fałszywych tonów, nierzadko
                        jazgotliwych e3 (a nawet f3, w Armidzie!). Ale przecież nie można oceniać
                        śpiewaczek tylko pod kątem czystości dzwięku czy zrównaważenia rejestrów... To
                        potrafi wiele sopranów, nawet z prowincjonalnych teatrów.

                        Callas przeżyła jedynie 54 lata. W świecie opery pozostawiła po sobie pustkę,
                        jakiej do dziś nie zapełniła żadna śpiewaczka. Mieliśmy Sutherland, Caballe i
                        jeszcze kilka gwiazd, jednak to były już raczej specjalistki od poszczególnych
                        rodzajow partii. A Callas była ostatnią divą, ktora
                        z powodzeniem śpiewała zarówno Łucję jak i Turandot, Rozynę i Brunhildę...

                        Ale co tam, szkoda czasu na pisanie kolejnych peanów, lepiej posłuchać po raz
                        tysiączny finału I aktu Traviaty (lub czegokolwiek innego) i z lubością ulec
                        magicznej sile oddziaływania najgenialniejszej śpiewaczki XX wieku."
                        • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 16:23
                          dobre to ze slowikiem ROTFL

                          przeciez to czesc legendy (wersja dla kucharek) ktore wymyslaly sobie wszystkie
                          owczesne boginie :)
                          • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:24
                            Cicho! ;)
                            • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 16:40
                              ok, ale co sobie pomysle, to moje :)
                              • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:42
                                No pomyśl, co to by była za Bogini, gdyby nie zdarzył się żaden cud? ;)
                                • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 16:52
                                  tam zaraz Bogini
                                  • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:55
                                    Nieee, no ja widzę, że czas ruszyć na krucjatę ;)
                                    • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 17:04
                                      skruszysz kopie o moj nihilizm ;)
                                      • marquis Re: biografie - PS. 02.01.06, 23:02
                                        Dostałem odpowiedź od nieznajomego miłośnika biografii. Kubissimo, dziekuję za
                                        konakt. Nie jestem w pełni usatysfakcjonowany, bo okazało się, że ten pan czyta
                                        biografie według bardzo ścisłego klucza i w konkretnych celach. A więc wciąż nie
                                        mam czytelnika, o jakim myślałem, tj. pożeracza biografii, miłosnika bardziej
                                        gatunku niż poszukiwacza wiedzy o życiu poszczególnych postaci czy epok :)
                                        • kubissimo Re: biografie - PS. 03.01.06, 00:32
                                          hesus, jak Ty chowasz te posty :)
                                          wlasnie zauwazylem jeden z 19.12, ktory mi umknal

                                          przykro mi, ze Greebo Cie rozczarowal
                                          niemniej caly czas mam wrazenie, ze troche sie placzesz w dookresleniu kgo
                                          szukasz :)
                                          ale poniewaz jestem spolegliwy, sklonny jestem uznac, ze czytam bez zrozumienia
                                          tekstu ;)
                                          • marquis Re: biografie - PS. 03.01.06, 09:46
                                            Jak to, przecież bardzo dokładnie sprecyzowałem, kogo szukam. To nie tak, że
                                            mnie twój kolega rozczarował. Tylko że on okazał się wytrawnym czytelnikiem
                                            biografii, które starannie sobie dobiera według pewnego klucza a poza tym czyta
                                            w określonych celach. A ja chciałem przede wszystkim (choć nie tylko)ustrzelić
                                            biografiomaniaka ;)

                                            Lokalizacja postu poprzedniego jest błędna, proszę o wybaczenie.
      • annabellee1 Re: biografie 03.01.06, 13:03
        Ta historia o ile mnie pamiec nie myli dotyczla Fryderyka II
        • annabellee1 Re: biografie 03.01.06, 13:06
          Oczywiscie zle wbilam.Fryderyk II a nie Fryderyk Wilhelm.
    • griszah Re: biografie 16.12.05, 15:44
      Żebym się zaczytywał to raczej nie, chociaż był taki czas, że czytałem głównie
      ksiażki historyczne. W biografiach osób znanych,a do których nie miałem
      wielkiego sentymentu (np. biografia Szczęsnego Potockiego - tego od Targowicy)
      szukałem nie tyle dokładnych informacji o ich życiu ale klimatu epoki, w której
      żyli i ciekawostek z nią związanych. Biografie niestety mają tę wadę, że ciężko
      spotkać biografa w pełni obiektywnego umiejącego zachować właściwy dystans do
      opisywanej postaci. Często powstaje nie biografia a apologia.
      Pozdrawiam.
    • aaneta Re: biografie 16.12.05, 16:01
      Ja jestem! Miałam wtedy lat dokładnie 25 i byłam tzw. matką karmiącą, w związku
      z czym miałam dużo czasu na czytanie (dla ścisłości teraz też jestem matką
      karmiącą, tyle że nie niemowlaka, a dwóch prawie dorosłych facetów, w związku z
      czym nie mam czasu na czytanie). Ale to tak na marginesie, bo w zasadzie istotny
      jest tu tylko czas akcji, mianowicie chwilę wcześniej ukazała się powieść o
      Debussym pt. "Clair de Lune", która bardzo mi się spodobała, a potem już poszło
      z rozpędu, przez kilka miesięcy czytałam wyłącznie biografie i autobiografie, i
      żeby było ciekawiej, teraz sobie to uświadomiłam, wszystkie dotyczące ludzi
      związanych z muzyką. Pamiętam, ze najbardziej mi się podobała opowieść o Louisie
      Armstrongu.
      • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:04
        OOOO, właśnie o to mi chodziło, o ten "cug", w którym leci się z biografiami
        jedna po drugiej, nawet jeśli jest w tym jakas logika (np. sami muzycy). Skąd to
        się bierze?
        • aaneta Re: biografie 16.12.05, 16:19
          Nie mam pojęcia ani nie pamiętam tak od ręki, bo to było hmmmm dawno temu, ale
          spróbuję sobie przypomnieć :)
          • marquis Re: biografie 16.12.05, 16:20
            Chodzi mi o to, czy po prostu chciałaś poznać losy muzyków czy bardziej pociągał
            Cię sam gatunek literacki..
            • daria13 Re: biografie 16.12.05, 17:23
              A ja nigdy nie przepadałam za biografiami tudzież książkami historycznymi.
              Zdecydowanie wolę książki minimalnie choćby odjechane. Albo skrajnie
              psychologiczne z grzebaniem się w psychicznych flakach;). Bigrafiom brakuje
              pierwiastka metafizyki i to mnie odstręcza. Ale czytałam tak mało tego typu
              literatury, że może się mylę.
              Jedyna biografia, która mi się podobała, to Boże inwazje, czyli życie Philipa
              Dicka, ale dlatego, że opisywała głównie jego odjazdy, a to był naprawdę
              odjechany facet:)
              P:)
              • annabellee1 Re: biografie 03.01.06, 13:09
                Metafizyczny niezwykle jest Zmut Rymkiewicza.
                To w ogole nowa jakosc w dziedzinie biografii.Wlasnie skonczylam i tu
                zajrzalam.A ze wszystko sie przedzie wg R> to akurat zauwazylam ten watek.
                Very metafizycznie.
    • kawa_malinowa Re: biografie 16.12.05, 17:50
      Czytam biografie zrzadka, jedynie w wypadku fascynacji bohaterem.
      • marquis Re: biografie 16.12.05, 17:53
        No właśnie. A ja ciągle czekam na kogoś, kto czyta, bo kocha ten gatunek. I
        sięgnie po biografię jakichś tam Fryderyków II czy rzymskich cesarzy lub
        kogokolwiek, mimo że nie ma nawet specjalnie pojęcia o konkretnej postaci.
        • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 17:59
          totez mowie, ze mam takiego kolege
          chcesz namiary? :)
          • marquis Re: biografie 16.12.05, 18:02
            No ja dlatego o tych Friedrichach wspomniałem, bo jeszcze mi nie wyparowało z
            pamięci, żeś o koledze wspominał. Ale namiarów może nie, jeszcze by sobie kto
            wie co pomyślał ;)
            • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 18:26
              a niech sobie mysla :)
              • marquis Re: biografie 16.12.05, 18:30
                Dobra, dawaj, ja do tego kolegi napiszę :)
                • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 18:34
                  heh
                  mozesz sobie rzucic okiem na jego bloga: greebo.blog.pl
                  tyle, ze raczej polecam pogrzebanie w archiwum, bo ostatnio troche malo pisze o
                  tym, co czytal
                  • marquis Re: biografie 16.12.05, 18:48
                    Wszedłem, znalazłem adres i napisałem. Teraz czekam lekko podniecony (umysłowo)
                    na odpowiedź :)
                    • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 18:58
                      hesus :)
                      mam nadzieje, ze nie napisales zadnych swinstw, bo Greebo mnie zabije ;)
                      • marquis Re: biografie 16.12.05, 18:59
                        Świństw nie, ale podałem, kto go zdradził ;)
                        • kubissimo Re: biografie 16.12.05, 19:11
                          jak to? polece Moniką Brodką i powiem: nawet mnie nie znasz ;)
                          • marquis Re: biografie 17.12.05, 11:22
                            Jak na razie to nie otrzymałem odpowiedzi. Ale co się dziwić, obecnie prawie
                            wszyscy to intelektualne leniwce, rybie spojrzenia, brak zaangażowania w
                            cokolwiek, krótkowzroczność i emocjonalne rozmemłanie... I odpowiedzi oczywiście
                            nie dostanę: bo mnie nie zna (jakby to był problem dla poprzednich pokoleń!), bo
                            mu się nie chce (a to tylko kilka minut), bo myśli, że to jakaś kpina czy żart
                            (no bo kto by chciał wiedzieć cokolwiek o czytaniu biografii).
                            • kubissimo Re: biografie 17.12.05, 13:59
                              wiele zalezy od tego o co go pytales? :)
                              • marquis Re: biografie 17.12.05, 15:53
                                No niewątpliwie ;)
                              • marquis ODPISAŁ!!! 19.12.05, 20:18
                                Już niebawem kolega ustosunkuje się do moich pytań :) Wyczekuję z
                                niecierpliwością. A ja już przestałem wierzyć, że coś z tego miłośnika biografii
                                wycisnę. Kubissimo, czy ty udzieliłeś mi jakiegoś tajnego wsparcia w tej sprawie?
    • zapalniczka Re: biografie 16.12.05, 21:58
      napisze tak: nie robie tego namietnie, ale lubie :) i masz racje siegam po biografie ludzi ktorych zycie mnie interesuje, zaczelo sie gdy rodzice kupili ksiazke "100 postaci ktore mialy najwiekszy wplyw na dzieje ludzkosci", potem wygralam "encyklopedie slawnych Polakow" i tak sobie wieczorem siadalam i czytalam kawalek po kawaleczku :)smarkata bylam ale lubilam... weszlo mi w krew :)od czasu do czasu nachodzi mnie zeby wypozyczyc jakas biografie, przewaznie artystow malarzy, poetow, politykow, nie interesuja mnie fakty z zycia gwiazd pop'u lub zadufanych w sobie sportowcow i na ogol sa to biografie "zamkniete". Ostatnio na jednym z wloskich kanalow Mediaset mozna bylo obejrzec serial biograficzny o Marii Callas i Onasis'ie... non stop go reklamowali...
      • marquis Re: biografie 16.12.05, 22:15
        No tak, biografie malarzy, pisarzy, muzyków czy osób, które mnie interesują też
        mnie pociągają, choć ciągle nie mam czasu. Przeczytałem trochę biografii (oprócz
        dwóch wymienonych wczesniej). Ale jakoś nie ciągnie mnie do czytania np.
        biografii jakichś tam cesarzy Friedrichów, nawet jeśli mieli barwne życie. Wolę
        wymyślone historie, przynajmnije na razie tak mi się wydaje. Może kiedyś zmienię
        zdanie.
        • kubissimo Re: biografie 17.12.05, 03:37
          no to ja juz nic nie rozumiem
          cos sie placzesz w zeznaniach :)
          • marquis Re: biografie 17.12.05, 11:11
            Gdzie się plączę??? Powiedziałem, że biografie pisarzy czy artystów, których
            uwielbiam, chętnie czytam. Ale w tym wypadku chodzi o zaspokojenie ciekawości
            życia bliskich sercu ludzi. Nie czytam natomiast biografii osób, o któryxch
            mammgliste pojęcie (np. władców )
    • staua Re: biografie 17.12.05, 04:39
      Miewam fazy czytania biografii. Ogolnie jednak chyba nie przeczytalam wielu. Na pewno nie czytam ich
      ze wzgledu na milosc do tego typu literatury.
      Pamietam dobrze biografie Coco Chanel, Zeldy Fitzgerald, autobiografie Ireny Krzywickiej, Magdaleny
      Samozwaniec, Marii Sklodowekiej-Curie (juz widac, ze jestem dosc monotematyczna, interesuje mnie
      dosc waski przedzial czasowy i glownie kobiety, ktore podziwiam...). Czytam tez pamietniki i dzienniki
      (jakos to sie dla mnie wiaze z biografiami, dlatego o tym pisze) ludzi, ktorzy wywarli na mnie wrazenie
      swoimi dzielami (np. Andre Gide, Lechon, Dabrowska, Nalkowska, Eliade, Noica, Liiceanu... jdnym
      slowem, odzwierciedlaja moje zainteresowania). Za to np. biografia Stefana Batorego, ktora zostalam
      rutynowo obdarowana na zakonczenie szkoly, od matury w 1993 stoi nietknieta (podejrzewam, ze jest
      niezla, wydana w serii biograficznej PWN).
      A dzis rano pochlonelam skan autobiografii Malgorzaty Musierowicz (nietrudne, niecale 100 stron)
      przyslany mi przez mila Kahloo z forum dla wielbicieli MM i w dwoch miejscach az lzy mi w oczach
      stanely, bo byly one (te miejsca) tak podobne do momentow w historii mojej rodziny...
      • marquis Re: biografie 17.12.05, 11:13
        Dzienniki Gide'a mnie jakoś znudziły, mimo całej sympatii do autora (no skoro
        już sięgnąłem po jego pamiętnik).
    • beatanu autobiografia 17.12.05, 16:08
      Napisałam tytuł postu i od razu przypomniała mi się piosenka Perfectu. Oj,
      chyba mię te zaokienne ciemności tak nostalgicznie nastrajają...

      A miało być o biografiach. Nie przeczytałam ich wiele. Ani jako
      licealistka/studentka, ani jako kobieta czterdziestoletnia ;) Coś tam kiedyś o
      Mozarcie i chyba o Chopinie też. I nic więcej? Sama się sobie dziwię...

      Ale całkiem niedawno przeczytałam (i innym polecam!) podarowaną mi przez Anetę
      autobiografię Zofii Chądzyńskiej pt. "Nie wszystko o moim życiu".
      Niesamowicie splątane losy niesamowicie dzielnej i mądrej kobiety.
      Niewykluczone, że może w końcu sięgnę po jakąś książkę w jej przekładzie, bo
      należę do tych, którym proza iberoamerykańska kiedyś tam nie podeszła i nigdy
      już do niej nie wracali...

      :)
      • stella25b Biografie 19.12.05, 11:25
        Wedlug teorii Markiza to wyjatkowo wczesnie osiagnelam wiek 40 lat;)
        A biografiami zachlysnelam sie po przeczytaniu ksiazek Pierra La Mure (ten od
        Debussego, o ktorym wspomniala Aneta). Moze wlasnie dlatego,ze La Mure nie
        pisze "typowych suchych" biorafii lecz powiesci biograficzne. Teraz czytam jego
        autorstwa biografie o Mendelsohnie.
        • staua Re: Biografie 19.12.05, 20:23
          Ach, tez je czytalam (Debussy i Toulouse-Lautrec) ale ze wzgledu na moje zainteresowanie epoka.
          Stone tez pisze powiesci biograficzne, pamietam, ze moj maz zachwycil sie biografia Michala Aniola (i
          nawet mamy ja chyba w domu, ale nie smialam motywacji, zeby przeczytac)
          • stella25b Re: Biografie 19.12.05, 20:31
            Musze przyznac, ze Touluse- Lautrec nie zachwycil mnie tak jak Debussy ale mimo
            wszystko ksiazka mi sie podobala. Ston napisal tez biografie o Van Goghu-
            bardzo smutna ale piekna.
            • annabellee1 Re: Biografie 03.01.06, 13:16
              A czy ktos czytał tutaj Zmuta? Ciekawam?
              Zaraz sie wezme za Sudolskiego biografie Mickiewicza i zobacze jak sie Sudolski
              swiezo wydany odnosi do Zmuta.A moze wczesniej przeczytam Celine i Adama
              Mickiewiczow by sobie przyjemnosci nie psuc Sudolskim ktory bedzie napewno
              bardzo zasadniczy i wszelkie plotki oddali ze wzgarda...
              Ciekawy ten Zmut.Z wielu wzgledow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka