Dodaj do ulubionych

dzien kobiety matkujacej

02.11.06, 22:32
Dziewczyny napiszcie jak wyglada wasz przecietny dzien.Moze nie tylko ja mam
przerabane.
Moj zazwyczaj wyglada tak
7-podac mleko,przewinac, kurwnac ze dwa razy,dac smoczka i jak mam szczescie
pospac do 8,obejrzec film,domowe przedszkole,teletubisie.Potem jemy
sniadanie.Nastepnie ja sprzatam,dziecko rozwala potem daje sobie spokoj i
idziemy na spacer i zakupy(czasem czas plynie fajnie,czasem jest ciezko jak
mala stwierdzi ze jechac w wozku nie bedzie).Przychodzimy do domy,ja szykuje
obiad a mala dba zeby przypadkiem mi sie pozniej nie nudzilo wiec zawartosc
szafek jest wszedzie.Po obiedzie( w praktyce to juz 17) mala dalej
niestrudzenie biega po chalupie ja juz tylko dogladam i robie sie obojetna na
odglosy dochodzace z innych pomieszczen.Potem kapanie i spanie.Jest godz 20
ja padam na ryja.
Obserwuj wątek
    • ms.hyde Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 22:44
      pobudka przed 8.00. kakao, chlebek tostowy, bajki na minimini, przewalanki w łóżku. m. idzie do pracy przed 9.00. zostajemy sami i..
      -sprzatam chatę, mały ogląda mtv (very zdrowo..)
      -ja się kąpię, mały zachlapuje całą łazienkę
      -śniadanie - mały wybrzydza, ja zapominam że też powinnam jeśc
      -ok. 11.30 spacer - łażę po sklepach omijając zabawkowe ;P
      -13.00 kładę dziecię spac - on albo grzecznie zasypia albo pruje mordkę aż nie odpuszcze mu drzemki
      -15-16.00 wychodze do pracy :)))))) dziecię jest pod opieka moich rodziców, potem od 18.00 zajmuje się nim m.
      -22.00 wracam i dopóki się nie wycisze to siedze na necie :))) no chyba ,że mam akurat poważną rozmowę z m. (których ostatnio mam tyyyyyyyyyyyyyyyyle że szok)
      -ok. północy idę spac

      chyba nie tak źle, ha? no pomijając oczywiście fakt kryzysu małżeńskiego, wkurw na nadmiar tyrki i brak przyjaciół :)
    • ciociapolcia Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:12
      Wstajemy 7-8 (to i tak luksus, bo jeszcze niedawno wstawalismy o 5-6).
      Pierwsze 2 czynnosci, dac kotom jesc i wyrzucic ich nocny urobek...
      Sniadanie tak do 9. W tzw. miedzyczasie rozne pierdoly - ubieranie, mycie, kawa.
      Pozniej Mlody zajmuje sie troche soba, cos tam zjada dodatkowego, serki srerki,
      oglada cos w telewizji, albo sie bawi, albo okupuje kompa, PiW wraca z pracy,
      ok. 11 wychodzimy na spacero-zakupy. PiW idzie spac lub okupuje kompa. Ok. 13-
      14 zupa. I tu kiedys bylo dzienne spanie, ale juz nie ma... Po 14
      jakies "fajne" zabawy, MiniMini, sprzatam, ogarniam, piore, gotuje jezeli obiad
      wymaga dluzszej obrobki. Ok. 17 drugie danie. Czasem popoludniowy spacer, w
      zaleznosci od pory roku oraz pogody. Zabawy, TV. O 19-19.30 kolacja, 19 -
      kolacja dla kotow, ok. 20 kapiel, mycie zebow i do wyra. Teraz sie zaczyna -
      20.30 (chyba ze PiW wczesniej ma jakas misje) wydaje obiad dla PiW, robie
      kanapki do pracy, szwedam sie, sprzatam, skladam pranie, ogarniam, zmywam
      jakies pierdoly co zostaly. Ok. 23 PiW wychodzi do tyry, czasem wczesniej,
      czasem pozniej.
      Oczywiscie komputer stoi w takim miejscu, ze mam go ciagle pod reka, wiec
      wiadomo :).
      Staram sie chodzic spac o 22, ale ostatnio nie daje rady...
      • mazia Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:28
        Pobudka 6:30, wyprawiam niemeza do roboty. Pije kawe, zagladam na forum i robie Kalmarowi sniadanie. Potem ide sie kapac. Cwicze z malym, troche sie wyglupiamy, kolo 11-tej wychodzimy do ludzi czyli sie przewietrzyc. Wracamy tak kolo 1-2 i biore sie za obiad. Niemaz przybywa z pracy, zjadamy obiad i ide sie bawic z malym, albo chlop sie z nim bawi a ja "poczywam" :)
        Potem sprzatam kuchnie, robie jakies cuda typu pranie, prasowanie, odkurzanie i inne czary. Kolo 19tej kolacja dla malego i niemaz idzie go kapac. Potem usypiam gnojka czasem 10 minut czasem 1,5 godziny.
        Jak uspie i nie mam nic do roboty, to zagladam na forum i wogole laze po necie :)
        • mazia Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:29
          A, spac chadzam okolo 00:00
          :D
    • agent_asia Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:24
      Ciociupolciu to Ty dobra jestes.Na dwa dania jedziesz.Tez sie musze
      zmobilizowac.
      W moim scenariuszu pominelam wychodzenie z psem na siku minimum 4 razy dziennie.
      Kiedy maz jest w domu jest lepiej.Ale on jest dwa miechy a pozniej dwa go nie
      ma.
      • ciociapolcia Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:34
        Hmmm, chcialam zauwazyc, ze w sumie wydaje 3 dania... A czasem i 4, jak PiW nie
        moze sobie zrobic kolacji (dla mnie to sniadanie, ale ze pracuje w nocy, to dla
        niego to jest posilek przed snem). Czasem mnie to juz tak wpienia, bo komu sie
        chce tyle sterczec przy garach?
    • ja_on_line Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:27
      6 rano ktoś mi wkłada palca w oko, to moja córka, jest to mój szósty stopień
      wkurwienia. Zaraz po niej przyłazi mój synuś i gniecie mnie gdzie popadnie, więc
      nie mając innego wyjścia podnoszę się z łóżka. Idziemy do kuchni i osiągam piąty
      stopień wkurwienia. Wynajmujemy mieszkanie w którym okna odstają od ścian, więc
      bardzo piździ. Daję żreć swoim "pociechom". Jedzą na szczęście same, ale
      posprzątać to kurwa nie ma komu... Oczywiście kawa, papierosek na balkonie.
      Później Teletubisie srysie i inne takie. W ten moment ja wyruszam na sprzątanie,
      pranie itp. Bajki szybko się kończą i dzieci zaczynają swoje zabawy, jazda
      rowerkami po chałupie, wrzaski, bicie się, zabieranie sobie zabawek. Ok 11:00
      przychodzi z pomocą moja mama. Zajmuje się dziećmi a ja pędzę do kompa. I tu
      kolejny czwarty stopień wkurwienia, dzieci łażą za mną jak za kwoką. Zmiatają
      wszystko z biurka, wyciągają kable wpychają się na kolana, wkładają rózne rzeczy
      do skanera, zabierają długopisy i wkładają słuchawki na głowę udając że słuchają
      muzy. Moja cierpliwość się kończy i je wyganiam z pokoju. Trzeci stopień
      wkurwienia to mnóstwo spamów na skrzynce pocztowej :) ok 12:00 dzieci dostają
      soczek, smosie i idą spać, chyba że mają inne zdanie. Jak posną znowu biegiem do
      kompa popracować w spokoju. Moja mama szykuje jedzonko w tym czasie. Ok 14:00
      wstają rozdarte i od razu biegiem do mamusi. Jeść daje im babcia, więc chwilę
      wytchnienia jeszcze mam. Jak ładna pogoda to babcia zabiera je na spacer, albo
      idziemy wszyscy razem na zakupy. To kolejny, drugi stopień wkurwienia, bo często
      spierdalają gdzie chcą, w ogóle się nie słuchają ani matki ani babki. Wracamy ok
      16:00 17:00 ja włączam TV i zaczynam maraton serialowy (klan, pierwsza miłośc,
      samo życie,m jak milość, na wspólnej i magda m we wtorki). Dzieci robią co chcą
      w tym czasie :D Odganiam je tylko jak stają centralnie przed TV, i nic nie widzę
      :)Często w przerwach na reklamy przypomina mi się, że rano wstawiłam pranie... A
      pierwszy stopień wkurwienia osiągam kiedy co chwilę muszę podnieść dupę ( a
      wcale nie jest taka lekka) bo albo jedno chce siku na nocnik, albo drugie chce
      usiąść na kiblu, albo podchodzi do mnie z nocnikiem zawierającym niespodziankę,
      która często niefortunnie wypada albo się wylewa z nocnika, albo chce
      kanapeczkę, albo chce pić, albo muszę interweniować bo jedno leży na drugim i go
      tłucze w głowę itp ok 18:30 wrzucam je do wanny. Po kąpieli są spokojne, dostają
      jedzonko, przeważnie pija tylko kakao, czasem jakaś kanapeczka oczywiście z
      mięchem. A ja odliczam minuty do 20:30 bo o tej porze wędrują spać. Czasem się
      buntują, ale przeważnie zasypiają w 5 minut. Jak zasną to ja włażę do wanny, i
      do łóżka przed tv bo kompa już okupuje mój PiW. I takie to mam radości życia....
    • ciociapolcia Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:35
      Ale fajny powstal watek, normalnie, ze tak powiem, prawie antykoncepcyjny ;P.
      • kotbert True, siostro! 04.11.06, 07:08
        Ten wątek jest 100% antykoncepcyjny.
        Im dalej w niego brnę, tym gorzej myślę o dzieciach (a już na starcie nie byłam im przesadnie życzliwa):D
        I jak to fajnie wstać rano, posiedzieć godzinę przed komputerem, przyszykować się do pracy, a po powrocie z niej zjeść coś - bez gotowania żadnych wymyślnych obiadów - a potem robić to, na co się ma ochotę (czyli głównie znowu komputer :D).
        • ciociapolcia Re: True, siostro! 04.11.06, 08:08
          No, dlatego wystarczy mi jedna sztuka :).
          Ale powiem Ci, ze jest czasem smiesznie.
          • kotbert Re: True, siostro! 04.11.06, 09:33
            Naszą potrzebę tego, żeby czasem było śmiesznie, całkowicie zaspokajają Lucy i Bieska, czyli nasze najukochańsze sierściuchy :)
            • ciociapolcia Re: True, siostro! 04.11.06, 09:42
              Wiesz co, mi tez w zupelnosci wystarczali Marceli i DonFidon - patrz KMF w
              sygnaturce :). Ale powiekszylismy nasze zoo :).
              • kotbert Re: True, siostro! 04.11.06, 09:47
                To ja się nad tym powiększaniem mocno zastanowię, a tymczasem zapuszczam Green Day (pozytywnie) i ruszam do odgruzowania naszej zapuszczonej chaty (niepozytywnie, ale niedługo utonę w kocich kłakach). Ech :/
                • ciociapolcia Re: True, siostro! 04.11.06, 10:16
                  O wlasnie, zrobialm sobie przerwe w odkurzaniu (tez z kocich klakow ;P), a
                  odkurzacz przejal wlasnie potomek... Wiec jak widzisz sa plusy ;P. Ale nie
                  namawiam... ;D
    • agent_asia Re: dzien kobiety matkujacej 02.11.06, 23:46
      Zapomnialam dodac, ze powinnam byc oczywiscie zawsze
      zadbana,seksowna,umalowana.Zyc nie umierac.
      • ja_on_line Re: dzien kobiety matkujacej 03.11.06, 07:20
        A to jest oczywiste, że taka powinnaś być jak my wszystkie cholera :)
      • ciociapolcia Re: dzien kobiety matkujacej 03.11.06, 08:48
        I gotowa na wszystko. :P
        • ja_on_line Re: dzien kobiety matkujacej 04.11.06, 08:24
          mało, że gotowa to jeszcze zwarta a raczej rozwarta :)
    • kamaz84 Re: dzien kobiety matkujacej 04.11.06, 09:47
      Dobrze,że ja nie mam takich problemów.Nie mam jeszcze dzieci,ale jak mam wstać
      o 5rano do pracy to szlak mnie trafia.Co jest najsmieszniejsze to po pracy
      wcale niechce mi się wracać do domu.Nie chce mi się myśleć skąd znowu wezmę
      siano.Dziwne,ale moje życie ci ągle kręci się wokół pieniędzy.To jest jakieś
      CHORE mam dość tych problemów.Dlaczego nie można żyć na luzie???Nie martwić się
      o nic i śmiać się z takich ludzi jak JA???
      • ciociapolcia Re: dzien kobiety matkujacej 04.11.06, 10:18
        Eee, nie tylko Twoje kreci sie wokol pieniedzy... No takie czasy.
        A jak juz sa dzieci, to tym bardziej ciagle tylko kasa i kasa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka