gucio,

02.03.07, 17:31
no jeden wielki Gucio. niedługo się zrosnę z tą kanapą, a zamiast pisać
pracę - to ja nie wiem, o czym myślę. Gucio. Po prostu Gucio.
kurna, zastanawiam się czy sąludzie ze skłonnością do depresji?? długo mi się
chandra utrzymuje, poza tym ta niemożnośc podjęciadecyzji. o skąd wiemy, że
podejmiemy dobrą i nie będziemy jej żałować? Czy ja jestem tchórzem?? jak wy
sobie radzice z trudnymi życiowymi decyzjami? ja je podejmujecie?

ps. forum ostatnio nieruchawe trochę jak ja ;)) piszcie co u was, piszcie o
swoich problemach, uzależniłam się już od tego miejsca.
ps2. to dopiero półtoratygodnia na kanapie, a jeszce dłuuugo z tym cholernym
urządzeniem ma spędzić. Łamię się. kur... może ja za dużo wsparcia od tej
osoby drugiej ozekuje? może należy sobie saemu z takimi rzeczami dawać radę,
a nie czekać aż ktoś nam pomoże?
    • mandiko Re: gucio, 02.03.07, 17:43
      Droga Sunrise,
      jeżeli jesteśmy z kimś związani - niekoniecznie to musi być związek życiowych
      partnerów, ale też przyjaźn - to powinniśmy móc na taką osobę liczyć w trudnej
      sytuacji życiowej, a taka jest Twoja w tej chwili, po prostu potrzebujesz
      pomocy i możesz jej wymagać. Jeżeli tak nie jest, to wydaje mi się, że
      rokowania twojego związku są marne. Nie jestem wyrocznią i nic Ci nie doradzę,
      ale wiedz, że w życiu zdarzają się sytuacje, które można przetrwać tylko dzięki
      pomocy bliskich. Jeśli na faceta nie możesz liczyć w tak oczywistej sprawie, to
      o czym tu mowa?
      To są bolesne sytuacje, wiem o tym. Ja do dzisiaj mam dreszcze na wspomnienie
      sytuacji sprzed paru lat, kiedy poprosiłam mojego kolegę - (przyjaciela?) od
      wielu lat o drobną przysługę, w sumie nie dla siebie nawet. Spotkałam się z
      taką reakcją, że przeryczałam noc i od tej pory się nie widzieliśmy. Dodam, że
      wcześniej ten sam mój kolega korzystał systematycznie z mojej poimocy, a ja
      każdą propozycję odwdzięczenia się zbywałam zdziwieniem - przecież się
      przyjaźnimy. Mówię Ci, masz prawo domagać się opieki i uwagi.
    • karmilla Re: gucio, 02.03.07, 17:43
      Fakt, należy sobie samamu dawać radę, bo jak zwykla mawiać moja mama: pomóż
      sobie sam, a Bóg co pomoże (w wersji dla ateistów - a inni ci pomogą).
      Ale wypadałoby żeby własny facet okazał choć trochę wsparcia, bo jakokolwiek
      rodziny (w sensie rodziców i rodzeństwa) się nie wybiera, tak osobę, którą sie
      dobrowolnie wybrało należałoby wesprzć w trudnych chwilach, bo związek jest w
      końcu i na dobre i na złe chwile.
      3mam kciuki za rychłe dojście do siebie
    • ciociapolcia Re: gucio, 02.03.07, 18:20
      A ja mam takiego mega lenia, że juz sama się sobą brzydzę... Gdyby nie te jazdy
      z rotawirusem w domu, to bym chyba tylko leżała i patrzyła w niebo... ;)
    • almondgirl Re: gucio, 02.03.07, 19:37
      sunrise, o tym, czy decyzja była słuszna, dowiesz się dopiero jakiś czas po jej
      podjęciu, takie zycie. Ja w takich sytuacjach działam tak, jak mi podpowiada
      intuicja - jak mi bardzo źle, to się zwijam, jak ostatnio z pracy;)

      odpocznij, zastanów sie nad swoimi potrzebami i tym, czy ten facet je spełnia.
Pełna wersja