Dodaj do ulubionych

Dehnela surduty

24.03.07, 17:04
W "WO" wywiad z Jackiem Dehnelem nie o literaturze ("męska końcówka"; kiedy
się pojawi w sieci, to podlinkuję).

Można się dowiedzieć np., że Dehnel ubiera się niekonwencjonalnie, a także, że
wszyscy wiedzą, że on się ubiera niekonwencjonalnie i nie mogą tego zrozumieć
i zaakceptować (w swych dulszczyzną przesiąkniętych umysłach).

I teraz tak się śmieję i myślę, czy bardziej rozbawił mnie Dehnel, czy
dziennikarka pytająca o te jego smokingy... Ale chyba jednak on;)
Obserwuj wątek
    • daria13 Re: Dehnela surduty 29.03.07, 14:07
      A mnie rozśmieszyły jeszcze jego niezwykle wyrafinowane i oryginalne upodobania
      muzyczne: obok baroku meksykańskiego i brazylijskiego, Vivaldi przerobiony na
      modłę irlandzką, ale zwłaszcza piosenki z XVII-wiecznych angielskich burdeli i
      jazz w jidisz. Dehnel powienien mieć wytatułowane na czole: JESTEM ORYGINALNY.
      Niebywały przykład snoba, ble.
      • skajstop Dehnela pierdoły versus Koniec Świata ;p 29.03.07, 14:16
        Dehnela prozę należy czytać, a czy on snob czy nie, to tylko losowanie dodatkowe ;p

        "Lala" jest naprawdę niezła.
      • braineater Re: Dehnela surduty 29.03.07, 14:18
        Dario - a nie prościej jest uwierzyć, że istnieja na świecie ludzie, którzy po prostu sami z siebie lubia takie rzeczy? że sa miłosnicy języka starocerkiewnego, meksykańskiego baroku, czy japońskiego speed-core czy shibuia-kei?
        Zaczyna mnie zastanawiac czemu kazdy choćby delikatny odchył od masowych upodobań <nawet masowych alternetywnych upodobań> musi byc z miejsca traktowany jako snobizm?

        P:)
        • noida Re: Dehnela surduty 29.03.07, 14:25
          Zapewne dlatego, że w 90% przypadków tak właśnie jest. Zresztą jedno z drugim
          się nie wyklucza, można lubić starocerkiewny i jednocześnie być straszliwym
          snobem. Co ciekawe, ludzie, którzy naprawdę lubią starocerwiewny i meksykański
          barok, jakoś specjalnie się ze swoimi upodobaniami nie afiszują :)
          • aaneta Re: Dehnela surduty 29.03.07, 15:07
            Jeśli się nie afiszują, to chyba jednak nie są snobami? Więc pierwsze zdanie
            jest nieprawdziwe, moim zdaniem. Snobizm z reguły dotyczy rzeczy powszechnie
            znanych i powszechnie uważanych za wyszukane, nie niszowych.
            • eeela Re: Dehnela surduty 29.03.07, 20:21
              To zalezy, na tle jakiego srodowiska sie snobujesz. Wsrod panow na budowie
              bedziesz sie afiszowac Rubikiem, wsrod pan kasjerek Czajkowskim, a wsrod poetow
              i uczonych de Padilla :-)
        • daria13 Re: Dehnela surduty 29.03.07, 16:15
          Gdyby to był starocerkiewny, albo choćby ten Vivaldi po irlandzku, nawet bym
          nie mrugnęła, ale ruszyły mnie te piosenki z XVII-wiecznych angielskich
          burdeli, chyba, że to żarcik był, a ja nie zrozumiałam gópia.
          P:)
      • skajstop Maleńki proteścik :) 29.03.07, 15:18
        Dario droga, tu jest wywiad:
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53668,4006577.html
        i powiem tak: mnie się on podobał. Na kretynkę to w nim wychodzi dziennikarka :)
        a Dehnel wcale nie wychodzi na snoba, przeciwnie.

        Aha, więcej uwagi w czytaniu, namawiam, bo to jednak nie są upodobania Dehnela,
        którymi epatuje, on powiedział, że nastolęciem będąc, różnych dziwactw słuchał
        (np. przerobionego Vivaldiego). A to różnica.
        • aaneta duży protest :) 29.03.07, 15:21
          A co się będę szczypać ;)
          Ale chcę powiedzieć dokładnie to, co Skajstop. Żaden snob i bardzo fajny wywiad.
          W sensie wypowiedzi Dehnela, niekoniecznie pytań dziennikarki.
          • daria13 Re: snobizm 29.03.07, 16:01
            Nieno, Dehnel jest zbyt inteligentny, żeby epatować, ale takie rzucanie, niby
            między wierszami, takimi dziwadełkami jak "piosenki z XVII- wiecznych
            angielskich burdeli" (dlaczego XVII-wiecznych, albo dlaczego angielskich a w
            ogóle, to skąd się takie coś bierze?) jest dla mnie manieryczne i przegięte.
            Ksiązek Pana Dehnela nie czytałam jeszcze, ale mam zamiar kiedyś przeczytać, bo
            nie uprzedzam się do pisarzy na podstawie wywiadów z nimi i ich takich czy
            innych póz, do których jako artyści mają prawo. Niemniej jednak przekonanie o
            swojej wyjątkowej oryginalności i wyższości nad całą "awangardową dulszczyzną"
            prezentowane tak ostentacyjnie dla mnie jest nieco śmieszne. Tak odebrałam ten
            wywiad i mam do tego prawo;P. Nikogo jednakowoż nie zamierzam przekonywać, że
            mój odbiór jest jedynym słusznym.
            P:)
            • sutekh1 Re: snobizm 29.03.07, 16:14
              niestety są tacy ludzie , i jest ich massa, którzy poza schematy pewne i
              obsiadnięte nie wychodzą - więc każdy odchył to dziwadełko które rączką brzydką
              wskazać trzeba , ot taka potrzeba duszy i ciała. wiem, że ta ksiazka LLALA
              sprzedaje się dobrze bo : po pierwssze - autor jest medialnie rzecz piorąc :
              oryginałem i wyróżnia się jak świecidełko na tle szarego nieba.
              po drugie: książka jest nagrodzona , nagłośniona i fajnie jest takiego
              bestsellera kupić i postawić w pokoju obok innych takich erupcji marketingowej
              tuby medialnej. przypadek podobny co do masłowskiej, ale tym razem rzecz z
              innej bajećki.
              dehnel ubiera się tak jak sam siebie wymyślił jako człowieka ubranego w pewien
              kostium w którym będzie pisarzemm, a nie dlatego że chce być panem ponad
              głowami co suną chodnikami. poza tym to typ kolekcjonera przyjemnostek,
              flaneura i dlatego uwielbia wymieniać co go zachwyca , fascynuje, chwyta ..
              ten wywiad był robiony via mail bo tylko tak - jak sam twierdzi - udziela
              wywiadów jd.

              lala dość nieszczypiącą książką dla mnie jest poza tym.
              • daria13 Re: snobizm 29.03.07, 16:26
                Ale mnie kompletnie nie rusza to, jak się Dehnel ubiera, ani jakie ma
                zainteresowania, rusza mnie jedynie to, że wyraźnie ma się za tego, co stoi
                ponad "awangardową dulszczyzną". Podkreślenie, że tak się ubiera, bo tak mu się
                podoba i ma odwagę robić to, co mu się podoba, jest w tym kontekście co najmnie
                smieszne. Też mi odwaga, bohater się znalazł;) Jestem wyjątkowy, mam odwagę to
                eksponować, a ci, którzy tego nie rozumieją to Dulscy i zazdrośnicy. Ja tak
                odczytuję jego przekaz.
                • mamarcela Re: snobizm 29.03.07, 16:40
                  Sorki, ale Dehnel nie napisał felietonu zaczynającego się od słów: "Czy jestem
                  wyjątkowy?" i nie przytoczył póżniej szeregu argumentów potwierdzających tę
                  tezę. To był WYWIAD - Dehnel odpowiadał na pytania dziennikarki, która bardziej
                  interesowały jego upodobania estetyczno-ubraniowe niz jego tworczość.
                • skajstop Re: snobizm 29.03.07, 16:45
                  daria13 napisała:

                  > Jestem wyjątkowy, mam odwagę to eksponować, a ci, którzy tego nie rozumieją to
                  > Dulscy i zazdrośnicy. Ja tak odczytuję jego przekaz.


                  Dario, w tym momencie manipulujesz treścią Dehnelowej wypowiedzi. Tu cytat:

                  "No i okazało się, że to dla niektórych ludzi jest sprawa zupełnie nie do
                  przejścia, nawet dla grup potencjalnie najbardziej otwartych, na przykład
                  artystów. Artysta na Akademii Sztuk Pięknych może nosić różowe dredy i bojówki w
                  ciapki, ale noszenie cylindra to coś, na co jego awangardowa dulszczyzna się nie
                  godzi. Bardzo to zabawne."

                  Wiesz, jest takie zjawisko jak czytanie ze zrozumieniem :) wyczytałaś zupełnie
                  nie to, co Dehnel powiedział, takie odnoszę wrażenie :-)
                  • daria13 Re: snobizm 29.03.07, 20:29
                    skajstop napisał:
                    > Wiesz, jest takie zjawisko jak czytanie ze zrozumieniem :) wyczytałaś zupełnie
                    > nie to, co Dehnel powiedział, takie odnoszę wrażenie :-)

                    Skaju, a dopuszczasz do siebie myśl, że rozumienie pewnych tekstów może być u
                    różnych osób różne? Jest coś takiego jak interpretacja czyjegoś tekstu,
                    indywidualna i subiektywna. Ja wypowiedź Dehnela odebrałam w inny sposób niż Ty
                    i liczne grono zacnych osób na TWA, ale czy to oznacza, że manipuluję jego
                    wypowiedzią, że nie czytam ze zrozumieniem? Nie, to oznacza, że czytam z innym
                    zrozumieniem, że inaczej odbieram tę wypowiedź, że wywiera ona na mnie inne
                    wrażenie niz na Tobie, czy innych. Skoro tak bardzo razi Was to, że nie poznałam
                    się na odmiennej postawie Dehnela, to może raczycie uszanować moją, odmienną
                    interpretację jego słów? Takie to trudne?
            • braineater Re: snobizm 29.03.07, 16:18
              Daria, a co zrobisz, jak mi się zdarzy w rozmowie z tobą, czy czymkolwiek innym wspomnieć, rzucić, że przedkładam XIX wieczne piesni pirackie nad polskie szanty, że mam Rubika za bele co i wolę Michaela Nymana, że zdecydowanie bardziej kręci mnie Bacon od Picassa, że aktualnie moją mp3 plejerkę wypełnia wiejska rosyjska techniawa, która dostarcza mi duzo radochy, że wolę Pinot Noire z Cape Cod od Siwuchy, że hamburger jest smaczniejszy od dewolaja i tym podobne.
              Tez dostane etykietke?:)

              P:)
              • daria13 Re: snobizm 29.03.07, 16:47
                Przecież się trochę znamy (TWA ma już prawie 2 lata) i takie deklaracje nie
                byłyby dla mnie w najmniejszym stopniu dziwne czy nietypowe:). Nie chodzi mi o
                dziwne, czy nawet dziwaczne upodobania, ale o upodobania wydziwione na maxa, na
                efekt. Konia z rzędem temu, kto słyszał taką piosenkę z angielskiego burdelu,
                lub choćby słyszał jak zdobyć do niej dostęp.
                Nie jestem z tych, co przyklejają szybko etykietki, ale w tym wywiadzie facet
                nie przypadł mi zwyczajnie do gustu. Nie musiał, prawda?
                P:)
                • zdanka1 Re: snobizm 29.03.07, 17:03

                  Dario , wyluzuj:)))
                  Na tym polega poza Dehnela - on chce , zebyś miała go za dziwaka - na tym
                  polega ni mniej ni wiecej, a zycie jego alter ego literackiego -wprost
                  wywodzącego się nie od Thackeray'a z "Księgi snobów", ale od Huysmansa.
                • agni_me Re: snobizm 29.03.07, 18:33
                  "Nie chodzi mi o dziwne, czy nawet dziwaczne upodobania, ale o upodobania
                  wydziwione na maxa, na efekt." A dalej o piosence z burdelu.

                  Wynika z tego, że snobizmem jest to do czego się intelektualnie nie sięga, o
                  czym się nigdy nie słyszało. Vivaldii obił się o uszy, to irlandzki Vivaldii
                  jest tylko dziwactwem. Nie słyszało się o angielskiej, starej pornografii, to
                  piosenki z burdeli muszą być okropnym snobizmem, w dodatku nie do zdobycia.
                  Trzeba przyznać, że to uniwersalne i powszechne polowanie na snoba. Dla
                  wielbicieli Grocholi snobami są ci, którzy czytają Baudrillarda. Dla
                  wielbicieli Rubika ci, którzy z niego kpią. Zawsze jest ktoś, kto porusza się w
                  rejonach dla nas niedostępnych - snob przebrzydły. A jak już tych rejonów jest
                  kilka, to jest Dehnelem. Nie dziwię się, że nie przypadł ci do gustu. Wcale.

                  Koń z rzędem dla mnie.
                  • daria13 Re: snobizm 29.03.07, 20:36
                    agni_me napisała:
                    > Koń z rzędem dla mnie.

                    Dopiero jak prześlesz mp3 z choć jedną taka piosenką;)
                    Reszty nie chce mi sie komentować, zwłaszcza, że nie widzę w tym większego
                    sensu. Po prawdzie, nie widzę sensu żadnego.
                    • agni_me Re: snobizm 29.03.07, 22:01
                      Nie dziwi mnie, że nie widzisz sensu. Bardziej zdumiałoby, gdybyś pojęła tę
                      prostą analogię. Koń z rzędem był za to, gdzie szukać. Librarians' i Open
                      Project Directory/art. Polecam serdecznie. Tuszę, że podstawy jakiegoś
                      zachodniego języka znasz. Jeśli nie, przykro mi.
              • mamarcela Uwaga zagadka! 30.03.07, 00:43
                "Jakiej muzyki słuchał Pan jako nastolatek, bo punk rocka czy metalu przy Panu
                jakoś nie widzę.

                Słuchałem mniej więcej tego co dzisiaj, to znaczy szeroko pojętej muzyki
                klasycznej i starego jazzu ze szczególnym uwzględnieniem rozmaitych dziwactw,
                na przykład baroku meksykańskiego i brazylijskiego, tarantel, Vivaldiego
                przerobionego na modłę irlandzką, piosenek z XVII-wiecznych angielskich
                burdeli, charlestonów, jazzu w jidysz, czyli Barry Sisters. Z nowszych rzeczy -
                Glassa, Nymana, Wainwrighta, Antony'ego, Niny Simone, Ute Lemper. Tyle że
                dziesięć lat temu byłem, co naturalne, znacznie mniej osłuchany i dopiero
                odkrywałem Purcella, Dowlanda czy muzykę wokalną Vivaldiego."

                Swoja drogą wkrasdł sie wtę wypowiedź pewien błąd merytoryczny, co najmniej
                jednego z wymienionych wykonawców nie mógł słuchac Dehnel 10 lat temu. No
                chyba, że miał dostęp do jakichś nagrań demo, ale (jednakowoż) nie
                przypuszczam.
                • braineater Re: Uwaga zagadka! 30.03.07, 11:01
                  Pierwsza demówka to jest 97':) pierwszy album 98'
                  Na upartego mógł:)

                  P:)
            • mamarcela Re: snobizm 29.03.07, 16:19
              Dehnel z tego wywiadu jest artystowskim dziwadłem - sympatycznym, odklejonym od
              rzeczywistości dziwadłem. Osobiście znam takich ludzi na pęczki. Miewaja tak
              wyrafinowane gusta, że nie moga ich uzywać jako narzędzi snoba, bo snobowac sie
              nimi można wyłącznie w towarzystwie takich jak oni dziwadeł.

              Przy czym w większości przypadków cechuje ich ogromna autoironia - trochę jej
              pokazał także Dehnel nabijając się delikatnie z dziennikarki szukającej
              sensacji.
              Normalnie lubię go :)

              a tutaj troszkę o snobizmie
              www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PK/snobizm_charakter.html
              • sutekh1 Re: snobizm 29.03.07, 16:47
                oj, to się kulawe robi.
                pojawiła się osóbka, ktora nie kuma różnorodności świata naszego od setek lat
                chyba dwóch właśnie takiego gdzie się dziwadła ustawiaja obok siebie i mijają
                na ulicy a kolorowi są tacy, że aż oczka pękają w rajstopkach. ot i
                etykietotwórstwo.
                ma coś do powiedzenia dehnel ale jako tłumacz, translejtor. jesli przechodzę
                już na stronę rozmowy o literaturze obiektu...
                ale właśnie za ten surdut gość dostaje tyle uwag, że statkiem, by ich nie
                przemycił przez ołszen.
              • zdanka1 Re: snobizm 29.03.07, 16:52
                Czy ja wiem? :)))

                Rzeczywiscie, to z tym rejestrem grzechów to strzał w 10-tkę:)

                Ale tak naprawde to zaden z tego Dehnela snob - on po prostu reaktywuje na swój
                sposób dandyzm, a że mu wychodzą fastrygi w całokształcie? Mój Boże, komu w
                2007 roku może się udać zawsze genialny krój na kazdą minutę? Przyznam bez
                bicia, wolę to niż Masłowską jako objawienie - podejrzewam, ze z neigo jeszcze
                duuuuuuuuuuużo będzie, z niej raczej niewiele. Ale to i tak sie okaze za parę
                lat.
                • mamarcela Re: snobizm 29.03.07, 17:18
                  zdanka1 napisała:

                  >
                  >
                  > Ale tak naprawde to zaden z tego Dehnela snob - on po prostu reaktywuje na
                  swój
                  > sposób dandyzm, a że mu wychodzą fastrygi w całokształcie? Mój Boże, komu w
                  > 2007 roku może się udać zawsze genialny krój na kazdą minutę? Przyznam bez
                  > bicia, wolę to niż Masłowską jako objawienie - podejrzewam, ze z neigo
                  jeszcze
                  > duuuuuuuuuuużo będzie, z niej raczej niewiele. Ale to i tak sie okaze za parę
                  > lat.


                  Też mi sie tak wydaje.
                  Powiem więcej - Dehnel w swojej pozie wydaje mi sie o dziwo!!! bardziej
                  autentyczny i mniej pretensjonalny niz Masłowska w swojej. Pewnie dlatego, że
                  (jednakowoż) wolę juz przebywać w towarzystwie surduciarzy niz dresiarzy :)))
                  • zdanka1 Re: snobizm 29.03.07, 17:27
                    Pewnie dlatego, że
                    > (jednakowoż) wolę juz przebywać w towarzystwie surduciarzy niz dresiarzy :)))

                    Hhehehe, ja również :) W zwiazku ztym nabyłam pretensjonalne czarne perły,
                    które koło prawdziwych pereł moze kiedyś lezały i moge sobie pozwolić na zabawę
                    długim sznurkiem , działajac tym na nerwy wszystkim dresom i tipsom wokół:)
    • eeela Re: Dehnela surduty 29.03.07, 20:13
      Dehnel jest moim rowiesnikiem i dalekim znajomym ze studiow.
      Dalekie znajomstwo polegalo na tym, ze klanialismy sie sobie na korytarzu, a za
      kazdym razem, kiedy szedl, meznie wyprostowany, z jedwabna kokarda pod broda,
      laseczka w dloni i CYLINDREM na glowie, chichotalysmy z psiapsiolka w zacisniete
      piesci. Przedstawial sie jako Jacek Maria von Dehnel. Nie czytalam jeszcze nic z
      tworczosci Jacka Marii, psiapsiolka wyzej wspomniana i owszem, i chwalila sobie
      wielce, wiec pewnie ja tez siegne, ale nigdy nie uwierze, ze ktos, kto sie
      przedstawia jako Jacek Maria von Dehnel i chodzi w cylindrze w bialy dzien po
      alejkach campusu, nie jest snobem.
      • aaneta Re: Dehnela surduty 29.03.07, 21:13
        Trochę to się już robi nudne i właściwie nie mam żadnego interesu w tym, żeby
        bronić Dehnela, ale nie lubię, kiedy się używa słów niezgodnie z ich znaczeniem.
        Upieram się przy tym, że to, jak się nosi i co mówi o sobie Dehnel, snobizmem
        nie jest. Byłoby, gdyby noszenie cylindra i surduta było powszechnie przyjętą w
        naszym społeczeństwie oznaką przynależności do klasy wyższej, a Dehnel, czy
        ktokolwiek inny, nie należąc do tejże klasy wyższej, ubierałby się tak właśnie
        po to, żeby sobie dodać uznania czy czegoś takiego. Ile jest osób w Polsce, a
        nawet w Warszawie, które noszą surdut i cylinder? Czy Dehnel się w ten sposób do
        kogoś chce za wszelką cenę upodobnić? Raczej nie. Podobnie jest ze słuchaniem
        klasyki, a zwłaszcza opery, za co też kiedyś mnie osobiście się oberwało, to
        znaczy też usłyszałam, że to snobizm. A jakiż to snobizm, jeśli w tzw. wyższych
        sferach w naszym pięknym kraju słucha się raczej jakiegoś diskopolo, w
        najlepszym razie muzyki klubowej, a klasyka czy opera to kompletny obciach. Więc
        nie mylmy pojęć.
        A poza tym, Eeelu, czy Twoje dalekie znajomstwo z Dehnelem polegało też na tym,
        że rozmawiałaś z nim kiedykolwiek (poza tym, że usłyszałaś na własne uszy, że
        przedstawia się jako Jacek Maria von Dehnel, bo zakładam, że usłyszałaś, chyba
        nie opierasz się na plotkach?)?. Bo o tym, czy jakieś zachowanie wynika ze
        snobizmu, czy nie, decyduje też sposób, w jaki delikwent o tym mówi. Snob się
        pyszni i na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to jego naturalne zachowanie,
        wynikające z jego potrzeb i osobowości. Czy to można powiedzieć o Dehnelu tylko
        na podstawie tego, że się go widziało chodzącego w cylindrze w biały dzień po
        alejkach campusu? A tak w ogóle to gdzie ten campus, w Polsce?
        • eeela Re: Dehnela surduty 29.03.07, 23:12
          Rozmawialam z nim kilka razy o tak zwanej pogodzie, i tak, przedstawil mi sie
          jako Jacek Maria etc. :-) Campus w Polsce i w Warszawie. I owszem, odnioslam
          wrazenie, ze z powodu swego miana, cylindra i jedwabnej kokardy czul sie wyzszy
          (niewatpliwie glownie za sprawa cylindra) od nas, smiertelnikow. Ale to bylo
          zaledwie wymienienie paru zdan, wiec oczywiscie wrazenie moje moglo byc mylne.
        • eeela Re: Dehnela surduty 30.03.07, 00:30
          Podobnie jest ze słuchaniem
          > klasyki, a zwłaszcza opery, za co też kiedyś mnie osobiście się oberwało,

          Przeczytalam twoj post jeszcze raz i bardzo mnie zastanowilo powyzej cytowan
          zdanie. Dlaczego 'zwlaszcza opery'? Spotkalas sie z jakimis wybiorczymi w tej
          kwestii zarzutami? jakiej tresci?
          • aaneta Re: Dehnela surduty 30.03.07, 11:04
            > Dlaczego 'zwlaszcza opery'? Spotkalas sie z jakimis wybiorczymi w tej
            > kwestii zarzutami? jakiej tresci?

            Dokładnie takiej treści, jak napisałam powyżej, że to snobizm. Bez uzasadnienia,
            bez konkretnych argumentów przeciwko. O ile na klasykę niektórzy reagują
            wzruszeniem ramion, oznaczającym mniej więcej brak zrozumienia dla takiego
            zbączenia, o tyle opera już budzi agresję. No dobrze, niech będzie, że nie
            zawsze, czasami to tylko uśmieszek politowania ;)
      • mamarcela Re: Dehnela surduty 29.03.07, 21:33
        Widzisz Eeelu, Ty dokładnie ustawiasz się w pozycji tych, opisywanych przez
        pana Jacka Marie w wywiadzie - dopuszczasz wyróżnianie sie z tłumu wg
        ustalonych kodów ubraniowych; różowe dredy, punk, skóry i pióra metala, drogie
        ciuchy i maksymalne dekolty pińdziary itd.itp. - takie signum temporis epoki,
        kiedy wszystko mozna kupić i wyróznic sie najłatwiej ceną rzeczy. W
        zmierzchłych latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy ja usiłowałam za
        wszelka cene wyróżnic się spośrób beznadziejnie wówczas szarego tłumu, aby tego
        dokonac trzeba było sie zdrowo nakombinowac i podejrzewam, ze Jacek Maria
        wzbudzałby wbrew wszelakim pozorom mniej sprzeciwów niż teraz. Mój kumpel J.
        nosił oryginalny radziecki szynel wojskowy skojarzony z emerytkami filcowymi w
        krateczkę zapinanymi z przodu na zameczek błyskawiczny (rozmiar 46), inny
        kolega S. aksamitne spodnie i jedwabne marynarki po dziadku, T. robil sie na
        Kantora, M. z warkoczem do tyłka wygrzebywała w szafie babci genialne jedwabne
        kiecki, a K. swoje czerwone oficerki kupowała w sklepie zaopatrzenia zespołów
        ludowych (takie męskie do krakowiaka). Niżej podpisana kupiła na targu w Jasle
        rewelacyjne niziutkie lakierowane szpilki a la Marylin, a do tego miała
        czerwone ogrodniczki, na jednej ręce nicianą rękawiczkę w kolorze ecru do
        przegubu, a na drugiej czarną niemal do łokcia. I zawsze jeden kolczyk, ale za
        to jaki np. z widelca, gabki, albo choinkowej bombki.
        A moja przyjaciółka A, miała oryginalny składany szapoklak - niemal wszyscy
        mieli go na glowie chociaz raz kobiety także - w biały dzień, proszę szanownej
        pani.
        Dlatego ja pana Jacka Marię i za te cylindry lubię.

        A żeby być snobem nie wystarczy nosic cylindry trzeba jeszcze tych cylindrów
        uzywac przeciwko innym.
        P;-)
        chyba sobie kupię cylinder, a moze ktos ma na zbyciu - oswiadczam, ze ja
        kobieta w średnim wieku przejdę w tym cylindrze w biały dzień po Krakowskim, a
        co nie wolno mi?
        • zdanka1 Re: Dehnela surduty 29.03.07, 22:04
          Cylinder musi być diablo niewygodny - to chyba lepszy już melonik:)
          • mamarcela Re: Dehnela surduty 29.03.07, 22:11
            zdanka1 napisała:

            > Cylinder musi być diablo niewygodny - to chyba lepszy już melonik:)

            Ale w meloniku wygladałabym jak Pickwick, albo nędzna podróba Lizy Minelli, a w
            cylindrze, prosze pani, poczułabym się choc przez chwilę jak jakaś George, albo
            przynajmniej Kalina Jedrusik...
            Wygodny, niewygodny, czego sie nie robi pour epater itd. :)
            • zdanka1 Re: Dehnela surduty 29.03.07, 22:23
              Ech, ja ciekawego melonika szukałam przez bagatela rok - nie znalazłam po dziś
              dzień i zrezygnowałam. Ten temat dopinguje mnie do ponownej próby
              poszukującej:))))))
              • agni_me Re: Dehnela surduty 29.03.07, 22:27
                Mam jeden nadgryziony przez myszy i mole. Mogę go poszukać, pod warunkiem, że
                zabierzesz też kiedyś rudą perukę prababci.
                • zdanka1 Re: Dehnela surduty 29.03.07, 22:37
                  Ok, moze byc - w końcu czasem z blondyny mogę stać się ruda:)
        • eeela Re: Dehnela surduty 29.03.07, 23:20
          Alez jacek Maria nie wzbudza we mnie zadnych sprzeciwow! Dziele sie po prostu
          wrazeniem, ktore na mnie sprawil. We mnie snobizm nie wzbudza sprzeciwu. Czasem
          sie z ludzi ponasmiewam, ale niech chodza sobie nawet w trzech cylindrach i
          przedstawiaja sie piecioma imionami naraz, a ja z tym jakos bede mogla zyc :-)

          Nie mam tez nic przeciwko wyroznianiu sie z tlumow pod wzgledem wizualnym. Sama
          cylindrow nie nosze, ani dredow, ani czerwonych oficerek, mnie jest dobrze w
          pospolitym tlumie :-) Ale masz swieta racje - cylindra nie wystarczy nosic,
          trzeba go uzywac przeciwko innym. Ja kiedys, bedac mlodsza, mniej tolerancyjna i
          bardziej ograniczona (nie twierdze, ze nietolerancja i ograniczenie przeszly mi
          do reszty, tylko zmniejszyla sie ich intensywnosc) rzeczywiscie miewalam ludziom
          za zle, ze nosza piec kolczykow w nosie albo przychodza w kabaretkach na
          konferencje naukowa. Dzis mi to wisi i powiewa, ale rozpoznaje roznice - kiedy
          jeden nosi rozowe dredy, ale nimi nie 'dziala', a drugi nosi i 'dziala'. Wydaje
          mi sie, ze Jacek Maria 'dzialal' swoim cylindrem - ale nie moge wykluczyc, ze
          wrazenie takie mi pozostalo, bo wowczas jeszcze bylam w swoim mniej
          tolerancyjnym i bardziej ograniczonym okresie zycia. Tylko ze nie mam jak tego
          zweryfikowac teraz, wiec z tym wrazeniem pozostane.
          • mamarcela Re: Dehnela surduty 29.03.07, 23:40
            Poniewaz ty byłas wówczas młodsza (i ciutkę głupsza, co jest przywilejem
            młodosci - to mój komentarz) to Jacek Maria tez był jako Twój równolatek takze
            młodszy, a jako wolniej dojrzewający facet, jeszcze głupszy. W wieku chłopięcym
            (no dobra wszesnomęskim), a pan Dehnel jeszcze dobrze z niego nie wyrósł,
            faceci maja tendencje do lansu, lansu i jeszcze raz lansu. Wszyscy, albo niemal
            wszyscy (nawet typowi lamerzy!), chociaz róznie się ten lans objawia. Cały mój
            wywód mial na celu stwierdzenie, ze wolę lans w surducie od lansu w najkach i
            nawet wolę jak ktos na mnie patrzy z góry z powodu cylindra (działa na mnie
            cylindrem) niż z powodu skóry, fury i komory. Amen :)
            --
            my own personal jesus someone to hear my prayers someone who cares
            • eeela Re: Dehnela surduty 30.03.07, 00:03
              Okej, jestem sklonna sie z tym wszystkim zgodzic :-)
              • hophopi Re: Dehnela surduty 30.03.07, 00:29
                jak dla mła klucz tkwi w autoironii -
                niedbale traktowanym cylindrom: po wielokroć tak.
                cylindrom traktowanym z zadęciem: 3 x nie.
                ale zasadniczo jak najbardziej za!
                jestem za kolorowym światem.
                a "Lalę" dopiero zaczynam. fajnie Dehnel marudzi.

                zdanka1 napisała:
                "Ech, ja ciekawego melonika szukałam przez bagatela rok - nie znalazłam po dziś
                dzień i zrezygnowałam. Ten temat dopinguje mnie do ponownej próby
                poszukującej"

                mam dwa:). co prawda nie użytkowane już chyba z dekadę...
                nabyte na wyprzedaży w WytwórniFilmówFabularnych.
                kupiłam se też wówczas galoty z parzenicami. ale Stary wrzucił do pralki i się
                sfilcowały :]
                • eeela Re: Dehnela surduty 30.03.07, 00:35
                  > jak dla mła klucz tkwi w autoironii -
                  > niedbale traktowanym cylindrom: po wielokroć tak.
                  > cylindrom traktowanym z zadęciem: 3 x nie.

                  No ot i wlasnie. Ja odnioslam wrazenie, ze cylinder byl traktowany z zadeciem.
                  Ale przyznaje, od tamtych czasow zmienilam sie sporo, sama traktowalam wiele
                  rzeczy z zadeciem, a teraz przestalam. Niewykluczone wiec, ze i Jacek Maria
                  jakos ewoluowal :-)
                • mamarcela Re: Dehnela surduty 30.03.07, 00:37
                  Masz racje z tą autoironią, ale na boga - faceci dwudziestoletni (a o takim
                  mniej więcej Dehnelu ze wspomnien Eeeli mówimy) rzadko posiadają taka cechę w
                  nadmiarze. Toż to okres najsilniejszego wpływu testosteronu na umysł i
                  zachowania kandydata na mężczyznę :)))) Niektórym idzie w agresje i szybkie
                  samochody, niektorym w cylindry. Autoironia przychodzi, jesli w ogóle
                  przychodzi, trochę później.
                  • braineater Re: Dehnela surduty 30.03.07, 17:11
                    no nie wiem:)
                    w temacie pierwszej częsci wypowiedzi:)

                    P:)
    • nienietoperz Re: Dehnela surduty 30.03.07, 01:18
      Hej come on, bracia i siostry Twacze, w dyskusji poplatanie z pomieszaniem.

      Surdut nie przeszkadza mi w stopniu najmniejszym, wrecz przeciwnie jakos mnie
      bawi i kreci (nie na sobie rzecz jasna). Opowiadanie o uwielbieniu do muzyki
      uprawianej przez mlodych szewcow w Prowansji w roku 1453 rowniez nie,
      zwlaszcza, ze poniekad z definicji deklarowanie takiego uwielbienia, zwlaszcza
      w gazecie poularnej, jest kreacja, jest zabawa, nie moze byc serio. Z drugiej
      strony zapala sie we mnie czerwona lampka ostrzezeniowa, kiedy pojawia sie
      odwolanie do wszechobecnej dulszczyzny, czy awangardowej, czy zacofanej.

      Kazdy stara sie byc po swojemu wyjatkowy, na to zgoda, o to jakos tam chodzi, o
      swoje miejsce, swoj styl. Znacznie gorzej jest, kiedy podkresla sie, ze mysmy
      wyjatkowi, a masa dookola taka szara i przecietna. I tu wszystko jedno, czy
      chodzi o Nasz Surdut (i ich brak surduta), Nasze Ksiazki (i ich filmy), Nasza
      Opere (i ich muzyke klubowa), Nasza Najlepsza Komore (i ich kiepskie telefony),
      Nasza Ironie (i ich brak jej zrozumienia), i tak dalej. Kazda potrzeba
      definiowania swojej wyjatkowosci w kontrascie do przecietnosci dookola wydaje
      sie byc podszyta watpliwoscia co do autentycznosci i naturalnosci tej pierwszej.
      O tyle watpliwosci Darii rozumiem, choc pewnie inaczej rozkladalbym akcenty.

      Howgh.

      NN
      • daria13 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 09:06
        Dziękuję Nienietoperzu, szkoda, że ja nie umiem tak wyrażać swojego zdania i
        wrażeń, bo czasami brak zrozumienia ze strony rozmówców sprawia, że opadają mi
        ręce i tracę cierpliwość i rezon;).
        Dziękuję tez Mamarceli za zdanie"A żeby być snobem nie wystarczy nosic cylindry
        trzeba jeszcze tych cylindrów uzywac przeciwko innym". Tak własnie odbieram
        Dehnela, tak odczytuję zdanie o dulszczyźnie.
        Nie potępiam faceta, za to, że czuje się lepszy od innych, jego prawo, nie
        odwrócę się z tego powodu od jego prozy, która być może jest świetna, ale taka
        postawa mnie zwyczjnie śmieszy.
        P:)
        Ps.
        Ja robiłam kolczyki z łusek karabinu. Mieliśmy w szkole zajęcia PO i
        strzelaliśmy z KBKS. Łuski można było sobie zabrać na pamiątkę:)
      • aaneta Re: Dehnela surduty 30.03.07, 10:57
        Powtórka z rozrywki ;)
        Po raz kolejny mam wrażenie, bracie Nienietoperzu, że żyjemy w różnych światach.
        Niezależnie od tego, że Ty rzeczywiście mieszkasz w innym świecie, ale wydaje mi
        się, że mimo to mówisz o polskim społeczeństwie. Jeśli tak, to bzdurą jest
        stwierdzenie, że "każdy stara się być po swojemu wyjątkowy". Niestety, nie
        każdy, a nawet wręcz przeciwnie, większość robi wszystko, żeby nie odstawać,
        żeby się nie wyróżniać, a tych, którzy się wyróżniają (świadomie bądź nie) po
        prostu się tępi. Pewnie, że nie zawsze i nie wszędzie, nie we wszystkich
        środowiskach, ale z reguły. Doświadczyłam tego ja i moje dzieci, skądinąd wiem
        (i Ty też wiesz), że doświadcza tego dziecko jednej z sióstr Twaczek, i nie
        łudźmy się, że są to jednostkowe przypadki. I nie zaczynaj od nowa, proszę, o
        tym, jakie to podejrzane i wątpliwe, kiedy ktoś mówi głośno o swojej
        wyjątkowości, bo równie zastanawiające może być to, dlaczego dla Ciebie taka
        postawa jest podejrzana i wątpliwa.
        • noida Re: Dehnela surduty 30.03.07, 11:17
          Do pewnego stopnia Aneto masz rację, a do pewnego nie. Otóż każdy chce być
          wyjątkowy. Każdy. Laseczka w najkach i koleś z komórą też. Ale jednocześnie
          każdy chce być taki jak inni, bo być prawdziwym odmieńcem jest bardzo trudno.
          Może to i paradoks, ale tak właśnie jest.
          Wystarczy popatrzeć po rozmaitych gronach itp. Co druga laska ci napisze "jestem
          szalona". Co oznacza, że nosi różowe paznokcie i mówi brzydszym od siebie
          laskom, że są brzydkie. Co nie zmienia faktu, że ona to uważa za szalenie
          odkrywcze, oryginalne i cudowne. Zupełnie nie widzi tego, że jest podobna do
          tysięcy innych lasek. Ty to widzisz, bo jesteś inna od niej. Co nie oznacza, że
          jesteś jakaś wybitnie odstająca od reszty. Chociaż byś chciała. I tak w kółko do
          skończenia świata.
          • nienietoperz Re: Dehnela surduty 30.03.07, 11:39
            Czapki z glow, Noidko. To samo, co (w tym samym czasie) staralem sie napisac
            dlugo i zawile, Ty potrafilas ujac krotko i zwiezle.

            NN
          • samica1 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 11:49
            Można też snobować się na absolutną przeciętność, zwykłość, szarość i nijakość. To znaczy mówić tak o sobie. I czekać na reakcję : Ty zwykła/y? W życiu! A jak ktoś powie: Masz rację, to się wściec: Ja zwykły?! W życiu!
        • nienietoperz Re: Dehnela surduty 30.03.07, 11:37
          Siostro Aaneto,
          po kolei: jestem pewien, ze 99% tych ludzi, ktorych postrzegasz jako szara
          niezbyt zmyslna mase ma w sobie pragnienie wyrozniania sie, chocby mialo to byc
          wyroznianie sie nowsza komorka, wiekszym bicepsem, glebszym dekoltem.
          Przekonaie, ze wiekszosc robi wszystko, zeby sie nie odrozniac, wydaje sie byc
          bardzo powierzchowne. To, ze kazdy stara sie tak, jak mu pomyslowosc czy
          intelekt pozwala, to inna sprawa. To raz.
          Sam od dawna/zawsze mam tak, ze spoleczenstwa jako zuniformizowanego tworu
          dookola specjalnie nie zauwazam, ani `tu', ani `tam'. Z duzym
          prawdopodobienstwem jest to wynik ogolnej kiepskiej spostrzegawczosci oraz
          tego, ze swiat, w ktorym zyje, jest swiatem raczej prywatnym i w duzej czesci
          pewnie zlozonym wylacznie z fragmentow wyobrazni. W relacje wchodze zazwyczaj z
          pojedynczymi ludzmi, ktorzy moga mnie wkurzac/cieszyc/ interesowac/nudzic, ale
          nie moga byc czescia szarego tlumu. To dwa.
          Ani razu nie napisalem o tym, ze gloszenie swojej wyjatkowosci jest dla mnie
          podejrzane czy watpliwe - lekki niesmak budzi tylko deklarowanie jej na
          zasadzie: bo wszyscy dookola tacy nudni, jednakowi, i tak dalej. Podam
          przyklad: znamy niejakiego kolege Marcela Sz., ktoren to kolega bogactwem i
          dziwacznoscia swoich zainteresowan czy opinii zakasowywuje mnie, a i z duza
          doza prawdopodobienstwa Jacka Dehnela juz na starcie. Tenze Marceli Sz.
          hobbikow sie nie wstydzi, deklaruje je nie pozastawiajac watpliwosci co do
          swojej wyjatkowosci, a jednak nigdy nie slyszalem (a raczej nie czytalem) jego
          wypowiedzi typu: a bo ja, panie, to slucham Leningradu, kolekcjonuje dziwaczna
          pornografie i czytam 173 ksiazki dziennie, NIE TO CO TA CALA DULSZCZYZNA
          dookola. To trzy.

          Chetnie poslucham dalszych argumentow. To cztery.

          Pozdrowienia,
          NN
          • mamarcela Re: Dehnela surduty 30.03.07, 11:50
            Zaraz, zaraz Nienietoperzu, jakby się jakaś dziennikarka zabrała za naszego
            Brajanka to by sie dopiero okazało.
            Co Waszym zdaniem miał ten nieszczęsny Dehnel odpowiedzieć na tak sformułowane
            pytania???? Bo tego to ja nie rozumiem zupełnie, że co, że nie nosi tych
            surdutów, że nikt ich nie zauważa, a w ogóle to te surduty sa po to, aby sie
            utożsamić z prostym człowiekiem???
            • zdanka1 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:00
              Kurcze ale was wzięło:) Ja mam po prostu wrazenie, ze Dehnel odpowiada na
              pytania dziennikarki tak, aby dac jej do zrozumienia, ze te pytania są głupie
              już u załozenia. Gdyby zapytać jakiegoś z moich ulubionych dandysów , po co
              sie tak kreuje, pewnie popatzryłby na człoweika i opowiedział:

              - Czy nei sadzi pan, ze zachód słońca jest nudny? Taki powtarzalny:)

              Tutaj sedno tkwi w grze nonsensem i pozą, a nei w prawdziwosci pozy:)Dlaczego
              wy nie chcecie sie na to zgodzić, zadacie 100% prawdy?

              Co rzekłszy ide sobie kupić konserwę rybna, albowiem pustki w lodówce
              zastałam , howgh!
              • mamarcela Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:05
                mam dokładnie takie same odczucia jak Zdanka.

                I nie mam pojęcia, czy rzeczony Jacek Maria jest w naturze skromnym chłopięciem
                w surducie, czy nadętym bucem we fraku. Zresztą nie o to w moim gorliwym
                proteście chodzi - pani dziennikarka przeprowadziła wywiad z młodym literatem o
                niewątpliwie dużym, jak na jego młody wiek dorobku, skupiając się na tegoż
                literata wizerunku. Pani dziennikarka najprawdopodobniej dostała taki prikaz,
                coby się zajmować nie literaturą, a imidżem, ale zrobiła to wyjątkowo bez klasy.
                Wywiad jest na poziomie szkolnej gazetki, Bravo Girl, albo tygodnika Koła
                Gospodyń Wiejskich. Jesli ma sie do czynienia z takim oryginałem jak Dehnel i ma
                sie go wypytać o surduty to można z tego, proszę szanownego pana NN, zrobić
                perełkę, idąc albo w stronę kulturowych korzeni takiego stylu ubierania (skąd?,
                dlaczego? po co?), albo poruszając się w rejonach sklepowo-szafowych - skąd się
                bierze współcześnie tego typu stroje. Tymczasem pani dziennikarka założyła na
                początku, że Jacek Maria jest wynoszącym się ponad poziomy bucem, co usiłuje
                zamanifestować przez strój, a on tylko grzecznie odpowiada na jej pytania i z
                jego odpowiedzi wychodzi znacznie mniejszy buc niż pani sobie założyła.
                Drogi NN, gdyby jakaś pani dziennikarka wypytywała Cię z równa gracją o to,
                dlaczego Twoje posty są takie, jakie są, dlaczego używasz takiego stylu,
                protestujesz dobitnie przeciwko wulgaryzmom i na dodatek kończysz każda
                wypowiedź ukłonami - być może (BYĆ MOŻE - podkreślam) w końcu powiedziałbyś coś
                takiego, z czego wynikałoby, że starasz się postawić ponad szarą masą (która
                klnie na przykład).
                Ja np. nie noszę dżinsów w kolorze dżinsowym (miewałam czerwone, pomarańczowe, w
                kwiatki, w paski itp. ale dżinsowych nie lubię) i indagowana przez takąż panią
                również w końcu postawiłabym się w opozycji i ponad szarym tłumem w kolorze indygo.:
            • daria13 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:03
              Wystarczyło powiedzieć: noszę surduty, bo lubię. Po co dodawać: bo lubię i mam
              na to odwagę? To własnie mnie śmieszy.
              • zdanka1 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:08
                Bo w Polsce tzreba mieć na to odwagę:) mieć odwagi na to nie tzreba np w
                Anglii:) dla mnie to dość oczywiste. Kojarzy mi się to z tym, ze po raz
                pierwszy seksualnością transgresyjną na duzą skalę w lit. polskiej zajał
                się ...Szwajcar:)))Własnie dlatego, ze zeby sie tym zajać w Polsce tzreba mieć(
                odwagę - dla Szwajcara to sprawa normalna:)
              • daria13 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:09
                Żeby nie było, że chcę przekłamać wypowiedz D.:
                "Ależ proszę pani, ja naprawdę ubieram się w ten sposób dlatego, że tak mi się
                podoba. I, rzecz jasna, dlatego, że mam odwagę robić to, co mi się podoba."
                Co to za odwaga, o czym on w ogóle mówi, bohater wielki?
                • skajstop Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:17
                  A uważasz, że ubranie się nietypowo albo wyznanie że się jest gejem, nie jest w
                  Polsce aktem odwagi? (Małym aktem, dodajmy.)
          • daria13 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:00
            A ja sedna rzeczy upatrywałabym właśnie w naturalności. Nienietoperz napisał:
            "Kazda potrzeba definiowania swojej wyjatkowosci w kontrascie do przecietnosci
            dookola wydaje sie byc podszyta watpliwoscia co do autentycznosci i
            naturalnosci tej pierwszej". Otóż to. Rzeczony Marceli Sz. jest w swoich
            upodobaniach i wszelkiej działalności NATURALNY, nigdy nie podkreśla swojej
            inności i nie kontrastuje jej z kimkolwiek. A pan D. jednakowoż kontrastuje i
            przez to traci na naturalności.
            Też kłaniam się Noidzie, bardzo słuszne stwierdzenia:)
            P:)
            • skajstop Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:06
              Jednakowoż rozmawiacie bardzo obok tego, co on powiedział. Albowiem:

              > Czy już jako nastolatek chadzał Pan w haftowanej kamizelce i surducie?
              > [...]Liceum to taki okres, kiedy każdy wybiera jakiś sposób na dookreślenie
              się przez ubranie, sposób mówienia, fryzurę i tak dalej. Nie byłem wyjątkiem. Po
              pierwsze, wreszcie mogłem ubierać się w to, co mi się podoba, a po drugie,
              odczuwałem raczej potrzebę zaakcentowania swojej niezależności niż
              przynależności do jakiejś grupy. No i okazało się, że to dla niektórych ludzi
              jest sprawa zupełnie nie do przejścia, nawet dla grup potencjalnie najbardziej
              otwartych, na przykład artystów. Artysta na Akademii Sztuk Pięknych może nosić
              różowe dredy i bojówki w ciapki, ale noszenie cylindra to coś, na co jego
              awangardowa dulszczyzna się nie godzi. Bardzo to zabawne."

              Zatem wcale nie jest to pojedynek Dehnel vs reszta świata, on bardzo wyraźnie
              określił grupę, którą nazwał dulszczykami :P) nawiasem mówiąc, znam trochę
              studentów ASP i jeśli nie cała, to jest w tym opisie ich zachowania część prawdy.
              • mamarcela Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:11
                Oj, właśnie dokładnie to samo zaczęłam pisać, co Ty Skaju o tej awangardowej
                dulszczyźnie, która się też bynajmniej z szarym tłumem nie utożsamia, ale
                zdecydowanie ponad niego wynosi.
                • daria13 Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:18
                  A jeśli Dehnel wynosi się jeszcze ponad tę wyniesioną awangardową dulszczyznę
                  (której ja rzeczywiście nie znam), to cud, że w ogóle go widzimy;)
                  • skajstop Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:58
                    Dario, powracamy do kanonicznego problemu czytania ze zrozumieniem :)

                    Dehnel się nie wynosi ponad, tylko od tej grupy odcina.

                    Nie masz wrażenia, że to trochę jest tak, iż jeżeli chcesz wyczytać z książki o
                    miłości, że to książka o nienawiści, to może ci się to udać? :)
                    • daria13 Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 14:06
                      Skaju, różnica między nami polega na tym, że ja szanuję Twój odbior tego
                      wywiadu i nie uzurpuję sobie prawa do nieomylności, nie imputuje Ci
                      nieumiejętności czytania ze zrozumieniem, natomiast Ty robisz dokładnie
                      odwrotnie. Spora grupa moich znajomych, różnego sortu, zapytana o odczucia po
                      lekturze tego wywiadu (bez żadnego uprzedzenia przeze mnie wcześniej) miała
                      identyczne z moimi odczucia. Tutaj też nie wszyscy z kretesem potępiają mój
                      odbiór, więc może jednak nie powtarzaj już zarzutów o moich brakach, proszę:)
                      A w czytaniu książek to właśnie jest największą frajdą, że książkę o miłości
                      mogę przeczytac jako książkę o nienawiści:)))
                      P:)
                      • skajstop Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 14:12
                        Ależ Dario, ja Ci niczego nie odmawiam, zauważyłem jedynie, że na odbiór danego
                        tekstu wpływa nie tylko ten tekst popełniający -, wobec czego "Mein Kampf" można
                        przeczytać jako pochwałę miłości9 w duchu nieagresji, a "Słownik mitów i
                        tradycji" Kopalińskiego jako dzieło poświęcone Linuxowi :)

                        A wywiad z Dehnelem jako pochwałę snobizmu :p
                    • eeela Re: Wszystko pięknie ładnie 02.04.07, 15:38
                      > Dehnel się nie wynosi ponad, tylko od tej grupy odcina.

                      To sie czesto ze soba wiaze. Zwlaszcza u mlodziezy :-)
                • hophopi Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:18
                  e tam. zdalne rozwiązywanie surdutowych dylematów nie ma sensu.
                  surduciarz wszak poleciał dulszczyzną dopiero w trzecim pytaniu, jak mu już
                  puściły nerwy, więc niezbyt to mocna podstawa diagnoz.
                  moja teoria jest taka: kochać cylindry zdalnie i potencjalnie i se nie dorabiać
                  teorii.:P
                  co innego, gdy pan von Dehnel wpadnie na wódkę - wtedy trza mieć cyliner na
                  oku. jeśli pan von Dehnel ściągnie cylinder i będzie go chciał odłożyć na
                  parapet, ale się zatrzyma w pół kroku i spojrzy z wyrzutem na zalegający na
                  podokienniku kurz, po czym wciągnie cylinder gniewnie, strzepnie pyłek z
                  butonierki i zacznie truć z emfazą pół wieczora yntelektualne farmazony,
                  poprawiając co kwadrans nerwowo kont ułożenia ronda i demonstracyjnie
                  postukując laseczką - trza będzie wydać stosowną diagnozę i na wódkę więcej go
                  nie zapraszać.
                  a póki se kolorowo żyje i dobre książki pisze, to co nas to wszystko kurna... :P
                  • mamarcela Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:27
                    Dokładnie tak:)
                    jakby pan Jacek Maria był, kandydatem na towarzysza życia mojej córki, czy syna
                    to bym mu w cylindry patrzyła, czy mu dobrze z tych cylindrów patrzy. Ale
                    ponieważ jest artystą, któremu na dzień dzisiejszy potrzebna jest taka, a nie
                    inna poza to niech mu meloniki lekkie będą, a surduty nie uwierają.
                    On ma być wiarygodny jako artysta, a nie jako człowiek.
                    Chyba nikt a takim np. Stahowieyskim Fhanciszkiem nigdy słowa nie zamienił :)
                    • 3promile Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:42
                      Pą Dehnel najzwyczajniej łże. Łże, że nie goni; goni, ale bardziej
                      snobistycznie; goni surdutami i niechodzeniem na imprezzki. Pą Dehnel błazen i
                      myśli, że nikt nie widzi.
                      • mamarcela Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:47
                        Sorki, Promisiu dir, ale bywały w kulturze nie tylko polskiej okresy, kiedy
                        artyści nie wynosili sie ponad szara masę i za niczym nie gonili i co z tego
                        zostało? O Nowej to Hucie piosenka, towarzysze Promile :)
                        • daria13 Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 12:59
                          Nikomu na tym forum nie przeszkadzają surduty pana D. Mi jedynie przeszkadza
                          (to też za duże słowo)ten niby dyskretny sposób na zamanifestowanie swojej
                          odwagi w ich noszeniu. Nic więcej.
                        • 3promile Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 13:02
                          Nie, majlowli, to nie tak; ja znam kilku co najmniej Dehnelów. Znam również
                          siebie jako tako. Śmy są wszystkie snoby takie, że uch! I bronienie Dehnela, że
                          nie snob, tylko poczciwy oryginał, to bronienie siebie. Bym tu bluznął dla
                          świeżości, ale wicie-rozumiecie: snob Brajan czuwa...
                          • mamarcela Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 13:10
                            Ależ najdroższy, Dehnel jest snob i błazen to każdy widzi i on tego nie ukrywa
                            chodzi o cos innego - atakowany jest tutaj za to, że sie do tego przyznaje, a ja
                            go bronię, bo wole pozę dandysa od szczeroty i skromnoty na pokaz. Dehnel sie
                            kreuje i ma prawo, a któż z nas się nie kreuje? Tylko Dehnel wbrew wszelakim
                            pozorom dla mnie bardziej autentyczny w tej kreacji jest.
                            A już Brajan jako uosobienie antysnobizmu rozbawił mnie do łez
                          • daria13 Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 13:39
                            3promile napisał:

                            > Nie, majlowli, to nie tak; ja znam kilku co najmniej Dehnelów. Znam również
                            > siebie jako tako. Śmy są wszystkie snoby takie, że uch! I bronienie Dehnela,
                            że
                            > nie snob, tylko poczciwy oryginał, to bronienie siebie. Bym tu bluznął dla
                            > świeżości, ale wicie-rozumiecie: snob Brajan czuwa...

                            A ja zastanawiając się nad tą całą ożywioną i zaciętą miejscami dyskusją,
                            dokładnie do takich samych wniosków doszłam. Tutaj prawie wszyscy bardzo
                            przeczuleni na punkcie snobizmu są, baaardzo. Niektórzy byliby gotowi
                            poświęcić życie, byle tylko udowodnić, że nie są snobami. Uchowaj Bóg!
                            P:)
                            • 3promile Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 13:51
                              Nawet bym to łyknął, gdyby nie to, że śledzę mimochodem twoją forumową historię.
                              Oświadczam zatem, żeś zakłamana w dwójnasób. Nie ty jako ty, ale daria13 to
                              madafaka hipokrytka jak z podręcznika ;)
                              • daria13 Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 14:12
                                Jestem zaszczycona:) To mówię ja, daria13, hipokrytka jak z podręcznika, do
                                usług:)
                                • 3promile Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 14:19
                                  - Mam nadzieję, że jesteś ponadto beznadziejnie otłuszczona i oddech masz nie
                                  teges; mąż (ten przystojny i wyrozumiały) spędza popołudnia przed starym
                                  telewizorem w zapranym podkoszulku, a córa się ślini na nową Nokię, a nie na
                                  Brahmsa...

                                  -
                                  3‰
                                  • daria13 Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 14:29
                                    Wszystko co do joty, normalnie toczka w toczkę. Poprosze o więcej, zobaczymy
                                    jakie jeszcze Twoje pobożne życzenia się spełnią;P
                                  • daria13 Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 15:22
                                    Mimo, że dotąd nie byłam jakoś specjalnie zainteresowana posiadaniem
                                    sygnaturki, z tego chyba sobie jedak, kurna, zrobię. Nie wiem tylko, czy nie
                                    jest za długie, a ciąć cokolwiek byłoby bardzo przykro.
                                    • daria13 Re: próba sygnaturki 30.03.07, 15:37
                                      Coś mi się dzisiaj gazeta zawiesza;(
                    • eeela Re: Wszystko pięknie ładnie 30.03.07, 19:55
                      > Chyba nikt a takim np. Stahowieyskim Fhanciszkiem nigdy słowa nie zamienił :)

                      Jak juz sie tak chwale znajomosciami, zamienilam... z jego bratem ;-) I to
                      niejedno. Brat Fhanciszka jest ksiedzem oraz profesorem filologii klasycznej, do
                      ktorego chadzalam na seminarium i na translatorium, i na wyklady, i szkoda mi
                      ominac okazje wygloszenia apologii na rzecz wzmiankowanego - 'r' co prawda
                      wymawia z fhancuska maniera, ale poza tym jest wspanialym, rozkosznym,
                      bezpretensjonalnym i otwartym umyslem, wiecznie mloda, swieza i entuzjastyczna
                      persona o rozleglej wiedzy. Hail ksiezulo Starowieyski!
          • aaneta Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:23
            Pewnie będziesz rozczarowany, ale nie usłyszysz ode mnie żadnych argumentów.
            Argumenty to jest coś, czego się używa w dyskusji do przekonania kogoś o swoich
            racjach, prawda? Otóż ja z założenia nie mam zamiaru nikogo przekonywać,
            przedstawiam swój punkt widzenia świata, opisuję swoje doświadczenia ewentualnie
            refleksje, i tyle. Tym bardziej, że gdybyśmy naszą rozmowę mieli nazwać
            dyskusją, to musielibyśmy rozmawiać o tym samym. A nie rozmawiamy. Ja mówię o
            realnym świecie, Ty nie. Dla Ciebie społeczeństwo ogranicza się do ludzi, z
            którymi wchodzisz w indywidualne relacje - dla mnie społeczeństwo to też ludzie,
            z którymi w relacje wchodzą moje dzieci, których spotykam na ulicy, którzy mają
            realny, choć niekoniecznie bezpośredni wpływ na moje życie. I wreszcie ja w
            ogóle nie zauważam, czy ktokolwiek deklaruje swoją wyjątkowość na takiej czy
            innej zasadzie, wydaje mi się, że postrzegam ludzi takimi, jacy są, a nie jakimi
            się deklarują, dlatego Twoje uwagi w tej kwestii są dla mnie całkowicie
            niezrozumiałe.
            • daria13 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 12:50
              aaneta napisała:
              > wydaje mi się, że postrzegam ludzi takimi, jacy są, a nie jakimi
              > się deklarują

              Niezwykle mnie intryguje jak udaje się postrzegać ludzi, jakimi są, na ulicy.
              Ja tego czasami nie potrafię zrobić nawet z niektórymi ludźmi, z którymi jestem
              na ty. Jakieś nadzwyczajne zdolności telepatyczno-jasnowidzkie?
              • aaneta Re: Dehnela surduty 30.03.07, 13:04
                Podstawowe zmysły wystarczą w zupełności. Wzrok, słuch, węch, dotyk.
                • sutekh1 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 13:35
                  o bejb, ale każdy może się zamaskować ,żeby nie wyszło że jest przejechanym
                  przez niezidentyfikowany pojazd pomidorkiem na przejściu dla pieszych.

                  nie kumam tego określenia "seksualność transgresyjna", z czego to? o homoseksie
                  to ma znaczyć?
                  • daria13 Re: Dehnela surduty 30.03.07, 13:43
                    Też się zastanawiałam, czy surdut musi absolutnie jednoznacznie świadczyć o
                    orientacji pciowej noszącego? Jeśli tak, to rzeczywiście u nas to może być
                    niebezpieczne. Ja jednak uważam, że inną odwagę podkreślał D.
                  • zdanka1 Re: Dehnela surduty 31.03.07, 11:38
                    Nie tyle o homosiach, to o dziwnej seksualnosci w literaturce polskiej, która
                    zaczeła sie gdzieś tak w okolicach modernizmu :)

                    Np. Iwaszkiewicz wypisywał całe peany na temat meskeigo ciała, co chwila jakiś
                    parobek coś gdzieś jakoś z panem , co parobka lubił i tak w kólko - a tu nikt
                    nie napisała ksiązki o tym w Polsce. Tak samo z Dąbrowską, Komornicką i weilu
                    wielu innymi . Mówię o Ritzu.
                    • zdanka1 Re: Dehnela surduty 31.03.07, 11:44
                      A surdut i orientacja to dwie rzeczy na zupełnie inny temat - surdut swiadczy
                      tylko o odwadze załozenia surduta, a komu własciciel surduta co i gdzie wkłada
                      to juz zupełnie inna sprawa:))) Ja mam w miescie niejakiego Szuwara, który
                      chodzi w meloniku, bialym szaliku i z parasolem , ma długie mleczne wąsy i
                      włosy - myslę , ze przedstawia się w stylizacji o niebo lepeij niż Dehnel, ma
                      chyba z 60 lat. Ostatnio mi dzień dobry nie odpowiada - chyba sie obraził czy
                      jak?:) No, ale dązę do tego, ze Szuwar ma taka filozofię swojego stroju - noszę
                      staroświeckie ubrania, aby oszukiwać uciekający czas - pozorować starość
                      starszą niż starzenie swojego ciała. także powód noszenia surduta moze być
                      najrozmaitszy i zdecydowanie nie ma nic wspólnego z orientacją.

                      A co do seksualnosci transgresyjnej - przymierzam sie do napisania czegoś o tym
                      i jak tak człek czyta te ksiunzki, panie, to mu siem tak tyn jenzyk narzuca, ze
                      juz pocciwie pedał i lesba mu przez grykę,nie przelizie, hej!
                      • samica1 Dziwny zrobił się świat, że odwagą jest 31.03.07, 13:31
                        założenie surduta:)


                        Na mnie chyba większe wrażenie zrobiłby strój góralski w nocnym klubie, to dopiero mógłby być akt odwagi w łamaniu konwencji.


                        surdut swiadczy
                        > tylko o odwadze załozenia surduta,
            • nienietoperz Re: Dehnela surduty 30.03.07, 13:50
              Szkoda, ze nie chcesz dalej rozmawiac. Odniose sie jeszcze tylko krotko do tego,
              co napisalas wyzej. Widzisz, w oczywisty sposob piszac o relacjach
              indywidualnych myslalem tez o relacjach moich/Twoich bliskich z innymi. Nadal
              upieram sie jednak przy tym, ze zawsze sa to relacje z kims konkretnym. Dzieci
              sa w szkole przesladowane nie przez niejasna mase spoleczna, ale przez
              konkretnych idiotow. I tak dalej, i tak dalej.

              Uklony,
              NN
              • aaneta Re: Dehnela surduty 30.03.07, 14:02
                Ojeżu, no pewnie, że przez konkretnych, ale jakie to ma znaczenie, czy przez
                konkretnych czy przez anonimowych. Raczej chodzi o ilość, proporcje, nie
                nazwiska. Jeden odmieniec nie zrobi krzywdy całej klasie, natomiast parę osób z
                klasy wystarczy, żeby takiemu odmieńcowi zatruć życie, a nawet zrobić krzywdę
                fizyczną. Zdarzały się takie przypadki. Nawet śmiertelne :( Tu jest problem, nie
                w tym, czy odmieńcy się obnoszą ze swoją odmiennością.
              • mamarcela OT 30.03.07, 14:11
                Jednego kompletnie nie rozumiem, drogi NN, powyżej postawiłeś Brajana jako wzór
                antysnoba i przeciwieństwo pana D., który sie wynosi. Tymczasem Brajan
                deklarował niejednokrotnie na tym forumn, ze żywi kompletne dezinterezmą,
                wyobcowanie, a nawet pogardę wobec szarej masy zwanej społeczeństwem. Ja wiem,
                że to poza, ale dlaczego poza brajana jest cacy, a poza Jacka Marii, być może
                zresztą wyolbrzymiona przez dziennikarkę, tak okrutnie be. Bo Brajana lubisz, a
                może dlatego, ze TWA jest miejscem wyjątkowym i twacze to święte krowy są? Nasze
                snobizmy, pozy, nadęcia i autokreacje są lepsze od póż innych? Trochę to Gogolem
                jedzie, nespa?
                • nienietoperz Re: OT 30.03.07, 14:26
                  O nie, MM, o nie.
                  Nie chce dyskutowac o tym, czy JM Dehnel jest okrutnie be czy okrutnie cacy, bo
                  ani razu nie wypowiadalem sie w tej sprawie wyrazajac jakiekolwiek zdanie (o ile
                  komus chce sie czytac wszystkie moje posty). Do rzeczy wiec:
                  Brajan wyraza kompletne niezainteresowanie czy wyobcowanie. Nigdy nie wyraza
                  pogardy. Ja poniekad tez piszac o tym, ze staram sie obserwowac poszczegolnych
                  ludzi, a nie 'przecietna dulszczyzne' wyrazam niezainteresowanie szarym
                  obywatelem. To nie ma nic, ale to nic wspolnego z pogarda dla innych
                  nieodmiencow czy odmiencow (skadinad w tej dyskusji okazuje sie, ze pogarda dla
                  nieodmiencow jest OK). Przyklad, do ktorego wracamy tu wielokrotnie, a ktory
                  wciaz jest poza granicami mojego pojmowania: absolutnie nie przeszkadza mi, a
                  wrecz nie interesuje to, ze byc moze 97% spolecznosci RP traktuje swieta jako
                  wielka okazje do zakupow, wielkiego skomercjalizowanego festiwalu zarcia,
                  prezentow, wydawania, i tak dalej. Nie widze zadnego powodu, zeby wplywalo to w
                  ktorakolwiek strone na moj wybor sposobu swietowania czy nieswietowania.

                  Uwagi o moim postrzeganiu TWA jako ukochanych Swietych Krow sa o tyle dziwne, ze
                  wystarczy policzyc w tym watku ilu TWAczy widzi w tym, co pisze, slad sensu, a
                  ilu kompletne bzdury.

                  Pozdrawiam,
                  NN
                  • mamarcela Re: OT 30.03.07, 14:48
                    Ale widzisz, NN, TWA jest fajnym miejscem, ale także miejscem pełnym snobizmów
                    wszelakich, nadęć, popisywactwa i cała idea TWA jest w pewien sposób związana z
                    elitarnością i wynoszeniem się ponad poziomy. Takie jest TWA i mimo, że udajemy,
                    iż tak nie jest, kiepsko nam to udawanie wychodzi. Tymczasem te same wady u
                    innych potrafią nas kłuć w oczy?
                    Powtarzam, ze nie wiem, jak przyjęłabym pana D. w realu - ,może jako poczciwego
                    oryginała, a może uciekłabym z krzykiem. Cała moja obrona nie jest obroną
                    konkretnego przypadku, ale po pierwsze protestem sądzenia innych po pozorach, a
                    po drugie prawa do pozy szczególnie u artystów. Osobiście w żaden sposób nie
                    odczuwam, żeby się chłopię Jackiem Marią zwane ponad mnie wynosiło i odnosiło do
                    mnie z pogardą - a na tym forum niektórzy bardzo się starali.

                    P;-)
                    • mamarcela PS 30.03.07, 14:59
                      i oczywiście też pozdrawiam, bo mnie dziecko przegnało od stacjonarnego
                      komputera
                      P;-)
                      mamarcela też rzecz jasna nadęta snobka, upozowana i cała w pretensjach, a moze
                      właśnie przede wszystkim ona (znaczy ja, bo jeszcze na dodatek pretensjonlnie o
                      sobie w trzeciej osobie) :)
                  • aaneta Re: OT 30.03.07, 15:01
                    > wrecz nie interesuje to, ze byc moze 97% spolecznosci RP traktuje swieta jako
                    > wielka okazje do zakupow, wielkiego skomercjalizowanego festiwalu zarcia,
                    > prezentow, wydawania,

                    Bo nie musisz robić zakupów przed świętami? Zwyczajnych, codziennych zakupów,
                    żeby mieć co jeść w domu, nie to, że świątecznych? A gdybyś musiał i zajęłoby Ci
                    to trzy razy więcej czasu niż zwykle, jesteś pewien, że też by Cię nie
                    interesowało, jak 97% społeczności RP traktuje święta? ;)
                    • nienietoperz Re: OT 30.03.07, 15:04
                      Point taken :-)

                      Chociaz nadal oprocz prozaicznej wkurzawki na godzine dluzej w sklepie nie
                      sadze, zeby wplywalo to na mnie ideologicznie...
                      • braineater Re: OT 30.03.07, 17:18
                        eeeeeeeeeeeee...
                        to ja się lepiej zamknem.

                        P:)
                        • monikate Re: OT 31.03.07, 22:17
                          Dopiero teraz mogłam przeczytać ten wątek. Wszystkoście napisali, więc dodam od
                          siebie, że bez względu na motywy uwielbiam takich oryginałów jak Dehnel. Już za
                          sam styl ubierania, tak. Jeśli na przykład zobaczę na ulicy kogoś
                          wyróżniajacego się imidżem, ubiorem, to patrzę z dziką przyjemnością. Że tak
                          fajnie wygląda i zaspokaja mimo woli moje upodobania estetyczne. Że odbija na
                          tle szarzyzny tłumu ulicznego.
                          A pana Dehnela chętnie bym poznała, żeby zobaczyć, jak się prawidłowo nosi
                          surdut :)
                        • wiksadyba1 Re: "awangardowa dulszczyzna"... 03.04.07, 14:32
                          ...to akurat trafna, chociaż może nie jakaś szczególnie odkrywcza uwaga
                          Dehnela. Bliskie kontakty 3 stopnia miałem wiele razy...Brrr:)
    • 8macek Re: Dehnela surduty 01.04.07, 17:58
      FSZYSCY JESTEŚCIE POJEBANI ! ! !
      (oprócz darii)
      daria ma rację!!!

      I TO FSZYSKO NA TEN TEMAT
      • sutekh1 Re: Dehnela surduty 02.04.07, 14:17
        sam nie masz racji a o tym nie wiesz!
        to jak ta lasssa wygina w forumowa przestrzen swoje argumenty pomięte przeciw
        oryginalności w świecie popkultów jest dennym nadymaniem się wobec faktu, ze
        ktos ma czelność nosic surdut w XXI century.
        to jest problem tej dziwewczynki, że ma uprzedzenia i je emituje w kosmos a mi
        cos takiego nie pasi i nie będzie bo sam bym się tak ubrał kilka razy ...
        pozza tym sciąga temat z wysokich obcasów nie kumając co tam się prezentuje i
        jak sie to konstruuje..
        jakby nie wiedzieć, że społeczeństwo spektaklu napędza takie imidże i dobrze
        robi z produktami jakie udaje się wyprodukować posiadaczom owych images..
        jo
        • 8macek Re: Dehnela surduty 02.04.07, 14:53
          jasne
        • sutekh1 Re: Dehnela surduty 02.04.07, 14:56
          mnie robi dobrze oglądanie i medialne obcowanie z takimi "snobami"..
          poznajcie jego książki, o tym można tez fajnie se pogadać..

          ---------------------------------------------
          -Zajebioza! - powiedziała do topoli brzoza.
          • braineater Re: Dehnela surduty 02.04.07, 14:58
            śmy
            se
            już
            pogadali
            o
            Lali
            :)

            P:)
        • daria13 Re: Dehnela surduty 02.04.07, 15:15
          Ani ja, ani nikt na tym forum NIE MA NIC PRZECIWKO NOSZENIU SURDUTA W XXIw.
          Niektórym przeszkadza jedynie fakt podkreślania tego, jakiej wielkiej odwagi to
          wymaga.
          Ile razy można powtarzać to samo? Naprawdę tak trudno to zrozumieć?
          • mamarcela Re: Dehnela surduty 02.04.07, 15:41
            Dario droga, abstrahując od omówionych już ze wszystkich stron snobizmu,
            nadymania się, patrzenia z góry na pospolitość skrzeczącą i dulszczyznę
            codzienna i artystyczną, warto zauważyć, że Jacek Maria dwojga imion von Dehnel
            łapie się jeszcze do tego przedziału wiekowego, gdzie za znacznie mniejsze
            przewinienie niż surdut można dostać solidnie po ryju. Jeśli dodać do tego
            nieukrywanie swoich preferencji - można zarobić potrójnie.
            To tyle tytułem odwagi.
            Wszyscy doskonale rozumieją o co Ci chodzi tylko zanim jeszcze raz powtórzysz
            kpinę o "bohaterstwie" proponuje zastanowić się nad opcja posłania syna do
            szkoły w różowej bluzce z falbankami i z kokardą.
            P:-)
            • daria13 Re: Dehnela surduty 02.04.07, 15:59
              Jeśli mnie pamięć nie zmyla, omówiliśmy już kwestię surdut a orientacja pciowa
              i zgodziliśmy się, że bezpośredniej korelacji nie ma, natomiast różowe falbanki
              mogłyby mieć. W tym kontekście, jaki wynika z wywiadu, Dehnel podkreśla odwagę
              noszenia się niezwykle oryginalnie, a nie odwagę manifestowania swoich
              preferencji. Ja to tak odczytuję.
              P:)
              • mamarcela Re: Dehnela surduty 02.04.07, 16:33
                No, tak myśmy sobie wyjaśnili kwestię "surdut a orientacja płciowa" tylko
                problem w tym, że to nie od twaczy ewentualnie można zarobić w papę za surdut.
                Nie jestem pewna, czy dresiarze też doszli do wniosków, że podobnej korelacji
                nie ma.
                Zresztą oni leją nie tylko za jakąkolwiek korelację, leją za inność po prostu.
                Tak dla sportu. Heteryk w surducie może tak samo oberwać.
                • daria13 Re: Dehnela surduty 02.04.07, 16:46
                  Za surdut od dresiarza? To ja jednak chyba jestem za słabo zorientowana. Dzięki
                  za ostrzeżenie na wypadek gdybym chciala paradować w gronostajach przez
                  przypadek:)
                  A co jest jeszcze na liście strojów tudzież zachowań niebezpiecznych w
                  konfrontacji z dresiarzem? Nigdy nie wiadomo, co takiego może rozsierdzić i
                  kiedy człowiek może stanąć oko w oko z takim:)
                  P:)
                  • noida Re: Dehnela surduty 02.04.07, 18:36
                    Wszystko, moja droga, wszystko może być niebezpieczne w konfrontacji z
                    dresiarzem. Najbardziej zaś niebezpieczne jest bycie chłopcem w przedziale
                    wiekowym od 15 do 22. Tych starszych jakby już rzadziej ruszają, no chyba, że
                    wyglądają na homo, mają za długie włosy itp. a przede wszystkim są sami. Ale
                    najgorzej mają właśnie chłopaki w pewnym wieku i to właściwie niezależnie od
                    tego, co na siebie założą.
                  • mamarcela Re: Dehnela surduty 02.04.07, 18:49
                    Chyba jesteś bardzo niezorientowana, albo raczej udajesz, że nie jesteś.

                    Ale pociesz sie Ty nie jesteś targetem dla dresiarzy - możesz spokojnie przez
                    przypadek te gronostaje nosić.
                    Ale radzę raczej nie wkładaj ich na syna, bo może oberwać za bezdurno.
                    • daria13 Re: Dehnela surduty 02.04.07, 20:08
                      Ale skoro nawet długie włosy mogą zdenerwować dresiarza, to chyba tym bardziej
                      różowe dredy i kwieciste bojówki, więc surdut nie jest aż takim przejawem
                      odwagi. Ja jednak myślę, że Dehnel nie o takiej odwadze mówił, nie o odwadze
                      względem dresiarzy.
                      Mentalności dresiarza nie znam, bo niby skąd mam znać? Mentalność przegiętego
                      snoba już prędzej;)Wszyscy się kreujemy, wszyscy przybieramy pozy, mniej lub
                      bardziej naturalne, jedne są zabawne, inne nieco wymuszone. Artyści są z natury
                      rzeczy bardziej do nich uprawnieni, ale dla mnie manieryzm Dehnela nie jest
                      nawet zabawny. Jest śmieszny, a to już lekka różnica. Nie dlatego, że nosi
                      surdut, ale że o tym za dużo mówi i robi z tego sprawę, dorabia ideologię. W
                      Polityce też był bodajże wywiad z naszym młodym wieszczem i o ile mnie pamięć
                      nie myli, ten temat również się pojawił. A może nie, może się rozpędziłam;)
                      Na syna już nic nie wkładam, bo sam sobie wybiera stroje, więc gronostaje mu nie
                      grożą. Mi zresztą też:)))
                      • skajstop Rzeczywiście, Dehnel się narzuca z surdutami! :) 02.04.07, 21:46
                        O, tu:
                        - W wierszach czule pan pieści przedmioty noszące ślady przeszłości. Liryki z
                        tomu „Żywoty równoległe” datuje pan na poprzedni wiek. Lubi się pan pokazywać w
                        meloniku, w surducie, z laseczką. Któryś z krytyków napisał z przekąsem, że jest
                        pan niczym swój późny wnuk i że ta cała maskarada, obrócenie w przeszłość,
                        antymoda to doskonały marketingowy pomysł. Jaki jest prawdziwy Jacek Dehnel? Czy
                        to stylizacja, czy prawda o panu?

                        - To jest przykład zupełnie wyjątkowej konfekcyjnej krytyki literackiej, która
                        jest dla mnie wciąż niepojęta. Dodam, że nie spotkałem się z krytyką tego typu w
                        stosunku do książek innych autorów i autorek, ale nadal czekam z utęsknieniem:
                        Świetlicki przez pryzmat czarnych golfów, „Balladyna” a kołnierz Słowackiego,
                        płaszcz Gogola (koniecznie bez odniesień do utworu) a jego spodnie, dredy Jacka
                        Podsiadły a rytm w jego wierszach. Fantastyczne pole do popisu.

                        To drugi przypadek, kiedy dziennikarka za nic nie chce rozmawiać o surdutach, a
                        ten obrzydliwy Dehnel nic, tylko by o nich gadał, i gadał, i gadał... :))))

                        Cały przywołany przez Ciebie wywiad tutaj:
                        www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Text01&news_id=207417&news_cat_id=1286&layout=18&page=text
                        • daria13 Re: Rzeczywiście, Dehnel się narzuca z surdutami! 03.04.07, 07:55
                          Rzeczywiście, teraz dopiero wszystko zrozumiałam. Dehnel ma swój niepowtarzalny
                          (przynajmniej w Polsce) styl a zazdrośni, podli dziennikarze uwzięli się na
                          niego i cały czas robią z niego bufona, a on, biedaczek jest wobec tego
                          zupelnie bezsilny i nijak nie potrafi tego procederu ukrócić, więc tym bardziej
                          trzeba go podziwiać za odwagę narażania się na te ciągłe ataki dziennikarzy.
                          Albo nie; on puszcza oko do równie jak on wyrafinowanych odbiorców i specjalnie
                          kreuje się na snoba, coby te ataki prowokować i dzięki temu zmuszać taką
                          dulszczyznę jak ja tudzież kręgi ASP do ataków wynikających z niezrozumienia i
                          zawiści.
                          Ależ ja głupia byłam, że wcześniej tego nie wyczaiłam;)
                          P:)
                          • skajstop Re: Rzeczywiście, Dehnel się narzuca z surdutami! 03.04.07, 09:21
                            Widzisz. I skoro tak dobrze zrozumiałaś, to może teraz pomyśl o jakimś liście
                            protestacyjnym? ;p
                            • daria13 Re: Rzeczywiście, Dehnel się narzuca z surdutami! 03.04.07, 10:01
                              Też uważam, że sprawa nie jest warta energii, jaką niepotrzebnie straciłam w
                              tej dyskusji. Od początku nie chodziło mi o przekonanie kogokolwiek do mojej
                              interpretacji (i pisałam o tym niejednokrotnie), ale o podjęcie przez
                              niektórych trudu uszanowania mojego do niej prawa. Tyle, że to niewykonalne.
                              Btw. gdzie jest Butters77?
                              P:)
                              • skajstop Re: Rzeczywiście, Dehnel się narzuca z surdutami! 03.04.07, 10:26
                                <Ten post sponsoruje spostrzeżenie, że umieściłaś swe wyznania pod moim postem.
                                Czuję się więc jego domyślnym adresatem.>


                                Ależ Dario droga, do swojej interpretacji prawa masz zarówno moralne, jak i nad
                                niebem gwiaździstym, a nawet w samym jądrze inter(net)ioru.
                                Jednakowoż, jeżeli nadinterpretowujesz w sposób, który budzi czyjeś zdziwienie,
                                to powinnaś się liczyć z tym, że ktoś zechce stracić trochę energii na dyskusję,
                                a nawet - o zgrozo! - próbę przekonania Cię, że nie masz racji ;p

                                I tak sobie myślę, że skoro po 125 postach wyklarowało Ci się, że chodzi tak
                                naprawdę o poszanowanie prawa do interpretacji, to może trzeba było ominąć tzw.
                                "Problem Dehnela", a napisać wprost: "Żadam prawa do swobodnej interpretacji,
                                jaka by ona nie była?" To by znacznie skróciło tę dyskusję i zaoszczędziło Twej
                                bezcennej energii, nie uważasz? ;p
                                • daria13 Re: Rzeczywiście, Dehnel się narzuca z surdutami! 03.04.07, 10:48
                                  Ale oprócz straty energii (a co tam), ile zabawy miałam, no i wzbogaciłam się o
                                  sygnaturkę:)
                                  A dyskusja jak dyskusja, jedni chcą przekonac drugich o swojej racji i tak
                                  toczy się zabawa. Chciałoby się rzec bardziej filozoficznie i uniwersalnie; tak
                                  toczy się zycie:))).
                                  Tak czy inaczej było miło.
                                  Kłania się podręcznikowa hipokrytka:))
                                  P:)
                          • ash3 Ha! 11.05.07, 23:39
                            Nie czytałam wątku, więc pewnie będzie trochę od czapy, ale: widzialam dzis
                            epigona! Chłopak z elegancką cienką laseczką (trochę w stylu C. Chaplina), mimo
                            że ubrany był raczej zwyczajnie - od razu mi się skojarzyło z wątkowym surdutem
                            (Dehnela?);-).
                        • aaneta Re: Rzeczywiście, Dehnel się narzuca z surdutami! 03.04.07, 11:38
                          > Cały przywołany przez Ciebie wywiad tutaj:
                          >
                          www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Text01&news_id=207417&news_cat_id=1286&layout=18&page=text

                          Dopiero teraz przeczytałam. Podoba mi się zdanie:
                          "Zresztą powiedzmy szczerze, fumy to mieli i mają nuworysze, którzy cały czas
                          się boją, że ktoś im uchybi."
                          Hehehe, mam dziwne skojarzenie z tym wątkiem...
    • belinks Re: Dehnela surduty a życie codzienne 03.04.07, 08:35
      Snobizm snobizmem, a jakie to niewygodne, łażenie w surducie, z laseczką. Nie
      podejrzewam, żeby te surduty z niemnących się materiałów były. Jakie to
      pracochłonne taki snobizm podtrzymywać. To już lepiej bojówki ubrać.
      • sutekh1 Re: Dehnela surduty a życie codzienne 03.04.07, 13:08
        dario, trzeba było sięgnąć okiem swem do takiego portala biuroliterackie.pl,
        gdzie się kilka wywyiadów zdążyło z nim objawić, a interpretację swobodną
        rozumiem w tym (tak, właśnie twoim) przypadku jako podmienianie tekstów na
        laseczkę i surdut plus konfekcyjny wywiadzik w WO.
        • daria13 Re: eleganckie wydmuszki 03.04.07, 15:59
          Już miałam dać sobie spokój, ale tak mi wpadło dziś w oko:
          www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4033555.html
          Jestem ciekawa, czy autor pisząc "Autora widuję głównie w ilustrowanych
          magazynach, gdzie wypowiada się na temat garderoby i zbierania staroci" dokonał
          manipulacji i mial na myśli tylko omawiany tutaj wywiad w WO, czy liczba mnoga
          ma swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Generalnie dość miażdżądza krytyka,
          być może nieuzasadniona, ale temat garderoby wraca jak bumerang. Ci
          dziennikarze jednak są naprawdę okropni;)I ja wśród takiego grona, ach jak mi
          wstyd:P
          • daria13 Re: eleganckie wydmuszki 03.04.07, 16:14
            Abstrahując od tematu, recenzja pana Nowackiego jest dość paskudna, zwłaszcza
            fragment: "nie bardzo sobie wyobrażam, żeby Dehnel raz jeszcze w kolejnej
            książce molestował nietuzinkowych, ziemiańskich krewnych" i dalej. Facet sam
            nie bardzo wie, czego się czepić.
            Coraz bardziej proza Dehnela mnie woła;)
            • wiksadyba1 Re: nieeleganckie wydmuszki recenzentów:) 03.04.07, 16:42
              daria13 napisała:

              > Abstrahując od tematu, recenzja pana Nowackiego jest dość paskudna, zwłaszcza
              > fragment: "nie bardzo sobie wyobrażam, żeby Dehnel raz jeszcze w kolejnej
              > książce molestował nietuzinkowych, ziemiańskich krewnych" i dalej. Facet sam
              > nie bardzo wie, czego się czepić.
              > Coraz bardziej proza Dehnela mnie woła;)

              Problem z naszymi recenzentami często jest taki, że za mało u nich empirii, za
              dużo z góry powziętych założeń. Rozumiem, że recenzja to nie dysertacja
              doktorska z nauki o literaturze, ale jak się nawet pisze te pół szpalty o
              jakiejś książce, to warto by zamieścić parę szczegółów nt. A jedyne co mówitak
              naprawdę Nowacki o rynku w Smyrnie, to tyle, że nie ma co pisać o szczegółach:)
              Sformatował sobie Dehnela jak mu było wygodnie(być może mając sporo racji, być
              może mierząc gopo prostu własną miarę próżności charakteru:) i tyle.

              (Dla mnie koronnym przykładem takiego "braku empirii" były recenzje "Pawia
              królowej" Masłowskiej, które w większości - tak pozytywne, jak krytyczne -
              sprowadzały się do sporów nt. tego, co należy myśleć W OGÓLE o Masłowskiej i to
              czasem bardziej jako o zjawisku medialnym niż literackim. Efekt: w zasadzie
              wszyscy zwolennicy "Masłowskiej w ogóle" byli bezdyskusyjnie za, a wszyscy
              przeciwnicy "Masłowskiej w ogóle" byli kategorycznie przeciw. A gdzie
              szczegółowa, zawieszająca, na ile to możliwe, "ogólne poglądy" recenzja
              konkretnej książki? Tu np. znalazłem się pomiędzy młotem a kowadłem, jako że
              będąc umiarkowanym zwolennikiem "Masłowskiej w ogóle" mam niestety jak
              najgorsze zdanie o jej 2-giej powieści, ale to już moja opinia i off-topic:)

              Czasem zdarza się też tak w polskim "recenzenctwie", że wychodząc z mniej albo
              bardziej słusznego założenia nt. panującego w polskiej kulturze bezrybia,
              wybiera się i chwali na wyrost wyróżniającego się debiutanta, jako postać zgoła
              przełomową i wybitną, a następnie tłamsi się za następną rzecz, która w istocie
              powtarza tylko (ewentualne) wady debiutu. I to tłamsi się za te same rzeczy, za
              które się ją chwaliło. Nie dość że szklanka do połowy pełna stała się do połowy
              pusta, to jeszcze oczy były przymykane, tak żeby za pierwszym razem widzieć
              połowę pełną, a za drugim tylko połowę pustą:)
              Być może to właśnie spotyka Dehnela. Być może - bo "Rynek..." tylko kartkowałem
              u znajomych i nie wiem, czy i kiedy go przeczytam. Ale nawet nie znając 2
              książki D. i nawet zakładając, że Nowacki mógł mieć trochę racji, mogę od razu
              stwierdzić, że recenzja jest poniżej pasa. Ja za Dehnelem nie przepadam
              szczególnie. I część rzeczy, które powiedział Nowacki, powiedziałbym już o
              prozatorskim debiucie. Ale jakbym się podjął napisania recenzji, starałbym się
              raczej skupić na literaturze, nie na personalnych dywagacjach:)
          • skajstop Re: eleganckie wydmuszki 03.04.07, 16:31
            Co prawda miałem już dać spokój, ale zauważę nieśmiało, że krytyka miażdżąca
            dotyczy jednak przede wszystkim zbioru opowiadań. (A w obu wywiadach na potrzeby
            tej dyskusji linkowanych to jednak głupie dziennikarki pytają o surduty.
            Ciekawe, co niby miałby odpowiedzieć autor? Udać, że nie dosłyszał pytania?)

            Ale czyż to ważne, co jest miażdżone? ;p
            Ważne, że właściwą osobę miażdżą :-)
            • skajstop PS. 03.04.07, 16:33
              I jest dokładnie tak, jak Dehnel powiedział: on by chciał o literaturze
              rozmawiać, a inni go miażdżą na okoliczność surdutów, guzików czy meloników :-)
            • sutekh1 Re: eleganckie wydmuszki 03.04.07, 16:33
              nowacki miażdży zawodowo, trzeba się z tym zanieprzyjaźnić..tak bym to określił.
            • mamarcela Re: eleganckie wydmuszki 03.04.07, 18:18
              "Po ukazaniu się przed pięcioma miesiącami "Lali", jednej z najbardziej
              interesujących i okazałych powieści ubiegłego roku, kariera Jacka Dehnela
              nabrała rozpędu. Nie wiem, czy można ją nazwać literacką. Autora widuję głównie
              w ilustrowanych magazynach, gdzie wypowiada się na temat garderoby i zbieractwa
              staroci. Bez wątpienia robi karierę medialną, toteż pewnie brakuje mu czasu, by
              zająć się pisarstwem. Żeby utrzymać się na szczycie wznoszącej fali, podał do
              druku pochodzące z lat 1999-2002 opowiadania."

              No, tak. Gdyby autor "Lali" mnie skupił się na karierze medialnej i nie lansował
              po kolorowych pismach ze swoimi surdutami i starociami to z pewnością już trzy
              miesiące po ukazaniu debiutanckiej powieści trafiłaby do księgarń tetralogia
              jego autorstwa. Cóż brakuje mu czasu, żeby zająć się pisarstwem, miesiące lecą,
              a on nic. Skończony facet.

              Szkoda, że autorowi recenzji nie brakuje czasu, aby takich tanich i ociekających
              jadem chwytów używać.
              Chętniej poczytałabym o garderobie pana Nowackiego niż o jego frustracjach, bo
              dla mnie ta recenzja więcej mówi o jej autorze niż o książce Dehnela. Taki
              onanizm formą bez treści. I mocno naciągane wnioski, że autor z powodu zajęcia
              się karierą medialną w ciągu ostatnich pięciu miesięcy nie napisał bardziej
              znaczących opowiadań kilka lat temu.
    • butters77 Łojezu, człowiek wyjdzie na chwilę.. 03.04.07, 23:23
      ..a tak mu się ludzie w wątku rozgadają;)

      Nie wiem, czy warto jeszcze coś dodawać, bo temat został przewałkowany wzdłuż i
      wszerz - ale gwoli ścisłości:

      mnie Dehnel rozbawił tym (wspomnianym już przez kogoś wyżej) "ubieram się w ten
      sposób, bo tak mi się podoba - i rzecz jasna dlatego, że mam odwagę" - czyli
      "głupie pytanie pani zadaje, bo ubiór nie świadczy o niczym, ale oczywiście
      świadczy o odwadze";)

      I tyle.

      (A w ogóle to gadanie o Dehnelu jest bez sensu, bo wczoraj zdechł mój kot i
      Dehnel przy nim to jest pikuś.)

      (kto ma kota, ten rozumie)
      • sutekh1 Re: Łojezu, człowiek wyjdzie na chwilę.. 04.04.07, 16:35
        nowacki wygląda jak najnormalniej, jak fachowiec akademicki od prozy
        współczesnej, dużo piwa pije co mu kałdun zwiększa i ma duze usta, wydatne
        znaczy sie.
        • zdanka1 Re: Łojezu, człowiek wyjdzie na chwilę.. 06.04.07, 21:05
          Sutekh jak ty coś napiszesz, to ja nie wiem, czy iść pić, czy czołgać sie w
          kierunku cmentarza...Anyway - ciekawe jak taki fachowiec normalny wygląda:)))
    • agni_me Re: Dehnela surduty 06.04.07, 17:53
      Jak dobrze, że nie mam czasu tego czytać. :)
      • sutekh1 Re: Dehnela surduty 14.05.07, 16:37
        możesz się napic wódki ze mną, to ci wyjasni wiele uciążliwych kwestii.
        Nowackiego widziałem z bliska. miałem urojenia?
        ma duże usta. w telewizji raczej nie gada, natomiast na spotkaniach
        dyskusjotwórczych rzeczywiiście nadaje nielekko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka