Dodaj do ulubionych

Miłość na odległość?!

11.09.03, 21:10
Czy w ogóle ma szanse? Spotykałam się kiedyś z facetem, który wyjechał na 5
miesięcy za granicę. Zaraz po jego wyjeździe, mój przyjaciel stwierdził, że
taki związek nie ma szans!Bo facet nie wytrzyma.. i nie ukrywam, że się nie
mylił.
Czy wogóle takie związki mają szansę na przetrwanie?
Obserwuj wątek
    • kathleen2 Re: Miłość na odległość?! 11.09.03, 23:04
      Na pewno to ciężkie. Zalezy od zaangażowania i wielu innych czynników. Znajomi
      mojego eks byli ze sobą tak pięć lat i to w czasach liceum, gdzie niby się
      ludziom zmienia. Ona siedziała we Francji, on w Polsce. W sumie Franacja to
      jeszcze nie tak najgorzej, w sumie Europa:)no ale i tak ile km:)Im się udało.
      Ona po skończeniu szkoły przyjechała tu na studia. Teraz pewnie już są ze sobą
      ok. 6-ciu lat.Widzę, ze są szczęśliwi. Nie wiem od czego to zależy czy wyjdzie
      czy nie. Na to składa się na pewno wiele rzeczy. A na ile on wyjechał? na
      długo?
    • mickey.mouse Re: Miłość na odległość?! 12.09.03, 00:51
      bosanova napisała:

      > Czy w ogóle ma szanse? Spotykałam się kiedyś z facetem, który wyjechał na 5
      > miesięcy za granicę. Zaraz po jego wyjeździe, mój przyjaciel stwierdził, że
      > taki związek nie ma szans!Bo facet nie wytrzyma.. i nie ukrywam, że się nie
      > mylił.
      > Czy wogóle takie związki mają szansę na przetrwanie?


      I mial racje. Zwiazki na odleglosc moze i maja szanse, ale tak niewielka moim
      zdaniem, ze mozna je rozpatrywac jedynie teoretycznie.
    • egon.olsen Re: Miłość na odległość?! 12.09.03, 08:48
      A to, czy taka miłość ma szanse to zależy od wielu czynników... Przede
      wszystkim od zaangażowania i od tego, w jaki sposób się traktuje związek.

      Jeśli jest to MIŁOŚĆ (z obu stron) to 5 miesięcy, czy nawet rok nie jest
      żadnym problemem. Przecież latają samoloty, jeżdżą pociągi, a benzyna na
      stacjach benzynowych jest :))))
      • kathleen2 Re: Miłość na odległość?! 12.09.03, 10:10
        Zgadzam się. Bo co jeśli ludzie są np. ze sobą już dłużej i naprawdę się
        kochają? to zależy od ludzi. Pozdrawiam.
    • ann.k Re: Miłość na odległość?! 12.09.03, 10:21
      Jeśli ludziom na sobie nie zależy, to się tak kończy. Ja jednak jestem zdania,
      że jeśli sie kochaja, a związek przed rozstaniem był poważny, to przetrwa.
      Inaczej kłóciłoby sie to z ideą miłości. Inaczej oznaczałoby to, że miłość jest
      tylko jeśli obiekt kochania jest fizycznie blisko, a jeśli jest daleko, to juz
      nie kochamy.

      Abstrahując od tego czy i jaką religię wyznajemy, każda mówi o miłości do boga.
      A boga to się jednak obok siebie nie ma. Powie mi ktoś, że mówimy o realnych
      ludziach, ale religia przecież jest właśnie odzwierciedleniem ludzi i ich
      charakterów.
    • aga-21 Re: Miłość na odległość?! 12.09.03, 21:43
      Zwiazki na odleglosc maja sens. Na pewno sa trudne, ale czasem nie mozna
      inaczej. Moj znajomy wyjechal na rok, teraz wrocil i , cale szczescie, jego
      zwiazek przetrwal. Trzeba tylko baaardzo chciec.
      • aga-21 Re: Miłość na odległość?! 12.09.03, 21:45
        I nie widzieli sie przez ten rok wcale. Bo on na koniec swiata wyjechal...
    • wiktorkaa Re: Miłość na odległość?! 15.09.03, 08:49
      bosanova napisała:

      > Czy w ogóle ma szanse? Spotykałam się kiedyś z facetem, który wyjechał na 5
      > miesięcy za granicę. Zaraz po jego wyjeździe, mój przyjaciel stwierdził, że
      > taki związek nie ma szans!Bo facet nie wytrzyma.. i nie ukrywam, że się nie
      > mylił.
      > Czy wogóle takie związki mają szansę na przetrwanie?

      Nie ma szans,niestety.
    • lawendowy_sloggi Re: Miłość na odległość?! 15.09.03, 08:52
      Rozstaliśmy się po 7 m-cach.
      Pokonało nas głupie 138 kilometrów.
    • oliwkowa Re: Miłość na odległość?! 15.09.03, 11:01
      Taki związek ma sens jedynie wtedy, gdy obie strony traktują go bardzo
      poważnie - i dążą do tego, żeby rozłąka trwała nie dłuzej, niż jest to
      konieczne. Sama jestem od dłuższego czasu w związku na odległość, widujemy się
      tylko w weekendy. Są trudne chwile, kiedy tęsknota ściska serce, ale oboje
      wierzymy, że już niedługo zamieszkamy razem i robimy wszystko, żeby tak się
      stało. Nigdy nie pomyślałam o swoim związku, że jest "bez sensu" i nigdy nie
      miałam wątpliwości, czy słusznie wybrałam i czy się nam uda - tylko dlatego, że
      dzieli nas 300 km. Po prostu wiem, że dla tego faceta warto zagryźć zęby i
      wytrzymać:)
    • kasienka80 Re: Miłość na odległość?! 16.09.03, 16:44
      ja bylam z chlopakiem rok na odleglosc: ja w Polsce, on we francji, nam sie
      udalo. teraz tu studiuje i mieszkamy razem, ale powiem szczerze ze bylo ciezko.
      i jedna brutalna sprawa: trzeba miec duzo pieniedzy zeby to utrzymac: telefony,
      przyjazdy. my sie widzielismy co 2 miesiace no i on codziennie
      dzwonil....niestety, brutalne jest zycie
    • kreskator Re: Miłość na odległość?! 16.09.03, 19:29
      mam teraz w perspektywie taki związek
      ale perspektywa jest niesłychanie zakrzywiona
      jest taka rzecz o tyle dla mnie trudna do wyobrażenia że już na wstępie
      znajomości trudno o jej rozwój dynamiczny
      zatem potrzebna jest niesłychana determinacja i hart ducha aby w ciemna noc
      zimowa gdzies na drugim końcu Polski nie stracić chęci i sie nie zniechęcić
      brakiem bliskości-szczególnie kiedy takową jest zapotrzebowanie

      z drugiej jednak strony jest coś wyjątkowego w spotkaniu się po czasie
      oczekiwania i podlewania roślinki via drogi elektoniczne
      to do prawdy jest przeżycie----wtedy bliskość jest niemal wyczówalna w
      powietrzu materializuje się w sposób najbardziej pożądany---nie ma mowy o
      zalążku rutyny itp itd

      więc trudno jak zwykle pogodzić odmienne argumenty

      pozdrav
    • wirszulka Re: Miłość na odległość?! 21.09.03, 14:43
      Ja też jestem przed decyzją czy kontynuować związek na odległość. Zależy mi na
      nim ale wciąz myśle czy to ma sens, szczególnie że nie wiem czy to ma być coś
      na dłużej.Niby 160 km to nie tak dużo ale każda odległość jest jak inny
      kontynent.A najgorsze jest to że pojawiają się problemy typu: "dlaczego nie
      zadzwonił dzisiaj" albo "nie odpisał na sms-a". Problemy które normalnie nie
      występują. I te momenty kiedy tak bardzo się kogoś potrzebuje a jego/jej nie
      ma ....i pomimo mnóstwa takich argumentów nie potrafie powiedzieć nam "nie",
      nie potrafie się odkochać tak po prostu. Może niech wszystko toczy się swoim
      rytmem i zobaczymy...czy taka decyzja może być?
      • yoric Re: Miłość na odległość?! 21.09.03, 17:17
        Na tak sformułowane pytanie

        odpowiedź brzmi 'w ogóle mają'. :). Wielkośc szansy zależy od wielu zmiennych -
        jak długo ludzie znają się przed rzostaniem, ile planują być oddzielnie, jak
        zamierzaj się przez ten czas kontaktować, jak bardzo im zależy, no i lbnl - od
        osobowości (to l.mn.).

        Zauważyłem np., że 'wakacyjne znajomości' nie są traktowane poważnie - 2je
        ludzi rozjeżdża się i to naturalny koniec znajomości. Co innego, jeśli poznaną
        osobą jest cudzoziemiec. Polka, jeśli poznaje jakiegoś Marka czy Józka z 2.go
        końca Polski, raczej nie rozważa tego na poważnie; jeżeli natomiast w grę
        wchodzi Giacomo z Włoch, dystans bardzo często nie wydaje się taką wielką
        przeszkodą :))). Wybaczcie tę drobną, ale jakże prawdziwą złośliwostkę.
        pzdrv
        • bosanova Re: Miłość na odległość?! 21.09.03, 17:38
          -trochę masz w tym racji, rzeczywiście coś w tym jest. I jak się nad tym
          zastanawiam, to nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie dlaczego tak się dzieje.
          Ja osobiście uważam, że miłość taka - nie ma szans..



        • wirszulka Re: Miłość na odległość?! 22.09.03, 12:02
          Dokładnie tak jest.Zgadzam się całkowicie. Im ktoś jest dalej tym traktuje się
          go poważniej. Gdy wchodzi w gre inny kraj jakoś bardziej się staramy. Może
          dlatego, że taki związek wydaje nam sie trudniejszy do utrzymania więc bardziej
          sie przykładamy?
        • kasienka80 Rimini, Leba itd 23.09.03, 11:19
          nie wiem czy ludzie bardziej sie przykladaja jesli w gre wchodzi Guliano, Jean
          czy John.....to chyba po prostu zalezy na jakiego faceta trafimy.
          moja siostra po pobycie we Wloszech wrocila z pelnym notesem numerow i adresow
          ale po co to kontynuowac skoro to wszystko byly znojomosci wakacyjne. nie wazne
          czy poznajemy faceta w Lebie czy w rimini, jesli jest warty tego zeby
          kontynuowac to dlaczego nie?
          pewnie ze jest ciezko....ale przeciez mozna zrobic wszsystko zeby te odleglosc
          zmniejszyc lub wogole zlikwidowac !! przeprowadzki istnieja!! a jesli zadna ze
          stron nie chce sie poswiecic to znaczy ze milosc jest za slaba i nie ma co
          zalowac
          pozdrawiam
          • yoric Re: Rimini, Leba itd 23.09.03, 20:24
            Mhm :)

            raczej ważne :). Jakoś tak się dziwnie składa, że jeśli ten obcokrajowiec jest
            z bogatszego kraju, Polki jakoś podchodzą o wiele bardziej optymistycznie do
            odległości. Być na wakacjach we Włoszech i nie przywieźć męża to jak być w
            Rzymie i...
            pzdrv
            • egon.olsen Re: Rimini, Leba itd 24.09.03, 08:22
              Słowem urok II obszaru dewizowego pozostał... ;)))
              • yoric Re: Rimini, Leba itd 24.09.03, 19:51
                Moim zdaniem zdecydowanie tak.
                pzdrv
      • mocca2003 Re: Miłość na odległość?! 16.10.03, 19:40
        wirszulka napisała:

        > Ja też jestem przed decyzją czy kontynuować związek na odległość. Zależy mi
        na
        > nim ale wciąz myśle czy to ma sens, szczególnie że nie wiem czy to ma być coś
        > na dłużej.Niby 160 km to nie tak dużo ale każda odległość jest jak inny
        > kontynent.A najgorsze jest to że pojawiają się problemy typu: "dlaczego nie
        > zadzwonił dzisiaj" albo "nie odpisał na sms-a". Problemy które normalnie nie
        > występują. I te momenty kiedy tak bardzo się kogoś potrzebuje a jego/jej nie
        > ma ....i pomimo mnóstwa takich argumentów nie potrafie powiedzieć nam "nie",
        > nie potrafie się odkochać tak po prostu. Może niech wszystko toczy się swoim
        > rytmem i zobaczymy...czy taka decyzja może być?


        Jestem w podobnej , sytuacji!!!! Juz jednak przestałam sie zadręczać , że on
        jest daleko ani czy to przetrwa . Wiem jedno , w życiu niczego nie można
        przewidzieć a zadręczać się nie ma sensu . Co ma być to będzie , jeżeli
        jesteśmy sobie pisani to to przetrwa a jeżeli nie to równie dobrze moglibyśmy
        mieszkać obok siebie i nic by to nie dało . Oczywiście , że dzięki odległości
        jest trudniej , ale to powoduje , że wspólne chwile sa cenniejsze bo rzadsze ...
        pozdrawiam i życze powodzenia
    • kurtyzana24 Re: Miłość na odległość?! 22.09.03, 18:55
      Ciężko jest, ale uda się tym, którzy darzą sie prawdziwym uczuciem. No i trzeba
      się od czasu do czasu spotkać:-) żeby to nie był związek tylko na odległość!
      Wiem o tym z autopsji! :-)))
    • kurczak1976 Re: Miłość na odległość?! 23.09.03, 14:49
      Oczywiscie ,ze takie zwiazki sa mozliwe. Mnie dzielilo 1200km i jakos
      przetrwalismy. Oczywiscie musi byc swiadomosc, ze jedna z osob sie
      przeprowadzi albo obydwoje zaczniecie w nowym miejscu!
      Bez takiej pewnosci powoli ale skutecznie zwiazek bedzie sie rozpadal, przykre
      ale prawdziwe.

      Pozdrowienia Kurczäk
      • kaja37 Re: Miłość na odległość?! 26.09.03, 13:39
        Fajnie że ci sie udało, bardzo sie ciesze. Ale mówią ze wyąjtek potwierdza
        regułe. A moim zdaniem regułą jest niepowodzenie takich związków. Jak można
        cały czas tak samo mocno kochac kogos kogo nie ma przy Tobie w momentach gdy
        bardzo tego potrzebujesz? Więź zanika, bo szukasz w właśnie w takich trudnych
        momentach pocieszenia i wsparcia u innych osób. Okazuje sie wówczas, że są
        ludzie którzy potrafią pomóc. Że ten do niedawna jeden jedyny, nie jestw tej
        kwestii niezastąpiony. A pozatym, po co dokładać sobie cierpień związanych z
        rozłąką i tęsknotą!?
      • magda1306 Re: Miłość na odległość?! 20.10.03, 18:28
        kurczak1976 napisała:

        > Oczywiscie ,ze takie zwiazki sa mozliwe. Mnie dzielilo 1200km i jakos
        > przetrwalismy. Oczywiscie musi byc swiadomosc, ze jedna z osob sie
        > przeprowadzi albo obydwoje zaczniecie w nowym miejscu!
        > Bez takiej pewnosci powoli ale skutecznie zwiazek bedzie sie rozpadal,
        przykre
        > ale prawdziwe.

        Nas tez dzielilo ok. 1200 km i JAKOS przetrwalismy (zreszta dzis jest nasza 2-
        ga rocznica slubu) :)
        Zupelnie zgadzam sie z Kurczakiem - musi byc swiadomosc, ze ktos sie
        przeprowadzi, musi byc tez okreslona jakas meta po przekroczeniu ktorej
        nastepuje decyzja o byciu/mieszkaniu razem (np. skonczenie studiow przez jedna
        ze stron i przeprowadzka - tak bylo w moim przypadku).
        Mysle, ze milosc na odleglosc, ktora ciagnie sie w nieskonczonosc i odwlekanie
        decyzji o byciu razem nie maja sensu. Taka milosc umiera - to rzecz naturalna.
        Do tego nie mozna zapominac o kosztach takiej milosci - samoloty, autokary,
        rachunki telefoniczne - lepiej zamieszkac razem i odlozyc te pieniazki na cos
        innego :)
    • malen_a Re: Miłość na odległość?! 24.09.03, 09:09
      mnie sie wydaje, ze jest to takie trudne, ze az niemozliwe :-(( wiele z moich
      znajomych par, wlasciwie wszystkie, ktore sie "rozjechaly" na pewnien czas po
      powrocie juz nie umialo sie odnalezc i po jakims czasie sie rozchodzili,
      tlumaczac ogolnie, ze rozstanie:
      1. uswiadomilo im, ze potrafia byc sami i juz kurczowo nie musieli sie trzymac
      partnera,
      2. zwiekszylo to problemy, ktore byly juz przed wyjazdem, a ktore moze by
      przycichly (jak by jedna ze stron zostala) a tak to tylko spowodowaly rozpad
      3. jedna ze stron zdradzila
      itd..
      • ann.k Re: Miłość na odległość?! 24.09.03, 13:02
        Ale to tylko dowód na to, że jedyne co ich trzymało razem to przyzwyczajenie i
        wygoda (zwłaszcza w sprawach seksu) i prędzej czy później to musiałoby sie
        skończyć, a wyjazd tylko przyspieszył decyzję.

        Ja, paradoksalnie, choć mam męża ponad 600 km od siebie czuję, że nie tylko się
        od siebie nie oddaliliśmy, ale wręcz jakoś bardziej nam zaczęło zależeć na
        sobie, na jak najefektywniejszym wykorzystaniu wspólnego czasu.
    • abere8 Oczywiscie, ze moga przetrwac! 25.09.03, 04:45
      Sama jestem najlepszym tego przykladem. Moj zwiazek od samego poczatku byl na
      odleglosc, bo ja studiowalam w Warszawie, a moj chlopak mieszkal w Krakowie,
      tak ze widywalismy sie moze co drugi weekend. Potem wrocil do Stanow (jest
      Amerykaninem) i w ciagu nastepnych 3 lat widywalismy sie raz na pare miesiecy.
      No a teraz jestesmy malzenstwem i zyjemy dlugo i szczesliwie :-) No dobrze, na
      razie jeszcze nie tak dlugo ;-)

      Moze dlatego nam sie udalo, ze nie filozofowalismy nad tym, czy zwiazki na
      odleglosc maja sens, czy jest ciezko, czy wytrwamy, tylko przyjelismy to jako
      cos normalnego - tak nam sie zycie potoczylo, nic to, przezyjemy.

      Co do tych zlosliwcow, ktorzy twierdza, ze o zwiazki z cudzoziemcami bardziej
      sie staramy, to chcialabym moc szczerze powiedziec, ze to nieprawda. Ale
      najpierw spodobalo mi sie, ze moge sobie z nim mowic po angielsku, a uwielbiam
      ten jezyk. A potem, jak juz byl za oceanem, to do wiekszych staran o utrzymanie
      zwiazku dopingowala nas wlasnie ta odleglosc. Bo tak jak ann.k mowi - jak on
      jest ze mna, to go kocham, a co z oczu to z serca? Tym bardziej chcialam
      udowodnic wszystkim i sobie, ze to nie bylo tylko takie chwilowe fiu bzdziu,
      tylko powazne uczucie. No i bylo uczucie :-)
      • kasienka80 Re: Oczywiscie, ze moga przetrwac! 25.09.03, 11:43
        No i zgadzam sie z Toba w 100%
        ja przez 3 lata mialam faceta pod bokiem, mieszkal blisko, studiowalismy razem
        wiec sie nie rozstawalismy...potem sie rozpadlo no i spotkalam mojego
        narzeczonego....Francuza. nikt nie wierzyl ze to przetrwa: poczawszy od
        rodzicow na dalekich znajomych skonczywszy.a ja tak jak i ty chcialam udowodnic
        ze to jest milosc i ze umiem, ze dam rade, ze sie kochamy mimo tych 1300km
        no i co? teraz jestesmy razem,i nic nie zapowiada ze to sie skonczy :-)
        • yoric Re: Oczywiscie, ze moga przetrwac! 25.09.03, 14:04
          hmmm

          a myślisz, że dalej by trwało, gdyby znał wszystkie fakty?
          pzdrv
          • kasienka80 Re: Oczywiscie, ze moga przetrwac! 25.09.03, 16:48
            hmmm....no tak, masz racje yoric...ty to mnie strasznie nie lubisz co? zawsze
            mnie szybciutko gasisz !!
            mimo wszystko pozdrawiam
            wiesz ze nawet najgorsi sie zmieniaja? :-)
            • yoric Re: Oczywiscie, ze moga przetrwac! 25.09.03, 18:59
              Spox

              powodzenia. Nie podoba mi sie Twoja sytuacja, to fakt, ale przeciez nie zycze
              Ci zle!
              A wpisalem sie tylko dlatego, ze Twoj optymizm odnosnie zwiazkow na odleglosc
              wyraznie kolidyuje z wątkiem obok.
              pzdrv
    • pogoda25 Re: Miłość na odległość?! 17.10.03, 09:42
      coś takiego przetrwa, jak jest prawdziwe uczucie; znam to z autopsji- choc nie
      powiem, ze człowiek mysli niewiadomo co...same czarne scenariusze...tylko ze u
      mnie taka "miłość" trwała 4 lata- po jakims czasie to męczy i znika...niestety
      bezpowrotnie...tęsknie za nim:(((((
    • donna25 Re: Miłość na odległość?! 25.10.03, 10:40
      hej zawsze wierzyłam , że takie związki mają szansę przetrwać !!!!!!Dalej
      pomimo porażek w to wierzę , jeżeli oczywiście obojgu wam zalezy tak samo.
      Mnie się chyba nie udało . Mój chłopak jest 400 km ode mnie , balismy obydwoje
      czy odległość nas nie rozdzieli. Zaryzykowalismy , przetrwało kilkanaście
      tygodni . Szalone wyjazdy weekendowe , telefony , sms"y . wydawalismy majątek
      na telefony i przejazdy , byle tylko być razem . Od tygodnia coś się zaczęło
      psuć , rzadziej się kontaktowaliśmy już nie chciał , abym przyjechała na
      weekend . Miał swoje zawody rozumiałam to . Wczoraj napisał mi na gg , że " ta
      odległość jest chyba niedoprzeskoczenia ... " nie miał nawet odwagi powiedziec
      mi to osobiście , porozmawiac o tym ... boli tym bardziej , że coś nas chyba
      łączyło ... nie dzwonię czekam na jego ruch . nie chciałabym , aby było tak
      jak w słowach piosenki kayah " choć miłością palam bez mała to mnie jedno
      smuci , że z niczego powstało wiec w nic się obróci ... "
      życze wszystkim powodzenia
    • natka23 Re: Miłość na odległość?! 29.10.03, 22:12
      Ja wytrzymalam z moim chlopakiem 5 lat. A dzieli nas zaledwie 200 km. Widzimy
      sie przewaznie raz w miesiacu, czasem dluzej na swieta lub na wakacje. Teraz
      koncze juz powoli studia w Niemczech i zamierzam wrocic do niego i razem ulozyc
      sobie zycie. Jesli sie nawzajem ufa i kocha to wszytsko jest mozliwe.
    • mickey.mouse Re: Miłość na odległość?! 01.11.03, 16:53
      Jak 1 do 10.000

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka