mma_ramotswe
17.07.08, 14:48
Jestem tu od niedawna i mam wrażenie, że wszystkie jesteście stoicko
spokojne, macie zdrowy dystans do rzeczywistości, nie przejmujecie
się duperelami i nie martwicie na zapas.
Ja niestety mam dokładnie na odwrót.
Może zróbmy taki test: opiszę Wam pewną historię, a Wy napiszcie,
jak postąpiłybyście - chodzi mi nie tylko o czynności przez Was
podjęte, ale także o to, jakie towarzyszyłyby im odczucia i
przemyślenia.
No więc: Macie czwórkę dzieci (przyznam, że ta historyjka nie jest
tak całkiem abstrakcyjna). Mieszkacie w rejonie bezleśnym, choć
macie ogródek. Każdego lata wyciągacie średnio 6 kleszczy - po 1 na
osobę. Nie znacie przypadku odkleszczowego zapalenia opon mózgowych,
nie mieszkacie na Mazurach, nie panikujecie itp. Do czasu.
W obecnym roku, do dnia dzisiejszego (17 lipca - czyli lato jeszcze
przed nami długie) wydłubujecie już siódmego kleszcza. A pewien
znajomy leży właśnie w szpitalu na odkleszczowe zapalenie opon
mózgowych, a rokowoania ma kiepskie.
No i co?
Wpacie w histerię? Rozpytujecie wokoło?
Szczepicie? (koszt: 80 zł x 3 dawki x ilość członków rodziny lub
przynajmniej dzieci = 960 - 1440 zł!!)
Dajecie sobie na wstrzymanie? A w razie ewentualnej choroby
popełniacie samobójstwo z poczucia winy?
No jak zachowują się starutkie? Powiedzice, mądre panie...