Dodaj do ulubionych

zdradzająca żona

    • lbs5 Re: zdradzająca żona 13.01.09, 12:21

      Wraca facet do domu i w sypialni zastaje obcego faceta leżącego w
      łóżku.
      Żona w tym czasie pindruje sie w łazience.
      Mąż podchodzi do łóżka i mówi: " wchodze do szafy a ty mnie nie
      widzialeś!!"...
      żona wychodzi z łazienki i mówi: "Zrób mi taki orgazm, żebym się
      posikała".
      na co kochanek odpowiada " otwórz szafe to się posrasz"
    • masiwa zakupy 14.01.09, 16:46
      Przychodzi facet do sklepu i pyta:

      - Ma Pani rękawiczki męskie?
      - A jakie? Skórkowe czy wełniane?
      - Skórkowe.
      - To proszę przejść obok.

      Facet przeszedł. Pyta:

      - Ma Pani rękawiczki męskie, skórkowe?
      - A jaki kolor?
      - Czarne
      - Aaaaaa... czarne... To na stoisku obok.

      Facet znów przeszedł obok i pyta:
      - Ma Pani rękawiczki męskie, skórkowe i czarne?
      - A ocieplane czy nie?
      - No tak lekko ocieplane.
      - Oj, to proszę Pana na stoisko obok, do koleżanki.

      Facet przeszedł obok trochę wnerwiony. Pyta:

      - Ma Pani rękawiczki męskie, skórkowe, czarne i lekko ocieplane?
      - A gładkie czy z wzorkiem?
      - Pani! Ja chcę rękawiczki kupić! Co mnie tak ciągle odsyłacie gdzie indziej?!
      - Proszę się nie denerwować, my to robimy dla klienta, żeby kupił to co chce.

      W tym momencie otwierają się z hukiem drzwi i włazi facet niosący w rękach miskę
      klozetową wraz z wiszącymi kawałkami płytek z posadzki i wrzeszczy:

      - Taki mam kibel, takie kafelki, taki dywanik! Sprzedajcie mi do cholery papier
      toaletowy!!!
    • nuphar Re: zdradzająca żona 14.01.09, 22:36
      Jak piją alkohol przedstawiciele różnych zawodów:

      Anorektyk.- nie zagryza
      Egzorcysta.- pije duszkiem
      Grabarz.- pije na umór
      Higienistka.-pije tylko czystą
      Ichtiolog.- pije pod śledzika
      Kamerzysta.- pije aż mu się film urwie
      Ksiądz.- pije na amen
      Laborant.- pije,aż zobaczy białe myszki
      Lekarz.- pije na zdrowie
      Matematyk.- pije na potęgę
      Ornitolog.- pije na sępa
      Pediatra.- po maluchu !
      Perfekcjonista.- raz a dobrze
      Pilot.- nawala się jak messerschmitt
      Syndyk.- do upadłego
      Tenisista.- pije setami
      Wampir.- daje w szyję
      Członkinie Koła Gospodyń .- piją, tańczą i haftują
      Mówi wnuk do dziadka:
      - Kiedyś to mieliście źle. Nie było internetu, komórek, czatu ani
      gadu-gadu.... Jak Ty w ogóle babcie poznałeś?
      - No jak nie było? Wszystko to było - odpowiada dziadek
      - Ale jak to?
      - No przecież babcia mieszkała w internacie, jak wracała ze szkoły
      to ja stałem na czatach,
      szliśmy z babcią na gadu-gadu, a jakby nie komórka to nie tylko
      Ciebie, ale nawet i Twojego ojca by nie było...

      Babcie rozmawiają o swoich wnukach.
      - Mój będzie ogrodnikiem, cały dzień siedzi w ogródku i grzebie w
      ziemi.
      - Mój będzie lekarzem, cały dzień bandażuje lalki.
      - A mój będzie pilotem, cały dzień macza szmatę w benzynie, wącha
      ją, uśmiecha się i mówi: "Babciu, ale odlot..."


      Poslali faceta do czubkow.Siedzi biedak i nudzi sie.
      W koncu postanowil popatrzec przez okno.
      Tam ogrodnik grzebie grzadki.Psychol wola:
      -A co pan robi?
      -Nawoze truskawki.
      -Co?
      -Nawoze truskawki,mowie!
      -Co pan robisz?!?
      -Kur..,!truskawki posypuje gownem!!!
      -OOO,a ja cukrem,ale jestem,pierd......y!!!

      Przychodzi blondynka do sklepu muzycznego. Rozgląda się dłuższy czas
      a następnie zwraca się do sprzedawcy:
      - Myślę, że się zdecydowałam. Proszę tę dużą czerwoną trąbkę i ten
      śliczny akordeon spod ściany.
      Sprzedawca patrzy na blondynkę z politowaniem w oczach i mówi:
      - Gaśnicę mogę pani sprzedać w ostateczności, ale jeśli chodzi o
      kaloryfer to nie ma mowy!




    • nuphar Re: zdradzająca żona 14.01.09, 22:42
      Siedzi anemik w szpitalu i jęczy:
      - Siooostrooo, paaająąąk!
      - Nie poradzi sobie pan z pająkiem?
      Po 5 minutach słychać pacjenta:
      - Doookąąąd mnie wleeeczeeesz, beeestiooo?!


      Co to znaczy, gdy ktoś znajdzie cztery podkowy?
      - To znaczy, że gdzieś koń biega na bosaka.

      Żona do męża:
      - Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło. Idę obok zsypu na śmieci,
      patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam -
      mój rozmiar.
      - Taaa... Poszczęściło Ci się.
      Po paru dniach żona znowu mówi:
      - Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro
      z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar!
      Mąż kręci głową z podziwem:
      - Szczęściara z Ciebie.
      - A ja, popatrz, nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź
      sobie, wkładam wczoraj rękę pod
      poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam - i k***a nie mój rozmiar!


    • masiwa zdradzająca żona 31.01.09, 09:40
      Pewne amerykańskie małżeństwo w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci,
      postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich
      niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w
      oczekiwaniu na przybycie "specjalisty".
      Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
      fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci.
      Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
      - Dzień dobry, madame, ja jestem...
      Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
      - Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w
      dzieciach.
      - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili
      pyta spłoniona z emocji:
      - To gdzie zaczniemy?
      - No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie.
      Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy,
      później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku.
      Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie. Naprawdę można się
      wyluzować.
      rDywan w salonie." - Myśli kobieta. - "nic dziwnego, że mnie i Harry´emu nic nie
      wychodziło."
      - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. r11; kontynuuje
      fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z
      sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
      zadowolona z rezultatu.
      Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
      Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek
      cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz
      kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy
      rzadko zawodzą oczekiwania.
      Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia.
      - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza
      biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy.
      - Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
      - Straszliwie. Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był
      cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w
      akcji. TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
      TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak
      głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo
      zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły
      mi obgryzać sprzęt.
      - Sprzęt. - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że
      wiewiórki naprawdę obgryzły panu. khem.. sprzęt..?
      - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal. No
      cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
      - STATYW !?!
      - No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale
      nosić... Proszę pani! Proszę się ocknąć !!! Jasna cholera, zemdlała !!!!

      zawzięte z smipm
      • grzywaczek88 Re: zdradzająca żona 31.01.09, 13:14
        No cóż... HEHEHE(:
    • masiwa MATKA POLKA- karmiaca 26.02.09, 10:20
      Macierzyństwo to ściema
      Czwartek, 20 lipca 2006 (12:56)

      Ja wiem, że Machina to nie jest miesięcznik dla początkujących matek. Ja wiem,
      że powinnam o popkulturze, o artystach, o płytach, o przeżyciach natury wyższej,
      ale obecnie to niemożliwe. Ni ch**a! Pisze Agnieszka Chylińska.

      Ja jestem w szoku, jestem kontuzjowana i niech mi panowie Metz z Beliną wybaczą,
      ale ja z pyskiem wypłowiałym, mózgiem otępionym jedną godziną snu na dobę, z
      cyckami zaropiałymi jak po jakiejś supersesji sado maso, z wielką pieluchą
      między nogami, ja obecnie nie mogę inaczej i o czym innym. Muszę to napisać,
      muszę to z siebie wypluć, muszę to opisać, bo jakoś wcześniej z takim opisem się
      nie spotkałam i może gdybym wiedziała...

      Macierzyństwo to ściema! Wiem to na pewno! Poradniki, gazetki, reklamy pieluch
      nawet: wszyscy kłamią! To pułapka, w którą dałam się złapać i teraz
      zdezorientowana i zaszczuta chowam się po kątach, by mnie nie zauważył ssak,
      którego powiłam parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł, że jestem
      w pobliżu. Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwa nabrzmiałe balony, które
      przy delikatnym nawet ruchu sikają strugami mleka. Zostałam oszukana, uległam
      propagandzie, poleciałam na tysiaka i teraz mam!

      A tak ładnie wszystko szło. Kupowanie koszulki rozmiar 54 z napisem "Motorhead",
      wzdychanie i rozmyślanie nad tym, jak ukierunkuję ideowo syna mojego
      pierworodnego. Roztkliwianie się nad parą skarpetek, wzdychanie na widok
      uśmiechniętych bobasów widzianych przelotnie w centrach handlowych, zaczytywanie
      się poradnikami i wiara w to, że się jest uwarunkowaną genetycznie do bycia
      matką Polką, że się będzie stosować metody najbardziej delikatne, nieinwazyjne,
      naturalne przy pielęgnacji i wychowywaniu cudownego potomka.

      A tymczasem??? Dlaczego nikt mi nie powiedział o tym, że poród będzie potwornym
      cierpieniem, i że się będę wstydziła przeć, myśląc cały czas o tym, by nie
      narobić dziecku na głowę? Dlaczego darłam się w niebogłosy, tworząc najbardziej
      spontaniczny tekst nowej piosenki pod tytułem "ja już k**wa nie mam siły",
      naczytawszy się wcześniej o fantastycznych znieczuleniach, technikach
      relaksacyjnych i innych takich? Dlaczego mamiono mnie opisami fantastycznych
      przeżyć, wręcz erotycznych, podczas karmienia piersią, gdy tymczasem okazało się
      , że bezzębny dziamdziak może zmasakrować suty w try miga i domagać się co
      godzinę dalszej masakry, więcej krwi...

      I dlaczego dopiero pod koniec jednego z poradników małymi literami było
      napisane, że jeśli ma się chęć sprzedać swoje dziecko na allegro to powinno się
      zwrócić do osoby duchownej z prośbą o poradę lub od razu zamknąć się w
      psychiatryku... Ciekawe... I na czym miało polegać "wzmocnienie i rozkwit
      związku, gdy pojawia się dziecko", jeśli jedyne co mam do powiedzenia mojemu
      chłopakowi od miesiąca to: przynieś-wynieś-pozamiataj, nie rób tego tak, możesz
      mi pomóc?, a może ty go przewiniesz?, nie wk**wiaj mnie, to twoje dziecko, a to
      se go bierz, nie rozdwoję się, możesz tu łaskawie przyjść?

      Nigdzie nie przeczytałam o tym, że dziecko drze gębę. Znalazłam wzmianki o tym,
      że kwili, płacze, marudzi, gaworzy, ale nie ma nic o tym, że ma syndrom
      "Blaszanego bębenka", znaczy się, że szyby pękają, gdy zaczyna ryczeć od 16.00
      do 23.30, by usnąć z uśmiechem i pozwolić mi zrobić siku, umyć się, zjeść coś
      szybko. Koleżanki mi mówiły: Och, wiesz przy dziecku szybko się chudnie. Teraz
      wiem dlaczego. Bo nie ma się czasu zjeść. Teraz też się drze, a ja muszę oddać
      ten felieton i musi być dobry, z puentą, na poziomie, a mam oczy na zapałki i
      piszę tę jedną kartkę jakieś sześć godzin, gdyż odskakiwać muszę co chwila, bo
      kupa, bo płacz, bo mleko, bo coś tam i do tego jeszcze burdel w mieszkaniu i kot
      zazdrosny porzygał się właśnie ostentacyjnie na środku pokoju. Rokendrol, nie ma
      co...

      Felieton pochodzi z magazynu

      źródło informacji: Czytaj w miesięczniku
      Machina
      • 1_leo Re: MATKA POLKA- karmiaca 26.02.09, 10:30
        Zawsze lubiłem (i lubię) Chylińską :)))

        Leo

        Jutro to dzisiaj tyle że jutro
        • yamado7 Re: MATKA POLKA- karmiaca 26.02.09, 14:47
          1_leo napisał:

          > Zawsze lubiłem (i lubię) Chylińską :)))
          >
          > Leo
          >
          Ja tez ja lubię, sztuka nie do podrobienia...
          A tekst o macierzyństwie w jej wykonaniu jest bardzo obrazowy i jak
          najbardziej zgodny z prawdą... Co nie znaczy, że nie warto spróbować
          byc matką... Poza wszystkim (kupami, wrzaskami, pogryzionymi
          sutkami) ma się jednak tę świadomość, że uczestniczy się w swojego
          rodzaju cudzie...:) Polecam..:)
          • yacey Re: MATKA POLKA- karmiaca 26.02.09, 17:43
            Yamado, a Ty jestes, on, czy ona?
            (to odnosnie polecania)
    • masiwa PROSTY WYBÓR :D 28.02.09, 07:21
      Pewien facet mial trzy bliskie przyjaciółki, ale nie wiedzial z która sie ozenic.
      postanowil wiec przeprowadzic test, zeby przekonac sie, która z
      nich jest najodpowiedniejsza kandydatka na zone.

      Wyciagnal z konta 15.000 euro , dal 5000 kazdej z nich mówiac:
      - Wydaj je wedlug wlasnego uznania.
      Pierwsza pobiegla na zakupy: ubrania, bizuteria, fryzjer, gabinet odnowy
      biologicznej itd

      Wrócila do goscia i mówi:
      - Wydalam wszystkie Twoje pieniadze dla Ciebie, aby Ci sie bardziej podobac
      Poniewaz Cie kocham

      Druga takze wybrala sie na zakupy: nowy sprzet stereo, telewizor
      plazmowy, dwie pary nart, zestaw kijów golfowych itp
      Wrócila do goscia i mówi:
      Wydalam wszystko, aby Cie uszczesliwic, aby Ci sie przypodobac
      Poniewaz Cie kocham

      Trzecia wziela pieniadze i zainwestowala je na gieldzie...... w ciagu

      trzech dni podwoila inwestycje, oddala gosciowi '?
      5000 Euro i powiedziala:
      - Zainwestowalam Twoje pieniadze i zarobilam wlasne. Teraz moge je
      sobie spokojnie wydac. Zrobilam to bo Cie kocham


      Wtedy mezczyzna zaczal myslec...................
      myslec..

      myslec..

      myslec..

      myslec..

      myslec.. (mezczyzni duzo mysla...)

      myslec..

      myslec..

      myslec...

      myslec..

      myslec.. (mezczyzni naprawde duzo mysla.)

      myslec.. (UFF, cos dlugo to trwa)


      myslec..
      myslec..
      myslec..
      myslec...


      ... I ozenil sie z ta, co miala najwieksze cycki.

      Bo mezczyzni duzo mysla, ale w ostatecznosci powielaja wciaz te

      same scenariusze!!

      • grzywaczek88 Re: PROSTY WYBÓR :D 01.03.09, 00:47
        hehe nic dodać, nic ująć((:
        • asiafoczka Re: PROSTY WYBÓR :D 02.03.09, 07:20
          Miłego oglądania :-)

          www.youtube.com/watch?v=TRAiVKheDnY&feature=related
          Pozdrawiam i byle do wiosny,
          AsiA Foka :-D
    • andzia_80 Pamiętnik żony Viagrożercy 13.03.09, 13:45
      Dzień 1. Dzisiaj świętowaliśmy 25 rocznicę naszego ślubu. W sumie świętowania to
      tam za dużo nie było. Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć naszą noc poślubną,
      Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.

      Dzień 2. Dziś wyznał mi swój największy sekret. Powiedział, że jest impotentem
      i, że chce, abym dowiedziała się o tym pierwsza. Też mi odkrycie! Czy on
      naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam?

      Dzień 3. To małżeństwo przeżywa poważne kłopoty. Przecież kobieta też ma swoje
      potrzeby!!!

      Dzień 4. Zdarzył się cud! Jest coś, co nam pomoże! Viagra!
      Powiedziałam mu, że jeśli zażyje Viagrę, wszystko będzie tak, jak w naszą noc
      poślubną. Myślę, że zadziała. Zamieniłam mu Prozac na Viagrę, spodziewając się
      podnieść nie tylko jego nastrój.

      Dzień 5. Błogość! Absolutna błogość!

      Dzień 6. Czyż życie nie jest cudowne? Trochę trudno mi pisać, gdy ciągle to
      robimy.:))

      Dzień 7. Wszystko mu się kojarzy z jednym! Na przykład wczoraj w mięsnym
      sklepowa mówiła coś na temat grubej kiełbasy, a Zdzisław wziął to do siebie.
      Muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne - wydaje mi się, że nigdy przedtem nie
      byłam tak szczęśliwa.

      Dzień 8. Sądzę, że wziął zbyt dużo przez weekend. Zamiast skosić trawnik,
      eksperymentował z "nowym przyjacielem" jako wykrywaczem kłamstw. Jestem już
      trochę obolała.

      Dzień 9. Nie miałam, kiedy napisać. Mógłby mnie dopaść.

      Dzień 10. Dobra, przyznaję się. Ukrywam się. Najgorsze jest to, że popija Viagrę
      whisky! Co mam robić? Czuję się kompletnie załamana...

      Dzień 11. Żyję z czymś w rodzaju skrzyżowania Murzyna z wiertarką udarową.
      Obudziłam się dzisiaj rano dosłownie przyklejona do łóżka. Nawet pachy mnie
      bolały. On jest kompletną świnią.

      Dzień 12. Żałuję, że nie jest homoseksualistą. Nie robię makijażu, przestałam
      czyścić zęby, ba, nawet już się nie myję. To na nic. Nadal przychodzi! Nawet
      ziewanie stało się niebezpieczne...

      Dzień 13. Zawsze, gdy zamykam oczy, Zdzisław podstępnie atakuje! To jak pójście
      do łóżka z pędzącym pociskiem. Ledwie chodzę. Jeśli znów wyskoczy z tym swoim
      "Oops, przepraszam", chyba zabiję drania.

      Dzień 14. Zrobiłam już chyba wszystko, by przystopował. Nic nie skutkuje. Nawet
      zaczęłam ubierać się jak zakonnica, ale wydaje mi się, że jest jakby jeszcze
      bardziej napalony. Pomocy!

      Dzień 15. Myślę, że będę musiała go zabić. Zaczynam trzymać się wszystkiego, na
      czym usiądę. Koty i psy omijają go z daleka, a nasi przyjaciele w ogóle już nas
      nie odwiedzają. Ubiegłej nocy powiedziałam mu "p....z się" i zrobił to.

      Dzień 16. Drań zaczął narzekać na bóle głowy. Mam nadzieję, że "duża rzecz"
      wreszcie eksploduje. Zasugerowałam mu odstawienie Viagry i zażywanie Prozacu.

      Dzień 17. Podmieniłam pigułki, ale nie zauważyłam specjalnej różnicy... O
      matko!!! Znów tu idzie!!!!!!!!!!!

      Dzień 18. Wrócił na Prozac. Kawał lenia, przez cały dzień siedzi przed
      telewizorem z pilotem w ręce i oczekuje, bym mu gotowała, sprzątała, podawała
      piwo, prasowała koszule...

      Błogość. Absolutna błogość!!!
    • cruk na spalonym 13.03.09, 21:58
      Jak można spalić dowcip?

      Oryginalny:
      - Czym się różni gej od czajnika?
      - Niczym [tutaj następuje fragment pokazywany, jedna rączka na bioderko, druga
      "na Egipcjanina"]

      Spalony:

      Problem polegał na tym, że osoba przy stoliku stwierdziła, że poogląda swoje
      buty, trzeba więc było zwrócić jej uwagę. Nie zważając na nic osoba opowiadająca
      (płci męskiej) palnęła:
      - To spójrz na mnie.
      • masiwa :D 19.03.09, 09:08
        Dwóch facetów. Wieloletni przyjaciele od dzieciństwa. Jednak jeden z
        nich niestety jest częściowo sparaliżowany, potrzebuje trochę pomocy w
        codziennym życiu. Pewnego dnia siedzą u niego na werandzie,
        sparaliżowany mówi:
        - Wiesz, co, mam pytanie - czy naprawdę jesteś moim przyjacielem?
        - No jasne stary, znamy się od dziecka, wiesz, ze zrobiłbym dla ciebie
        wszystko!
        - Wiem, mój przyjacielu, wiem. Miałbym wiec do ciebie małą prośbę czy
        przyniósłbyś mi z piętra skarpetki? Robi się trochę chłodno, a jak
        wiesz, janie jestem w stanie tego zrobić.
        - Stary, w ogóle nie ma o czym mówić. Skoczyłbym dla ciebie w ogień.
        - Dziękuje ci mój przyjacielu.
        Facet idzie na piętro, otwiera drzwi do pokoju, wchodzi i staje
        oniemiały. Przed oczami rozpościera mu się cudowny widok - dwie córki
        jego przyjaciela, młode, piękne jak marzenie, ubrane jedynie w
        bieliznę.
        Facet nie może oderwać wzroku, targają nim wyrzuty sumienia - w końcu
        to córki jego najlepszego przyjaciela, jednak w końcu poddaje się
        instynktom i mówi:
        - Wasz ojciec przysłał mnie, żebym się z wami przespał.
        - Niemożliwe! - mówi jedna.
        - Nieprawdopodobne! - mówi druga.
        - No cóż, jeśli mi nie wierzycie, zaraz wam udowodnię.
        Facet podchodzi do okna, otwiera je i krzyczy...
        - Obie?
        - Tak, tak, obie! Dzięki, stary!
    • cruk czego nie nalezy... 13.03.09, 22:00
      ..robić:

      - nie jeździć na rowerze Wigry 3 we trzech

      -nie ścigać się z najlepszym kolegą na dwóch rowerach, bo łatwo można zaczepić o
      siebie pedałami i po tygodniu kuracji wzajemnie robić sobie wymówki

      - nie przepijać wódki żołądkowej gorzkiej piwem mocnym

      - używać urządzenia typu Karcher do przepychania rury kanalizacyjnej tuż przed
      wejściem do domu, nie upewniając się, że końcówka urządzenia tkwi głęboko w
      rurze, bo potem bardzo ciężko zmywa się czarne ślady z elewacji, szczególnie
      jeśli się u kogoś pracuje, a ten ktoś ma wrócić za godzinę. Czasem nawet szybkie
      malowanie białą farbą, nieważne jaką, kolor się liczy a potem suszenie przy
      pomocy dwóch suszarek do włosów nie pomoże

      - w wieku 6 lat nie spadać z sanek na zatłoczonym stoku, bo może ci ktoś
      przejechać nartami po głowie

      - podkładać nogi koledze na żarty bo później trzeba ponosić koszty wymiany dwóch
      złamanych siekaczy

      - przeskakiwać w białych spodanich przez mały potok bo brzeg może okazać się bagnem

      - jak nie umiesz skakać nie skacz siedząc w kowbojskim siodle, ten bolec z
      przodu może trafić między twoje nogi (kolega miał niezapomniany wyraz twarzy
      dopóki nie wydał głosu)

      - po trzykrotnym błędnym wpisaniu pin'a i błędnym wpisaniu puk'a nie należy
      dzwonić pod numer 112 i prosić o włączenie komórki.

      - w stanie zaspanym, w łazience na polu namiotowym (tłum) wyciągać tubki z
      torby, wyciskać zawartości na szczoteczkę do zębów i wkładać do buzi nie
      upewniwszy się uprzednio, czy to była właściwa tubka. Można wyciągnąć krem do
      depilacji... tfu...

      - nie należy chwalić się po całym polu namiotowym że wczoraj się wyj*...ło 23
      browarki nie upewniając się wcześniej że specyfik który piliśmy nie jest
      bezalkocholowy.

      - nie należy robić sobie jaj i mówić mamie w wieku 18 lat "Agnieszka jest w
      ciąży". Chwilowa utrata przytomności to jeszcze nic ale to zawsze matka.

      - zawsze sprawdź czy zioło którym się upaliłeś i przez które rozp*eś pół pola
      namiotowego nie jest zwyłymi skruszonymi liśćmi akacji (zapach bardzo podobny).
      Ktoś się może wkurzyć, wrócić do domu i do dzisiaj nie pociągnąć z bacika:)

      - nie należy ufać weterynarzom przed zabiegiem, że poradzą sobie z Twoim kotem i
      możesz wrócić po niego za 40 minut. Po 40 minutach można zastałać trzech
      wściekłych i rannych weterynarzy usiłujących wyciągnąć naprawdę wkurzonego kota
      zza jakiejś wielkiej maszyny.

      - nie należy sprawdzać czy gumowa piłeczka pływa, metodą puszczenia jej na wodę
      tuż przy brzegu zbiornika o bardzo zamulonym dnie. Pies, któremu miała zostać
      rzucona, był bardzo zawiedziony...

      - nie należy również rzucać piłeczki na środek jeziora jeżeli nie jest się
      pewnym, że pies jest w nastroju do pływania (przy czym bardzo lubi tę piłeczkę i
      nie chce bez niej odejść).

      - wycierać mokrą szmatką żarówek we włączonym długo żyrandolu (bo takie
      zakurzone są.... eksplodują wielkim BUM!)

      - stawać okrakiem nad leżącym dużym psem, nie będąc pewnym czy aby ktoś za
      chwilę nie zadzwoni do drzwi (może boleć)

      - wybiegać spod prysznica, mokrusieńkim do dzwoniącego telefonu, szczególnie gdy
      trzeba przebiec po kafelkach lub lakierowanej podłodze (może bardzo boleć)

      - drażnić się z wiewiórką, która wbiegła Ci na ramię, pokazując jej i chowając
      na przemian orzeszka (wiewiórki mają naprawdę ostre zęby!)

      - jeśli ci się śpieszy i już musisz się w ostatniej chwili wcisnąć miedzy dwa
      samochody przed zwężeniem drogi - upewnij się że jedno nie ciągnie drugiego na
      holu. ps. jeszcze raz najmocniej przepraszamy panów z mesia i paska z trasy
      katowice - warszawa

      - przytulać się do żony, będąc nagim, uprzednio wysmarowaszy jej plecy na
      wysokości nerek maścią rozgrzewjącą typu np VICK, a potem biec pod prysznic i
      polewając się zimną wodą szukac ukojenia dla członka.

      (z naszego bloga)
      • masiwa stare 15.03.09, 10:57
        Pewne plemię afrykańskie nawiedziła okrutna susza. Padając z pragnienia udali
        się do plemiennego szamana z prośba o pomoc. Szaman ów wyszedł z lepianki i
        patrząc po tłumie współplemieńców pyta:
        - Kto ma wodę?
        Nikt się nie zgłasza to powtarza:
        - Kto ma trochę wody?
        Nieśmiale zgłasza się jeden z członków plemienia i podając bukłak wody mówi:
        - Ja mam jeszcze trochę.
        Szaman niewiele myśląc wylał wodę do miseczki, ściągnął koszulę i zaczął ją
        prać. Mieszkańcy wioski patrzyli ze zgrozą. Wyjął koszulę z wody, wykręcił i
        wodę wylał w krzaki. Znowu pyta:
        - Kto ma jeszcze jakąś wodę?
        Kolejny osobnik podając mu bukłak mówi:
        - Mnie zostało jeszcze pół...
        Szaman wziął wodę, wlał do miski i wypłukał koszulę. Wodę wylał, a koszulę
        powiesił na sznurku.
        Kiedy mieszkańcy wioski chcieli się na niego rzucić zaczęły napływać ciężkie
        chmury i rozpadał się deszcz.
        Szaman na to:
        - Zawsze, piiip, pada, jak pranie zrobię...
    • cruk forumowe ;) 01.04.09, 09:44

      Lublin.
      Skręcając w Al. Racławickie z ulicy Lipowej jadący Wartburgiem Jerzy Kołodziej
      na środku skrzyżowania na skutek awarii sprzęgła zatrzymał się i został
      staranowany przez wyjeżdżającego z Krak. Przedmieścia Toyotą Camry Leona Wizgę.
      Jak to zwykle w takich wypadkach odbyła się ostra pyskówka. Została wezwana
      policja, która po krótkich wyjaśnieniach ukarała obu kierujących mandatami po
      500zł za blokowanie pasów ruchu i kazała rozjechać się do domów. Wq**wiony jak
      nieszczęście Jurek Kołodziej wszedł do pustego mieszkania rzucił w kąt teczkę i
      zasiadł do komputera.Zalogował się na forum dyskusyjnym i napisał:

      /// Zły jestem jak nieszczęście. Jakiś ch*j wjechał dzisiaj we mnie w centrum
      miasta. Takie kut*sy, które nauczyły się jeździć na g*wnowozach teraz
      poprzysiadały się na rzęchy sprowadzane z zachodu i jeżdżą jak palanty bez
      głowy. A jeszcze durne, j*bane menty walą bez sprawdzenia winy 500 zł
      J. Kołodziej

      A oto część dalsza dyskusji na forum :

      Kogo nazywasz k*tasem ty k*tasie ? Że niby jakiś ch*j w
      ciebie wjechał ? Masz szczęście, że się bardziej nie rozkraczyłeś bo
      wtedy bym w ciebie wjechał aż poszłyby ci bulki d*pą. Ale fakt menty
      j*bane nawet nie chciały gadać.
      Leoś Automobilista


      /// Mam zapisane wasze numery gówniarze. Ja wam dam mentów
      j*banych.
      Aspirant Ważyński


      /// Ważyński ty ch*mie to skasowałeś dzisiaj 1000 zł i nie
      chcesz mnie zabrać na dyskotekę bo niby nie masz kasy? To ja
      odchodzę do Wieśka Kowalika. Spadaj.
      Kasia Woszczanek


      /// Kaśka to ty się z psami prowadzasz ? Jak cię spotkam to cię
      k*rwo zabiję Józek Wideński


      /// O pan Wideński w sieci. Dzisiaj przychodzę do pana po
      zaległy czynsz za dwa ostatnie miesiące i niech pan nie próbuje
      udawać, że pan nie wiedział. Właściciel kamienicy Albert Urban.


      /// Albercik??? Co u ciebie? To ja Maksym - Długi. Razem byliśmy
      na kursie podatniczym w ZDZ sześć lat temu pamiętasz? Musimy się
      spotkać Maksym Kołodka


      /// Maksym, kochany to ja Lusia z tego kursu w ZDZ. Cały czas
      myślę o tobie. Wiesz mamy wspólne dziecko. To po tym naszym
      wyjeździe do Firleja na wieczorek zapoznawczy. Jestem teraz u mamy w
      Świdniku, musisz do mnie zadzwonić. Mój telefon to 123 123 123
      Zadzwoń.
      Lusia K.


      /// Lusia K? Telefon 123 123 123? Luśka ty k*rwo, jak wrócisz do
      domu to ci łeb urżnę. A na drugi raz patrz w czyj post włazisz,
      dz*wko. Twój mąż.
      Jerzy Kołodziej
      • avocado67 Re: forumowe ;) 01.04.09, 10:49
        Córka skarży się matce: - Mamo, ja się chyba rozwiodę, ja już tak dłużej nie
        mogę, ja tego nie wytrzymam! - nic tylko seks, seks i seks. Kiedy wychodziłam za
        mąż miałam dziurkę jak dwadzieścia groszy teraz mam jak pięć złotych. Mama na
        to: - Córeczko ty się dobrze zastanów. Dom masz? Masz. Samochody przed domem
        stoją? Stoją. Wczasy w najlepszych kurortach, ciuchy od najlepszych
        projektantów, zabezpieczenie finansowe dla ciebie i dzieci. I co? Będziesz się
        kłóciła o te cztery osiemdziesiąt?!
        • etita ;) 14.04.09, 19:46
          Mamo, tatuś chce się rzucać z okna!
          - A to dureń, przecież przyprawiłam mu rogi a nie skrzydła.

          Kobieta urodziła dziecko. Przychodzi do niej lekarz, a ona niesamowicie płacze.
          -Co się stało?- pyta lekarz
          -No niech pan zobaczy rude dziecko mi się urodziło.
          -No i co z tego??
          -Pan nic nie rozumie, ja jestem brunetka, mąż brunet, pewnie pomyśli że go z
          kimś zdradziłam.
          -Niech się pani nie martwi, nie takie przypadki tu były, ja to zaraz
          załatwię.
          Lekarz wychodzi na korytarz i woła męża tej pani i mówi
          -Proszę pana, musimy odbyć szczerą rozmowę
          -No w porządku, słucham
          -Jak często kocha się pan z żoną??
          -Raz na tydzień
          -Ale proszę szczerze...
          -No dobra, raz na miesiąc
          -Panie... miało być szczerze..
          -No dobra, to raz na rok..
          -..Raz na rok?? To teraz idź pan zobacz, coś pan tym zardzewiałym żelastwem
          zmajstrował...

          Jak nauczyć kląć Anglika (przeczytaj na głos):
          First lesson: "Tea who you yeah Bunny"
          Second lesson: "Scotch me tea who you"
    • masiwa Re: zdradzająca żona 24.04.09, 15:42
      Project Manager usiadł w samolocie obok małej dziewczynki.



      Manager zagadał do dziewczynki czy ma ochotę trochę z nim porozmawiać.



      Dziewczynka zamknęła spokojnie książkę którą czytała i powiedziała:

      - ok. Bardzo chętnie. Więc o czym będziemy rozmawiać?

      Manager na to :



      - może o logistyce?

      - OK - odpowiedziała - to bardzo interesujący temat. Mam jednak pytanie: jak to
      się dzieje że koń, krowa i jeleń jedzą to samo, czyli trawę. Jeleń wydala małe
      suche kuleczki, krowa duże, płaskie, rzadkie placki, a koń wysuszone klumpy.
      Może potrafi mi Pan wytłumaczyć co jest tego przyczyną?

      - Nie mam pojęcia - odpowiedział manager po chwili zastanowienia.



      Na to dziewczynka odpowiedziała:



      - czy czuje się Pan zatem naprawdę wystarczająco kompetentny by rozmawiać o
      logistyce skoro temat zwykłego gówna przekracza pańskie możliwości...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka