Tamten watek juz zamkniety, wiec pochwale sie tutaj. Koncert szkoly muzycznej, Mmoja jako jedyna talka niewielka (6 i 1/2) nie grala z nauczycielem na 4 (3?) rece. Zagrala "Ziarnka" Kasserna, przyslane mi niegdys przez
bb12 , ktorego kiedys nie chcial agrac, potem zaczla, bo miala zlamana prawa reke, a dzis zagrala na koncercie i to bezblednie, hurrra ! Najwazniejsze bylo dla mne, zeby sie odbrze bawila, zapomniala o tych ludziach, co patrz i sluchaja, a tu jeszcze i bezblednie. I calkiemm melodyjnie. Dostala niezla owacje, neistety nie mam filmu. Bylam pod wrazeniem. Ale
wyraznie wyluzowala w pewnym momencie (moze jak zobaczyla, ze dobrze idzie ?) i do konca grala juz tylko dla siebie. Po wszystkim byla juz stara wyjadaczka, wstala, zamiolta kurz na podlodze wlosami w uklonie i poszla sobie. Do tego w ogole nie otworzyla nut, ktore zmiela starnnie, zgiawszy kartke na 4
jestem z niej dumna, ze sie odwazyla, ze udalo jej sie oderwac od rzeczywistosci i radowac sie ta chwila, a do tego zagrac naprawde tak, ze ludzie klaskali z uznaniem

))
No to sie pochawalilam, a co !