Córka ma 6,5 lat. Chodzi do szkolnej zerówki. Jest pogodnym, śmiałym i bardzo
(za bardzo?

energicznym dzieckiem. Od dłuższego czasu boi się ciemności,
ale ostatnio strasznie to narasta. Boi się sama spać, nie przejdzie przez
ciemny przedpokój, a nawet w łazience przy załatwianiu musi mieć otwarte
drzwi, nawet jak są goście. Córka nie ogląda filmów dla dorosłych, u nas w
ogóle prawie nie ogląda się tv, nikt jej nie straszy (tak twierdzi), wymyśla
strachy, duchy, potwory i sama się nakręca.
Co gorsza jej 2-letnia siostra zaczyna robić to samo. Ciągle powtarza że się
boi duchów, a dzisiaj w dzień bała się "pana" i nie chciała sama zostać w
swoim pokoju.
Dodam, że obie mają w pokojach w nocy zapalone lampki, nie czytamy żadnych
strasznych bajek, itd itp. Tłumaczę, że duchów nie ma, żeby w chwilach lęku
powtarzały sobie, że są dzielne i nie boją się np. własnego pokoju, czy
łazienki, że obok są rodzice, którzy zawsze pomogą, itd itp.
Co mogę zrobić żeby pomóc opanować lęki???
A może mają to genetycznie po mamusi?

Ja też jestem strasznym tchórzem, idąc w nocy do łazienki mam duszę na
ramieniu, choć wiem że to irracjonalne. Tym bardziej chciałabym zrobić coś
żeby pomóc dzieciom pozbyć się tego strachu.
---