olena.s
21.05.11, 09:47
Zainspirowana wątkiem o "idiotce" i "skarżypycie" chciałabym zapytać was o kwestię skarżenia.
A mianowicie, o ile nie podoba mi się latanie z byle czym do dorosłego (prosz pani, a krysia powiedziała że basia jest głupia) o tyle nie zachwyca mnie tez potępianie w czambuł dzieci skarżących.
Jeżeli tak chcemy wychowac dzieci, to dzisiejszy chłopiec, którego nauczono, że się nie skarży bo to wstrętne, jutro będzie trzymał sztamę z klasą w sprawie - w przenośni - kosza na głowie, a pojutrze ukryje fakt, że sąsiad leje żonę, a sąsiadka sprzedaje prochy.
Jak widzicie ten dylemat?
Dodam, że sama tego problemu z dzieckiem nie mam z żadnej strony, ponieważ w szkole zasadniczo nie istnieje ściąganie, to nawet ta kwestia na razie nas nie dotyczy.