Witajcie, z bazy danych wynika , że ten temat dawno nie był poruszany. A ospa jak co roku szaleje. Tym razem trafiła do nas
5-latek zaraził się w przedszkolu, 2 tygodnie później zaraził się niemowlak (7 mcy) .
O ile u tego starszego przeszło gładko ( możliwe, że to zasługa syropu przeciwwirusowego, który pił zanim ospa się pojawiła i w trakcie choroby), dwa wysypy krost, ładnie gojące się pojedyncze krostki, brak temp. O tyle u niemowlaka jest gorzej. Nie dość , że męczyła go przez 4 dni gorączka ponad 38 stopni to jeszcze krosty to istne wulkany. Na główce ma wiele siedlisk po 4,5 krost w jednym miejscu. Wyglądają jak bulwy. Kąpie go wg zaleceń lekarza w Kalium hypermanganicum, nie smaruję białą mazią bo wtedy pęcherzyki nie zasychały. Dostaje Fenistil na swędzenie ale teraz to już nie problem. Dużo wietrzę mu plecki i pupę bo tam ma najwięcej zaschniętych krost ale pytanie mam jedno. Czy te ciemne ( od Kalium) strupki na całym ciele nie pozostawią blizn, plam ? Zauważyłam, że z plecków i pupy strupki pod wpływem ocierania o ubranie zaczynają odpadać ale w pod nimi są czerwone plamki, blizny. Z główki i twarzy strupki jeszcze nie odpadły, boję się, że zostaną mu brzydkie znamiona. Jak było u Waszych dzieci na końcowym etapie tej zakaźnej choroby ?? Dziękuję.

Pozdrawiam