mlody oficanie juz pierwszoklasista....
pierwszy dzien minal..no wlasnie..jedyne czego sie dowiedzialem to:
ogolnie ok, le jedna dziewczynka dziala juz mu na nerwy bo ciagle plakala do mmy..w koncu jej powiedzial, zeby przestala ryczec bo juz go glowa boli..i sie rozplakala jeszcze brdziej... Na to powiedzial, ze nie moze sluchac, wzial kredki, karton i mimo sprzeciwu nauczycielki poszedl rysowac dalej na korytarzu

))
Na usprawiedliwienie dodam, ze mlody ma strasznie wrazliwe uszy i niestety glosniesza muzyka go denerwuje..kiedys na koncercie skrzypcowy...dla dzieci... siedzial w pierwszym rzedzie i poprosil grajacy kwartet o to, zeby ciszej grali

))
ma nowego kolega, ktory jest fajniejszy niz, ten ktory przeszedl z nim z przedszkola. Potrafi po polsku powiedziec, du.pa, kupa i ciastko maslne. Ubaw mieli po pachy.
Siedzi z dziewczynka..bo nauczycielka tak lubbi...klasa jest pol na pol.. wiec w chlopcy i dziewczynki siedza razem. le trafil na fajna kolezanke, bo sie duzo smieje i mozna z ni fajnie rozmawic.
relacja jego kolegi..z przedszkola..razem z nim w szkole jest:
dzien minal ok...ogolnie nuda, bo trzeba duo siedziec i nie mozna biegac. Nuczyl sie w szkole zwrot ( zabierz stad twoja tlusta d..pe). Uslyszal jk starsze dzeici rozmawiaja ze soba.