IP: *.186-136-217.adsl.skynet.be 20.09.02, 20:19
Tak tu ostatnio przetaczala sie dyskusja o tym czy dziecko to czlowiek, az tu nagle okazuje sie, ze nie jestem sam na swiecie z moimi ideami.
Holenderski biolog Midas Dekkers wydal wlasnie ksiazke pt "Larwa. O dzieciach i metamorfozie" (tytul oryginalu: "De larf. Over kinderen en metamorfose"). Autor rozwija w niej teze, ze dziecko to nie dorosly w miniaturze, ale raczej stadium larwalne, jak np u owadow czy ryb. Byc dumnym z noworodka uwaza Dekkers za cos nie na miejscu. Pisze "Nikt nie odwazy sie glosno powiedziec jak to dziecko podobne jest do Winstona Churchilla".
Albo: "Jaka by ceche ludzka nie wziac: wyprostowana postawa, tworzenie narzedzi, uzywanie jezyka- wszystkie te cechy raczej wykluczaja niz potwierdzaja przynaleznosc dzieci do gatunku ludzkiego."
Larwa ma inna budowe ciala niz dorosly osobnik, inna fizjologie, lubi co innego i funkcjonuje inaczej. Chcac nie chcac podswiadomie przyznajemy racje temu punktowi widzenia, tworzac rezerwaty dla larw, zwane np szkolami. Odwrotnie, dorosli probuja wcisnac sie w cialo larwy i np kolekcjonuja pluszowe misie albo czytaja Harry Pottera.

Hmmm, to moze byc calkiem ciekawa ksiazka. Powyzsze to skrot recenzji, ktora mi wpadla w rece.
Obserwuj wątek
    • Gość: inka_sama a niech... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.09.02, 20:36
      ... sobie on uważa swoje dzieci za larwy!
      Moje dzieci są moimi DZIEĆMI - istotami ludzkimi, ludźmi.

      Wiesz Doki różnie mawiam do moich córek - larwuniu tez by sie tam dało upchnąć,
      wole jednak milsze okreslenia - wiem że nie o to chodzi autorowi ksiażki ale wink)

      Ty na swoje dziecię też patrzysz jak na larwę? Nic nie poradze , mam wstręt do
      robali - i moje "robaczki" (tego zwrotu uzywam czasem) nie kojarzą mi się z
      larwami.

      Pozdrawiam entomologicznie
      i_s
      • Gość: ala Re: a niech... IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 20.09.02, 20:50
        oj, wiele bylo pomysłów i teorii w historii ludzkości dotyczących segregacji
        róznego rodzaju.róznie się te pomysły kończyły jak wiemy.
        zarabiać można na wszystkim, skoro są chętni do odbioru takich rewelacji.
        głownie chodzi o to , aby wszystko pokomplikować. odbiorca ma wtedy wrazenie-no
        coż jestem bardzo skomplikowany intelektualnie skoro trafia do mnie taka teoria.
        a mozna prosto i zwyczajnie (ale nie prostacko).choć z drugiej strony, czy to
        taka znowu rewelacja-kwestia systematyki bardziej. i estetyki.
        • Gość: lea a ty kim jesteś alu? IP: 169.207.93.* 01.11.02, 23:20
          Bo z tego co widzę to twoja fizjologia całkiem prosta: żresz, srasz i psujesz
          powietrze, tylko czemu na forum. Czy w związku z tym mielibyśmy uważać cię za
          człowieka? Wolne żarty alu.
    • niedzwiedziczka Re: larwa 20.09.02, 21:08
      Doki, a jak byłeś dzieckiem, to nie wkurzało Cię, że nie
      traktują Cię, jak człowieka, tylko, jak nooo, np. taką
      larwę? Nie wiem, czy larwa czuje się motylem, ale
      nastoletni młodzieniec, czy panienka na pewno czują się
      ludźmi.
      A rozwijając przytoczoną teorię: źrebię to nie koń,
      szczeniak to nie pies, kocię to nie kot itd. itp.
      Do mnie nie trafia.
      • Gość: Doki Re: larwa IP: *.186-136-217.adsl.skynet.be 20.09.02, 21:50
        niedzwiedziczka napisała:

        > Doki, a jak byłeś dzieckiem, to nie wkurzało Cię, że nie
        > traktują Cię, jak człowieka, tylko, jak nooo, np. taką
        > larwę?

        Czasami. Ale wkurzanie sie nie ma znaczenia. Wkurzam sie np, ze w Brukseli bedzie niedziela bez samochodu: przeciez to glupota. Co nie zmienia faktu, ze niedziela bedzie.

        Nie wiem, czy larwa czuje się motylem, ale
        > nastoletni młodzieniec, czy panienka na pewno czują się
        > ludźmi.

        Moga sie czuc chocby i smokami z piatego wymiaru, pokwitanie to wlasnie okres metamorfozy, przepoczwarzenia. Bylem nastoletnim mlodziencem, czulem sie dorosly i z pewnoscia dorosly nie bylem.

        > A rozwijając przytoczoną teorię: źrebię to nie koń,
        > szczeniak to nie pies, kocię to nie kot itd. itp.
        > Do mnie nie trafia.

        Skadinad wiadomo, ze czlowiek rodzi sie jako funkcjonalny wczesniak, bo inaczej glawa nijak nie przeszlaby przez kanal rodny. Moze to w tym cos jest?
    • Gość: Doki Re: larwa IP: *.186-136-217.adsl.skynet.be 20.09.02, 21:46
      No i widzicie, wylaza w Was konotacje emocjonalne do slowa: larwa to slowo jak kazde inne i estetyka nie ma tu nic do rzeczy. Larwa wydaje sie Wam brzydka, ale to herezja antropocentryzmu. "Beauty is in the eye of the beholder"- pamietacie Szekspira? Dlatego tak samo, jak larwa nie jest obiektywnie brzydka, tak samo dziecko, czy cokolwiek innego, nie jest obiektywnie ladne, bo nic nie moze byc obiektywnie ladne. Nie ma takiego pojecia. Dla mnie noworodek jest brzydki, choc wywoluje we mnie normalna u czlowieka pozytywna reakcje emocjonalna. Ale i tak nie umywa sie do C. Zeta-Jones na ten przyklad.
      Zarzut o komercjalizowanie niecodziennych idei jest powazniejszy. Sam spotkalem takie idee w postaci ksiazek, ktore mimo ich popularnosci, sa zwyklym (moim skromnym zdaniem) belkotem, np. "Inteligencja emocjonalna" Golemana i "Dianetyka" Hubbarda. Trzeba przeczytac i ocenic.
      Swiadomie wsadzilem kijaszek w mrowisko, bo wiem, ze wsrod stalych czytelnikow (plci obojga) tego forum sa osoby o horyzontach dalszych niz zasieg rzutu pampersem. I dlatego proponuje dyskusje.
      • Gość: tiamik Re: larwa IP: 213.25.22.* 20.09.02, 22:04
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > No i widzicie, wylaza w Was konotacje emocjonalne do slowa: larwa to slowo
        jak
        > kazde inne i estetyka nie ma tu nic do rzeczy. Larwa wydaje sie Wam brzydka,
        al
        > e to herezja antropocentryzmu. "Beauty is in the eye of the beholder"-
        pamietac
        > ie Szekspira? Dlatego tak samo, jak larwa nie jest obiektywnie brzydka, tak
        sam
        > o dziecko, czy cokolwiek innego, nie jest obiektywnie ladne, bo nic nie moze
        by
        > c obiektywnie ladne. Nie ma takiego pojecia. Dla mnie noworodek jest brzydki,
        c
        > hoc wywoluje we mnie normalna u czlowieka pozytywna reakcje emocjonalna. Ale
        i
        > tak nie umywa sie do C. Zeta-Jones na ten przyklad.
        > Zarzut o komercjalizowanie niecodziennych idei jest powazniejszy. Sam
        spotkalem
        > takie idee w postaci ksiazek, ktore mimo ich popularnosci, sa zwyklym (moim
        sk
        > romnym zdaniem) belkotem, np. "Inteligencja emocjonalna" Golemana
        i "Dianetyka"
        > Hubbarda. Trzeba przeczytac i ocenic.
        > Swiadomie wsadzilem kijaszek w mrowisko, bo wiem, ze wsrod stalych
        czytelnikow
        > (plci obojga) tego forum sa osoby o horyzontach dalszych niz zasieg rzutu
        pampe
        > rsem. I dlatego proponuje dyskusje.
        Doki, ciesze się,że znowu rozmawiamy. Co do oceny estetyki wyglądu, to rzecz
        jasna nie ma tu ona nic do rzeczy -moja córka jest dla mnie piękna, a C.Zeta-
        Jones to dla mnie obrzydliwa dmuchana lala smile)). Jasne ,że to zależy od
        emocji.
        Nie rozumiem tylko, do czego ta teoria zmierza, serio. Czy do tego ,że do 30-
        tki człowiek nie jest jeszcze człowiekiem? To możliwe, tylko,co z tego? Skoro
        komuś się chciało zrobic z tego teorie naukową, to albo chciał dostać doktorat
        albo szuka uzasadnienia do...No właśnie do czego? Do późnej aborcji nieudanych
        egzemplarzy larw? To właśnie wydaje się niepokojące, nie uważasz?
        • Gość: Doki Re: larwa IP: *.186-136-217.adsl.skynet.be 20.09.02, 22:19
          Gość portalu: tiamik napisał(a):

          > Nie rozumiem tylko, do czego ta teoria zmierza, serio.

          Ja tez nie. Serio. Byc moze istotnie pomaga autorowi zwiazac koniec z koncem.

          Czy do tego ,że do 30- tki człowiek nie jest jeszcze człowiekiem?

          E, przesadzasz, mowa byla o pokwitaniu jako o okresie metamorfozy.

          To możliwe, tylko,co z tego? Skoro
          > komuś się chciało zrobic z tego teorie naukową, to albo chciał dostać doktorat albo szuka uzasadnienia do...No właśnie do czego? Do późnej aborcji nieudanych egzemplarzy larw? To właśnie wydaje się niepokojące, nie uważasz?

          To juz sie dzieje. Dziecko to coraz bardziej inwestycja. Kosztuje coraz wiecej, a ma sie ich coraz mniej. Musi byc od pierwszego razu znakomite. Pamietacie watek o malej miss? Niedaleko stad, w Gandawie, jeden profesor poleca usluge wyboru plci dziecka za jedyne 6300 euro. To lepsze niz aborcja dziewczynek, jak to bylo w Chinach, nie? Przez media natychmiast przewalila sie dyskusja o etycznej stronie takiego wyboru plci i chyba przewaza opinia, ze... dlaczego nie?
          Natomiast "aborcja nieudanych larw"... to kolczasty temat. Odpowiem pokretnie: w momencie gdy spoleczenstwo wzielo na siebie gros kosztow opieki zdrowotnej i socjalnej, zdrowie jednostek przestalo byc ich prywatna sprawa. Widzisz, do czego zmierzam? Horrible dictu.

          Mysle, ze tradycyjne metody plodzenia dzieci, ktore znamy i lubimy, odchodza do lamusa...

          Zarzucano mi juz cynizm, zgorzknienie itp. A ja obserwuje, porzadkuje i czasem sie smieje do rozpuku, a czasem nie... Jednak bez watpienia swiat wokol nas zmienia sie szybciej niz mozemy nadazyc i nie zawsze mozemy tymi zmianami pokierowac. Warto czasem spojrzec blizej na te zmiany, i m.in. dlatego sie tu produkuje w takich dziwacznych tematach, jak ten.
    • Gość: Insomnia Re: larwa IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 20.09.02, 22:18
      A mi się wydaje, że jak ktoś się uprze to będzie potrafił znaleźć podobieństwo
      między wszystkim - między dzieckiem a telefonem (jak np. Craig w swoim świetnym
      wierszu 'A Martian sends a postcard home'), czy choćby między dzieckiem a
      larwą. Ale czy liczne podobieństwa świadczą, że czymś lub kimś się jest?
      • Gość: tiamik Re: larwa IP: 213.25.22.* 20.09.02, 22:22
        No właśnie, można wymyślić dowolną teorię i zacząć ją udowadniać. Ja np.
        twierdzę, że dziecko jest człowiekiem, bo konsumuje dobra materialne, a skoro
        ktoś jest klientem to znaczy - istota ludzka. Oczywiście to bzdura, ale nie
        gorsza od "larwy". Stary dziadek też nie wygląda jak młody bóg, sepleni i może
        nie być w dobrej formie intelektualnej i co? Nie jest już człowiekiem, czy jak?
        • Gość: Doki Re: larwa IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 21.09.02, 07:52
          Gość portalu: tiamik napisał(a):

          Stary dziadek też nie wygląda jak młody bóg, sepleni i może
          > nie być w dobrej formie intelektualnej i co? Nie jest już człowiekiem, czy jak?

          I tu moge wsiasc na ulubionego konika. Otoz jesli nie komunikuje sie ze swiatem, a z innych badan wiadomo, ze nie dlatego, bo nie moze (locked-in syndrome), tylko dlatego, ze swiadomosc wygasa wskutek starczych zmian, to istotnie, niekoniecznie jest czlowiekiem.
          • Gość: ala Re: larwa IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 21.09.02, 09:35
            skończ już te swoje wypociny, bo się niedobrze robi. czlowieku...
            chyba są granice, ktore ty przekroczyłes.
            myslę, ze z twoim tokiem rozumowania nadawałbys się jako prawa reka wiesz,
            kogo...dla niego tez ułomnośc, starość, upośledzenie wykluczała z
            człowieczeństwa.
            na szcescie nie ty decydujesz o tym, kto jest czlowiekiem
            choc niestety, jak sie zorientowalam jestes lekarzem....
            straszenie smutne.
          • niedzwiedziczka Re: larwa 21.09.02, 09:50
            Wracając do larw. Prawo określa, że dopiero po ukończeniu
            18 lat człowiek jest dorosły, czyli jest człowiekiem
            (oczywiście granica naprawdę jest płynna, bo spotykałam
            16-latków bardziej dorosłych niż niektórzy 25-cio
            latkowi). Ale przyjmijmy umowną granicę 18 lat. Do tego
            czasu osobnik (nie mogę go jeszcze nazwać człowiekiem)
            jest zależny prawnie i materialnie od rodziców. Dalczego
            więc nie dać rodzicom pełnej władzy do tego wieku
            osobnika, łącznie z decyzją na "pozbycie się kłopotu" w
            dowolnej chwili?
            Sami zobaczcie, jak określanie momentu stawania się
            człowiekiem staje się sprawą conajmniej "śliską".
            W takim razie, kiedy osobnik staje się człowiekiem? Kiedy
            zaczyna mówić? Może kiedy zaczyna "obsługiwać" się sam? A
            może kiedy zaczyna myśleć abstrakcyjnie?
            Już gdzieś wspominałam, że moim zdaniem granica jest tak
            płynna, że nie sposób ją określić. Dlatego uważam, że
            życie należy chronić od początku, czyli od chwili gdy
            pojawia się ten "zlepek komórek" mający w sobie potencjał
            do rozwoju w dorosłego człowieka.
            Inaczej grozi nam, że zaczniemy eliminować wszystkie
            osobniki, które w jakiś sposób nie spełniają kryterium
            "bycia człowiekiem".A tak w ogóle co to znaczy "być
            człowiekiem"?
            • Gość: Doki Re: larwa IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 21.09.02, 09:59
              Trafilas w sedno. Roznimy sie tylko co do rozwiazania. Ty chcesz po prostu chronic wszystkich i kazdego, ja uwazam, ze to wiedzie do absurdow i dalej szukam jakiegos modus vivendi.

              PS: alu, nie chcesz, nie czytaj moich wyposin. Uzywam zawsze tego samego nicka, nikt Cie nie zmusza. mam takie samo prawo klepac na tym forum jak Ty.
              Masz racje natomiast co do tego, ze byc moze uzylem za duzego skrotu myslowego, pytajac o granice czlowieczenstwa, byc moze wzbudzajac odruch niecheci, chociaz przeciez to jest dyskusja, a w dyskusji wolno przedstawic kazdy argument na poparcie swojej tezy. Czesciej mam do czynienia z pytaniem gdzie konczy sie czlowiek niz gdzie sie zaczyna, ale pytanie o poczatek wydalo mi sie latwiejsze na poczatek. Zauwaz, ze ten problem przewija sie przez wiele moich postow, bo mnie naprawde nurtuje. Tak naprawde jest to istotny problem z dziedziny organizacji i ekonomiki sluzby zdrowia! Jesli nie zastanowic sie nad tym zawczasu, dopiero beda padac trupy.
              • niedzwiedziczka Re: larwa 21.09.02, 10:16
                Wg mnie nie ma takiego rozwiązania, które nie
                doprowadziłoby do skrzywdzenia kogoś. Dlatego uważam, że
                zasada ochrony każdego życia jest bezpieczniejsza.
                To tak jak z sądem. Lepiej zwolnić bandytę, gdy nie ma
                dowodów, niż zamknąć niewinnego.
                • Gość: Doki Re: larwa IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 21.09.02, 12:34
                  niedzwiedziczka napisała:

                  > Wg mnie nie ma takiego rozwiązania, które nie
                  > doprowadziłoby do skrzywdzenia kogoś. Dlatego uważam, że
                  > zasada ochrony każdego życia jest bezpieczniejsza.

                  Moze i tak, ale zwroc uwage, ze nie zawsze i nie wszystkich stac na taki luksus. Czyzby jednak byt okreslal swiadomosc?

                  > To tak jak z sądem. Lepiej zwolnić bandytę, gdy nie ma
                  > dowodów, niż zamknąć niewinnego.

                  Ta szlachetna zasada powstala w czasach gdy sprawiedliwosc byla zastrzezona dla krolow. Dzis wypuszcza sie np O.J. Simpsona.
          • Gość: minimo Re: larwa IP: *.waw.cdp.pl / 143.26.82.* 13.11.02, 10:25
            No, może o to chodzi w tej książce. Żeby pokazać jak łatwo (gdy ubrać to w
            jakąś interesującą teorię)wprowadzić pewne kryterium funkcjonalnego podziału na
            tych, którzy są ludźmi i którzy nimi nie są (larwy, starcy, kobiety,
            upośledzeni, etc) po to aby następnie (zgodnie z logiką)realizować dalsze cele
            tego podziału (np. wybór płci). Jak jeszcze teorię tę poprze grupa nacisku,
            widzącą tu możliwość realizacji zysku, to okazuje się, że wszystko??? jest
            możliwe.
    • joannab-o Re: larwa 21.09.02, 11:35
      Doki!
      Ja też bardzo lubię dyskusje na tematy zasadnicze, ale każda dyskusja powinna
      się zacząć od zdefiniowania pojęć. W tym wypadku nie da się ruszyć z miejsca,
      jeżeli nie wiemy o jakim aspekcie słowa "człowiek" rozmawiamy. Już było i o
      przynależności gatunkowej i o wychowaniu i o filozofii(etyce). Ty zacząłeś
      dyskusję, to Ty wybierz definicję.
      • Gość: Doki Re: larwa IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 21.09.02, 12:32
        joannab-o napisała:

        > Doki!
        > Ja też bardzo lubię dyskusje na tematy zasadnicze, ale każda dyskusja powinna
        > się zacząć od zdefiniowania pojęć. W tym wypadku nie da się ruszyć z miejsca,
        > jeżeli nie wiemy o jakim aspekcie słowa "człowiek" rozmawiamy. Już było i o
        > przynależności gatunkowej i o wychowaniu i o filozofii(etyce). Ty zacząłeś
        > dyskusję, to Ty wybierz definicję.

        Masz slusznosc.
        Ta dyskusja jest wlasnie o definicji. Wg Kanta, kazda definicja zawiera przynajmniej dwa niezdefiniowane pojecia, i tak w nieskonczonosc. Dlaczego tak jest, jeszcze nie do konca rozumiem, ale powoduje to, ze definicje w ogole moga nie miec sensu. W ktoryms punkcie musisz wyruszyc z pewnikow.
        Dlatego mam trudnosc, bo jaki pewnik przyjac za pewny?
    • Gość: Doki CODA IP: *.55-136-217.adsl.skynet.be 21.09.02, 12:43
      "Dziewczyna czuje- odpowiadam skromnie, a gawiedz wierzy gleboko.
      Czucie i wiara silniej mowi do mnie niz medrca szkielko i oko."

      Bedac juz dostatecznie odsadzonym od czci i wiary (choc nadal nie wiem czyja prawa reka jestem), dodam niesmialo, ze podrzucilem ten watek nieco prowokacyjnie, ale i by pokazac, ze Wasza racja nie jest jedyna na swiecie i ze nie jestem jedynym na swiecie dziwadlem. Czas pokaze kto ma racje, choc pewnie my tego nie zobaczymy- jestesmy zbyt efemeryczni.
      Czy przekroczylem granice? Nie. To jest forum do dyskusji, a nie ma granic w dyskusji. Jesli cos da sie wyrazic w slowach, to mozna to napisac i o tym dyskutowac.
      Poki co, kompletnie zjechalismy z tematu, wiec...

      Bye

      Byla larwa, filozof.
      • Gość: dodo w poszukiwaniu definicji IP: *.sympatico.ca 21.09.02, 19:47
        nie mam pewnosci czy poszukiwanie definicji czlowieczenstwa nie jest zadaniem
        z gory skazanym na niepowodzenie. i prawde mowiac nie wydaje mi sie aby
        definicja byla az tak niezbedna do chronienia tego, co uwazamy za
        czlowieczenstwo, nawet jezeli jednostkowo chronimy wylacznie fragmenty
        tego "czegos".
        mam klopot z owa teoria larwy z powodu staruszkow. nawet w zagadce sfinksa
        mamy do czynienia z jednoznacznym podzialem zycia ludzkiego na trzy etapy - na
        czterech, na dwoch, na trzech.
        to co z ta larwa? jezeli zalozymy,ze do czasu pokwitania jest larwa, potem
        motyl, to czym jest dany osobnik po przekwitaniu?
        ktos wyzej napisal, ze rodzice nie maja prawa zabijac swoich nieletnich
        dzieci - roznie to z tym bywalo w historii (sparta) i roznie z tym bywa nadal -
        decyzje o rodzeniu dzieci, o ktorych wiadomo, ze urodza sie ze smiertelnymi
        chorobami itd. czy chocby kwestia utrzymywania za wszelka cene przy zyciu
        premies, ktore nawet jesli przezyja, sa wielokrotnie "skazane"(?) przez owych
        rodzicow tak bardzo pragnacych dziecka, na zycie z kalectwem, niedoleznie,
        czesto krotko i w bolu.
        rodzice podejmuja decyzje o zyciu i smierci swoich dzieci czesto nawet nie
        zdajac sobie z tego sprawy (palacze, milosnicy szybkiej jazdy samochodem itd)
        wiec to nie jest dla mnie dowodem na to, ze dziecko jest "takim samym"
        czlowiekiem jak dorosly. jest i nie jest.
        tak dopisalam moje watpliwosci, bo moze nam sie jednak uda wypunktowac jakies
        elementy wspolne tego "czlowieczenstwa", ktore wbrew pozorom takie jest
        ulotne...
        • Gość: tiamik Re: w poszukiwaniu definicji IP: 213.25.22.* 21.09.02, 22:31
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > nie mam pewnosci czy poszukiwanie definicji czlowieczenstwa nie jest zadaniem
          > z gory skazanym na niepowodzenie. i prawde mowiac nie wydaje mi sie aby
          > definicja byla az tak niezbedna do chronienia tego, co uwazamy za
          > czlowieczenstwo, nawet jezeli jednostkowo chronimy wylacznie fragmenty
          > tego "czegos".
          > mam klopot z owa teoria larwy z powodu staruszkow. nawet w zagadce sfinksa
          > mamy do czynienia z jednoznacznym podzialem zycia ludzkiego na trzy etapy -
          na
          > czterech, na dwoch, na trzech.
          > to co z ta larwa? jezeli zalozymy,ze do czasu pokwitania jest larwa, potem
          > motyl, to czym jest dany osobnik po przekwitaniu?
          > ktos wyzej napisal, ze rodzice nie maja prawa zabijac swoich nieletnich
          > dzieci - roznie to z tym bywalo w historii (sparta) i roznie z tym bywa
          nadal -
          > decyzje o rodzeniu dzieci, o ktorych wiadomo, ze urodza sie ze smiertelnymi
          > chorobami itd. czy chocby kwestia utrzymywania za wszelka cene przy zyciu
          > premies, ktore nawet jesli przezyja, sa wielokrotnie "skazane"(?) przez owych
          > rodzicow tak bardzo pragnacych dziecka, na zycie z kalectwem, niedoleznie,
          > czesto krotko i w bolu.
          > rodzice podejmuja decyzje o zyciu i smierci swoich dzieci czesto nawet nie
          > zdajac sobie z tego sprawy (palacze, milosnicy szybkiej jazdy samochodem itd)
          > wiec to nie jest dla mnie dowodem na to, ze dziecko jest "takim samym"
          > czlowiekiem jak dorosly. jest i nie jest.
          > tak dopisalam moje watpliwosci, bo moze nam sie jednak uda wypunktowac jakies
          > elementy wspolne tego "czlowieczenstwa", ktore wbrew pozorom takie jest
          > ulotne...
          Wracając to początku dyskusji czyli larwy, to chyba trzeba by się cofnąć do
          lekcji biologii. Co prawda dawno nie uczestniczyłam w takich zajęciach, a
          pamiętam je głównie w budzących we mnie grozę preparatów w formalinie
          (brrr...), niemniej wydaje mi się, że etap larwy występuje u owadów, a nie
          ssaków i wyróżnia się tym, że jest to rozój podzielony na wyrażna granice. Coś
          jest larwą, przepoczwarza się i nagle staje się , powiedzmy, motylem, który
          zupełnie nie przypomina larwy. To dzieje się jakby "nagle" i tym różni od
          rozwoju psa, człowieka i kozy. O co więc chodzi z tym problemem larwy? Czy o
          czasową definicję człowieka, tzn. od kiedy się nim staje? Do czego miałaby
          prowadzić taka dyskusja? Chyba rzeczywiście do określenia w jakich
          okolicznościach można kogoś - cóz, jakby to określić"usunąć", "zlikwidować"?
          Nie mam wątpliowści,że jedynie gdyby on sam , absolutnie świadomie tego chciał.
          Osoby będące chore, dzieci, staruszkowie powinni być pod ochroną silniejszych
          członków społeczności. Dlaczego? Bo każde życie przedstawia sobą jakąś wartość
          i społeczeństwo nie traci na tak pojętej solidarności, ale zyskuje.
    • joannab-o Re: larwa 22.09.02, 10:47
      Całkiem się zgadzam, ze tak w ogóle precyzyjnej definicji człowieczeństwa nie
      potrzebujemy. Chodziło mi o zawężenie zakresu tej konkretnej dyskusji, zeby
      chociaż jej nastrój był jednorodny. W ciągu godziny od "teorii larwy", która ze
      wzgledu na jej poziom rewelacyjności na milę pachnie Monty Pyton'em, dyskusja
      doszła do problemu eksterminacji starców.
      Doki poszukuje definicji człowieka na podstawie dwóch kryteriów - użyteczności
      dla społeczeństwa i przynależności osobnika Dokiego ( przestał on uważać
      młodzieńców za ludzi kiedy przestał byc młodzieńcem i tak samo zacznie uważać
      staruszków z ludzi, kiedy nim zostanie - to pewne). Takie definiowanie, Doki,
      nie świadczy według mnie o szerokości horyzontów, tylko o braku rozsądku.
      Ponieważ bowiem pierwsze kryterium może być łatwo wypropagować (już pare razy w
      historii obowiązywało), to kiedy już przyjdzie do oceny sensu życia osobnika
      Dokiego z punktu widzenia "ekonomiki służby zdrowia", drugie kryterium raczej
      nie będzie wzięte pod uwagę, zwłaszcza, że uwiąd starczy dotknie także Twojej
      zdolności przekonywania.
      • marina2 Re: larwa-troche obok tematu 23.09.02, 10:30
        moi tesciowie od lat na emeryturze dzwonia do mnie z pytaniem "moze
        podrzucilabys dzieci juz tacy wylarwieni jestesmy".utworzyli czasownik larwic
        sie odkad sa na emeryturze : to stan slodkiego lenistwa i zycia bez pospiechu.
        smile .M
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka