Dodaj do ulubionych

koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy

23.10.07, 21:29
W klasie mojej córki (pierwsza klasa) jest dziewczynka, która
niszczy innym dzieciom rzeczy. Drze lub zamazuje karty pracy. Dziś
nożyczkami zniszczyła mojej córce piórnik (ma przecięty). Co byście
zrobiły na moim miejscu? Wiem, że Pani widziała to i zwróciła
dziewczynce uwagę.
Czy domagałybyście się odkupienia piórnika?
Ania
Obserwuj wątek
    • acorns Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 23.10.07, 21:37
      A co na to dzieci, którym ona niszczy? Niech też jej coś zniszczą.
      Niech Twoja córka weźmie tamtej piórnik i wrzuci do klopa na
      przykład. Albo nasika jej na przerwie do plecaka. Albo spali zeszyt.
      Jak straci parę swoich rzeczy to przestanie niszczyć innym.
      • dorcia1234 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 23.10.07, 21:47
        jeżeli dziewczynka niszczy rzeczy specjalnie raczej zażądałabym odkupienia. W żadnym wypadku nie namawiałabym dziecka do akcji odwetowej. Przede wszystkim musi być jednak powód dla którego ona tak się zachowuje, i tu już pole do popisu dla wychowawczyni i szkolnego pedagoga i psychologa. Nic nie dzieje się bez przyczyny
        • acorns Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 23.10.07, 21:59
          > W żadnym wypadku nie namawiałabym dziecka do akcji odwetowej.
          > Przede wszystkim musi być jednak powód dla którego ona tak się
          > zachowuje, i tu już pole do popisu dla wychowawczyni i szkolnego
          > pedagoga i psychologa.

          Jeżeli ktoś mi zarysuje wóz gwoździem to mnie nie interesują powody
          dla których to zrobił. Ja po prostu pójdę i zarysuję mu mordę. Nie
          obchodzi mnie jego trudne dzieciństwo, że go tatuś pusuwał w dupsko
          a mamusia biła kablem od żelazka. Nie obchodzą mnie jego problemy
          psychiczne ani frustracje. Sprawa jest prosta - zarysował
          niewłaściwy wóz no i miał pecha - life is brutal. Tak samo radzę i
          tu. Dziewczynka zniszczyła piórnik, więc powinna odczuć że
          zniszczyła niewłaściwy piórnik i bez względu na problemy ze sobą
          niech nie niszczy tej akurat koleżance bo sama również poniesie
          straty albo będzie ją to bolało.
          • berta75 Re: acorns 23.10.07, 22:17
            A ty masz jakieś kompleksy?
      • jacksparrow1 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 23.10.07, 22:01
        Nie no lekka przesada z Twoimi pomyslami .Skoro nauczycielka
        widziala to moje pytanie - jaka byla jej reakcja.I tak domagalabym
        sie za kazdym razem odkupienia zniszczonej rzeczy.I domagalabym sie
        stanowczych krokow w klasie - co to znaczy ze dzieciak niszczy prace
        mojego dziecka?Bo jak owa prace ma ocenic nauczyciel?
        • annakate Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 23.10.07, 23:17
          A ta dziewczynka to ma może rodziców? jeśli tak, to przy okazji odbierania
          dziecka w szkole poprosiłabym o spotkanie w gronie - zainteresowane dzieci,
          mamusie, wychowawca i spokojnie przedstawiła problem. Zażądałabym odkupienie
          piórnika a jeśli zniszczenie dotyczyło prac to może winowajczyni wykonałaby
          jeszcze raz ta sama pracę za zniszczoną? Co do drugiej części sama mam pewne
          wątpliwości, ale może dotarłoby do niej, ile czasu i trudu potrzeba, by coś zrobić.
    • makurokurosek Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 08:33
      zdecydowani domagałabym się od rodziców,zakupu nowego piórnika, tak samo jak i
      domagałabym sie aby to dziecko siedziało samo na pierwszej ławce, przy
      nauczycielu i w przypadku takiej możliwości aby następna ławka była wolna. Czyli
      najkrócej mówiąc odizolowaniu jej od pozostałych dzieci, prawdopodobnie to
      ukróciłoby niszczenie prac, i rzeczy innych dzieci.
      Osobiście porozmawiałabym z dziewczynką i ostro powiedziała , że jeżeli jeszcze
      raz zniszczy jakąkolwiek rzecz mojej córki, to poniesie tego konsekwencje . Do
      kolejnego wydarzenia zastanowiłabym sie czy byłyby to konsekwencje prawne wobec
      rodziców, czyli zgłoszenie na policję o zaniedbanie wychowawcze i wniesienie o
      nadzór kuratora nad rodziną, czy wobec dziecka poprzez niszczenie jej rzeczy.
      Sądzę, że te pierwsze bardziej by poskutkowały i zmobilizowały rodziców do
      zajęcia sie dzieckiem .
    • paula_paulina_10 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 09:15
      Poszłabym i to bezzwłocznie do wychowawczyni i zażądała, aby wezwała
      rodziców niszczycielki. Gdy łaskawie sie pojawią, to nie zważając na
      ich trudną sytuację rodzinna, 6 dzieci na utrzymaniu, ADHD,
      niepracująca matke itd, zażądała odkupienia piórnika. Jednoczesnie
      domagałabym się posadzenia dziewczynki w pierwszej ławce i trzymania
      jej na oku.
      A na najbliższej wywiadówce , gdyby piórnik nie został odkupiony lub
      incydenty się powtarzały, publicznie i po nazwisku powiedziałabym o
      zachowaniu uczennicy.
      • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 09:23
        Tak tak. A jak dalej bedzie niszczyć, to u nas we Wrocku stoi pręgierz na rynku.
        • makurokurosek Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 10:08
          pręgierz nie jest konieczny, wystarczy zgłosić sprawę na policje o zaniedbania
          wychowawcze, sprawa o nadzór kuratorski nad rodzina , powinna wystarczająco
          schłodzić rodziców i zmusić do zajęcia sie wychowaniem i problemami własnego
          dziecka.
    • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 09:22
      Dziecko na pewno ma rodzicow, którzy powinni odkupic zniszczony piornik.
      Powinni tez zapewne udac się z corka - a moze wystarczyloby, gdyby zrobili to
      sami - na terapie rodzinna.
      Siedmioletnie dziecko nie niszczy swiadomie i celowo cudzych rzeczy dlatego, ze
      postanowiło sobie, ze bedzie innym dokuczać. To dziecko, ktore cierpi - i
      mozecie byc pewni, ze z winy dorosłych. wiem już, co o tym Acorns, ale wyglada
      na to, ze poziom frustracji tego pana przekroczył poziom krytyczny, powyzej
      którego myśleć juz sie nie da.

      Ja rozumiem, ze oburza nas, że ktos cos komus niszczy. ale nie rozumiem, ze
      oburzenie to jest niewspołmiernie wieksze niz chocby proba zastanowienia się,
      dlaczego małe w końcu dziecko zachowuje sie tak autodestrukcyjnie. Bo czym innym
      niz autodestrukcja jest niszczenie cudzych rzeczy na oczach włascicieli i pani,
      która przecież ma w klasie władzę absolutną.
      • makurokurosek Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 10:05
        ale powiedz mi co mnie obchodzi przyczyna zachowania jakiegoś dziecka, ja nie
        jestem psychologiem i wnikanie w problemy innych mnie nie bawi. Mnie osobiści
        interesują skutki zachowania dziecka, prawdopodobnie tak jak zauważyłaś
        wynikające z problemów rodzinnych. Przyczynami powinien zainteresować sie
        nauczyciel oraz rodzice. Ja jako matka jedynie mogę wymusić od nauczyciela
        odizolowania nieprzystosowanego dziecka od mojego.
        Obecnie wśród, co niektórych mam panuje moda na wnikanie w przyczyny i zabawy w
        psychologa dziecięcego. Ciekawa jestem czy tak samo wnikasz w psychologie,
        analizujesz zachowanie oraz wyrażasz chęć niesienia pomocy żulowi z pod budki z
        piwem, czy może jak większość ludzi izolujesz sie od niego. Pozostawmy
        analizowanie problemów psychologom, a sami zadbajmy o wychowanie naszych dzieci
        w poszanowaniu innych osób i ich wlsnosci, oraz zadbajmy o to aby inni szanowali
        własność naszego dziecka.
        Osobiście jestem za tym, aby rodzice agresorki zakupili nowy piórnik, taki sam
        jaki dziewczynka zniszczyła oraz za odizolowaniem dziecka, poprzez siedzenie
        samej w ławce przy nauczycielu. nie interesuje mnie czy izolacja pogłębi
        problemy i frustracje dziewczynki, dla mnie ważne będzie ze skutki jej
        frustracji zostaną zmniejszone lub całkowicie wyeliminowane.
        • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 10:28
          Mam nadzieje, ze moje dziecko nigdy nie zetknie sie z dzieckiem wychowanym przez
          osobę bezwzgledną, egoistyczna i pozbawiona empatii jak Ty.

          Wazniejszy dla Ciebie cudzy piornik od cudzego dziecka - OK. Tylko sie nie dziw,
          jesli wychowasz osobe egoistyczna i bezwzgledną.
          • makurokurosek Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 10:46
            najważniejsze dla mnie jest własne dziecko, i nie zamierzam jego kosztem robić z
            siebie świętej. jeżeli dziecko ma problemy to nauczyciel powinien skierować je
            do poradni, ale chyba wszyscy wiemy ze na to muszą wyrazić zgodę jego rodzice .
            jeżeli natomiast rodzice nie widza lub nie chcą widzieć problemu w zachowaniu
            dziecka , to i tak z porady specjalisty nie skorzystaj .
            nauczyciel tez ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo mojemu dziecku.
            Sorki ale ja już przejrzałam na oczy, i nie zamierzam kosztem mojego dziecka
            pomagać innym, nie pozwolę na to by jakiś agresor niszczył jej prace, by jakieś
            dziecko wyładowywało swoja frustracyj na rzeczach i pracach mojego dziecka .
            Zniszczyłeś to ponieś konsekwencje swojego czynu.
            • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 11:43
              Moze zauwazylaś, ze w pierwszym zdaniu mojego postu pisze, ze rodzice
              dziewczynki powinni odkupic pornik.
              Ty natomist piszesz:
              >>>nie interesuje mnie czy izolacja pogłębi
              problemy i frustracje dziewczynki, dla mnie ważne będzie ze skutki jej
              frustracji zostaną zmniejszone lub całkowicie wyeliminowane.

              jasno stawiasz sprawę: to dziecko w ogole Cie nie obchodzi i jestes gotowa
              przyłozyc rękę do zniszczenia go - bo tym jest izolacja pogłebiajaca frustracje
              siedmioletniej dziewczynki - byle tylko oszczedzić sobie - no czego? stresu?
              kłopotu? A jakiz to dla Ciebie klopot?
              Nie zamkniesz swego dziecka w szklanej wiezy, bedzie musialo stykac sie w zyciu
              z ludźmi sfrustrowanymi, samo nie raz bedzie sfrustrowane - gdyby kazdego od
              razu izolować, pietnować - w jakimż swiecie bysmy zyli? kto pozostałby na
              zewnatrz? Bo chyba juz jestes na tyle dojrzała by wiedziec, ze nie ma czlowieka,
              ktory by od czasu do czasu na karę czy izolacje sobie nie zasłyżył.
              Może wystarczy, jesli dziecko, które zrobiło cos złego naprawi szkodę (ono czy
              jego rodzice) i usłyszy, ze źle zrobiło? Moze nie trzeba go od razu wykluczać,
              przekreslać? Może jednak da sie zobaczyć w nim tak naprawdę nieszczęsliwe
              dziecko, wiesz, takiemu dziecku częściej dobrze zrobi życzliwe słowo i usmiech
              dorosłej osoby niz kary i pietnowanie.
              Tu był taki watek nawet - jakas pani dobrze potraktowała dziecko, ktoremu juz
              przypinano łatke. Prawie nikt sie ta historią nie zainteresował - chociaż to
              własnie postępowanie tej pani chroni inne dzieci przed malym chuliganem.
          • acorns Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 10:54
            Każdy człowiek ma prawo do własnej hierarchii wartości. Cudze
            dziecko wcale nie musi być na jej szczycie. Może być również na
            samym dole, niżej niż jego pies, kot, papuga, chomik syryjski,
            samochód czy zapuszczone skarpety jego córki. Jak rozumiem jeśli
            kupisz sobie nowe Audi A8 i jakiś małolat weźmie gwoździa i go
            zarysuje, to nie będziesz żądała od jego rodziców pokrycia strat,
            nie będzie Cię obchodziła rysa do gołej blachy tylko problemy
            psychiczne i frustracje sprawcy?
            • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 11:46
              Nie rozumiesz, nie czytasz.
              W pierwszymn zdaniu piszę, że rodzice maja odkupić piórnik.
              ale to nie znaczy, ze wolno izolować i upokarzać dziecko (siednioletnie!), ktore
              zrobiło cos złego.
              Co do audi - znam historie chlopca, ktoremu tatus za porysowanie auta odrabał
              raczke.
              Jak piszesz, kazdy ma swoja hierarchię.
              • ma.pi Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 14:54
                nangaparbat3 napisała:

                > Nie rozumiesz, nie czytasz.
                > W pierwszymn zdaniu piszę, że rodzice maja odkupić piórnik.
                > ale to nie znaczy, ze wolno izolować i upokarzać dziecko
                (siednioletnie!), ktor
                > e
                > zrobiło cos złego.

                A kto tutaj pisal o upokarzaniu, pisza o ukaraniu. A odizolowanie,
                czyli posadzenie w pierwszej lawce jast wlasnie kara.
                Juz nawet roczniaka sie izoluje na chwile od innych dzieci jak
                zaczyna je tluc.

                Mam w domu prawie 7-dmio latka i on sobie doskonale zdaje sprawe z
                tego kiedy robi cos zle, ba juz nawet moja dwulatka wie kiedy robi
                cos czego nie powinna.

                Takze nie pisz, ze 7 latka nie wie, ze nie wolno niszczyc cudzych
                rzeczy, no chyba, ze jest niedorozwinieta umyslowo, ale o czyms
                takim autorka watku nie wspomniala.

                Pozdr.
                • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 21:18
                  Czy ja napisałam, ze dziewczynka nie rozumie, ze nie wolno niszczyc cudzych
                  rzeczy? Rozumie, a mimo to to robi. Dlatego własnie nie mam watpliwości, ze jest
                  dzieckiem, które potrzebuje pomocy.
                  Sadzanie w szkole w osobnej ławce nie jest według Ciebie upokarzajace? To
                  sprobuj -wyobrazic sobie, ze na słuzbowym wyjeździe całą grupa Ty jedna siedzisz
                  sama przy stole w kacie, wszyscy inni w towarzystwiie.
                  Izolowanie ma byc karą - ile ma trwać kara obmyślona dla siedmiolatki?
                  Zreszta - izolowanie jako kara dla dzieci jest moze skuteczne przez chwile i
                  powierzchownie, ale nikt mnie nie przekona, ze nie powoduje problemów
                  powazniejszych niz te, ktore spowodowaly zachowanie zaslugujace na karę.
                  • makurokurosek Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 26.10.07, 14:56
                    w pierwszej ławce przy nauczycielu, który będzie w stanie kontrolować dziecko.
            • jacksparrow1 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 15:14
              acros , bedzie mnioe obchodzila ta rysa, bede sie domagala pokrycia
              odmalowania , ale nie tak jak ty napisales wczesniej ze obijesz
              komus facjate,Jest troche roznicy.
              • acorns Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 16:26
                > ale nie tak jak ty napisales wczesniej ze obijesz
                > komus facjate,Jest troche roznicy.

                No oczywiście że jest rożnica. Domagać to się możesz róznych rzeczy.
                I z tego domagania się nic nie będzie. Ja najpierw kolesia oprawię,
                a potem się będę domagał zwrotów i dam termin. Jak się nie wypłaci w
                terminie to go bedę naliczał a tego by raczej nie chciał. Efekt
                będzie taki, że ja bedę miał usuniętą rysę i sprawca będzie ukarany,
                a Ty usuniesz sobie tę rysę na własny koszt i będziesz się bała żeby
                sprawca nie porysował Ci samochodu znowu. Krótko mówiąc jesteś
                bezradna. Tak jak w przypadku z przedszkola który opisałaś. Prawda
                jest taka, że przez ponad rok byłaś BEZRADNA w obliczu agresywnej
                pięciolatki. Nauczycielki też były bezradne. Twoja córka cierpiała,
                a Ty nie potrafiłaś jej pomóc, choćby przez pokazanie jej jak
                skutecznie przywalić żeby bolało. Gdyby sytuacja nie rozwiązała się
                sama, nadal byłabyś bezradna. Dzieci wychowane w sposób taki jaki
                spotyka się z uznaniem na tym forum są bowiem wychowywane na ofiary.
                Wszystko jest fajnie dopóki nie pojawi się agresor. Gdyby to na moją
                córkę trafiło, to podczas pierwszego ataku ta agresywna dziewczynka
                pobiegłaby z płaczem do pani, a następnie wylądowałaby u
                pielęgniarki na zatamowanie krwotoku z nosa i rozbitych warg i
                więcej by Młodej nie zaatakowała bo wiedziałaby że to boli i to
                bardzo. Dostałaby od niej parę szybkich na twarz i po sprawie. Albo
                za grzywę i o kolano, bo ona tak wtedy robiła. Problem rozwiązałby
                się natychmiast a nie trwał ponad rok czasu. I tym się właśnie
                różnimy. Nie bardzo rozumiem dlaczego jak tylko podam sposób
                skutecznego rozwiązania sytuacji to spotykam się z krytyką. Skoro
                nie potraficie się bronić, no to jesteście ofiarami i Wy i Wasze
                dzieci. Taki już wasz los.
                • jacksparrow1 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 20:14
                  JAkos bicie innychmi nie odpowiada.Poczekaj az ktos ci owali
                  facjate, dowali jeszcze sprawe karna w sadzie i wtedy moze
                  spokorniejesz.

                  Trwalo rok, corka starala sie bronic, szkola reagowala, ale reakcji
                  ze strony rodzicow nie bylo.NIestety ja za obijanie komus facjaty, a
                  zwlaszcza dziecku brac sie nie bede i nie bede tego tez uczyla swoje
                  dzieci.A ofiarami jako takimi nie sa.Uwazam ze powinno sie
                  rozwiazywac tego typu problemy w inny sposob.Ale to ja.
                  • acorns Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 16:05
                    > A ofiarami jako takimi nie sa.Uwazam ze powinno sie
                    > rozwiazywac tego typu problemy w inny sposob.Ale to ja.

                    Ofiarą się nie jest. Ofiarą się bywa. Fakty są takie że "inne
                    sposoby" w tym przypadku nie podziałały, w związku z tym wszyscy
                    byli bezradni. Ja też nie lubię przemocy, konfliktów, awantur. Ja
                    bym chciał żeby wszyscy się zgadzali i zgodnie współpracowali. No
                    ale tak nie jest. Musisz mieć dwa niezależne zestawy zasad którymi
                    się kierukesz w życiu. Pierwszy stosujesz w kontaktach z ludźmi
                    normalnymi, a drugi wobec chamów i agresorów. Twoja córka nie
                    atakowała pierwsza, nie była agresorem. Zachowywała się w porządku.
                    Ale zaatakowana ma prawo się bronić. Widać broniła się za mało
                    skutecznie bo do tamtej dziewczynki mogły dotrzeć tylko argumenty
                    typu wywleczenie za kudły z ławki, z pięści w kichawę, obalenie na
                    glebę i skopanie dupy. Musisz zrozumieć że niektórzy tylko tak są w
                    stanie cokolwiek zrozumieć i jak takich spotkasz na swojej drodze,
                    to musisz im tłumaczyć w sposób dla nich zrozumiały.
          • makurokurosek Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 11:01
            jak juz to nie cudzy piórnik, tylko piórnik mojej córki za który ja zapłaciłam,
            i nie cudze prace, tylko prace mojego dziecka które włożyło w nie swój pomysł ,
            swój czas i swoja prace. jak widać dla mnie ważniejsze jest własne dziecko i
            jego samopoczucie.
            jak agresor musi rozładować gdzieś ergie niech rozładuje ja na swojej pracy czy
            swoich rzeczach, ciekawe czy jego rodzice beda z tego faktu zadowoleni
            • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 11:47
              To Kwirynia to Ty?
        • procesor Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 11:15
          odkupienie zniszczonej rzeczy wydaje się naturalne

          a co do izolowania w mysl "nie moje dziecko- nie mój problem"
          życie potrafi zaskakiwac - i twoje dziecko tez może nagle sprawiać problemy -
          chciałabys żeby wtedy profilaktycznie je izolowano?
          czy żeby jednak życzliwa pomoc się znalazła?
      • paula_paulina_10 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 14:38
        Bez przesady!!!! 7 latek wie co robi! Nie jest małym dzieckiem. Wie
        czym jest cudza własność. Jeżeli zaczniemy doszukiwać się
        okoliczności łagodzących, domyślac się, że robi to nieświadomie, na
        znak protestu, to wychowamy potwora.
        Dziś niszczy piórnik, jutro mienie szkole, pojutrze dla zabawy
        podpali dom, w którym ktos straci życie.
        A w między czasie "ozdobi" sprayem kilka budynków.
        Jestem za tym, zeby karać i niszczycielke i rodziców. Bez względu na
        to kim sa. Może się zawstydzą, może upokorzeni zastanowią się jak
        (nie) wychowują dziecka.
        • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 21:24
          paula_paulina_10 napisała:

          > Bez przesady!!!! 7 latek wie co robi! Nie jest małym dzieckiem. Wie
          > czym jest cudza własność. Jeżeli zaczniemy doszukiwać się
          > okoliczności łagodzących, domyślac się, że robi to nieświadomie, na
          > znak protestu, to wychowamy potwora.
          > Dziś niszczy piórnik, jutro mienie szkole, pojutrze dla zabawy
          > podpali dom, w którym ktos straci życie.
          > A w między czasie "ozdobi" sprayem kilka budynków.
          > Jestem za tym, zeby karać i niszczycielke i rodziców. Bez względu na
          > to kim sa. Może się zawstydzą, może upokorzeni zastanowią się jak
          > (nie) wychowują dziecka.
          Siedmiolatek jest małym dzieckiem.
          Ale nikt nie twierdzi, ze to co robi robi nieswiadomie.
          Pytanie brzmi: dlaczgo robi rzeczy, ktorych robic nie wolno, które są zle, za
          ktore bedzie ukarane? Wie, ze będzie - a jednak robi. Wiec działa przeciwko
          sobie - dlaczego?
          Ty juz teraz widzisz w tej dziewczynce potwora, nie chcesz dać jej szansy, nie
          chcesz pomoc, chcesz tylko karac i upokarzać.
          • paula_paulina_10 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 17:21
            Wybacz, ale dziecko, które ma 7 lat, jest zdrowe psychicznie i nie
            zdemoralizowane - w szerokim rozumieniu tego slowa- nie niszczy
            celowo cudzych rzeczy!
            Dlaczego rodzice poszkodowanego dziecka mają się zastanawiać co
            powodowało, że koleżanka zniszczyła ICH dziecku piórnik? To nie jest
            ich interes.
            Jak uczy doświadczenie pobłazliwośc w takich własnie przypadkach
            jest tylko zachętą do dalszych działań - dziś ujdzie na sucho
            zniszczenie piórnika to czemu jutro nie zniszczyć płaszcza?
            Wychowywac powinni rodzice i ponosić pełną odpowiedzialność za czyny
            potomka. Jesli tego nie zrobia muszą się liczyć z tym, że obcy
            ludzie nie będą pobłażliwi ani tolerancyjni. W sposób brutalny
            uświadomia wandalowi, że jest wandalem. Upokorzą ?- trudno.
            • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 18:30
              Taaaak?
              A Ty jestes pewna, ze Twoje dziecko nigdy nic złego nie zrobi? Bo ja jestem
              pewna, ze prędzej czy później - owszem. Podobnie jak kazdy z nas.
              Mam nadzieje, ze nie natknie sie wtedy na osobe podobna do swojej matki - nie
              zyczę zadnemu dziecku - ani dorosłemu - upokorzenia. Twojemu tez nie.
              • paula_paulina_10 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 26.10.07, 08:14
                Moje, dzis już dorosłe ,dziecko NIGDY w życiu niczego nikomu CELOWO
                I Z PREMEDYTACJĄ nie zniszczyło.
                Po prostu jedni mają poszanowanie dla cudzej własności, inni nie.
                Jedni podniosą papierek gdy im upadnie, inni wymalowują bazgroły na
                swieżej elewacji dmów i klatkach schodowych.
                Początek takich zachowań to np. niszczenie cudzego piórnika.
                • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 26.10.07, 16:22
                  Oprócz niszczenia cudzej wlasnosci jest jeszcze cale spectrum złych rzeczy,
                  ktore mozna zrobic drugiemu człowiekowi.
                  Najgorsze z nich nie są nawet karane prawem.
                  Ale wydawalo mi się, że dorosli ludzie wiedza takie rzeczy.
                • hankam Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 27.10.07, 12:07
                  Czyżby?
                  Jesteś prawdopodobnie matką, której trafiło się bezproblemowe
                  dziecko.
                  Moja córka nie rzucała papierków na podłogę nigdy, złościła się na
                  babcię, która mordowała pająki, a podrzeć rysunek, poobrywać cekiny
                  ze swetra nielubianej koleżance w przedszkolu potrafiła. I jako
                  siedmiolatce zdarzyło jej sie całkiem swiadomie, tylko z powodu
                  szampanskiego humoru, wysmarować całą klasę flamastrem (od razu
                  mówię, ze bez szemrania pokryłam koszty).
                  Mamy ofiar agresji mojej córki patrzyły na nią jak na nienormalną, a
                  na mnie, jak na patologiczną, niewydolną matkę. I co? I nic.
                  Miała niezawione przez siebie (i nawet nie przeze mnie) problemy,
                  odpowiednio dobrana terapia pomogła we względnie krótkim czasie.
                  Dziecku można pomóc, tylko rodzice muszą chcieć.
    • przeciwcialo Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 10:09
      Tak. Za zniszczone przez dziecko rzeczy odpowiada rodzic. Tym
      bardziej że to celowo robi.
      • sweetann5 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 11:09
        zniszczona została rzecz w czasie gdy dzieci były pod opieką
        nauczycielki, a nie rodziców. Przede wszystkim rozmowa powinna odbyć
        się z nauczycielką - bo to ona w czasie zdarzenia odpowiada za
        dzieci. Dziewczynka ma na pewno jakieś problemy skoro niszczy cudze
        rzeczy i pewnie jest jej potrzebna pomoc specjalisty i do zadań
        nauczyciela należy skierowanie jej tam.
        • jacksparrow1 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 24.10.07, 15:24
          Wiesz nauczycielka ma pod opieka jakies 25 dzieciakow.Mialam syt.ze
          w przyszkolnym przedszkolu jedna dziewuszka uwziela sie na moja
          corke tylko dlatego ze ta nie mogla sie jej odryzc bo byla bariera
          jezykowa.Dokuczala jej niemilosiernie.Nauczycielka starala sie robic
          co mogla, ale ma tez inne dzieci na glowie.Pilnowala zeby nigdy
          dziewczynki nie byly w grupie pracujacej nad jakims projektem, a to
          dziweuszysjko zawsze znalazlo sposob zeby dokuczyc corce.Sposob na
          napastnika sie znalazl, bo w kolejnym roku juz do zerowki
          dziewczynki zostaly rozdzielone a w papierach zapisane ze nie maja
          prawa byc w tej samej klasie - doszlo do tego ze gowniara tak sie
          zdenerwowala ze popchnela moja i corka uderzyla sie glowa o
          sciane.Wiec czasami nauczycielowi jest trudno zapanowac nad cala
          klasa.Z pewnoscia sie stara.
          Syt. ciagnela sie ponad rok, pomimo ze cora zalapala jezyk w
          przeciagu pol roku i nikt nawet nie wiedzial ze to dziecko
          dwujezykowe.Ale agresorce to nie przeszkadzalo dalej ja szykanowac.
          • sweetann5 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 09:05
            tak cały czas to podtrzymuje - to nauczyciel odpowiada za dzieci; w
            przypadku Twojej córki to przedszkole podjęło decyzję, że
            dziewczynki nie będą razem chodziły do jednaj grupy;
            A jak ma za dziecko odpowiedać rodzic który jest kilkanaście
            kilometrów od szkoły i pracuje? Gdyby sytuacja zdarzyła sie np na
            podwórku, na placu zabaw gdzie dzieci się bawią bez opieki rodziców -
            to inna sytuacja - wówczas rodzic jest odpowiedzialny za dziecko,
            bo on je wysłał na plac zabaw bez opieki;

            Jeszcze wracając do kar dla 7 latki za przecięty piórnik - dziecko
            najprawdopodobniej wymaga pomocy specjalisty i ŻADNE naciski ze
            strony nauczyciela czy rodziców NIE POMOGĄ. Jest jej potrzebny czas,
            dobra terapia i umiejętne stawianie granic i stanie się wspaniałą
            dziewczynką. A jak sie ja zacznie karać - to agresja nasili.
            Zaskakujące są niektóre wypowiedzi
            typu "odkupić" "odseparować" "ukarać" - może lepiej POMÓC.
            Jak pomoże się temu dziecku to i Twojemu będzie lżej.
            • paula_paulina_10 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 17:26
              Tak już widzę terapię 7 latki, która niszczy piórnik Hi,Hi,Hi.
              Gdyby panienka miała zabrane kieszonkowe , gdyby nie dostała
              wymarzonego prezentu ( na Mikołajki, urodziny czy nawet pod choinkę)
              skutecznie oduczyłaby się wandalizmu.
              Katalog kar w szkole jest dość obszerny. Może nie jechać na
              wycieczkę, może nie wziąc udziału w szkolnej imprezie, mozna
              wymienić ja na apelu jako niszczycielkę, obnizyc ocenę z zachowania
              itd.
              Sorry, jesli cos zniszczy 3 latek na zasadzie niezrozumienia czy
              eksperymentu - to jestem to skłonna zrozumieć, jesli robi to 7
              latka - to juz nie! Nie róbmy z 7 latków małych dzieci.
              • nangaparbat3 Ty, Paula 25.10.07, 18:38
                paula_paulina_10 napisała:

                > Tak już widzę terapię 7 latki, która niszczy piórnik Hi,Hi,Hi.
                > Gdyby panienka miała zabrane kieszonkowe , gdyby nie dostała
                > wymarzonego prezentu ( na Mikołajki, urodziny czy nawet pod choinkę)
                > skutecznie oduczyłaby się wandalizmu.
                > Katalog kar w szkole jest dość obszerny. Może nie jechać na
                > wycieczkę, może nie wziąc udziału w szkolnej imprezie, mozna
                > wymienić ja na apelu jako niszczycielkę, obnizyc ocenę z zachowania
                > itd.
                > Sorry, jesli cos zniszczy 3 latek na zasadzie niezrozumienia czy
                > eksperymentu - to jestem to skłonna zrozumieć, jesli robi to 7
                > latka - to juz nie! Nie róbmy z 7 latków małych dzieci.

                to chyba wymyslona jesteś. Hi,Hi,Hi.
                • zetbeel Re: nangaparbat3 26.10.07, 19:38
                  nangaparbat3 napisała:
                  > to chyba wymyslona jesteś. Hi,Hi,Hi.

                  Chyba smile
                  paula_paulina_10 jak sobie z czymś nie radzi lub z kimś w dyskusji,
                  brakuje jej argumentów, lub z nie płacącymi na RR, to tylko stosuje
                  metodę upakarzania i nie ważne czy to bedzie dziecko, rodzic czy
                  forumowicz.
                  Trzeba i ją zrozumieć, ludzie są różni, może kobiecina była, tak
                  upokarzana w swoim życiu, że teraz ma traume i upokarza innych, aby
                  wiedzieli co ona czuła.
                  Mówią, że dzieciństwo zostawia ślady na psychice dziecka.
                  Więc dlaczego upokarzać dziecko.
                  Wystarczy pomóc dziecku, a rodzicow zobowiązać do placenia za szkody
                  jakie wyrządziło. Ale nie upokarzać, aby później nie mieło traumy
                  jak paula_paulina_10 smile
                  • paula_paulina_10 Re: nangaparbat3 27.10.07, 07:49
                    Wiesz ja wychowałam się w normalnej rodzinie, gdzie każdy znał swoje
                    miejsce. Nie byłam ukokarzana natomiast nie wchodziłam na głowę
                    rodzicom. Chodziłam do szkoły gdzie nauczyciele odnosili sie do nas
                    życzliwie , ale nikt nie spoufalał się ani z rodzicami ani z
                    uczniami.
                    Ukończyłam studia w kraju gdzie student był studentem a profesor-
                    profesorem.
                    Co więcej - pracowałam jako tłumacz w miejscu, w którym bardzo mnie
                    szanowano, ale w którym wiedziałam, że jestem tłumaczem ( nie
                    pierwszą i najważniejszą osobą w delegacji, ale tłumaczem).
                    I nie mam problemów ani z określeniem swojego miejsca w szeregu ani
                    poczucia niższości. Co nie oznacza, że pozwalam sobie jeżdzić po
                    głowie.
                    I taka jest między innymi między nami róznica.
                    • nangaparbat3 Re: nangaparbat3 27.10.07, 11:00
                      paula_paulina_10 napisała:

                      > Wiesz ja wychowałam się w normalnej rodzinie, gdzie każdy znał swoje
                      > miejsce. Nie byłam ukokarzana natomiast nie wchodziłam na głowę
                      > rodzicom. Chodziłam do szkoły gdzie nauczyciele odnosili sie do nas
                      > życzliwie , ale nikt nie spoufalał się ani z rodzicami ani z
                      > uczniami.
                      > Ukończyłam studia w kraju gdzie student był studentem a profesor-
                      > profesorem.
                      > Co więcej - pracowałam jako tłumacz w miejscu, w którym bardzo mnie
                      > szanowano, ale w którym wiedziałam, że jestem tłumaczem ( nie
                      > pierwszą i najważniejszą osobą w delegacji, ale tłumaczem).
                      > I nie mam problemów ani z określeniem swojego miejsca w szeregu ani
                      > poczucia niższości. Co nie oznacza, że pozwalam sobie jeżdzić po
                      > głowie.
                      > I taka jest między innymi między nami róznica.

                      Tu nikt nie mowi o zgodzie na "jeżdżenie po głowie". Akurat co do tego, ze
                      dziewczynka postapiła źle, i ze trzeba przeciwdziałać kolejnym takim sytuacjom,
                      zgadzamy sie wszyscy.
                      Co do roznic:
                      Nie rozumiem sformulowania, ze "w rodzinie kazdy znal swoje miejsce". Bardzo
                      mnie zastanowiło, dlaczego nie rozumiem - wydaje mi się, ze choć jako dzieci
                      bylismy z bratem bardzo posłuszni, to jednoczesnie mielismy zawsze poczucie, ze
                      w rodzinie wszyscy jestesmy rowni (choc niektorym, ze wzgledu na wiek, nalezą
                      się szczegolne przywileje - to tez bylo oczywiste, lecz nie przekreślalo równości).
                      Nigdy w zyciu nie zastanawiałam się, czy jestem szanowana. Ta kwestia po prostu
                      dla mnie nie isniała - tez musiałam sie porzadnie zastanowić, dlaczego. I myslę
                      sobie tak: nasza mama zawsze wszystkich traktowala z szacunkiem, bez wzgledu na
                      wiek i urząd - i tak nas wychowała. Szanowano mnie od urodzenia, i to dla mnie
                      aksjomat po prostu.
                      Jesli jednak nas dwie zasadniczo cos rożni, to Twoja zgoda na upokarzanie ludzi,
                      i mój bezwzgledny zakaz upokarzania, niezaleznie od postawy, uczynków etc. To
                      tez robota mojej mamy - udzieliła mi w zyciu jednej (dosłownie jednej) nauki
                      moralnej: nie wolno nigdy upokarzać drugiego czlowieka.
                      • paula_paulina_10 Re: nangaparbat3 27.10.07, 13:35
                        Widzisz, są ludzie, którzy uważają, że im sie należy. "Oni" ( bliżej
                        nieokreśleni) mają dać wszystko, załatwić, zapłacić. Sami nie
                        poczuwają się do jakiegokolwiek partycypowania w wydatkach czy
                        zorganizowaniu czegokolwiek.
                        żyjemy w ciekawych czasach - jesli wielu rzeczy sami nie weźmiemy we
                        własne ręce to nikt ich za nas nie załatwi. Po prostu nie będzie.
                        Rozumie to pewna grupa rodziców, która zdecydowala się to czy owo
                        załatwić. Robi to dla swoich dzieci wiedząc, że będą korzystac z
                        tego także inne dzieci. W tym ,niestety, dzieci cwaniaków, którzy
                        nie chcą sie do niczego włączać. Wziąc owszem ( bo są świadomi, że
                        np. z lekcji w gupach nie sposób wyłączyć ich dzieci), ale
                        zapłacic - juz nie.
                        To samo dotyczy niszczenia. Zapłacenie, przeproszenie to cos poniżej
                        ich godności. Lepiej wmówic otoczeniu - często ogromnie sugestywnie-
                        , ze zniszczony piórnik to bzdet, ze małe dziecko ma prawo niszczyć,
                        ze nie ma sie pieniędzy na odkupienie, zapłacenie itd.
                        Co wtedy pozostaje? Rozmowy najczęściej nie przynoszą żadnego
                        efektu. Ci ludzie maja swoja filozofię. Cwaniactwa, lenistwa,
                        wygodnictwa. Pozostaje jedyna metoda - zawstydzenia, upokorzenia,
                        ostracyzmu. Tego nikt nie lubi. Nie mam złudzeń, ze nie jest to
                        metoda wychowawcza, ale czasem skuteczna.
                        Bywa, że rodzice ze strachu, ze wstydu, że zostaną imiennie
                        wyczytani na wywiadowce, że ich dziecku może przejść koło nosa
                        impreza - zastanowią się czy im sie to opłaca.
            • jacksparrow1 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 17:33
              sweetann5
              Uwazam, ze tej dziewczynce nalezy pomoc.Ale tez uwazam ze dzieciom
              ktorym zniszczyla piornik czy inne rzeczy szkolne - rodzice, nie
              nauczycielka powinni odkupic.Jednak rodzice odpowiadaja za dziecko.
              Dwa poki sie syt. nie ustabilizuje - przesadzic dziecko do pierwszej
              lawki , zeby nauczyciel mial ja na oku.Sadzania przy stole
              nauczyciela bym wykluczala bo to raczej bedzie wiekszy stres niz
              pozytek.JAk syt. zacznie sie stabilizowac - niech usiadzie z kim
              chce.Nie sadze aby dzieci palaly do niej nienawiscia, tym bardziej
              ze zobacza poprawe u kolezanki.

              A w moim przypadku to musze powiedziec ze szkola sie starala
              naprawde zapanowac nad sytuacja, ale jak nie ma odzewu ze strony
              rodzicow, to co mozesz zrobic.Informacja do rodzicow dziecka
              poskutkowala dopiero jak bylo napisane przez nauczyciela ze po
              weekendzie wybieram sie do dyrektora.I wyobraz sobie ze przez 5 dni
              kobieta sie ze mna nie skontaktowala pomimo mojej kolejnej naglacej
              prosby.Usidz bo powod jaki mi podala powali Cie z nog - miala do
              przygotowania urodziny meza.No i powiedz co w tym wypadku moge
              zrobic ja czy szkola?
              Mam nadzieje ze sprawa w zerowce autorki watku sie rozwiaze bez
              wiekszych problemow
              pozdrawiam
              • nangaparbat3 Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 18:37
                Szkoła moze bardzo duzo - to znaczy konkretny nauczyciel, im mlodsze dziecko,
                tym więcej moze nauczyciel, naprawdę. Rodzice na odległość nie mogą prawie nic -
                jesli jednak dziecko zachowuje sie w sposob przkraczajacy granice zwykłej
                "niegrzeczności", zapewne mogą poddać się (SIE)) terapii. Jeśli zechcą.
        • zetbeel Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 26.10.07, 18:16
          sweetann5 napisała:

          > zniszczona została rzecz w czasie gdy dzieci były pod opieką
          > nauczycielki, a nie rodziców. Przede wszystkim rozmowa powinna
          odbyć
          > się z nauczycielką - bo to ona w czasie zdarzenia odpowiada za
          > dzieci. Dziewczynka ma na pewno jakieś problemy skoro niszczy
          cudze
          > rzeczy i pewnie jest jej potrzebna pomoc specjalisty i do zadań
          > nauczyciela należy skierowanie jej tam.


          Tu przyznam tobie rację.
          Jeżeli nauczyciel widział, tego typu zdarzenie, powinien natychmiast
          poprosić rodziców obojga dzieci i poinformować o tym, co się stało i
          poprosić jednych o wyrownanie szkody i rozmowę z dzieckiem w domu.
          Napewno by bardzo pomoglo i nie było by problemu.
          Jeżeli to nie pomaga, od tego jest dyrektor i nauczyciel powinien to
          zgłosić dyrektorowi, że jest dziecko, które niszczy innym rzeczy i
          materiały szkolne. Napewno rozmowa rodzicow tego dziecka z dyrekcją,
          by pomogła.
    • zetbeel Re: koleżanka z klasy, która niszczy cudze rzeczy 25.10.07, 18:19
      kwirynia napisała:
      > Czy domagałybyście się odkupienia piórnika?
      > Ania

      Oczywiście, że tak. Jak rodzice raz czy drugi zapłacą za
      zniszczenia, to może zaczną tłumaczyć dziecku, lub nauczą ponosić
      konsekwencję za czyny.
      Siedmiolatek jest w pełni świadomy swoich czynów.
      Jak moja córka zniszczyła jako 4 latek lalkę w domu, to przez trzy
      miesiące nie dostała żadnej zabawki, a jak prosiła, to
      tłumaczylismy, że skoro niszczy to ja nie będę marnować pieniędzy
      na kupno nowych lalek. Przy niej kupiłam sobie nową myszkę,
      tłumacząc, że ja nie niszczę stąd mogę sobie kupić.
      Może drastyczne podejście, ale dało efekt do dzisiaj, a ma 6,5 roku
      i nic celowo w domu nie zniszczyła, ani nikomu innemu.
      Może córka miała według niej ładniejszy piórnik i dlatego
      zniszczyła. Dziewczynki w tym wieku są bardzo zazdrosne o to kto ma
      ladniejsze.
      Moja córka jest w zerówce i często słyszę jak dziewczynki (nie
      wszystkie) jej czasami dokuczają, że to co ma ladniejsze od nich
      (według ich myślenia)to mówią, że jest brzydkie, a po kilku dniach
      mają to samo co ona.
      Tłumaczę córce, że każdy ma to co jemu się podoba, i nie musi się
      podobać innym. Córka to zrozumiała i tak odpowiadała dziewczynką w
      klasie, że nie musi im się podobać to co ona ma.
      Zazdrość u dzieci jest bardzo okrutna i nalezy obciążać rodzicow za
      kazdym razem jak coś zniszczy, może wtedy wezmą się za tłumaczenie
      dziecku, co jest złe a co dobre.
      Znam takich rodzicow, co ich córka skrzywdziła kilka dzieci, a
      rodzice zamiast tłumaczyć i rozmawiać, twierdzą, że nawet o tym nie
      rozmawiają z corką, bo nie mozna jej stresować. Natomiast ich córka
      nadal krzywdzi innych, a rodzice nadal nie będą stresowac dziecka.
      Inni mogą cierpieć krzywdy od niej, ale jej nie mozna stresować.
      Może i ta dziewczynka ma takich rodziców???
      • sweetann5 Re: zetbell dzięki za Twój post 26.10.07, 15:58
        zetbell poruszyłaś bardzo ważna sprawę - motywu dla które
        dziewczynka zniszczyła piórnik i tego jak różni mogą być rodzice.
        Może motywem była zazdrość, chociaż ze względu na to, ze niszczy
        także prace innych myslę, że niekoniecznie. Co do rodziców - może
        faktycznie stosują bezstresowe zachowanie - a może funduja dziecku
        spory stres w domu, może rozwód, może nowy członek rodziny, może
        choroba rodzica ... tego nie wiemy. Może dziecko mieć kłopoty i w
        taki sposób odreagowywać sad
        Dlatego też ja jestem bardzo ostrożna w wymierzaniu kary bo ona może
        spowodować więcej zła niż dobra, może rodzice dziewczynki są zamożni
        i dla nich kwota za zakup piórnika jest śmiesznie mała...
        Rozmowa, współpraca nauczyciela z rodzicami ew. psychologiem - to są
        moim zdaniem środki po które należy sięgać
        I jeszcze jedno - żyjemy w czasach gdy do wielu konfliktów jakie
        dzieją się między dziećmi wkraczają rodzice - a to jest z punktu
        widzenia rozwoju społecznego dziecka złe. Są oczywiście ekstremalne
        sytuacje gdzie obecność rodziców jest konieczna, ale myślę że
        większość konfliktów między dziećmi powinniśmy zostawić im do
        rozwiązania - uczą sie tego jak wybrnąć z sytuacji, a nie biegać do
        mamy, taty, pani...
        Została zniszczona RZECZ, a jak naprawiać szkody jak np. jedno
        dziecko wyśmiewa się z drugiego? Co wówczas rodzic powinien
        odkupić?
        • zetbeel Re: zetbell dzięki za Twój post 26.10.07, 18:09
          sweetann5 napisała:
          > zetbell poruszyłaś bardzo ważna sprawę - motywu dla które
          > dziewczynka zniszczyła piórnik i tego jak różni mogą być rodzice.
          > Może motywem była zazdrość, chociaż ze względu na to, ze niszczy
          > także prace innych myslę, że niekoniecznie.

          Dlaczego, inne dziecko mogło np. lepiej narysować.
          Może temu dziecku wpojono tzw "wyścig szczurów" tzn. że musi być
          najlepsze, oraz musi posiadać najlepsze rzeczy czy jak to woli
          przedmioty w szkole.
          Ale zycie bywa inne i inne dzieci mogą mieć lepszy piórnik, lepiej
          napisać, narysować itd.

          Za "wyścigi szczurów" płacą dzieci swoimi flustracjami i może stąd
          to zachowanie. Nie winiła bym dziecka, ale rodziców za wpojenie
          dziecku nie zdrowego podejścia, więc rodzic musi za to zapłacić.
          Konsekwencje w pierwszej kolejności ponosi rodzic, a jak postapi z
          dzieckiem w domu tzn. pogłaszcze czy ukara to wypunktuje jemu na
          przyszłość. Przecież takie dziecko, może w końcu rodzicom zniszczyć
          to co mają lepszego, tylko dlatego, że samo nie ma.

          >Co do rodziców - może
          > faktycznie stosują bezstresowe zachowanie

          Sądzę, że tak.

          >- a może funduja dziecku
          > spory stres w domu, może rozwód, może nowy członek rodziny, może
          > choroba rodzica ... tego nie wiemy. Może dziecko mieć kłopoty i w
          > taki sposób odreagowywać sad

          W takich przypadkach, dziecko nie odreagowuje w ten sposób, niszcząc
          przedmioty w szkole innemu dziecku.
          Takie dzieci zamykają się w sobie, lub "biją" ale nie niszczą cudzej
          własności.


          >Może dziecko mieć kłopoty i w taki sposób odreagowywać sad
          Kłopoty to ono już ma. I można żałować dziecko, ale musi ponieść
          konsekwencje swojego czynu, inaczej nigdy, się nie nauczy, że nie
          można niszczyć cudzej własności.


          > Dlatego też ja jestem bardzo ostrożna w wymierzaniu kary bo ona
          może
          > spowodować więcej zła niż dobra, może rodzice dziewczynki są
          zamożni
          > i dla nich kwota za zakup piórnika jest śmiesznie mała...
          > Rozmowa, współpraca nauczyciela z rodzicami ew. psychologiem - to

          > moim zdaniem środki po które należy sięgać


          Bardzo rozsądne spostrzeżenie i bardzo trafne.


          > I jeszcze jedno - żyjemy w czasach gdy do wielu konfliktów jakie
          > dzieją się między dziećmi wkraczają rodzice - a to jest z punktu
          > widzenia rozwoju społecznego dziecka złe.

          Ja wkraczam wtedy, kiedy dziecko przychodzi do mnie z problemem i
          nie może sobie poradzić.
          Wtedy bardzo długo rozmawiamy, wysluchuję córkę bardzo uważnie i
          moje wkroczenie polega na poradzie dziecku i wytłumaczeniu, dlaczego
          ma tak postapić, a nie inaczej.
          odpowiadam na każde jej pytanie, stosując ostroznie słowa.
          Narazie działa.

          >Są oczywiście ekstremalne
          > sytuacje gdzie obecność rodziców jest konieczna,

          Oczywiście, że tak, ale dopiero kiedy dziecko nie może sobie samo
          poradzić, i dzieje się źle, tzn z krzywdą dla dziecka.

          >ale myślę że
          > większość konfliktów między dziećmi powinniśmy zostawić im do
          > rozwiązania - uczą sie tego jak wybrnąć z sytuacji, a nie biegać
          >do mamy, taty, pani...

          Może powiem tak, kazde dziecko jest inne, inną ma odpornośc
          psychiczną, więc i problem dla każdego dziecka będzie inny i będzie
          miał inną "wagę"
          Uważam, że kazdy rodzic wie, jaki problem jest dużym problemem dla
          jego dziecka i stąd decyzja nalezy do rodzica.
          A jak wiadomo i rodzice są różni.
          A co do biegania do mamy i taty, to nawet my dorośli biegamydo
          rodzicow z różnymi problemami, aby sobie ulżyć, lub po poradę.
          Więc i dzieci mogą biegać do rodziców, czasami dla nich to poważny
          problem, a dla nas żaden.
          Tak samo jest z naszymi rodzicami, dla nich nasz problem będzie
          błach, a dla nas poważny.
          Więc kwestia biegania do rodziców niech pozostanie, inaczej przestną
          te dzieciaki nam ufać i mówić o problemach nawet błachych. A to już
          rodzi poważny problem na przyszłe ich lata (np. dorastania)
          Wolę aby dziecko mi ufało i biegało nawet z drobnym problemem do
          mnie, niż milczenia dziecka i "wybuch" problemów w postaci depresji,
          załamania itd.


          > Została zniszczona RZECZ, a jak naprawiać szkody jak np. jedno
          > dziecko wyśmiewa się z drugiego? Co wówczas rodzic powinien
          > odkupić?

          Wychowawca powinien poinformować rodzicow dziecka, co zrobiło i
          poinformować o tym, że muszą zapłacić za zniszczoną rzecz,jeżeli
          dziecko po tym nadal będzie niszczyło, poinformować psychologa w
          szkole i dyrektora. Może jak dyrektor wezwie rodzicow na rozmowę, to
          zaczną się interesować tym, co robi ich dziecko.
          Sądzę, że każdy rodzic spotkał by się w szkole z drugim rodzicem i
          wyrównał szkodę, ale sprawa powinna

          Co do wyśmiewania się dzieci z siebie, to inna sprawa i nie dotyczy
          szkody. Jej się nie wyrównuje, a szuka przyczyny i eliminuje.
          Rozmowy z dzieckiem, rozmowy i jeszcze raz rozmowy.
          Tego te nasze dzieciaki najbardziej potrzebują.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka