jagus84
16.12.13, 12:57
Chyba się wykończę. Syn ma 2 lata (prawie). Od poczatku jest problem, np w wieku 4 miesięcy odrzucił butlę jadł kaszki łyżeczką. Piersi od urodzenia nie chwycił. Walka o każdy posiłek. standardowo karmiłam przed bajkami. I sinusoida. W lipcu miał nieco za niskie żelazo (w normie, ale niskiej) i po odpowiedniej przepisanej dawce, a także po obmyśleniu nowego sposobu karmienia od sierpnia do końca listopada była bajka. Jadł pięknie kanapki na sniadanie (w wszystkim!), ładnie obiad, kaszkę na kolację (z owocami). Jadł dużo i w miarę chętnie. Po czym końcem listopada boom.
Nie ma szans go nakarmić. Obiad zje, ale sniadania nie ruszy, kolacji nie ruszy. NIC nie pomaga. W skrajnych przypadkach nie je dobę. Żadne zachęty nie pomagają, żadne groźby (tzn zjedz, to pojedziemy do kulkowni np). Będzie ryczał, budził się z głodu,wściekły chodzi jak nie wiem co - z głodu jak sądzę - ale nie zje bo nie. Sam też nie (samodzielnie). CO ja mam robić? Jak długo on pociągnie na samym obiedzie? Nabiału zero, jajek zero - i to nagle. Oczywiście bunty miewał, ale jadł JAKOŚ.
Teraz - prawie wcale. Badania zrobiłam, u lekarza byłam. Wyniki ok (zelazo dobre), pasożytów brak. Jeden lekarz mówi, że taka jego uroda (łatwo mu mówić - nie on ma w domu dziecko, które łaskawie zjada 1 posiłek o 15!), drugi łapie się za głowę i mówi, ze musi jeść. Hehe. dobre. Dziecko nie je ani od nas, ani od niani.
Dziec waży niecałe 12 kg, dość wysoki.
Zmieniłam mu w listopadzie mleko na zwykłe krowie z mm - może dlatego? Chętnie zmienię z powrotem ,ale co to da, jak i tak nie ruszy. Lekarz przepisał citropepsin i bioaron c na razie kilka dni, efektów brak. Ogolnie wygląda to jakoś na bunt dwulatka, ale co z tego - on będzie chorował w końcu!
CO ROBIĆ?