Dodaj do ulubionych

Strategie...

05.08.07, 00:06
Może macie jakieś swoje, sprawdzone sposoby, na "przemycenie" jedzonka?
Może warto podzielić się swoimi pomysłami, a może zaskutkują też u innych?
Chodzi o "przebiegłe" sztuczki i intrygi, które stosujecie.
Ullena w innym wątku popowiedziała fajną zabawę podczas jedzenia, pozwolę
sobie wkleić link:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46019&w=66668441&a=66983810
A to niektóre nasze strategie:
1) Sebastian miał taki czas "egoizmu" (wszystko "moje i ja"); który zresztą
do końca jeszcze nie minął. Wykorzystywaliśmy to w ten sposób, że
nakładaliśmy sobie obiad, mówiąc: "No to teraz my jemy, a Sebastian nie
dostanie.". No i wtedy leciał z rykiem, że on też chce. Może nie zawsze
zjadł, ale chociaż się zainteresował jedzeniem. Sposób może niezbyt
pedagogiczny, ale czasem efektywny.
2) Metoda "na przekór". Zostawiam talerz z jedzeniem i wychodzę z pokoju
mówiąc: "Zaraz wrócę, tylko niczego mi nie zjedz. Nie ruszaj.". No, a
dziecko, jak to dziecko - robi na przekór. Im bardziej się zakazuje, tym
bardziej kusi...
Obserwuj wątek
    • mizka23 Re: Strategie... 05.08.07, 09:06
      ja wypróbowałam mnóstwo sposobów, ale na moje dziecko prawie nic nie działa.
      jedyne co czasem sie sprawdziło to jedzenie podczas zabawy w piaskownicy, w
      wannie i przy otwieraniu i zamykaniu szafek, szuflad czy kuchenki mikrofalowej.
      • emma_euro_emma Re: Strategie... 07.08.07, 01:17
        Oj, to też już przerabialiśmy. Ale to działało, jak był młodszy...
        • morelka_28 Re: Strategie... 07.08.07, 13:38
          Ja mam kilka takich sposobów, tylko trudno trafic co danego dnia sie
          sprawdzi :)
          - jedzenie na spacerze- najpierw daje jej się wybiegac i zmęczyc do
          bólu, potem wsadzam w wózek i jedziemy na spacer, do łapki dostaje
          bułkę, serek, wędlinkę, banana, czy co tam mam. Dużo ruchu na
          powietrzu potrafi czynić cuda.
          - zawody z tatą (ze mną ten numer nie przechodzi)- mam 2 widelce i
          nadziewam dla Majki i taty- musi być to samo. Albo wzajemne
          kamienie: jeden kawałek banana dla mnie, drugi dla taty, trzeci dla
          Majki> Maja karmi nas i siebie.
          -robienie kropek- mam gotową kaszkę w miseczce i Maja robi na niej
          kropki z deserku owocowego. Potem zjada te kropki (ale już z
          kaszką :)
          -robienie kulek z białego serka śniadaniowego- samego nie tknie, a
          jak na jej oczach zrobię kulkę (ona daje mi porcję łyzeczką)to jest
          atrakcja
          -zabawa w polecenia- wydaje jej rózne polecenia, które Maja chętnie
          wykonuje np. wsiadamy na rowerek, jedziemy do rybki, zjadamy serek
          (heheheh), jedziemy do kuchni, wracamy do mamy, zjadamy pomidorka
          itd. Wtedy smakuje jej jak nigdy :)
          -świetnie je i pije jak widzi inne dzieci, które robią to samo
          -podczas obiadów zawsze pytam co mam jej ukroic, Maja pokazuje i
          potem zachęcam ją,żeby sama nadziewała na widelec. Sprawdza się
          tylko przy ulubionych daniach.
          - jak juz nic nie działa, to zjada podczas oglądania książeczek. ja
          zadaję pytania, odnośnie ilustracji, a Maja tak zajęta znalezieniem
          odpowiedzi, że otwiera szeroko buziaka.
          -ja była mniejsza, to sprawdzało się jedzenie kolacji w wannie.
          Teraz juz odpusciłam takie numery, bo staram sie żeby posiłki
          wróciły jakos do normalnosci. Polecam duuuzo ruchu, jak Maja 2-3
          godziny pobiega po dworze bez żadnych przekąsek to potrafi
          rewelacyjnie zjesc kolację.U nas działa tez podanie jedzenia w
          jakims nowym, atrakcyjnym kubeczku, nowy talerzyk z ulubionym
          bohaterem czy zwierzakiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka