Dodaj do ulubionych

pluton tranzytujacy

16.04.07, 08:41
Moi Drodzy!

tak sobie przejrzalam swoje tranzyty i zobaczylam, ze mam tranzyt Plutona
przez VI dom, ktorego wladca u mnie jest koziorozec. W tym VI domu mam Marsa
i Merkurego.Mars tworzy decyl, Merkury kwadrature wszystko to do Plutona w
28'54 Strzelca. Na dodatek ksiezyc w Raku tez jest w opozycji do w /w Plutona.
VI dom z tego co pamietam mowi o obowiazkach i pracy,kondycje zdrowotna i
nawyki zywieniowe. czyli jakas transformacja powyzszego? czy powinnam obawiac
sie tej kwadratury Merkurego do Plutona? Co ona mi przyniesie? Jakas
transformacje na gruncie komunikacji z innymi, w pracy?
Prosze o podpowiedz.

Obserwuj wątek
    • sagefighter Re: pluton tranzytujacy 16.04.07, 08:47
      zapomnialam dodac ze ten VI dom to u mnie descedent....
      • kita32 dane 16.04.07, 10:06
        Sagefigher, a czy mogłabyś podać swoje dane?
        Pytam o dane, ale nie wiem, czy coś pomogę, bo domów się dopiero uczę.
        Ale chociażby po to, zeby zobaczyć jakie aspekty będzie robił Pluton.
        • sagefighter Re: dane 16.04.07, 14:10
          Droga Kito!

          sagefighter to sage77 z kursu Wojtka Jozwiaka.
          Kito, masz na pewno moje dane z kursu, ale ja sprawdzalam swoje tranzyty dla
          innego miejsca, mianowicie Londynu.
          Jakbys mogla zerknac to bylabym ci niesamowicie wdzieczna.

          sage77
      • joola17 Re: pluton tranzytujacy 16.04.07, 11:21
        cos to pokretnewink) descendent zawsze konczy 6 dom.
        nie mozesz miec opozycji tranzytujacego plutona do swojego ksiezyca (chyba, ze
        bardzo luzno traktujesz orby) jesli masz Ksiezyc w Raku, nawet w pierwszym
        stopniu Raka, jest za wczesnie na oczucie takiego tranzytu. Decyl w tranzytach
        jest nieodczuwalny, ale tez to niemozliwe, jesli masz Marsa w Koziorozcu, a
        Pluton jest teraz w przedostatnim stopniu Strzelaca, to maksymalna teoretyczna
        odleglosc miedzy nimi wynosi niewiele ponad 31 stopni. Decyl to 36 stopni.
        Jesli w Koziorozcu jest Merkury, to jest dokladnie ta sama sytuacja, kwadratura
        jest po prostu niemozliwa.
        No nic, sprawdz to dokladnie, cos mi sie zdaje, ze po prostu Pluton minie
        koniunkcja Merkurego i Marsa. Tylko, ze Pluton w Koziorozcu bedzie przez prawie
        15 lat. O tranzytach Plutona i Marsa mam raczej dobre zdanie, wzmaga poziom sil
        zyciowych taki tranzyt, pomaga odbic sie od minionych porazek, oczywiscie latwo
        o nadwyrezenie wlasnych sil,, zbyt latwo. To raczej jednoznaczny tranzyt. Z
        Merkurym jest trudniej, zalezy, co Ci Merkury robi urodzeniowo, to Pluton to
        wzmocni. Ale nie ma sensu opisywanie pojedynczego tranzytu, kiedy sie nie zna
        calego horoskopu. Bo jesli masz np. Marsa i Merkurego na samej osi, na
        descendencie, albo w bliskiej odleglosci - to juz jest gra o zupelnie innych
        regulach.
        nie bez znaczenia jest fakt, ze Pluton moze przejsc prawie niezauwazony, a to
        zalezy od tego, jak wazny jest urodzeniowo.
      • iokepine Re: pluton tranzytujacy 16.04.07, 14:20
        sagefighter napisała:
        > zapomnialam dodac ze ten VI dom to u mnie descedent....

        Hmm, VI dom kończy się na DSC. Siegnij po jakąś podstawową lekturę, typu
        Konaszewska, zamiast wpadać w drżączkę na widok decyli itd.

        Albo jakiś sensowny kurs astrologiczny od podstaw polecam, o ile jesteś
        zainteresowana astrologią.
        • sagefighter Re: pluton tranzytujacy 16.04.07, 14:41
          Witaj!

          jestem w trakcie czytania o znakach zodiaku i dopiero zaczelam planety,wiec
          jesli moje pytania brzmia troszke naiwnie, to coz...jestem poczatkujaca i moze
          moje pytania sa czasami malo rozsadne. Ale jest takie powiedzenie: kto pyta nie
          bladzi. I staram sie czasami z tego korzystac smile
          dziekuje za podpowiedz z Konaszewska.

          Pozdrawiam
          Sage77
          • iokepine Re: pluton tranzytujacy 16.04.07, 15:09
            sagefighter napisała:
            > dziekuje za podpowiedz z Konaszewska.

            Proszę bardzosmile
        • kita32 książki 16.04.07, 16:42
          Sage77, jakbym miała Ci poradzić jakąś książkę, to właśnie drukuje się książka
          Wojtka:
          www.taraka.pl/index.php?id=_og_0407_astropod.htm
          Musiał zmienić tytuł, bo właśnie wyszła również książka Jarka Gronerta, o
          tytule jaki sobie zaplanował dla swojej książki. Książki Gronerta jeszcze nie
          mam, ale spodziewam się, ze będzie dobra. Na razie jeszcze jej nie ma w
          księgarniach, ale jest już do kupienia wysyłkowo lub w Warszawie. Można
          przeczytać o tym jak kupić na forum "Jak na górze tak na dole" - link jest w
          wątku "linki" - podczepiony szpileczką.
          • kita32 dane 16.04.07, 16:49
            Faktycznie, mam Twoje dane, bo jesteś w Klubie. Gdybyś podpisała się Sage77, to
            pewnie bym skojarzyła.

            Ale dlaczego boisz się podać swoje dane pod nickiem? Ograniczasz w ten sposób
            swoje pytanie tylko do pewnej grupy osób...
    • kita32 Pluton kwadratura Wenus 16.04.07, 17:56
      Sage, to teraz masz trudny (a może nie trudny) tranzyt - kwadraturę Plutona do
      Wenus na MC.

      Różnie ludzie przeżywją jego tranzyty do Wenus. Ty masz silnego Plutona
      natalnego, bo w trygonie (1^) do Słońca i w kwadraturze (2^) do Księżyca, czyli
      Twój Pluton jest wskazywany przez Światła. Ale mimo to tranzyt Plutona może nie
      objawić się na planie fizycznym.

      Ja ze zdarzeń w okresie, kiedy Pluton tworzył kwadraturę do mojej Wenus -
      pamiętam jedynie jak najstarsza córka rodziła swoje pierwsze dziecko.
      Przygotowywała się przez całą ciążę do porodu w domu. Byłam przy porodzie,
      oczywiście. Wszystko przebiegło bardzo dobrze. Takich kwadratur to każdemu
      można życzyć smile
      Inna córka, na opozycji Plutona do Wenus - zaczęła bać się mieszkać na
      działkach ogrodniczych - aż tak, że musiała zrezygnować z mieszkania tam.
      Mieszkała sama przez 5 lat studiów, a na opozycji Plutona do Wenus po dwóch
      nieprzyjemnych przygodach wystraszyła się.
      Słyszałam również o przypadku zajścia w nieplanowaną ciężę na takiej
      kwadraturze.

      Tak ogólnie może teraz dziać się coś, co związane jest z intensywnym, skrajnym
      uczuciem. I coś co w jakimś stopniu transformuje lub wymusza.

      Treaz Pluton cofa się. Ponownie będzie zbliżał się do kwadratury z Twoją Wenus
      pod koniec tego roku.

      Napisz czy przeżywałaś intensywne emocje w ostatnim czasie, takie emocje, które
      są w jakiś sposób ważne.

      pozdrawiam, Kita
      • sagefighter Re: Pluton kwadratura Wenus 16.04.07, 19:29
        Droga Kito!
        Ja juz wlasciwie to podawalam swoje dane na twoim forum wink wiec ich nie
        ukrywam, bo i po co? Po prostu z nadmiaru emocji jeszcze raz ich nie wpisalam.
        Po pierwsze, Kito powiedz mi skad, jak i gdzie znalazlas ten moj tranzyt z
        Wenus do Plutona na MC? Chcialabym w przyszlosci sobie sprawdzac tranzyty, a na
        dzien dzisiejszy wychodzi, ze sie do tego chyba zle zabieram wink
        No a odpowiedz na twoje ostatnie zapytanie. Wierz, od dobrych dwoch tygodni
        moze troszke dluzej, przezwam koszmar. Co prawda, spie po nocach dobrze, ale
        psychicznie mam dosyc, padam na dziob wink
        Po pierwsze: praca- zmiany takie gwaltowne i nie spodziewane.Wszystko wywraca
        mi sie do gory nogami. Jakies dziwne zakulisowe sytuacje, ktore wprowadzaja
        bardzo niezdrowa i nerwowa atmosfere. Kazy boi sie o swoje stolki i o
        przyszlosc. Lacznie ze mna.
        Druga paskudna wiadomosc, chociaz nie wiem, czy ma to zwiazek z tym akurat
        tranzytem, popraw mnie lub oswiec droga Kito, jesli zaczynam gadac bzdury-
        wypadek samochodwy. Samochod na polskich blachach, tylek samochodu skasowany,
        przesuniecie calej karoserii do przodu. I stalo sie to 1 Kwietnia- ironia losu
        poprostu- sama nie wiem jak to nazwac. strasznie duzo nerwow, nieprzyjemnosci
        znowu. jako jedyna mowie plynnie po angielsku i mi przyszlo uzerac sie z
        delikwentem, ktory ten wypadek spowodowal. Mowiac szczerze - pan nie
        przedstawia soba wysokiego poziomu- komunikacja kuleje, wrecz jest zalosna z
        jego strony. zaden kulturalny czlowiek by sie tak arogancko nie zachwywal, tym
        bardziej, ze to on przysporzyl mi kolejnych problemow przez to. Dalej
        obdzwanianie firm angielskich ubezpieczeniowych- kto nie mial z nimi do
        czynienia- niech dziekuje Bogu- chyba nie moze byc gorszych. Efekt koncowy
        bardzo niepewny a odzyskanie, jesli wogole odzyskam pieniadze, moze zajac pol
        roku minimum. samochod moj byl ubezpieczony, ale sugerowanie ze strony
        angielskiej ubezpieczalni, ze pewnie nie jest i traktowanie mnie jak tredowatej
        w tym wzgledzie, bo jestem obcokrajowcem, tylko jezy mi wlosy na glowie.
        No i dalej walcze z ta kwestia do dnia dzisiejszego, efekty zadne albo bardzo
        marne.
        Nastepna kwestia- zeby sie juz tak mi slodko nie robilo na swieta: przyjazd
        mojej wytesknionej mamy. Okazuje sie to wielkim znowu nieporozumieniem, bo nie
        mozemy sie z siostra z nia dogadac, pomimo naszych najlepszych checi. Mama moja
        ma ciagle zadania pod moim adresem.Dlaczego jest na mnie zla? Stwierdzilam, ze
        odcinam sie od finansowania jej nalogu papierosowego. Wczesniej 3 tygodnie temu
        mama pojechala na prywatnie oplacone sanatorium przeze mnie i siostre. Ale
        wciaz jest niezadowlona. Staje na rzesach, chce jej pokazac Londyn, niestety, z
        domu jej nie moge wyciagnac. Ja mam niedlugo egzaminy z finansow, bardzo trudne
        i trzese portkami jak sobie tylko o nich pomysle, ale kosztem czasu nauki,
        spedzam z nia wolne chwile. Narzeczony widzac jak jest sam sie zaoferowal, ze
        bedzie jej przewodnikiem po miescie. Z wielkim bolem sie zgodzila.Chce mi sie
        plakac i mam zal o to do mamy jak tylko pomysle o tym wszystkim, ciagle ma
        postawe roszczeniowa wobec mnie i nie rozumie pewnych rzeczy. Zreszta ja zawsze
        dostaje po nosie, bo chce dobrze a konczy sie zle- bo nie jest po mojej mamy
        mysli. Takze widzisz Kito, emocji mam w nadmiarze. Moze mama zrozumie swoje
        postepowanie, bo ja juz przestalam chciec jej tlumaczyc pewne rzeczy. Po prostu
        zamiast sie cieszyc, ze jest ze mna to jestem strasznie rozczarowana i wrecz
        zla.
        Pozdrawiam
        sage77
        • kita32 tranzyty Sage 16.04.07, 22:49
          Dzięki Sage, ze napisałaś tyle o sobie - na ilustrację obecnych swoich
          tranzytów.

          Masz nie tranzyt Wenus do Plutona - bo to byłoby krótkie i chwilowe (chyba, że
          uruchamiało by kaskadę tranzytów), ale Plutona do Wenus.

          Jak sprawdzać: najwygodniej wydrukować sobie z efemeryd (link
          jest "podwieszonym" wątku "linki") położenia planet na konkretne miesiące roku
          i porównywać położenie tranzytujących planet z natalnymi. Na przykład jak masz
          Słońce w 22,5^ Wodnika, to każda planeta w 22,5^ (lub 19,5^ - 25,5^) jakiegoś
          znaku bedzie tranzytowała Ci Słońce. Wystarczy spojrzeć na kółko, aby zobaczyć
          jaki to aspekt (kwadratura - 90^, trygon 120^, itd).

          Na wypadek samochodowy Merkury w koniunkcji z Uranem i z Węzłem Księżycowym Płn
          tworzył ścisłą kwadraturę do Twojego Neptuna. Neptun był (to długotrwały
          tranzyt) w kwadraturze do Twojego Jowisza. To daje poczucie zdezorientowania,
          zagubienia i (poprzez Neptuna) "wyciek" energii.
          Merkury jest sygnifikatorem komunikacji, Uran nagłych zdarzeń. I akurat ich
          koniunkcja zadziałała na Twojego Neptuna - władcę 9-ego domu (u Ciebie). A w
          tym wypadku jest takie istotne, to, ze jesteś za granicą (9-y dom jest
          sygnifikatorem dalekich wyjazdów).
          W dniu wypadku miałaś również ścisłą kwadraturę Słońca do Księżyca - co
          normalnie może dawać tylko jakieś gorsze stany emocjonalne, ale na tle tych
          wszystkich tranzytów (z kwadraturą Plutona do Wenus włącznie) - dokładało się
          jako współwyzwalacz kaskady tranzytów.
          Z mówieniem w obcym języku dawałaś sobie dobrze radę, bo Wenus była w trygonie
          do Merkurego.

          Kwadratura Neptuna do Twojego Jowisza może powodować, że w pracy również sprawy
          są takie zamglone, coś się dzieje za Twoimi plecami, nie rozumiesz, "co jest
          grane."

          Teraz matka. W swoim horoskopie w 4-m domu masz Plutona w kwadraturze do
          Księżyca w raku w domu 12-m. Wydaje mi się, że ten aspekt informuje o
          despotycznej, wymuszającej matce. Uwolniłaś się od matki wyjeżdżając za
          granicę, ale na aspekcie tranzytującego Plutona do Twojej Wenus na MC -
          przyjezdża. Znowu wymusza, manipuluje, ustawia Cię w pozycji "niedobrej" córki.
          Nie uwolniłaś się od problemu kwadratury Plutona z Księżycem, więc dopada Cię
          na kwadraturze tranzytującego Plutona do Wenus. Utrudnia Ci Twoje sprawy
          zawodowe, bo Wenus jest na MC.
          Musisz, Sage, zmienić się, przetransformować wewnętrznie i przestać być
          grzeczną córeczką "gmojoną" przez toksyczną matkę. Naucz się mówić NIE.
          Przestań tłumaczyć, mów czego chcesz i czego potrzebujesz.
          To tego masz się nauczyć na tym tranzycie. W każdym razie ja to tak widzę.

          Trzymaj się Sage!
          pozdrawiam, Kita
          • sagefighter Re: tranzyty Sage 17.04.07, 11:18
            Witaj Kito!
            Dziekuje za odpowedz.
            Wszystko sie zgadza odnosnie pracy,wypadku, mamy - ale ja mam taki glupi
            charakter, ze odczuwam ciagle poczucie winy w stosunku do niej. Ze miala
            ciezkie zycie, ze wlasna matka ja zle traktowala i tez nie miala dobrej z nia
            relacji (moja babcia tez jest despotyczna) a ja swoja postawa staram sie jej to
            wynagrodzic.Ale juz mam dosyc dostawania ciagle po glowie i musztrowania,
            wtracania sie w moje zycie i "doradzania". Masz racje, ten tranzyt az
            przejaskrawil, to co nie bylo tak bardzo widoczne dla mnie wczesniej. Ukazal
            wszystko w innym swietle i jesli tego nie przerobie, znowu bedzie sie to za mna
            wloklo. Mam wrazenie, ze bede miala takie zimne i wyrachowane serce, jesli
            powiem jej NIE. Ale coz, ja mam swoje zycie i musze sie wkoncu odciac od jej
            wlasnego. Tylko wtedy znowu powie, ze jestem niedobra corka, ze nie bedzie juz
            mnie o nic prosic, ze bez laski itd...Zrobi z siebie ofiare i znowu wszystko
            wroci do punktu wyjscia.
            Moja siostra bardziej jej ulega w zachciankach, mama bardziej kontroluje ja.Ja
            mam bardziej buntowniczy charakter, ale ze wzgledu na Ksiezyc w Raku strasznie
            wszystko przezywam.Nawet jak jej powiem NIE, to pozniej strasznie sie z tym
            mecze, ale pomiomo tego nie zmieniam swojegozdania czy podjetej juz decyzji.

            jeszcze raz pozdrawiam i dziekuje
            Sage77
    • donatos Re: pluton tranzytujacy 26.04.07, 12:15
      Ostatnio życie mojej siostry "wywróciło się do góry nogami". W styczniu po
      dosyć długiej przerwie wróciła do faceta, z którym była wcześniej 7 lat, jakiś
      m-c temu wyprowadziła się, zamieszkała razem z nim, wczoraj dostała podwyżkę smile
      Z ciekawości wklepałam jej dane na astro.com a tam...tranzyty Plutona.
      Mam nadzieję, że będzie owocował samymi pozytywnymi zmianami, bo potrwa jeszcze
      dobrych parę m-cy.
      Za jakiś czas (nie wiem dokładnie od kiedy bo nie znam się zbytnio jeszcze)
      Pluton będzie tranzytował moją Wenus, Jowisza i MC. Ciekawa jestem jakie zmiany
      mnie czekają - mam nadzieję, że też pozytywne.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka