W sam raz na zimowy wieczór, coby się człowiek nie rozczulał nad sobą, że na dworze -9, jak u mnie wczoraj w nocy
Oka raczej się na nikim nie zawiesi na dłużej (zresztą od gustu zależy), ale że zawsze mi się marzyła wyprawa przez północne bezdroża Kanady (jako dziecko Curwooda czytywałam pasjami), to i to mi przypadło do gustu.